Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Uprawa kukurydzy: Odpowiednia agrotechnika łagodzi skutki suszy

Uprawa Kukurydza
Data publikacji 07.12.2017r.

Poważne w skutkach susze (choć z terminologii fachowej naukowcy radzą używać terminu posucha) zdarzają się w Polsce średnio raz na trzy lata. Ta ostatnia w 2015 r. była na tyle dotkliwa, że nawet w lepszym pod względem opadów roku 2017 wody roślinom permanentnie brakowało.

Dla roślin jarych groźne są susze wiosenne, ale w Polsce zazwyczaj obserwujemy początek najgroźniejszych w skutkach niedoborów wody na przełomie czerwca i lipca. Bardzo często zbiega się to z krytycznym zapotrzebowaniem na wodę w rozwoju kukurydzy. Te letnie susze najbardziej doskwierają właśnie kukurydzy, bo o jej potencjale plonowania decyduje brak czynników stresowych w okresie tuż przed wyrzucaniem wiech do momentu zapylenia.

r e k l a m a



Takie są fakty i mimo że ta jesień obfituje w opady, to również w tym roku we wspomnianym krytycznym okresie rozwoju kukurydzy wody brakowało. Chociaż kukurydza jest rośliną bardzo dobrze gospodarującą zapasami wody glebowej, to susza i upały latem mogą uniemożliwić zapylanie i zapładnianie. Często to pyłek bywa mało żywotny, a czasami upał wypala i niszczy znamiona. W najlepszym razie szczerbate będą kolby. W najgorszym kukurydza wyschnie i plonu nie będzie. Czy są jakiekolwiek sposoby, aby złagodzić skutki stresu suszy? Są i w dużej mierze są to przemyślane i dobrze zaplanowane konkretne niuanse agrotechniki uzupełnione znajomością genetyki wybieranych mieszańców do uprawy.

Woda rządzi plonem, ale...

Wody średnio w wieloleciu brakuje w całej Polsce, ale badania prof. Witolda Grzebisza wskazują, że przy tym głównym ograniczeniu średnie plony roślin i tak są zdecydowanie niższe od plonów rzeczywistych, czyli możliwych do uzyskania w polskich warunkach. Przykładowo, w badaniach wieloletnich profesora dotyczących produktywności jednostkowej wody w kontekście plonowania pszenicy wynika, że o ile przy 5 tys. m sześciennych wody/ha (to 500 mm opadu) rolnicy zbierają realnie 5 ton ziarna pszenicy, to potencjał jej plonowania przy tym ograniczeniu, ale z odpowiednim przemyślanym nawożeniem i dbałością o zapasy wody, wynosi 8 ton ziarna. To duża różnica pozwalająca uzyskiwać w warunkach niedoboru wody w Polsce znacznie lepsze plony pszenicy, a zwłaszcza kukurydzy ziarnowej.

Gąbką utrzymującą zapasy wody polowej jest przede wszystkim materia organiczna i dobrze jeżeli jest to próchnica. Luźne piaski i piaski słabo gliniaste zawierają ok. 1,36 próchnicy, a gliny ciężkie i ił odpowiednio 3,04% i 4,56% próchnicy. Zatem, im więcej jest w glebie cząstek spławialnych, tym zawartość próchnicy jest wyższa i wyższa jest pojemność wodna gleb. Jak ta zależność przekłada się na zakres polowej pojemności wodnej gleb w warstwie od 0 do 100 cm? Z badań wynika, że polowa pojemność wodna gleb bardzo lekkich wynosi od 110 do 145 mm, gleb lekkich od 146 do 210 mm, gleb średnich od 211 do 270 mm i gleb ciężkich od 271 do 460 mm. Wzrost zawartości próchnicy w glebie lekkiej o 1% skutkuje zwiększeniem w niej zawartości wody aż o 30%. Oczywiście próchnica nie tworzy się w rok czy nawet 10 lat. To proces kilkudziesięcioletni. O ile podniesienie zawartości próchnicy nie jest łatwe i jest długotrwałe, to źle i grabieżczo użytkując gleby przez np. sprzedaż słomy ten 1% próchnicy możemy stracić bardzo szybko.

Potas w dobrej proporcji do azotu

Dbałość o glebę pozwala poprawiać jej zdolność do magazynowania wody, a lepsze wykorzystanie jej przez rośliny może znacznie poprawić zbilansowane nawożenie, zwłaszcza potasem. Potas to pierwiastek o wybitnym znaczeniu dla roślin w warunkach deficytu wody, który oszczędza ją przez odpowiednie kierowanie otwieraniem i zamykaniem aparatów szparkowych. Mocno wpływa też na wzrost korzeni. Z badań wynika np. że kukurydza uprawiana na glebie o średniej zasobności w potas do osiągnięcia korzeni długości 40 cm potrzebowała 51 dni, a ta sama roślina uprawiana na glebie o wysokiej zasobności w potas potrzebowała 41 dni. 10 dni różnicy to bardzo dużo, a wniosek oczywisty – im gleba jest zasobniejsza w potas, tym korzenie roślin rosną na głębokość szybciej i są lepiej przygotowane na stres suszy. W szybszym czasie mogą sięgać po głębsze zapasy dostępnej wody.

Potas może złagodzić stres suszy, ale nie można go stosować w przesadnych ilościach. Najważniejsze jest zachowanie odpowiedniej proporcji w nawożeniu azotem i potasem, bo często niedobór potasu wynika z wysokiego nawożenia roślin azotem. Wzrost poziomu plonowania wynikający z efektywnego wykorzystania nawożenia azotem prowadzi do większego jednostkowego zużycia potasu. W celu poprawienia gospodarki wodnej i ograniczenia skutków suszy wskazane jest – szczególnie przy wysokim nawożeniu azotem – stosowanie w kukurydzy N i K w proporcji jak 1 do 1,2.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a