r e k l a m a

Partner serwisu

Chłopy śpiewają: Wszyscy żyją z gospodarza, rolnik to jest gość...

Wieś i Rodzina Życie wsi
Data publikacji 10.02.2018r.

„Chłopy” – mało oryginalna nazwa dla zespołu, w którym trzech inteligentnych chłopaków ze wsi uprawia... hip hop. Właśnie o to chodziło – miało być przewrotnie. I jest. W małej pomorskiej wiosce pod Gdańskiem zawiązał się niedawno całkiem egzotyczny tercet.

Najpierw do szuflady

r e k l a m a



A było tak. Pisali i komponowali od kilku lat. Teksty lądowały w szufladzie, bo zawierały wulgaryzmy – to specyfika tego gatunku muzyki. Pierwsze utwory nagrywali najprostszymi mikrofonami. Takimi do skajpa. Kiedy postanowili coś wypuścić do Internetu, jak mówią, skupili się na formie, wymuskali ją. „Tak żeby i osoba starsza mogła tego posłuchać, i młodzież”. Chcą dotrzeć do odbiorcy, a chodzi o to, żeby ten był jak najbardziej liczny.

Rok temu przyjęli nazwę „Chłopy” – bo to popularne zawołanie, obecne w języku ludzi wsi, a dzięki temu łatwe do zapamiętania i jednocześnie szeroko oddziałowujące.



  • Nie chcemy głupio wyśmiewać się z tego, co nasze, wiejskie. Chcemy raczej dowcipnie piętnować to, co niekoniecznie służy ludziom, bez względu  na to, gdzie mieszkają

Teledysk do singla „Wszyscy żyjo z gospodarza” promującego pierwszą płytę „Chłopów” powstał w lipcu zeszłego roku. Inspiracją był konkurs na klip promujący wieś, ogłoszony przez miesięcznik „Top Agrar Polska”. To był bodziec, żeby to, co lądowało dotąd w szufladach, ujrzało światło dzienne.

Codzienność niebanalna

Melodia, którą wymyślają na bieżąco, wymaga cyfrowej obróbki.

Dźwięk jest robiony w specjalnym programie komputerowym. Mamy zaprzyjaźnionego od lat organistę, poznaliśmy się w kościele. Nazywa się DJ Traktor, robi nam beaty. Zdjęcia robi nam kolega Yung Bean, który ma swoje studio nagraniowe. W produkcji teledysku brał też udział Ozi Bamber – drugi kolega od zdjęć i Mari Żniwiarz – odpowiada za mix i mastering, czyli końcowe brzmienie – opowiadają X, Y i Z.

Chcieli, żeby teledysk nie był banalny, żeby „coś się działo”.

Wykorzystaliśmy to, co było pod ręką. Akurat były żniwa. Nie mieliśmy gotowego scenariusza, ale nadrabialiśmy na planie naszymi pomysłami. Nie ma tam historii typu „przyjechał na wieś chłopak i spotkał tam fajną dziewczynę”. Chcieliśmy pokazać czynności przy żniwach, ale w nieoczywisty sposób – opowiadają.

Przepis na utwór? Spotkać się, zrobić szkielet, czyli zarys melodii. Potem napisać tekst, nagrać próbki, spotkać się drugi raz, żeby wykluczyć słabe elementy. Wszystko w studio w maleńkim piwnicznym pomieszczeniu w domu braci.




Podzieliliśmy się pracą. Jeden pisze o zwierzątkach, inny o żniwach. Ustaliliśmy, że X bierze świnie, ja – krowy, a Y – kury. Jeden występuje na ciągniku, drugi przy kombajnie, trzeci – w gospodarstwie – opowiada najmłodszy z „Chłopów”.

Kawałek wiejskiej codzienności filmował kolega, który nie ma związków z wsią, nie zna się na rolnictwie. I może właśnie perspektywa kogoś z zewnątrz sprawiła, że kadry we „Wszyscy żyjo z gospodarza” mają poetycki charakter.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 3 stron.

Czytaj dalej

Poprzednia strona

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a