Nie piję, bo uwierzyłam w wolność wyboru

Nie piję, bo uwierzyłam w wolność wyboru

„Zawodowo jestem, szumnie mówiąc, dyrektorem biblioteki. Bibliotekarzem zostałam, będąc już alkoholiczką” – przedstawia się Zofia. Mieszka w Osiecznej – wsi leżącej pośród kociewskich lasów. Jest jeszcze przewodniczącą koła gospodyń i kołem zamachowym kulturalnego życia gminy. Nie byłaby w żadnej z tych ról, gdyby kilkanaście lat temu nie stoczyła walki na śmierć i życie. Przeżyła, ale do heroicznego boju staje co dnia.

r e k l a m a

– Zofia, za szeroka, nie? Nie wiem, czy brać. To nówka – pyta koleżanka, wpadając do biblioteki prosto z placyku, na który w soboty do Osiecznej przyjeżdżają handlarze odzieżą. „No fajna ta koszula, ale tyle tych lumpów masz! Przecież kupiłaś coś niedawno” – strofuje z czułością nałóg koleżanki Zofia. Po chwili rozmowę przerywa pani Gertruda, pytając o książkę, na którą czeka. „Nie ma, jest jeszcze w Czarnej Wodzie” – namawia do cierpliwości kierowniczka biblioteki. „Pani Zofio, ja tylko skserować tę karteczkę”. Jest sobota, Zofia w pracy, bo dzień wcześniej miała urlop. Do biblioteki, której jest kierownikiem, ludzie ciągną jak pszczoły do miodu. Z upodobaniem słuchają jej wygłaszanych szorstkim głosem reprymend. Wiedzą, że mają naprzeciw siebie człowieka ze stali. Hartowanej w najsurowszym ogniu – uzależnienia, a potem wychodzenia z niego.

Łyk musiał zostać na rano

Rozmowę zaczyna od przedstawienia się jako alkoholiczka – zgodnie zresztą ze zwyczajem panującym na grupach Anonimowych Alkoholików. W ten sposób każdy uzależniony bierze odpowiedzialność za trwanie w nałogu. Takie przyznanie się ma też trzymać leczących się w ryzach pokory. Bo tylko z nią możliwe jest wychodzenie z nałogu. Ale o tym za chwilę.

Zofia dziś wie, że udaje jej się nie pić dzięki swojej tytanicznej pracy i Bogu. Nie ma bowiem leczenia z nałogu bez uznania jakiejkolwiek siły wyższej

– Bibliotekarzem zostałam w niebywały sposób. Stanowisko było obsadzane poprzez konkurs. To był 2002 rok – miałam wtedy za sobą już dwa lata trzeźwości i wykształcenie ogólne średnie, czyli żadne. Były naczelnik gminy przyszedł z informacją: „Zośka, będzie wolne miejsce w bibliotece”. „Ja? Panie Zygfrydzie, nie da rady! Jestem alkoholiczką”. „Spróbuj, znasz się na robocie” – powiedział. W przeszłości, w „tamtym życiu”, byłam rzeczywiście dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury, w którego skład wchodziła biblioteka – opowiada Zofia. Obiecuje nam szczerość do samych trzewi, ale nazwisko woli zachować w tajemnicy.

W pierwszym etapie trzeba było napisać pracę „Wizja biblioteki”. Przeszła do drugiego, wraz z trojgiem kandydatów. Zdystansowała ponad dwadzieścia osób, w tym wiele z wyższym wykształceniem. Stanęła przed komisją, a ta nie miała wątpliwości. Mieli za to inni, całkiem bliscy znajomi. „Noo, trzeba pić, żeby być dyrektorem biblioteki” usłyszała od jednej z kandydujących koleżanek. Zabolało, ale nauczyła się z tym żyć.

– Coraz lepiej uczę się z tym żyć, a nawet jestem dumna z tego, że jestem alkoholiczką. Bo jestem zupełnie innym człowiekiem. Staram się być lepsza. Moja historia w bibliotece to właściwie historia mojego trzeźwienia – mówi Zofia.

 Ma 60 lat, męża, czworo dzieci, ale 16 lat temu, będąc dobrze po czterdziestce, urodziła się drugi raz. Albo raczej obudziła. A było z czego się budzić.

– Piłam w domu, o różnych porach. W elegancki sposób, chowając butelki po kątach, tak, żeby nie widziały ich dzieci i żyjąca jeszcze mama. Ludzie byli potem zdziwieni: „Zofia, przecież myśmy cię nigdy nie widzieli pijanej!”. Piłam wino, piwo, wódkę, nie sięgałam po wodę brzozową czy denaturat.Kilka łyków rano, po wstaniu, zanim dzieci wypuściłam do szkoły. Z kubeczka albo też prosto z butelki, schowanej potem gdzieś za witrynkę. A potem na zakupy, a z nich wracałam z butelką – wina albo półlitrowej wódki. Ale musiałam sobie zostawić coś na rano, żeby móc znów ruszyć z kopyta. Obiad był oczywiście zawsze ugotowany, w pracy – bez zarzutu, ale tam też regularnie popijałam. Chodziło o to, żeby nie trzeźwieć – wspomina.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

Zainteresował Cię ten artykuł?
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii