Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Chłopy śpiewają: Wszyscy żyją z gospodarza, rolnik to jest gość...

Wieś i Rodzina Życie wsi
Data publikacji 10.02.2018r.

„Chłopy” – mało oryginalna nazwa dla zespołu, w którym trzech inteligentnych chłopaków ze wsi uprawia... hip hop. Właśnie o to chodziło – miało być przewrotnie. I jest. W małej pomorskiej wiosce pod Gdańskiem zawiązał się niedawno całkiem egzotyczny tercet.

Najpierw z ciszy wyłania się przemysłowe buczenie na tle trzech akordów. Potem dźwiękiem jakiejś egzotycznej fujarki maluje się tajemniczo brzmiące arpeggio – szybko grane, rozłożone na pojedyncze dźwięki akordy. Jest prawie mistycznie, melodia trudnego do rozpoznania instrumentu zapowiada wydarzenia z gatunku nierzeczywistych.

r e k l a m a



W tle – krowy na pastwisku, po których oko kamery wolno się prześlizguje. W podobnym tempie bliżej nieokreślonej rozkoszy w odmętach zboża zażywa młody rolnik. Inny, w rytm wygrywany przez magiczną piszczałkę, niesie na widłach siano. Splątane w coś na kształt bocianiego gniazda nad jego głową, przypomina trochę wielką czapkę tatarskiego woja.

W krajobraz malowany piękną, trochę tajemniczą, a trochę niepokojącą melodią, wkracza znienacka i bezceremonialnie pianie koguta. A w ślad za nim rusza przetworzony przez syntetyzator męski głos:

„Mam ogromne pole, lubię jazdę traktorem. W mojej wielkiej oborze, od krowów mleko wydoję (...) Słoma najlepsza je do ścielenia, krowa zadowolona, gdy jej zaśpiewam (...)

I śpiewają. Dalej jest o tym, że z chlebem czekać nie można, bo świnie nieskore do czekania. Ale karmić je – to dla rolnika uciecha. Nakarmi, utuczy i sprzeda „mięcho”. Zresztą tucznika o imieniu Stefan. W refrenie – frazy nie pozostawiające żadnych wątpliwości: „Wszyscy żyją z gospodarza, wszystko się na wiosce zdarza, wszyscy żyją z gospodarza, rolnik to jest gość”.

To pierwszy opublikowany pod nazwą Chłopy utwór pomorskiego tercetu – pierwszego chyba grającego wiejski rap, jak sami o sobie piszą.



  • „Chłopy” otrzymały drugą nagrodę w konkursie „Kręć fajną wieś” miesięcznika „Top Agrar Polska”. Nagrodę odebrali na niedawnej Polagrze w Poznaniu


Chłopy, czyli X,Y,Z

Do naszej redakcji przysłali mail o prowokacyjnym tytule „Tego jeszcze nie grali!!! Chłopy na salonach!!!”. A w nim: „Jesteśmy prostymi rolnikami z małej wsi na Pomorzu. Na co dzień zajmujemy się pracą w polu. Naszą największą pasją, oprócz rolnictwa, jest muzyka. Aktualnie, jako zespół „Chłopy”, pracujemy nad naszą pierwszą płytą. Niedawno na naszym kanale ukazał się singiel promujący nasz album „Wszyscy żyjo z gospodarza”. Polska nie może tego przegapić!!!”.

Na taki apel nie mogliśmy nie zareagować. Przedstawiają się, ale nie chcą zdradzać imion. Właśnie zdaję sobie sprawę, że „Bogdan Wies” z podpisu w mailu do nas, nie istnieje. To postać fikcyjna, pseudonim.



  • Od lewej: X, Y i Z. Tylko do rozmowy z nami zdjęli okulary. Poza prywatnymi sytuacjami występują przeważnie z zasłoniętymi oczami

Nie zdradzamy imion, to przydaje tajemniczości. Tego, gdzie mieszkamy, też nie. Może pani napisać, że pochodzimy z małej rybackiej wioski gdzieś na Pomorzu. Albo że to trzech chłopców trudniących się zbieractwem i połowem ryb. Prawda jest taka, że  od piętnastu lat łowimy sandacze i jeszcze niczego nie złowiliśmy – dowcipkują i dodają, że całe to ich granie – muzyki i w teledyskach, to i tak ciągłe wcielanie się w kogoś innego.

Dobrze, nazwijmy ich X, Y, Z. Pierwszy – X – ma 27 lat. Ciemne włosy, piwne oczy. Jest kuzynem Y i Z, znają się od dziecka. Od lat zajmuje się rolnictwem, pomaga ojcu w innym, nierolniczym biznesie. I jest aktorem.

Skończyłem szkołę aktorską w Krakowie, trzyletnie studium. Brat, bliźniak, jest po łódzkiej filmówce, gra w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Mam umysł bardziej humanistyczny, od zawsze bardzo interesowała mniej sztuka. Nie pracuję w zawodzie. Szkoła fajna, ale niekoniecznie podoba mi się aktorski tryb życia. Jest mniej stabilny niż życie rolnika. Ale nie porzucam pasji – opowiada X.

Będzie jak u Hitch­cocka – najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie już tylko rosnąć.
Y mieszka w domu, w którym rozmawiamy.

Byłem ministrantem, teraz studiuję na pierwszym roku psychologii w Sopocie. Pracuję sobie na wsi – jeżdżę ciągnikiem, koszę trawę, czasem kosimy wały przeciwpowodziowe. Ale myślę, że będe pracował w zawodzie. Najpierw zawrócę ludziom w głowie muzyką, a potem będę ich leczył – żartuje 29-letni Y i dodaje, że wcześniej po prostu korzystał z życia. Aż usłyszał głos „nagrywaj, nagrywaj”. Nie mam pojęcia, ile w tym prawdy. Chyba wciąż chodzi o to, żeby ukrywać się za jakąś opowieścią. Rapem zajmuje się od dziesięciu lat. Coś tam nagrywał, czasem grał raperskie supporty na koncertach w okolicy.

Z jest pięć lat młodszym bratem Y. Mówi, że ma za pasem ćwierć wieku. Skończył technikum mechaniczne, zrobił maturę. Potem miał krótką przerwę.

Teraz studiuję wychowanie fizyczne na AWF w Gdańsku. Nie pracuję. Coś zawsze się tworzyło, jakąś „sztukę do szuflady”. Dużo wcześniej pisałem teksty, które jakiś czas temu postanowiłem łączyć z dźwiękami. Zdecydowaliśmy, że będziemy robić wiejski rap. Te pierwsze dzieła były raczej nieprzystępne – sporo w nich było podwórkowej łaciny. Cenzura zrobiłaby z tym tyle, że potem nikt nie chciałby tego słuchać – mówi Z o początkach zespołu.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a