r e k l a m a

Partner serwisu

Nie ma obwodu łowieckiego, dziki grasują, a na odszkodowanie rolnik czeka miesiącami

Wiadomości Interwencje
Data publikacji 01.09.2019r.

Rolnicy spod Szczecinka mają poważny problem ze szkodami łowieckimi. Muszą czekać na odszkodowania za straty wyrządzone przez dziki czy jeleniowate nawet 3–4 miesiące. Na dodatek w najbliższym czasie żaden myśliwy nie będzie tam polował czy chronił uprawy w jakikolwiek inny sposób.

Pod koniec marca 2019 roku dziki zryły pola uprawiane przez Krzysztofa Grochowicza spod Szczecinka. Zniszczonych zostało 5 ha żyta oraz 7 ha pszenżyta. Dla niego, podobnie jak dla wielu innych rolników, szkody łowieckie to niestety nic nowego. Jednak tym razem gospodarz z woj. zachodniopomorskiego miał już na samym początku problemy. Okazało się, że jego gospodarstwo znajduje się na terenie, który został wyłączony z gospodarki łowieckiej, w związku z czym nie odpowiada za niego żadne z kół łowieckich. 

r e k l a m a

Ponad 13 tys. ha wyłączonych spod polowania i ochrony przed szkodami łowieckimi

Taka sytuacja jest związana z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku, który orzekł częściową niezgodność z konstytucją ustawy Prawo łowieckie. Trybunał uznał, że niezgodne z ustawą zasadniczą jest, aby właściciel nieruchomości nie mógł zażądać jej wyłączenia z obwodu łowieckiego. Niestety w międzyczasie zmieniło się kolejny raz Prawo łowieckie i sejmiki wojewódzkie nie miały już podstawy prawnej, aby na nowo określać granice obwodów łowieckich w swoim regionie. 

Wystarczy, że jeden właściciel ziemi znajdującej się w danym obwodzie łowieckim złoży do sądu wniosek o wyłączenie jego nieruchomości z obwodu, a po wyroku sądu automatycznie cały obwód jest wygaszany. Nie jest tam wówczas prowadzona gospodarka łowiecka i żadne z kół łowieckich nie ma prawa zajmować się tym terenem – wyjaśnia Janusz Rynkiewicz, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Koszalinie. 

Tak stało się w przypadku Krzysztofa Grochowicza. Jego gospodarstwo znajdowało się do tej pory w obwodzie łowieckim nr 88. Ale na początku lipca 2017 roku zapadł wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie na wniosek jednej z mieszkanek gminy Szczecinek o wyłączeniu jej nieruchomości z obwodu. 

„Zdaniem sądu, nie jest możliwe wyłączenie z obwodu jedynie gruntów należących do skarżącej, gdyż w obecnym stanie prawnym nie jest możliwe ustalenie nowych granic takiego obwodu łowieckiego” – można przeczytać w uzasadnieniu wyroku. 

Dlatego cały obwód, liczący niemal 13,3 tys. ha, został wyłączony z gospodarki łowieckiej. W praktyce oznacza to, że na tym terenie nie odbywają się żadne polowania, a dzika zwierzyna ma ułatwione żerowanie na polu. 

Odszkodowanie za szkody łowieckie „już” po 4 miesiącach

Na dodatek rolnikom trudniej jest dochodzić odszkodowania za szkody łowieckie, czego doświadczył Krzysztof Grochowicz. Zamiast zgłosić wniosek o oszacowanie szkody do koła łowieckiego i czekać na szacowanie przeprowadzone przez łowczego, musiał czekać, aż sprawą zajmie się Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego. A to wydłuża znacznie całą procedurę – szkoda powstała pod koniec marca 2019 roku, a oszacowanie nastąpiło dopiero 14 kwietnia 2019 roku. A późnej rozpoczęła się urzędnicza procedura. Jak wskazuje urząd marszałkowski, przekazał on wniosek o odszkodowanie za szkody łowieckie do wojewody zachodniopomorskiego. 

– Wynika to z faktu, że za szkody wyrządzane przez dziki, jelenie, daniele, sarny i łosie w uprawach i płodach rolnych na obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich odpowiada Skarb Państwa. Dopiero po przekazaniu przez wojewodę środków na wypłatę odszkodowania na rachunek samorządu województwa może nastąpić wypłata pieniędzy – tłumaczy Emilia Wolf z Biura Prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. 

Z kolei wojewoda musiał uzyskać na ten cel zgodę z resortu środowiska, a to jeszcze bardziej wydłuża całą procedurę. Z tego względu w marcu marszałek województwa zachodniopomorskiego zwrócił się do wojewody z propozycją przekazywania środków na wypłatę odszkodowań na zasadzie zaliczki. Umożliwiłoby to wypłatę odszkodowań za szkody łowieckie w krótszym terminie.
Najwidoczniej ta sugestia nie została rozpatrzona pozytywnie, gdyż rolnik spod Szczecinka rekompensatę otrzymał dopiero na początku sierpnia, czyli ponad cztery miesiące od wystąpienia szkody.  

Ponad 13 tys. ha w okolicach Szczecinka jest wyłączonych z gospodarki łowieckiej, co oznacza, że dziki mogą buchtować łąki i pola uprawne bez przeszkód
Ponad 13 tys. ha w okolicach Szczecinka jest wyłączonych z gospodarki łowieckiej, co oznacza, że dziki mogą buchtować łąki i pola uprawne bez przeszkód 

 

Kiedy koło łowieckie w końcu zacznie chronić pola rolników pod Szczecinkiem? 

– Na szczęście jest to sensowne odszkodowanie. Ale problem z dzikami pozostał i wiosną na pewno się nasili – martwi się Krzysztof Grochowicz. 

Jego obawy są uzasadnione, gdyż prawo nie pozwala, aby samorząd wojewódzki prowadził jakiekolwiek czynności zabezpieczające uprawy przed kolejnymi szkodami łowieckimi, tak jak to robią niektóre koła łowieckie. 

Ponadto nie wiadomo, kiedy ten teren znów znajdzie się pod jurysdykcją jednego z kół łowieckich. Obecnie urząd marszałkowski opracowuje projekt uchwały o nowym podziale województwa na obwody łowieckie, a sejmik ma czas do marca 2020 roku na przyjęcie takiej uchwały.
Jednak nie wiadomo, kiedy taka uchwała zostanie przyjęta. Po niej i tak jeszcze będzie trwała procedura wydzierżawiania obwodów poszczególnym kołom łowieckim. Ile to może potrwać? Tego nikt nie wie, zwłaszcza że wiele zależy od konsultacji społecznych oraz zastrzeżeń, które będą mogły zgłaszać osoby mieszkające czy instytucje znajdujące się na terenie danego obwodu. Do tego czasu rolnicy z okolic Szczecinka muszą radzić sobie sami w ochronie swoich pól na różne sposoby. 

Jeśli rolnik użyje jakieś środki odstraszające czy nawet ogrodzi swoje pole, to dziki przejdą te 100 metrów dalej i tam będą wyrządzać szkodę. To nie jest zbyt skuteczne rozwiązanie. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, aby ten obwód trafił jak najszybciej z powrotem pod gospodarkę łowiecką – podsumowuje Janusz Rynkiewicz z PZŁ w Koszalinie. 

Tylko kiedy to nastąpi?

Paweł Mikos
Fot. pixabay

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody