r e k l a m a

Partner serwisu

Plantatorzy kukurydzy czekają na mróz

Uprawa Kukurydza
Data publikacji 23.12.2017r.

Ten rok jest bardzo niekorzystny dla uprawy kukurydzy. Plantatorzy przez cały okres wegetacji prowadzili uprawy w towarzystwie bardzo trudnych zjawisk atmosferycznych. Zaczęło się od przymrozków, które występowały w okresie wykonywania zasiewów. Skończyło zaś zbiorami wykonywanymi przy okazji intensywnych opadów deszczu. Wody spadło tak dużo, że w wielu rejonach kraju nie można było wjechać kombajnami na pole. W efekcie setki plantacji pozostają niesprzątnięte do dziś. Rolnicy z nadzieją czekają na nadejście prawdziwej zimy. Dopiero, jeśli wystąpi mróz, gleba zostanie na tyle związana, że wjazd kombajnami na plantacje będzie możliwy.

Karmnik dla dzików

r e k l a m a



Sierpniowe nawałnice spowodowały także spadek produkcji mleka. Przez 12 dni nie był na terenie powiatu dostarczany prąd do gospodarstw. Obniżyły się wyniki użytkowości. Pogoda wpłynęła także na jakość sporządzanych sianokiszonek. W tej chwili jednak największe wyzwanie stanowi zebranie pozostałej na polach kukurydzy. Po nowym roku plantacje staną się karmnikiem dla dzików, za który nie będą odpowiadać koła łowieckie.

Sejmik wojewódzki określa ostateczny koniec zbiorów dla poszczególnych gatunków. Dla kukurydzy został on ustalony na 2 stycznia 2018 r. Później koła łowieckie nie będą odpowiadać za szkody spowodowane przez dziką zwierzynę. Nie wiadomo też, co na to wszystko ARiMR. Obowiązują przecież programy rolnośrodowiskowe a do tego od grudnia do końca lutego nie można wykonywać czynności na polu – zastanawia się rolnik.



  • Nadal wielu rolników ma na polu niezebraną kukurydzę, ale też buraki cukrowe i ziemniaki. W przypadku kukurydzy wszyscy czekają na mróz, bo dotychczasowe próby zbioru kończą się grzęźnięciem kombajnów

Sporo plantacji pozostało również na Mazowszu. Także i w tym rejonie hodowcy bydła mlecznego zmuszeni byli do pozostawienia nieskoszonych plantacji i przeznaczenia ich na ziarno. Intensywne opady nadal uniemożliwiają wjazd na pole.

W tym roku miałem 11 ha kukurydzy. Wszystko z przeznaczeniem na kiszonkę dla bydła. Niestety, kiedy zaczęliśmy ciąć, w niżej położonych miejscach sieczkarnia i przyczepa się utopiły. Długo żyję, ale coś takiego widziałem po raz pierwszy. Przyczepa z sieczką dnem oparła się o grunt. Trzeba było szpadlem kopać, aby pokazały się koła. Musieliśmy masę przeładowywać ładowaczem łyżkowym, aby wyciągnąć przyczepę – opowiada Zbigniew Gawiński ze wsi Ułtowo w powiecie płockim.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 3 stron.

Czytaj dalej

Poprzednia strona

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a