Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Na kujawskiej wsi mamy piramidy starsze niż te w Egipcie

Wieś i Rodzina Historia
Data publikacji 09.06.2019r.

Chcesz poczuć moc piramid? Nie musisz wybierać się do Egiptu. Wystarczy, że pojedziesz do Wietrzychowic. Znajdziesz tam coś znacznie starszego od grobowców faraonów. I nie mniej tajemniczego.

Jesteśmy starsi od piramid

r e k l a m a

Ciągle ktoś te kopce odwiedza, ludzie kręcą filmiki, odwołują się do Lechitów, zjeżdżają się tu amatorzy pogaństwa. Kiedyś podjechałem do grobowców tuż po nocy świętojańskiej. Patrzę, a tam para, jak ich Bozia stworzyła. Obok stał rozbity namiot. Centralnie przed grobowcem. Zapytałem, co tu robią. „Panie, to pan nie wie, co tu jest?!”, zapytali. Krzyknąłem, że mają minutę na ubranie się, bo zaraz będą tu turyści – opowiada zabawną sytuację Adam Myrta, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Izbicy Kujawskiej.

Przed grobowcem? Przyzwyczailiśmy się, że w Polsce mamy raczej groby, a grobowce to raczej domena Egiptu. Zaskoczymy pewnie niektórych z was. Kiedy starożytni robotnicy stawiali za pomocą nieznanych dziś technologii egipskie piramidy, na terenie kujawskich Wietrzychowic już od tysiąca lat schronienie ciałom zmarłych dawały potężne kamienno-ziemne budowle. Nieco inne od grobowców faraonów. Ale na tyle niezwykłe, że nazwano je „polskimi piramidami”.

Fachowcy wietrzychowickie grobowce zaliczają do megalitów, to znaczy budowli wzniesionych z wielkich głazów. Najbardziej znaną taką budowlą jest angielskie Stonehenge (czyt. stołnhendż) – słynny kamienny krąg. Ale nasze polskie megality są starsze i od egipskich piramid, i nawet od liczącego około 5 tysięcy lat Stonehenge. Ludzie kamienia gładzonego mieszkający na Kujawach wznosili je trzy i pół tysiąca lat przed narodzeniem Chrystusa. Mało? To jeszcze coś. Podejrzewa się, że budowniczowie kujawskich grobowców używali wozów kołowych wcześniej niż mieszkańcy starożytnej Mezopotamii – krainy na terenie m.in. dzisiejszego Iraku, która uważana jest za kolebkę wszelkiej cywilizacji.

Lepsi od Sumerów

Kto pobudował te polskie piramidy i po co? Kim byli ludzie, którzy w Wietrzychowicach uprawiali pszenicę kilka tysięcy lat przed obecnymi rolnikami? Trudno powiedzieć. Naukowcy są zdania, że znikąd nie przyszli, że to ludy, które tam od dawna bytowały. Z pewnością jednak byli twórcami dość zaawansowanej kultury. Dziś archeolodzy mówią o niej „kultura pucharów lejkowatych”. Bo takie naczynia produkowali – dzbanki z szyjkami rozszerzającymi się ku górze.

Ludzie tej kultury na różnych obszarach Europy i Bliskiego Wschodu jako pierwsi w dziejach ludzkości udomowili zwierzęta, zaczęli uprawiać rolę z pomocą wołów, tworzyli specjalistyczne narzędzia z kamienia i tkali. Byli autorami pierwszej rewolucji technologicznej. A ci z Wietrzychowic z pewnością znali koło wcześniej niż Sumerowie. Wiemy to, bo w Polsce w miejscach, na których odkrywa się ślady kultury pucharów lejkowatych, znaleziono najstarszy dziś na świecie wizerunek wozu kołowego. Zdobi wazę znalezioną na terenie województwa świętokrzyskiego.


Grobowiec nr 1. Pośrodku czoła widać lukę między kamieniami – to miejsce to wejście do komory kultowej. W jednym z grobowców znaleziono pochówki dwóch mężczyzn, w tym czaszki ze śladami udanych trepanacji
  • Grobowiec nr 1. Pośrodku czoła widać lukę między kamieniami – to miejsce to wejście do komory kultowej. W jednym z grobowców znaleziono pochówki dwóch mężczyzn, w tym czaszki ze śladami udanych trepanacji
Wietrzychowiccy pradawni gospodarze budowali też grobowce dla znamienitych członków swoich społeczności.

Żeby zbudować taki grobowiec, trzeba było około 30 ludzi pracujących dzień w dzień przez 3 miesiące. I przetransportować potężne ilości ziemi.

Lisie ogony dla olbrzymów

Jedziemy z Adamem Myrtą do wioski, żeby zobaczyć i dotknąć tego, co zdążyli już zbadać najznamienitsi archeolodzy polscy i światowi. Już przed wojną polskie piramidy zaczął badać prof. Konrad Jażdżewski. Dziś prześwietla się wietrzychowickie grobowce z wykorzystaniem nowo­czesnych metod – geomagnetyki, dronów, skanerów laserowych.

Znajdują się w lesie na skraju wsi. By je zobaczyć, trzeba wejść głębiej w zagajnik. Krótki spacer ścieżką potęguje oczekiwanie, a potem wrażenie. Drzewa nagle rzedną, a ziemia między nimi dziwnie się wybrzusza. Oczom ukazuje się długi jak pociąg kopiec, a za nim kolejny i kolejny. Jest ich tam łącznie pięć.


Tak wygląda koniec ponadstumetrowego grobowca. Na całej jego długości znajdowano ślady rytualnych ognisk
  • Tak wygląda koniec ponadstumetrowego grobowca. Na całej jego długości znajdowano ślady rytualnych ognisk
Kiedy stanie się u szczytu kopca, ma się wrażenie, że jakiś mityczny monstrualnych rozmiarów stwór zgubił ogon. Coś w tym jest, bo w miejscowych legendach nazywano tajemnicze budowle lisimi ogonami, ale też grobowcami olbrzymów albo żalkami. Ich widok zniewoli nawet tych, do których historia nigdy nie przemawiała.

Stajemy u czoła grobowca. Ma jakieś 3 metry wysokości, podobnie jak w pozostałych kopcach. Czoło zasadza się na kamiennej obudowie, która ciągnie się aż do końca „lisiego ogona”. To tzw. kamienna obstawa. Głazy ułożone są gładką stroną na zewnątrz i dopasowane tak, by było pomiędzy nimi jak najmniej przestrzeni. A ta wypełniona jest mniejszymi kamieniami i ziemią. Większą lukę widać pośrodku czoła.

To musiało być wejście do grobowca. Zaczynano budowę od tzw. komory kultowej. Robiono ją z belek łączonych zaawansowaną metodą sumikowo-łątkową, jak górale. Za nią, idąc od czoła, chowano zmarłego. Leżał na ziemi albo na bruku z usypanych małych kamieni, nogami w kierunku wejścia. Pochówkom towarzyszyły rytuały i uczty. Po wielu latach od pochówku palono komorę kultową i wszystko zasypywano – opowiada Adam Myrta.

W większości grobowców w okolicy znajdowano szczątki mężczyzn. Tylko w jednym, w dobudowanej do czoła części, pochowano kobietę. Interesujące jest, że dzisiejsze metody naukowe pozwalają stwierdzić z jakiego powodu pochowani stracili życie. W ostatnim grobowcu znaleziono szczątki 30-letniego mężczyzny, który najprawdopodobniej zmarł w wyniku przewlekłego zapalenia ucha.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a