Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Mazurska Jutrznia na Gody

Wieś i Rodzina Tradycja
Data publikacji 24.12.2017r.

Obrzędy, wierzenia i wróżby są nieodłącznym elementem bożonarodzeniowych tradycji ludowych. Jednym z ciekawszych obyczajów, który odszedł już nieco w zapomnienie, jest „Jutrznia na Gody” – religijne widowisko będące jednym z najważniejszych wydarzeń w roku na terenie Warmii i Mazur.

Przed laty, na Mazurach Boże Narodzenie nazywano godami, zaś jutrznią – porę tuż przed wschodem słońca. „Jutrznia na Gody” pierwotnie była uroczystością religijną, ale – z biegiem lat – nabrała charakteru teatru ludowego.

r e k l a m a



Zanim zacznie świtać

Zwyczaj ten ma bardzo długą historię, sięgającą przełomu XV i XVI wieku, stanowiącą bezpośrednie nawiązanie do jasełek rozpowszechnianych wówczas przez franciszkanów.

Tradycyjna uroczystość rozpoczynała się w pierwszy dzień Świąt, o czwartej nad ranem, i trwała około trzech godzin. Dziś powiedzielibyśmy, że swoją formą przypominała nieco jasełka połączone z pasterką.

Na tradycyjną jutrznię składały się pieśni, dialogi i oracje bezpośrednio odnoszące się do narodzin Chrystusa. Uczestnikami obrzędu były głównie dzieci. Wśród bohaterów nie brakowało aniołów, pasterzy, pielgrzymów, żaczków, sierot, trzech Króli, Heroda, Betlejemczyka czy uczonych w Piśmie. Wszyscy odziani byli w białe koszule przyozdobione kolorowymi szarfami. Chłopcy mieli na głowach korony z pozłacanego papieru, a dziewczynki – zielone wianki. Organizatorami uroczystości byli wiejscy nauczyciele lub organiści. Początkowo obrządek wystawiano w kościołach; z biegiem lat wraz z rozwojem oświaty, zagościł również w wiejskich szkołach.



Max Toeppen – niemiecki historyk i znawca Mazurów, w 1870 roku o Jutrzni na Gody pisał tak: [Dzieci] Pojawiają się w kościele niosąc świece lub ozdobione świeczkami choineczki i obchodzą dookoła ołtarz. (...) Rozpoczynają antyfony, wygłaszają osobno lub chórem odpowiednią na tę uroczystość ewangelię albo pojedynczo recytują specjalnie na to święto przekazywane z pokolenia na pokolenie wierszyki. (...) Na nauczycielu spoczywa obowiązek wyuczenia dzieci tych wierszy oraz ułożenia należycie akcji dramatycznej. (...) Już od drugiej lub trzeciej nad ranem w domach widać poruszenie. Uroczystość rozpoczyna się koło godziny czwartej, i z Polaków brakuje wtedy w kościołach tylko chorych i słabych”.

Misterium niejednokrotnie starano się wzbogacić sceną, w której opuszczano na linie chłopca przebranego za anioła, śpiewającego: „Z nieba wysokiego, stamtąd przybywam tu”. Zdarzały się przy tym nieszczęśliwe wypadki.

W jutrzni zachowywano również pamięć o najbliższych zmarłych. Uczestniczące w obrzędzie sieroty, których nie brakowało na wsi, często opłakiwały ojca, matkę czy oboje rodziców, zaś – wedle przekazów – anioł lub rektor pocieszał je oracją.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a