r e k l a m a

Partner serwisu

Niezwykłe właściwości końskiego mleka

Wieś i Rodzina Zdrowie
Data publikacji 04.05.2018r.

Mleko klaczy, końskie mleko albo mleko kobyle. Słyszeliście o czymś takim? Z mlekiem kojarzy się krowa, koza, owca. Ale klacz?

A przecież nie tak rzadki jest widok nieporadnego długonogiego źrebięcia chowającego łeb pod brzuchem matki. Poszukuje ono tam tego, co jest w ostatnich latach przedmiotem coraz większego zainteresowania naukowców i konsumentów. Ale nie oszukujmy się – badań nad mlekiem klaczy jest wciąż jak na lekarstwo.

r e k l a m a



Też kiedyś piliśmy

W krajach cywilizowanych do niedawna nie było znane, klientów – niewielu. Przyczyn jest kilka. To mleko trudne do uzyskania. Po pierwsze klacz ma bardzo małe wymiona. Po drugie – to mleko pozyskuje się wyłącznie w obecności źrebięcia. Jego fizyczna obecność konieczna jest do wywołania u matki reakcji wydzielania mleka. Poza tym częścią udojonego napoju trzeba nakarmić źrebię.

Mleko klaczy jest za to stałym elementem menu mieszkańców Centralnej Azji, przede wszystkim ludów prowadzących koczowniczy tryb życia – Mongołów, Kirgizów, Tatarów, Baszkirów. Piją oni nie tyle mleko klaczy w czystej postaci, co produkowany z niego fermentowany napój zwany kumysem. Kumys jest tradycyjnym napojem dla tych ludów, a w Baszkirii, Kazachstanie, Uzbekistanie, Kirgistanie i na Ukrainie jest traktowany również jako produkt leczniczy.

Ale mleko klaczy znane było dawniej także Europejczykom. Jeszcze w zeszłym stuleciu było stosowane jako wspomagający środek leczniczy w chorobach przewodu pokarmowego – wrzodach żołądka, marskości wątroby, zapaleniu pęcherzyka żółciowego czy zapaleniu trzustki. Ale też zaburzeniach pracy układu oddechowego, jak gruźlicy, zapaleniu oskrzeli, krztuścu czy astmie. Co więcej, jak czytamy w artykule naukowców z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, mleko klaczy podawano przedwcześnie urodzonym niemowlętom. Czyniono tak na oddziałach pediatrycznych szpitali we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii.



  • Mleko klaczy wykorzystywane jest nie tylko do konsumpcji, ale też w przemyśle farmaceutycznym i kosmetycznym
Dlaczego? Otóż mleko klaczy wykazuje niezwykłe podobieństwo do mleka kobiecego. I do końca XIX wieku stosowane było w Europie jako substytut mleka ludzkiego. Zanim powiemy, na co może korzystnie wpływać, zerknijmy na jego skład.

Tłuszczowy ideał

Mleko kobyle jest słodkie, słodsze od krowiego. A to za sprawą większej zawartości laktozy. Podobnie jak w mleku kobiecym, oscyluje ona na poziomie 6–7%. To powód, dla którego dzieci czy osoby nietolerujące laktozy nie będą mogły włączać go do menu. Ale ci, którzy laktozę trawią, a uczuleni są na białko mleka zwane kazeiną, mogą z powodzeniem uzupełniać dietę mlekiem klaczy. Kazeiny jest w nim bowiem cztery razy mniej niż w krowim.

Mleko klaczy to także niska wartość energetyczna – jest w nim mało tłuszczu. Ale za to jest on „najwyższej jakości”. To mleko bowiem ma doskonały profil kwasów tłuszczowych. Brzmi skomplikowanie, ale chodzi tu po prostu o korzystnie dla człowieka wyważoną proporcję nasysonych, jednonienasyconych i wielonienanasyconych kwasów tłuszczowych. A jeszcze bardziej o to, że mleko to ma niezwykle korzystny dla naszego zdrowia stosunek kwasów omega 6 do omega 3, wynoszący 0,5. Tak, tak, bo w diecie nie chodzi tylko o same te kwasy, ale o to, jak się do siebie mają. To dobre wieści, bowiem we współczesnej „cywilizowanej” diecie stanowczo za mało jest kwasów omega 3, a wyraźnie za dużo omega 6.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a