Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Nieznanowicom sołtysuje między treningami

Wieś i Rodzina Życie wsi
Data publikacji 15.04.2018r.

Jestem właśnie na zgrupowaniu w Wałczu. Najpierw śniadanie, potem lekki odpoczynek i relaks. Pierwsze zajęcia o jedenastej – na sali, w siłowni albo na dworze, jeśli pogoda pozwoli – słyszę w słuchawce, kiedy do­dzwaniam się do Michała Szafrańskiego, sołtysa Nieznanowic.

Sołtys i lekkoatleta. Do tego w kadrze narodowej. Najprawdziwszej, z tym drobnym szczegółem, że to zgrupowanie... niepełnosprawnych lekkoatletów. Ale tego nie usłyszysz w słuchawce, nie od razu też domyślisz się, kiedy spojrzysz na ćwiczącego Michała.

r e k l a m a



Rzuca z pozycji siedzącej

Treningi niepełnosprawnych wyglądają inaczej. Michał mówi, że to duże wyzwanie i dla zawodnika, i dla trenera. Bo tu nie da się założyć jednego wzorca, do którego się dąży, jak u zawodników pełnosprawnych. Trener musi uwzględniać w każdym pojedynczym przypadku indywidualne ograniczenia.

Michał występuje w kategorii F34, oddając swoje rzuty w pozycji siedzącej. I dodaje, że choć różnią się od pełnosprawnych wynikami, idea pozostaje ta sama – dawać z siebie wszystko. I Michał daje. Wtedy, kiedy siedzi i pcha kulą czy rzuca dyskiem. I wtedy, kiedy myśli o mieszkańcach swojej wioski.

Ma 33 lata. Cierpi..., nie, to nie jest dobre słowo, po prostu kiedy się urodził, zdarzyło mu się dziecięce porażenie mózgowe czterokończynowe. Mówi, że miał po prostu pecha. Od samego początku – rehabilitacja, rehabilitacja, rehabilitacja... Pomogła. Ubiegłoroczna międzynarodowa sportowa kwalifikacja w Tunisie przydzieliła Michała do Kategorii F34.

Może i fizycznie troszkę odstaję od zawodników w mojej grupie, ale to lepsze niż być najlepszym wśród słabszych. To daje mi motywację. Wolę równać w górę – dodaje ambitny sołtys Nieznanowic.


Szczęśliwa kontuzja

Nigdy się nie oszczędzał ze względu na niepełnosprawność. Dzięki rodzicom oraz pierwszej wychowawczyni (Ewie Jamróz-Molendzie) uniknął szkoły specjalnej. Skończył zwykłą podstawówkę. W liceum było trudniej, bo rehabilitacja już niewiele pomagała.

Kurczyły mi się ścięgna, chodziłem w pozycji niemal siedzącej. W Busku-zdroju lekarz powiedział: „Albo szyny prostujące nogi, albo wózek”. Wróciłem do Nieznanowic, z kolegami zagrałem w piłkę i „szczęśliwie” skręciłem kostkę. Lekarz opatrujący mi nogę powiedział: „Jest lekarz, który operuje takie przypadki”. Poddałem się zabiegowi, który mi pomógł. Nie jest idealnie, ale nie można mieć wszystkiego – wspomina Michał.

Miał wtedy szesnaście lat. Już wiedział, że interesują go liczby i to, jak wpływają na nasze życie.

Po skończeniu liceum ruszył do Kielc na studia ekonomiczne. Działał w Kole Młodych Ekonomistów. Zachłyśnięty magią przedsiębiorczości wrócił do Nieznanowic i otworzył własną firmę. A w międzyczasie „upomniał się” o niego samorząd. Najpierw z powodzeniem kandydował na radnego rady miejskiej we Włoszczowie. Radnym został cztery lata temu. Rok później – sołtysem.

Ludzie obserwowali moją zaradność i zaangażowanie – zaufali mi. Na głosowanie musieli gromadnie jechać do sąsiedniej miejscowości. Ale najwyraźniej czuli, że warto, za co jestem im wdzięczny – mówi Michał.




Trudno się dziwić, bo jego przedsiębiorczość zaczęła emanować w różnych kierunkach. Zamarzył, żeby rozruszać lokalną społeczność, a zwłaszcza jej mniej sprawnych członków. Ale też by integrować obie grupy. Założył więc w try miga stowarzyszenie „Sprawniejsi.pl”. Od lat też, nieprzerwanie, uprawiał sport.

Sądziłem, trochę patrząc na siebie, że skoro ja załapałem tego bakcyla sportu, że dostrzegłem w tym odskocznię od problemów zdrowotnych, że poczułem się dowartościowany i zbudowany psychicznie, to może ktoś inny nie w pełni sprawny też wybierze taką ścieżkę. Wierzę, że niepełnosprawność to raczej stan umysłu – przekonuje.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a