Polskie mazurki podbiły świat

Wieś i Rodzina
Data publikacji 06.05.2014r.

Trombity, okaryny i drumle z Huculszczyzny, cymbały z Rzeszowa i dudy z Wielkopolski rozbrzmiewały w ubiegłym tygodniu na ulicach… Warszawy. A wszystko za sprawą międzynarodowego festiwalu „Wszystkie Mazurki Świata”. To roztańczone i rozśpiewane święto tradycyjnej polskiej muzyki w tym roku odbyło się pod hasłem „Rzeczpospolita Kolberga”.

Imprezą muzyczną wokół kościoła w Lasku Bielańskim w Warszawie rozpoczął się w Poniedziałek Wielkanocny tego­roczny festiwal „Wszystkie Mazurki Świata”. 


Za sprawą tej trwającej tydzień imprezy muzycznej tradycyjne polskie rytmy rozbrzmiewały również na Zamku Królewskim oraz w hali fabryki Koneser na warszawskiej Pradze, gdzie zamiast ubranych w garnitury i kostiumy mieszczuchów można było spotkać ludzi w barw­nych ludowych strojach tańczących dzikie oberki i śpiewających pieśni o miłości. Do swojej zabawy wciągali przybyłych na festiwal widzów. Wykonawcy uczyli ich tradycyjnej polskiej muzyki. W ramach warsztatów młodzi chwytali za skrzypce, akordeony i bębny, którymi wybijali rytm na trzy. Ćwiczyli pod czujnym okiem mistrzów – autentycznych ludowych muzyków, którzy przed laty akompaniowali na wiejskich potańcówkach i weselach. Festiwal zakończył się w sobotę wspólną zabawą do białego rana, na której − podobnie jak rok temu − w rytmie wiwatów, oberków i mazurków tańczyło ponad 1000 osób. Skąd zainteresowanie stolicy tradycyjną muzyką? 

Mazurek na eksport

Już w XVII wieku polski mazurek podbił Europę. Ten trójdzielny taniec tańczony, a często i śpiewany przy pracach polowych dotarł przez Niemcy do Skandynawii. Po latach stał się jednym z najpopularniejszych tańców, w Szwecji i Danii nazywanych polska, a w Norwegii pols. We Francji gra się natomiast mazurkę. Najprawdopodobniej stało się tak za sprawą legionistów Dąbrowskiego, którzy swym tańcem urzekli gości paryskich salonów na przełomie XVIII i XIX wieku.

– Z Francji mazurki dotarły najpierw do Włoch i Austrii. Tańczono je też na samym krańcu zachodniej Europy, czyli w Hiszpanii i Portugalii. Z tych dwóch krajów powędrowały do ich kolonii: na Azory, Wyspy Zielonego Przylądka i Wyspy Kanaryjskie, a nawet do Brazylii oraz Meksyku. Co ciekawe, z powodzeniem funkcjonują w tamtejszych kulturach po dziś dzień. W Polsce rytmy tych tańców były jednym z najważniejszych elementów muzycznej wyobraźni aż do lat 50. XX wieku  – zauważa Jagna Knittel, rzecznik prasowy festiwalu „Wszystkie Mazurki Świata”. Chcąc unaocznić autentyczność swoich historycznych dociekań, organizatorzy festiwalu na jedną z edycji zaprosili muzyków z różnych zakątków świata. Wówczas w Warszawie gościli m.in. wykonawcy z Wysp Zielonego Przylądka, Hiszpanii i Brazylii. 

Rzeczpospolita Kolberga

W ciągu zaledwie kilku lat impreza bardzo się rozrosła. Tegoroczny festiwal odbył się pod hasłem „Rzeczpospolita Kolberga”. 

– Zależało nam, by na koncertach pojawiała się taka muzyka, jaka rozbrzmiewała w czasach Oskara Kolberga. Wspólnie z dziewiętnastowiecznym etnografem mieliśmy okazję przemierzyć strony nie tylko dzisiejszej Polski, ale także Litwy, Biało­rusi i Ukrainy. Na koncertach, w klubach festiwalowych i podczas Nocy Tańca grali wykonawcy m.in. z Kujaw, Wielkopolski, Mazowsza czy Beskidów. Gościliśmy też muzyków ze Słowacji, Huculszczyzny i Wileńszczyzny. Można też było usłyszeć muzykę góralską zespołu Zokopiany, kujawską – grupy Janusz Prusinowski Trio. Widownia bawiła się też przy pieśniach dziadowskich z Podola i Wołynia w wykonaniu Andrji Ljaszuk, a obrzędowe wykonał Dominik Czekun ze wsi Stari Koni na Ukrainie. Usłyszeć można też było młodych instrumentalistów i śpiewaków, którzy rekonstruują tradycje muzyczne na podstawie nagrań archiwalnych i zapisów Kolberga – tłumaczy Knittel.

Przyszedł ksiądz do Janusza

– Idea festiwalu narodziła się przed pięciu laty, gdy ks. Wojciech z parafii na Bielanach poprosił Janusza Prusinowskiego, który od lat gra i interesuje się  naszą muzyką ludową, by po mszy w Wielki Poniedziałek zagrał kilka tradycyjnych polskich utworów. Takich do tańca. Proboszcz chciał w ten sposób przywrócić tradycję zabawy – opowiada Knittel. Współczesna muzyka XXI wieku wyrosła na gruncie tradycji tworzy kolorową układankę, która może się połączyć w całość, gdy podczas jednego koncertu zagrają obok siebie muzyk klasyczny, kapela wiejska i muzyk jazzowy. Gdy zespoły z różnych stron świata przywiozą dźwięki swoje – a nam bliskie, jakby skądś znane. Gdy polonezy, mazurki i sto innych pokrewnych tańców będzie można rzeczywiście zatańczyć. 

– Polska muzyka taneczna jest bezcennym i żywym dziedzictwem narodowym, które wywarło znaczący, choć niedoceniany w Polsce wpływ na kulturę europejską i światową, a wpływ ten zawdzięczamy w dużej mierze twórczości Fryderyka Chopina, który czerpał z naszej rodzimej tradycyjnej muzyki – podkreśla Knittel. 

Dorota Słomczyńska

 

Partner serwisu