We dwójkę wyczarowali swój dom

Wieś i Rodzina
Data publikacji 01.10.2017r.

W pierwszym październikowym numerze „Tygodnika” prezentujemy sylwetkę Moniki Kowalczyk-Kapusty z Ryk. Jej fotografia ozdabia październikową kartę wydanego we współpracy z Ursusem naszego kalendarza na ten rok.

Niewiele brakowało, a zdjęcia Moniki w naszym konkursie „Dziewczyna z kalendarza” by zabrakło. Decyzja o jego wysłaniu zapadła w ostatniej chwili. Poprzedziły ją wahania oraz narada z mężem i dziećmi. Nagrodzona w konkursie fotografia powstała kilka dni wcześniej podczas wystawy sprzętu rolniczego w Końskowoli. Na zdjęcie przy ciągniku namówił Monikę kolega z pracy.


Na sesję do Lublina Monika pojechała trochę incognito.

Przyjechałam sama, skromnie ubrana, w innym niż na zdjęciu uczesaniu i… nikt mnie nie poznał. Myśleli, że jestem z kimś jako osoba towarzysząca – śmieje się Monika.

Monika mieszka i pracuje w Rykach. Jest instruktorem do spraw ekonomiczno-skupowych w tamtejszej Spółdzielni Mleczarskiej. Koordynuje też prace Rady Nadzorczej SM Ryki. Należy do szczęściarek, które lubią swoją pracę.  Zajmuje się m.in. kontrolą dokumentacji i stanu sanitarnego gospodarstw dostawców mleka.

Wiersza godna

Do Ryk przyjechała za mężem. Wcześniej podobną pracę wykonywała przez pięć lat w Spółdzielni Mleczarskiej „Michowianka” w Michowie.

W tamtych okolicach się wychowałam. Rodzice mieli gospodarstwo, specjalizowali się w produkcji mleka. Mąż Kamil jest z zawodu i zamiłowania budowlańcem. Prowadzi własną działalność gospodarczą. To wymaga częstych wyjazdów. Dlatego przejęłam większość obowiązków domowych, w czym bardzo pomagają mi dzieci – opowiada.

Z uwagi na profesję męża nie mogło być inaczej - w 2015 roku zamieszkali we wzniesionym przez niego domu. Pewnie do budowy by nie doszło, gdyby nie pieniądze zarobione w Irlandii.

Kupiliśmy za nie działkę i koparkę. Bardzo miło wspominam ten wyjazd. Szczególna pamiątka to wiersz o mnie. Jest autorstwa pisarki, właścicielki domu, w którym pracowałam. Zajął pierwsze miejsce w konkursie zorganizowanym w Limerick – mówi z dumą.

Dom jej autorstwa

Aranżacją wnętrz domu zajęła się Monika. – Od zawsze, gdy kogoś odwiedzałam, zwracałam uwagę na wystrój. Podoba mi się ciężki, klasyczny styl: solidne, rzeźbione drewniane meble, dużo zdobień, mosiądz, elementy pomalowane na kolor starego złota. Część mebli i sporo drobiazgów wypatrzyła i sprowadziła przez internet.

Efekt jest imponujący. Goście odwiedzający Monikę i Kamila są przekonani, że wnętrza projektowała profesjonalna firma. Monika, urządzając rodzinne gniazdko, nie ograniczyła się do zaplanowania wystroju i zamówienia mebli. Niektóre z wyszperanych rzeczy, np. żyrandole czy krzesła, sama odnowiła.

Piaskowałam, malowałam. Podobnie jak blat w łazience, który pochodzi ze starej maszyny do szycia Singer. Na odrestaurowany blat został nałożony kamień. Takie prace nie sprawiają Monice problemu, ponieważ ma zdolności plastyczne i manualne. W szkole zbierała nagrody.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu