Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

OPINIA: Mity o mięsie z probówki są jak skok na główkę do pustego basenu

OPINIA: Mity o mięsie z probówki są jak skok na główkę do pustego basenu
Wiadomości
Data publikacji 10.11.2021r.

Nastała moda na mięso z próbówki. Konsumenci, żyjący w przekonaniu, że powstaje bez cierpienia zwierząt i z korzyścią dla środowiska ślepo brną w ten trend. Tymczasem okazuje się, że do wyhodowania kotleta in vitro też trzeba zabić krowę i zużyć mnóstwo wody i prądu.

r e k l a m a

Badania nad produkcją i wykorzystaniem mięsa syntetycznego trwają od lat. Pierwszy kotlet do burgera został wyhodowany w ten sposób już 18 lat temu w Holandii. Dziś w technologię mięsa hodowanego w laboratoriach inwestują firmy i startupy na całym świecie. Nawet Bill Gates, jeden z najbogatszych ludzi, wyłożył miliony dolarów na mięso z próbówki i lansuje teorię, że bogaci powinni jak najszybciej dodać je do swojego menu.

Zwolennicy sztucznej wołowiny i wieprzowiny twierdzą, że to produkt doskonały. Dlaczego? Bo powstaje bez cierpienia zwierząt, bo zużywa o wiele mniej zasobów niż tradycyjna hodowla zwierząt, bo zmniejsza ślad węglowy. No i wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że to… nieprawda. Żeby zrozumieć dlaczego, warto przyjrzeć się całemu procesowi powstawania sztucznego mięsa i w ten sposób oddzielić mity od naukowych faktów.

Sztuczne mięso: żółte, bez smaku i aromatu

Mięso to nie tylko komórki mięśniowe. To także liczne komórki tłuszczowe, tkanka łączna i naczynia krwionośne. Dopiero ich wzajemne proporcje tworzą bogaty aromat, smak i strukturę. Tymczasem mięso syntetyczne to prosta, sztucznie wyhodowana monokultura.

- Nie ma w niej dodatkowych komórek tłuszczowych, delikatnych chrząstek, które nadają smakowitość mięsu. Pojawia się także problem z barwą mięsa. Uzyskane in vitro włókna mięśniowe są żółte, nie różowoczerwone – wyjaśnia Wojciech Jędrych z Krajowego Związku Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej.

Prawdziwym wyzwaniem jest jednak odwzorowanie wartości odżywczych mięsa, bogactwa aminokwasów, składników mineralnych, witamin i innych związków bioaktywnych, ważnych dla zdrowia. Sztuczne mięso tego nie ma, więc wymaga suplementacji. Dlatego jego walory zdrowotne są dużo niższe niż prawdziwego surowca.

Do produkcji mięsa z próbówki też zabija się zwierzęta

Entuzjaści mięsa z próbówki za jego największą zaletę uznają brak cierpienia zwierząt. Tymczasem okazuje się, że to nieprawda. Przecież sztuczne mięso uzyskuje się z użyciem izolowanych komórek macierzystych, które trzeba pobrać od zwierząt w rzeźni lub poprzez biopsję.

- Biopsja kojarzy się pobraniem odrobiny tkanki za pomocą igły. Niestety, w produkcji mięsa taka próbka to o wiele za mało dla masowej produkcji. Rozwiązaniem jest albo unieśmiertelnianie komórek poprzez modyfikacje genetyczne, albo pobieranie większych ilości tkanek. To ostatnie musi jednak skończyć się śmiercią zwierzęcia – dawcy. Pozostaje wybór: albo wycinanie rozległych tkanek z ciała zwierzęcia albo jego humanitarny ubój, jak dzieje się przy pozyskiwaniu tradycyjnego mięsa – wyjaśnia Jędrych.

333 płodów bydlęcych, by wytworzyć jeden sztuczny kotlet

Kolejna kwestia dotyczy hodowli komórek mięśniowych, która wymaga zastosowania kilkuprocentowego dodatku surowicy płodowej (najczęściej płodów cieląt).

- Na wytworzenie sztucznego mięsa na pierwszego kotleta do hamburgera zużyto około 50 litrów surowicy, co według szacunków wymagało zebrania krwi od 91 do 333 płodów bydlęcych! Jej obecność jest niezbędna, gdyż surowica płodowa obfituje w m.in. szereg hormonów, czynników wzrostowych i cytokin niezbędnych dla stymulacji podziałów komórkowych. Dotąd nie udało się znaleźć równie skutecznego stymulatora wzrostu komórek jak surowice płodów, ale uzyskanie takiej surowicy wiąże się z ich zabijaniem – zaznacza ekspert.

Produkcja sztucznego mięsa pochłania dużo więcej wody i prądu niż tradycyjna

r e k l a m a

Owszem, komórki macierzyste mogą być pobierane także z innych tkanek niż tkanka mięśniowa. Ale nie udaje się ich skutecznie pobudzić do podziałów. A jeśli już, to proces ten wymaga aż 2,5 raza więcej prądu niż w chowie drobiu i bydła mlecznego, nie mówiąc już o wodzie i substancjach odżywczych.

- Obecnie typową technologią jest hodowla komórek macierzystych w bioreaktorach, w ściśle kontrolowanych warunkach środowiskowych. Uzyskiwane są cienkie warstwy około milimetrowej grubości, które nakłada się na siebie. Jednak i ta produkcja wymaga zużycia znacznej ilości wody – zaznacza Jędrych.

Tu warto zauważyć, że taka woda musi być idealnie czysta pod względem chemicznym i mikrobiologicznym. I potrzeba jej nawet 100 razy więcej niż w chowie drobiu i bydła mlecznego.

Co z pozostałościami antybiotyków w steku z bioreaktora?

Poza tym gigantyczne koszty generuje także użycie składników pokarmowych do odżywiania komórek. Ale to jeszcze nie wszystko. Do produkcji mięsa potrzebne są przecież biostymulatory takie jak hormony (np. insulina, hormony tarczycy, hormon wzrostu) i czynniki wzrostowe. Również sporym problemem jest konieczność stosowania antybiotyków.

- W tradycyjnym chowie zwierząt gospodarskich łatwo jest po prostu wprowadzić okres karencji i pozbyć się pozostałości antybiotyków z mięsa. Oczyszczenie kultur miocytów z antybiotyków i ich metabolitów jest o wiele trudniejszym zadaniem – ocenia Jędrych.

Naukowcy: produkcja mięsa in vitro może wyemitować sześć razy więcej CO2

Ten produkt może Ciebie zainteresować

Czapka z daszkiem - Tygodnik Poradnik Rolniczy

Czapka z daszkiem - Tygodnik Poradnik Rolniczy

Płacisz tylko

27,00 zł

Cena regularna 35,00 zł

SPRAWDŹ

Naukowcy na całym świecie spierają się, czy hodowla sztucznego mięsa rzeczywiście korzystnie wpłynie na środowisko i ograniczy emisję gazów cieplarnianych. Są tacy, którzy twierdzą, że będzie wręcz przeciwnie – że produkcja sztucznego mięsa wyemituje 5–6 razy więcej CO2 niż produkcja drobiarska czy mleka.

Nawet jeśli wskaźniki te będą gorsze w przypadku bydła, to i tak bezpośrednie zużycie energii będzie dużo wyższe niż w tradycyjnej produkcji. Wychodzi więc na to, że sztuczne mięso to po prostu ślepa uliczka, a jego produkcja przyniesie więcej szkody niż pożytku dla środowiska i konsumentów.

- Widok nowoczesnego, wspaniałego basenu to jeszcze za mało, żeby oddać do niego efektowny skok na główkę. Warto sprawdzić, czy jest w nim woda - tak modę na sztuczne mięso podsumowuje Jędrych.

oprac. Kamila Szałaj, fot. pixabay.com

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody