Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Koszty produkcji rolniczej rosną z prędkością naddźwiękową

Paweł Kuroczycki
Krzysztof Wróblewski
Kategoria: Wiadomości
Koszty produkcji rolniczej rosną z prędkością naddźwiękową
Wiadomości Komentarz naczelnych
Data publikacji 27.06.2022r.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale rząd powinien stać po stornie rolnika i mu ułatwiać. Nie wszystko, ale wiele spraw. Z naszym rządem to różnie bywa. Z jednej strony ułatwia, np. wyrażając swe jasne stanowisko w sprawie Zielonego Ładu, ale z drugiej rzuca rolnikom kłody pod nogi.

Głupie przepisy prowadzące do zmniejszenia produkcji żywności

Na unijnej radzie ministrów ds. rolnictwa przedstawiciele kilkunastu państw, w tym Polski, twardo postawili sprawę zmiany podejścia do Zielonego Ładu i strategii „Od wideł do widelca”. Dokładnie chodzi o nakaz uprawy co najmniej trzech różnych gatunków oraz marnowanie 4% gruntów na cele nieprodukcyjne. Ze sprzeciwem spotkały się ograniczenia w stosowaniu środków ochrony roślin. Według nas, każde posiedzenie ministrów powinno przynosić kolejne propozycje wycofania nieżyciowych i głupich przepisów prowadzących do zmniejszenia produkcji żywności w Europie. Ich rzeczywistym celem (oprócz walki ze zmianą klimatu) miało być zwiększenie importu żywności głównie z krajów Afryki i Ameryki Południowej. Tak, aby ich mieszkańcy za zarobione w ten sposób pieniądze kupowali niemieckie i francuskie samochody. Dziś do wszystkich dotarło – o czym pisaliśmy już trzy miesiące temu – że z powodu wojny w Ukrainie, zwłaszcza Afryce, ale i Bliskiemu Wschodowi grozi głód. Nie tylko oni nie nakarmią nas, ale i my nie nakarmimy ich. Mamy też propozycję dotyczącą spotkań rady ministrów rolnictwa UE. Jest zwyczaj, że latem spotykają się oni nieformalnie w jednym z krajów UE. Spotkaniu towarzyszą różne lokalne atrakcje. Proponujemy, aby w tym roku rada spotkała się wyjątkowo poza UE – gdzieś w Ukrainie. Tam ministrowie będą mogli poćwiczyć ściąganie traktorem czołgów z pola pszenicy oraz towarzyszyć saperom rozminowującym pola i te jeszcze niezniszczone elewatory. Pamiętajmy, że z raportu ukraińskiego ministerstwa rolnictwa wynika, że straty w rolnictwie z powodu wojny to równowartość niemal 20 mld złotych.

Zrozumcie wreszcie, z ukraińskim rolnictwem jest źle!

r e k l a m a

Jesteśmy przekonani, że wszyscy ministrowie rolnictwa, w tym też francuski i niemiecki, zrozumieją, że z ukraińskim rolnictwem jest źle. I, że nie będzie ono prawidłowo funkcjonowało bez ochrony czołgów, artylerii i lotnictwa. Ekipie ministrów na ukraińskich polach powinna towarzyszyć delegacja zielonych oszołomów z europarlamentu. Oczywistą oczywistością jest, że nasz kraj będzie reprezentowany przez europosłankę Sylwię S. Wszak ona nie tak dawno popisała się ciekawą myślą. Jej zdaniem, nie zmienimy funkcjonującego w Polsce „systemu obojętności, wykluczania i przemocy (…), jeżeli partie zamiast w prawa człowieka będą inwestowały w czołgi, autostrady i przemysł rolny. Kiedy prawa człowieka przestają być priorytetem, kiedy rozum śpi, budzą się demony”. I z tym ostatnim zdaniem zdecydowanie się zgadzamy. To święta prawda, kiedy rozum śpi, budzą się demony. Jakie demony, niech Czytelnik sobie dopowie, bo nie chcemy używać pod adresem Sylwii S. zbyt ostrych słów.

Koszty produkcji rolniczej rosną z miesiąca na miesiąc

Drodzy Czytelnicy, systematycznie od lat piszemy, że koszty produkcji rolniczej rosną z miesiąca na miesiąc. Ten proces nabrał tempa już w 2020 roku. I przyspieszał coraz bardziej. A z chwilą rozpoczęcia wojny w Ukrainie osiągnął prędkość naddźwiękową! Tak. Nawozy są horrendalnie drogie, ale słychać głosy, że osiągną pułap nawet 10 tysięcy zł za tonę mocznika, a ropa wnet będzie po 15 złotych za litr. Zaś cena energii elektrycznej pójdzie w górę o 100 procent od 1 stycznia 2023 roku. Staramy się uspokajać naszych rozmówców prostymi słowami, że wspomniane podwyżki nie osiągną tych astronomicznych wartości. Ale w odpowiedzi słyszymy także proste słowa, że nikomu się 6–7 miesięcy temu nawet nie śniło, że węgiel będzie kosztował około 4 tysięcy zł za tonę. Owszem, rząd zajął się bezpieczeństwem opałowym obywateli RP. Na pierwszy ogień poszedł tzw. program chrust plus. Teraz będą dopłaty do importowanego węgla, które pozwolą zwykłemu obywatelowi nabyć czarne złoto po niecały tysiąc złotych za tonę. Ale zakłady pracujące na węglu, jak np. niektóre mleczarnie, będą nadal kupowały drogi węgiel, co odbije się negatywnie na opłacalności przetwórstwa i rzecz jasna cenie skupu mleka.

Oczywiste jest, że kłopoty z ogrzewaniem domów jesienią i zimą, które nas niechybnie czekają, dały dobre, bo wysokokaloryczne paliwo do politycznej nawalanki. W tej debacie nasze zdziwienie wzbudziła opinia jednej polityczki, według której problem niedogrzanych mieszkań w nadchodzącym sezonie grzewczym można rozwiązać tylko za pomocą odnawialnych źródeł energii. Czyli w kilka miesięcy możemy mieć ciepło z energii elektrycznej wytworzonej przez solary i wiatraki albo biogazownie. Od razu wyjaśniamy, to nie jest bynajmniej opinia wspomnianej Sylwii S.

Nas też dotykają podwyżki

r e k l a m a

Wróćmy na nasze podwórko – do kwestii związanych z wydawaniem „Tygodnika Poradnika Rolniczego”. Otóż w ciągu ostatnich 12 miesięcy koszty papieru wzrosły o niemal 400 procent. Bardzo też odczuliśmy wzrost kosztów poczty i nośników energii. I to nie jest koniec tej wyliczanki. Wobec tych faktów informujemy Was, drodzy Czytelnicy, że od pierwszego lipcowego wydania cena okładkowa „Tygodnika Poradnika Rolniczego” wzrosła o 60 groszy, zaś cena roczna prenumeraty jest wyższa o 30 złotych, czyli o 12 procent. Tak. To jest trudny okres dla każdego wydawcy tytułów rolniczych. Czy wszystkie tytuły przetrwają? Na pewno TPR przetrwa, bo ma wiernych Czytelników. Podobnie będzie z „Top Agrarem”. Ale wszystkie inne rolnicze pisma – nośniki reklam – nawet te wydawane na bardzo dobrym papierze, znajdą się w dużych kłopotach. Owszem, ich deklarowane nakłady są spore. Jednak wysokie ceny papieru szybko je zweryfikują i może się okazać, że owe luksusowo wydawane czasopisma będą drukowane nie w 12 000 egzemplarzy, ale w 1200. Poza tym, ich dalsza dystrybucja stoi pod znakiem zapytania, bo jej koszty obecnie są też bardzo wysokie. Faktycznie niektóre z nich mają przewagę nad TPR, bo są bezpłatne. My na taki luksus nie możemy sobie pozwolić.

Paweł Kuroczycki i Krzysztof Wróblewski
redaktorzy naczelni Tygodnika Poradnika Rolniczego
fot. TPR

Widziałeś już nasze video ""Rolnicy odsuną PiS od władzy". Protest AgroUnii w Środzie Wlkp."?

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a