r e k l a m a

Partner serwisu

W Dębskiej Kuźni do mszy służy 6 mininstrantek

Wieś i Rodzina Życie wsi
Data publikacji 26.07.2020r.

Dębska Kuźnia. Albo też Dembionhammer. Przy wjeździe do wioski stoi, jak w setkach innych wsi w tym regionie, tablica z podwójną nazwą – po polsku i po niemiecku. Ale nie to stanowi o jej oryginalności. Dębska Kuźnia – i wiele innych miejscowości na Opolszczyźnie – to miejsca, w których do mszy służą dziewczęta. Nam opowiedziały o niezwykłości tej służby.

r e k l a m a

Ministrantki zbawieniem dla księdza

Pojechałyśmy kiedyś do Dębia, to kilka kilometrów stąd, na zaproszenie. W tej parafii nie ma ministrantek, a akurat służy mój kuzyn. Kiedy zobaczyli nas w wejściu, nie mogli uwierzyć. Spodziewali się chłopaków w komżach – mówi Julia, która z kilkoma innymi koleżankami z wioski czeka na mnie przed kościołem pw. św. Anny i Jadwigi w Dębskiej Kuźni parafii rzymskokatolickiej. Siadamy w bocznej, pachnącej starym drewnem kaplicy. Od głównej nawy oddziela ją wielka szklana ściana.

Ksiądz proboszcz nie lubi, kiedy mszę zakłóca bieganie i krzyki dzieci. Dba, żeby inni mogli przeżywać liturgię. Rodzice tu się zwykle chowają. Zza szyby wszystko widzą i słyszą, a reszta może spokojnie się modlić – wyjaśnia, trochę żartując z księdza, Natalia Żurek, miejscowa organistka, absolwentka teologii i katechetka.

O wilku mowa, a wilk tuż, tuż. Ksiądz Marcin Kulisz nagle wyrasta spod ziemi. Na chwilę, bo mówi, że ma do wypompowania wodę z piwnicy po ostatniej ulewie. Mówię, że od kilku lat planowałam zrobienie materiału o dziewczynach ministrantkach i że chyba właśnie się udało. I jeszcze, że to coś, co wielu katolikom w Polsce nie mieści się w głowie. A na Opolszczyźnie, w katolickich kościołach, jest rzeczą zupełnie naturalną.

Wie pani, gdyby nie one, byłbym, jak Pan Jezus, sam przy ołtarzu. To wyrosło z doświadczenia księży i rodziców, to czysto praktyczny pomysł. Zmiany w Kościele niemieckim miały miejsce pięćdziesiąt lat temu. Pojawił się tam problem ze służbą liturgiczną, z liczbą księży. U nas nieco później zarejestrowaliśmy te same problemy – opowiada ksiądz Marcin Kulisz.

Ministrantki jak "anioły"

W 1992 roku wyjechał do Niemiec do pracy na kilka miesięcy. Żeby podszkolić język i trochę zarobić. Tam pierwszy raz spotkał się z ministrantkami.

Jakoś nigdy nie widziałem powodu, żeby ich nie było. Nie wydało mi się to w żaden sposób dziwne. Może dlatego, że bardzo lubię kobiety i dziewczyny. Mówię zresztą o każdej z nich „anioł”, bo są aniołami – i to nie przesada. Kiedy się je o coś prosi, wszystko – od początku do końca, bez instruowania – zrobią dobrze.

Chcesz przeczytać cały artykuł?

Zakup dostęp do tego artykułu
3,69zł
/za artykuł 

Jeśli masz zakupioną prenumeratę dostęp do artykułu jest dostępny w ramach zakupionej prenumeraty. zaloguj się aby uzyskać dostep.

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody