Obrazy jak dźwięki

Wieś i Rodzina
Data publikacji 05.07.2017r.

Jej rodzina żyje muzyką, ona w ciszy. Dlatego dźwięki zastąpiła obrazami. Codzienność zatrzymuje w obiektywie. Jej pełne barw i nieoczywistych ujęć zdjęcia urzekają bliskich. Zwróciły też uwagę jury konkursu fotoreporterskiego „Z życia kobiety”, które wyróżniło jej dwa portrety babci.

Od pierwszego zdjęcia, jakie zrobiła Paulina Górska z Siedliska, upłynęło zaledwie dwa i pół roku. W tym czasie napstrykała ich setki. Fotografuje wszystko, co jest w zasięgu jej wzroku: podwórko, bliskich, zwierzęta, rośliny, np. stare lipy stojące w granicy ogrodu, bo dalej niż za jego próg raczej nie wychodzi. Od zimy do wiosny przez pozbawione liści gałęzie przedzierają się promienie słońca w ognistych barwach. Robią wrażenie. Chcąc na zawsze zachować ten widok w pamięci, Paulina utrwala go na fotografiach.


Tylko dźwięki


Pewnego razu Paulina zwraca uwagę na pokrytą blachą kościelną wieżę. Skrzy się w słońcu. Jej szpiczasty dach wbija się w błękit nieba. A odbicie kościoła widziane w wodzie daje widok jak z bajki. Dziewczyna w ciszy i skupieniu pstryka zdjęcie za zdjęciem. To właśnie kościół i jego odbicie jako pierwsze Paulina uwieczniła na zdjęciu. Fotografię zrobiła komórką, wysłużoną nokią. Wrzuciła na portal internetowy Facebook. Spodobało się internautom. Miało duszę. Dostało więc sporo komentarzy. Dziesiątki osób uznało je za swoje „ulubione”, honorując je piktogramem „lajka”. Dziś zdjęcie wisi na ścianie oprawione w ramę, tuż obok obrazu namalowanego jeszcze przed wojną przez pradziadka Władka. Po nim talent do rysowania odziedziczył młodszy z braci Pauliny Kuba. Bierze lekcje rysunku. Chce po tegorocznej maturze studiować architekturę na Politechnice Poznańskiej.

Paulina ma jeszcze jednego młodszego brata. Dla Bartka życiem jest muzyka. Założył więc portal internetowy www.allinpoznan.pl, który opisuje muzyczne wydarzenia stolicy Wielkopolski.


Między nimi jest zaledwie półtora roku różnicy. Chodzili do jednej klasy. Bartek miał się opiekować Pauliną. Pomagać. Ale on zamiast wspierać siostrę, wycinał sobie nożyczkami dziury w spodniach. Rzadko wiedział, co jest zadane do domu i co robili na lekcjach. Był utrapieniem nauczycieli. To Paulina okazała się pilniejszą uczennicą – wspomina Marzena Górska, mama Pauliny, która też, tak jak jej syn, nie wyobraża sobie życia bez muzyki. Gdy miała 10 lat, uparła się, by zdawać do szkoły baletowej w Poznaniu. Dostała się. Ale nie zniosła rozłąki z rodziną. Po miesiącu mama zabrała ją z powrotem do Siedliska. Muzyka jest też życiem dla taty i babci. Wszyscy oni swoją pasję realizują w zespole śpiewaczym „Malwy” działającym we wsi. Paulina jest ich fotografem. Dzięki temu na internetowej stronie „Malw” są fotorelacje z koncertów i występów. Zdarza się, że to Paulina jest modelką. Kilka zdjęć z nią mama oprawi w ramy. W oko wpadają dwa z nich. Na pierwszym Paulina z rękami założonymi pod boki stoi w wianku i ludowym stroju na łące. Przypomina Konopielkę. Na drugim obejmuje gęś. Pozowała też do zdjęć podczas fotograficznych warsztatów.




Paulina woli robić zdjęcia martwej naturze, ale portrety robi przejmujące. Poniżej jej zdjęcie przedstawiające Henryka Króla, człowieka, który podał jej rękę i wyprowadził ze świata ciszy. Dzięki niemu przekroczyła próg świata kolorów i obaw.



Robiąc zdjęcia, Paulina szuka obiektów, które toną w barwach. Bo właśnie kolor w jej fotografiach jest istotą. Z pełnym feerii kolorów zdjęciem wróciła więc z pleneru w Trzciance. Uchwyciła obiektywem zniekształcone odbicia pomarańczowo-żółtych domów w dachach samochodów. Zdjęcie zrobiła w ramach warsztatów, na które od dwóch lat uczęszcza do Henryka Króla, fotografika z Trzcianki. Jego portret opublikowany w wydanej przez uczniów publikacji „Król sportretowany” Paulina opatrzyła podpisem: „To człowiek, który podał mi rękę i wyprowadził ze świata ciszy. Dzięki niemu przekroczyłam próg świata kolorów i obaw”.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu