r e k l a m a

Partner serwisu

Wielkopolanki z Gorzykowa wygrały Bitwę Regionów. Jakie danie dało zwycięstwo?

Wieś i Rodzina koło gospodyń wiejskich
Data publikacji 09.10.2019r.

Czy istnieje lepszy sposób na doskonalenie jakości niż obecność konkurencji? Chyba nie. Z takiego założenia wychodzą organizatorzy corocznej kulinarnej Bitwy Regionów odbywającej się w ramach jesiennych targów Smaki Regionów w Poznaniu.

Hala targowa mieszcząca Targi Smaków pękała w szwach. Powietrze gęste było od zapachów specjałów, z którymi na ostateczny konkurs zjechało szesnaście kół gospodyń z całej Polski – tych, które w swoich województwach okazały się najlepiej gotującymi na regionalnym etapie Bitwy Regionów. By znaleźć się w finale, musiały pokonać kilkadziesiąt innych kół ze swoich województw. Przy ustrojonych z najwyższą klasą stoiskach stały równie strojne. Na konkurs przywiozły nie tylko potrawy, ale i nie mniej pyszne opowieści o nich. Musimy wam je wszystkie, choć pokrótce, przekazać.

Na konkursie królowała kaczka

r e k l a m a

Koło ze śląskiego Kościelca powstało w grudniu na bazie istniejącego już zespołu śpiewaczego. Do nowo zarejestrowanego koła doszły nowe dziewczyny. Teraz jest ich czterdzieści.

Wygrałyśmy kaczką faszerowaną. Trzeba spróbować! Kaczka wyluzowana z kości i zaprawiona – czosn­kiem, majerankiem, jałowcem i białym winem. A w środku różne rodzaje mięsa – polędwica, schab, łopatka, mięso drobiowe. I do tego warzywa – opowiadały panie i polewały kawałek kaczki żurawiną na bazie wina i imbiru włas­nego przepisu.

r e k l a m a

Z kaczką na konkurs przyjechało też koło gospodyń „Swojaki” z Tarzymiechów Trzecich z Lubelszczyzny.

Ledwo powstałyśmy i już zdążyłyśmy zająć pierwsze miejsce! Byłyśmy najlepsze ze 105 kół. Mamy kaczkę w kapuście czerwonej z winem i żurawiną. A do tego placki na sodzie pod pierzyną grochową. U nas bardzo często podaje się je na wigilię. A naszym daniem połączyłyśmy kuchnię biednych i bogatych – mówiły Swojaki.

Kaczka była też numerem popisowym koła z Klęczan z Podkarpackiego.

Kaczka wyluzowana i nadziana wieprzowym mięsem mielonym z orzechami włoskimi. Doprawiana między innymi gałką muszkatołową. To nasza potrawa regionalna. Podajemy ją na zimno, w formie wędliny, z chrzanem i wytrawnymi czereśniami. Kaczki zawsze u nas hodowano, mamy nadzieję, że wrócą na stoły, chociaż niektórzy straszą, że tłusta – opowiadały klęczanki.

Wielkopolskę, również kaczym mięsem, reprezentowało koło z Gorzykowa.

Mamy roladę z kaczki. Faszerowaną wątróbką i mielonym mięsem w towarzystwie gołąbków z młodej kapusty z kaszą perłową i kurkami. Ten przepis znała już mama mamy naszej koleżanki. A gołąbki dodałyśmy same – wyjaśniała Krystyna Kierzek.

Daniem z kaczki częstowały też Lubuszanki z koła gospodyń w Janczewie – najstarszego koła w Lubuskiem.

Przywiozłyśmy kaczkę z jabłkami nadziewaną mięsem. Mamy też ciasta, z których słyniemy – chwaliły się janczowianki.

Swojaki przywiozły na konkurs kaczkę w czerwonej kapuście z żurawiną. Ale nie mniejszym hitem była grochowa pierzyna
  • Swojaki przywiozły na konkurs kaczkę w czerwonej kapuście z żurawiną. Ale nie mniejszym hitem była grochowa pierzyna

Z dzika zrobiły królika

Dziś proponujemy roladę ziemniaczaną z sosem kurkowym – powiedziały panie z Lubajn z Warmińsko-Mazurskiego.

Powstałyśmy dopiero w kwietniu w ramach ustawy. I dzięki dotacji mogłyśmy się rozwinąć. Zakupiłyśmy stroje, które zostały odtworzone po rozmowach z etnografami. To stroje mazurskie, czy też oberlandzkie – ascetyczne, stonowane, bo z niemieckimi wpływami, skromniejsze niż na Warmii. Ale z Warmią łączy nas kuchnia – uboga, oparta na tym, co złowiliśmy w jeziorach i ustrzeliliśmy w lesie. A potrawę konkursową oparłyśmy na ziemniaku, bo ziemniak obroni się zawsze – opowiadała Anna Lewandowska z Lubajn.

Ich stoisko zdobił m.in. świątek i sztućce z koronkową oprawą.

Olendy z Podlasia też zrzeszyły się w grudniu. Zmotywował je wójt. A w województwie wygrały potrawą „Oszukany królik”.

Dlatego oszukany, że to jest tak naprawdę dzik. Mięso przyprawione naszymi regionalnymi przyprawami naturalnymi. Lubimy używać soli ziołowej, soli wędzonej, czubrycy czerwonej. Ten „królik” to nasza lokalna potrawa – zachwalały potrawę olendzianki. Ich stoisko przyciągało uwagę nie tylko strzelistym sękaczem, ale i tortem, którego warstw nie można się było doliczyć. To słynny podlaski marcinek z cienkich warstw przekładanych oryginalnym, lekko wytrawnym kremem śmietanowym z prawdziwą wanilią. To podobno przepis rosyjski przywieziony kiedyś na Podlasie przez pewnego batiuszkę, czyli popa. Tort łączy to, co katolickie, z tym, co prawosławne.

Na dziczyznę postawiło też koło z Wilkowa reprezentujące Dolny Śląsk.

To tort z dzika. To masa ziemniaczana przekładana mięsem z dzika. Nasi mężowie są myśliwymi i to nas zainspirowało, choć potrawy z dziczyzny znane były na Kresach, z których pochodzą nasi rodzice. Surowe ziemniaki, sól, pieprz, jajka, mąka. Mięso też jest surowe – opowiadały wilkowianki.

Są, podobnie jak wiele innych, bardzo młodym kołem. Marzą o strojach wizytowych.

Nasz region to kulturowy tygiel, więc strój będzie musiał tę różnorodność uwzględniać – podkreślały.

Gospodynie z Lubajn podkreślały, że Mazury to między innymi tradycja łączenia kultur. W Bitwie startowały z roladą ziemniaczaną z sosem kurkowym
  • Gospodynie z Lubajn podkreślały, że Mazury to między innymi tradycja łączenia kultur. W Bitwie startowały z roladą ziemniaczaną z sosem kurkowym

Żeberka w kapuście sięgające czasów Jagiełły

Koło z Łuzek w Mazowieckiem przywiozło dziki bigos z dziczyzną i porzeczką podawany w chlebie. To przepis prababki jednej z pań. Są kolejnym kołem, które zarejestrowało się niedawno. Ale to, co w nich oryginalne, to to, że koło utworzyły dziewczyny, z których żadna nie urodziła się w Łuzkach. W lokalnych konkursach wygrywały nie tylko bigosem, ale i słynną bezą oraz roladą ziemniaczaną. A znane są z tego, że skomponowały swoją piosenkę na melodię „My, Słowianie” śpiewaną przez Cleo.

Sokołowianki z Kujawsko-Pomorskiego są „grudniowym” kołem.

– Robimy na szydełku, pieczemy ciasteczka z lawendą z naszych ogrodów. A przyjechałyśmy z wątróbką z gęsi na chlebie tradycyjnym zapiekanym z sosem grzybowym. Kujawy słyną z gęsiny, zwłaszcza na świętego Marcina. Więc musiała być gęś – wyjaśniały reprezentantki Sokołowa i jednocześnie założycielki koła.

Ich umalowane fuksją usta stanowiły jeszcze jeden ciekawy element dekoracyjny.

Sokołowianki sławiły kujawską gęsinę w postaci gęsiej wątróbki na chlebie zapiekanym z sosem grzybowym
  • Sokołowianki sławiły kujawską gęsinę w postaci gęsiej wątróbki na chlebie zapiekanym z sosem grzybowym
„Swojskie babki” z Tresty reprezentowały województwo łódzkie żeberkami w kapuście z przepisu babci.

Mamy nawet rys historyczny tej potrawy. Wie pani, że ona sięga czasów Jagiełły?! Są tu i grzyby, i suszone śliwki. A danie podamy na specjalnie zaprojektowanej i zrobionej przez kolegę desce. Ale zaprezentujemy się jeszcze z polką tramblanką na scenie – opowiadały treścianki.

Absolutnie zjawiskowym stoiskiem mogło pochwalić się koło gospodyń i gospodarzy z Topoli w Święto­krzyskiem. Występowali w strojach z XVI wieku, nawiązujących do epoki Mikołaja Reja i jego osoby.

Wszyscy tego Reja kojarzą z Nagłowicami. A Topola była jedną ze wsi Rejów! Mieszkał u nas! – przekonywali topolanie, częstując rejowskimi krówkami.

kilkumiesięcznym kołem, a już mają na koncie kilka pierwszych miejsc. A ich konkursowym daniem była robiona z pokolenia na pokolenie w Topoli kapusta kiszona z miodem, boczkiem, kminkiem i chrupiącym żeberkiem.

Kwaśna i słodka. Zderzenie tych dwóch smaków sprawiło, że znaleźliśmy się tutaj – dodawali.

Kaliska Kościelskie z Kaszub, czyli Pomorskiego, przyjechały z frykasami, czyli potrawką z kurczaka.

Danie ma przynajmniej 150 lat. Było i jest podawane na większych uroczystościach – weselach, jubileuszach. Najpierw gotujemy rosół z kury, a potem na bazie rosołu robi się sos słodko-kwaśny z cytryną i agrestem. Wszystko w towarzystwie ryżu – opowiadała Halina Rogińska, prezeska stowarzyszenia agroturystycznego „Kościerska Chata”.

Koło „Ach te baby” z Kłanina w Zachodniopomorskiem jako jedyne zaproponowało rybę. Na konkurs przywiozło gołąbki z farszem z dorsza i z wędzonego pstrąga. A poza tym stworzyło recepturę mchu jadalnego, który był częścią potrawy. Urzekło jeszcze bardziej, kiedy do spróbowania podało gołąbka na ekologicznym talerzu z płatków owsianych i drewniane sztućce.

Honory Małopolski czyniło koło z Czorsztyna, które czarowało jury gulaszem czorsztyńskim z baraniny, dwóch kapust – słodkiej i kiszonej – i kluseczek ziemniaczanych.

Flagową marką Opol­szczyzny zaś była absolutnie oryginalna zupa rakowa przygotowana przez koło gospodyń z Chruścina.

Mamy niedaleko stawy hodowlane i postanowiłyśmy reaktywować kresową kuchnię, w której raki były obecne – opowiadały chruścinianki, które w zeszłym roku otrzymały „Perłę” za kresowe gołąbki z surowych ziemniaków.

Kulturowi spadkobiercy Mikołaja Reja, czyli koło z Topoli. Ich stoisko stanowiło wręcz osobną, bogatą w naukowe i historyczne motywy scenę
  • Kulturowi spadkobiercy Mikołaja Reja, czyli koło z Topoli. Ich stoisko stanowiło wręcz osobną, bogatą w naukowe i historyczne motywy scenę

Decyzja była trudna

Jury, przyznając się do ogromnego problemu z wyborem, nie kokietowało. Do konkursu zgłoszono bowiem szesnaście naprawdę rewelacyjnych potraw.

Zawodowi kucharze mogą uczyć się od kół gospodyń wiejskich. I byliśmy pod wrażeniem tego, w jakiej otoczce były prezentowane potrawy – powiedział Jarosław Uściński, przewodniczący jury.

Dla nas, Polaków, biesiadowanie jest sposobem nie tylko na podtrzymywanie funkcji życiowych, ale też wymianę poglądów, na bycie razem. To także kultywowanie tradycji, która jest złożona. Wśród nas przez wieki żyły mniejszości etniczne i narody, które odcisnęły piętno na kulturze kuchni. To byli Żydzi, Niemcy, Tatarzy, Rusini, Holendrzy, mennonici, Kaszubi, górale. To wszystko składa się na kulturę naszego narodu – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.

Pierwsze miejsce przypadło gospodarzom konkursu, czyli kołu gospodyń z Gorzykowa. Drugie – kołu z Kłanina. Trzecią lokatę otrzymało koło „Luba” z Lubajn. Czwarte miejsce ex aequo zajęły koła z Wilkowa i z Olend.

My gratulujemy wszystkim szesnastu zespołom i życzymy, by smaki, które produkują, inspirowały innych.

Karolina Kasperek
Zdjęcia: Karolina Kasperek 


r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody