Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Witamina B12 – bez niej nie da się żyć

Wieś i Rodzina Zdrowie
Data publikacji 08.09.2018r.

Są witaminy znane wszystkim, jak celebryci. To witamina C albo, powiedzmy, nawet witamina D. Ale są też takie, które funkcjonują sobie po cichu, w cieniu, mało kto o nich pamięta i mało kto wie, jaki z nich mamy pożytek. I taka właśnie jest witamina B12. Nawet nie wiesz, że twoje codzienne przypadłości to może być jej poważny niedobór.

B12 – jaka przy niej liczba, tyle chyba imion. Witamina B-complex, kobalamina, cyjanokobalamina, metylokobalamina, nie mówiąc już o wielu nazwach handlowych. O tej witaminie często słychać u dietetyków specjalizujących się w medycynie alternatywnej i chińskiej. I dobrze, ponieważ to niezwykle cenny związek chemiczny. A jego rola bywa bardzo niedoceniana. 
 

r e k l a m a



Ta choroba to brak B12

Na stronach Harvard Medical School opisany jest przypadek mężczyzny w sile wieku. U 62-latka w ciągu dwóch miesięcy rozwinęło się drętwienie dłoni i pojawiło się uczucie wbijanych igieł. Zauważył poważne problemy z chodzeniem i doświadczał ciężkiego bólu stawów. Zaczął się robić żółty i coraz trudniej łapał oddech. I co postronnym, a nawet lekarzom przyszłoby do głowy? Najprawdopodobniej diagnozy oscylowały wokół poważnej choroby neurologicznej, niewydolności wątroby, a do tego może jeszcze choroby niedokrwiennej serca, czyli wieńcówki. A tymczasem... powodem był brak witaminy B12 w jego krwi, jak podaje raport Massachusetts General Hospital. Ale mogło być dużo gorzej. Ostry deficyt tej witaminy to głęboka depresja, paranoja i halucynacje, utrata pamięci, nietrzymanie moczu, utrata smaku i węchu, a nawet więcej.

Może czujesz czasem łaskotanie i dziwne mrowienie w dłoniach, stopach czy całych nogach? A może masz problem ze stabilnym staniem i trudniej łapiesz równowagę? W wynikach wyszła ci anemia, czyli niedokrwistość? A język jest lekko zaczerwieniony albo spuchnięty? Może masz problemy z pamięcią i jakoś trudniej ci jest ostatnio skoncentrować się? Albo szybko się męczysz? To wszystko objawy niekoniecznie śmiertelnych chorób, ale „zaledwie” niedoboru witaminy B12.



  • Nawet jeśli nie jesz mięsa, ale w twojej diecie nie brakuje nabiału, najprawdopodobniej nie brakuje ci B12


Dzięki niej czujemy i myślimy

Do czego nam tak w ogóle ta witamina? Przede wszystkim bierze udział w tworzeniu krwinek czerwonych w szpiku. Wpływa na ich ilość, a dzieje się to m.in. za sprawą obecnego w niej kobaltu. Witamina B12 bierze też udział w tworzeniu osłonki mielinowej. To taka otoczka wokół „łodyg” komórek nerwowych, czyli ich aksonów.  Mielina jest niezbędna, by komórka właściwie przewodziła impulsy nerwowe. Witamina bierze też udział w syntetyzowaniu DNA w nowopowstałych komórkach. Niedobory witaminy związane są zwykle z większą liczbą uszkodzeń tego kwasu nukleinowego, który jest nośnikiem naszych genów, czyli informacji o nas.

Z mięsa i nabiału

Skad ją bierzemy? Niestety, nie potrafimy syntetyzować tej witaminy w naszyh organizmach. Musimy ją przyjmować z pokarmami. Ale nie ma jej wszędzie.  Najbardziej obecna jest w produktach pochodzenia zwierzęcego – czerwonym mięsie, drobiu, rybach, jajach i nabiale. Jest jej też niemało w niektórych produktach roślinnych, jak np. w nori – jadalnych wodorostach, które znamy choćby z popularnego coraz bardziej w Polsce sushi. Ale, niestety, rośliny zawierają dużo mniej tej witaminy, dlatego weganie i wegetarianie to dwie naczelne grupy narażone na bardzo poważne niedobory.

Jeśli już ją spożywamy w mięsie czy nabiale, a nasz układ pokarmowy działa, jak powinien, raczej nie ma mowy o niedoborze. A to dlatego, że porcja witaminy, którą może zmagazynować wątroba, potrafi starczyć nawet na 5 lat!

Ale są wśród nas tacy, którzy nie są wegetarianami, jedzą mięso i nabiał, a w badaniach wychodzi im poziom B12 dużo poniżej normy. To oznacza, że w żołądku brakuje tzw. czynnika wewnętrznego, czyli substancji, która ma za zadanie oddzielać witaminę od białka, z którym idzie ona w parze. W takich sytuacjach rozwiązaniem są albo suplementy diety, albo też – dużo skuteczniejsze – przepisane przez lekarza zastrzyki domięśniowe z witaminy.

Uzupełniać ją można także dostępnymi w aptece suplementami w tabletkach albo stosując preparaty donosowe. Takie uzupełnianie powinny rozważyć osoby po 50. roku życia, nadużywające alkoholu, ale też ze stanami zapalnymi błony śluzowej żołądka albo po jego usunięciu, czy też usunięciu jelita cienkiego. Zaleca się suplementację także tym, którzy przyjmują preparaty potasu i chorują na wyniszczające choroby.

Karolina Kasperek

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a