Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Polscy rolnicy doganiają tych ze starej UE! A pod jakim względem?

Paweł Kuroczycki
Krzysztof Wróblewski
Kategoria: Wiadomości
Polscy rolnicy doganiają tych ze starej UE! A pod jakim względem?
Wiadomości Komentarz
Data publikacji 21.02.2022r.

Doganiamy rolników z państw starej Unii! Oczywiście nie w wyposażeniu gospodarstw w nowoczesne ciągniki i inne maszyny, nie w stosowaniu nawozów i środków ochrony roślin, bo polscy rolnicy są bardzo ekologiczni, co będzie widoczne wiosną tego roku.

r e k l a m a

Diamenty pośród spółek Skarbu Państwa

Jednak dzięki tej proekologicznej postawie realne jest, że część załóg nowoczesnych zakładów wytwarzających nawozy pójdzie na postojowe. Pamiętajmy, że są to diamenty wśród spółek Skarbu Państwa. A może emerytury rolnicze spełniają już standardy niemieckie czy też francuskie? Kończmy ową zgadywankę! Chodzi nam po prostu o skalę rolniczych protestów, która zbliża się do rozmiaru protestów francuskich, niemieckich czy też holenderskich farmerów. Podczas ostatnich blokad dróg w samej Wielkopolsce na drogi wyjechało około 1000 ciągników. O tym fakcie poinformował Filip Pawlik – jeden z liderów AgroUnii. Mamy nadzieję, że i inni lokalni liderzy przedstawią opinii publicznej wymiary tych protestów w swoich regionach. Zapewne władza już zna konkretne liczby ciągników blokujących drogi, ale dla własnego dobra ich nie ujawni. Naszym zdaniem, wojna o wieś rozkręca się z dnia na dzień. Coraz większą rolę odgrywa w niej premier Mateusz Morawiecki. Według nas, im więcej premier będzie czarował różnymi obiecankami, tym prędzej rząd – a więc i cała Zjednoczona Prawica – przegra tę wojenkę. Po prostu rolnicy nie trawią złotoustych bankierów, który rzucają obietnice bez pokrycia. Nie wspominamy tutaj o obiecywanych milionach samochodów elektrycznych, bo to oklepany temat. Wypada jednak przypomnieć, że premier Morawiecki bardzo pozytywnie oceniał sławetną „Piątkę dla zwierząt”. No cóż, nie jest on „swoim chłopem” w przeciwieństwie do ministra Ardanowskiego czy też lidera AgroUnii Michała Kołodziejczaka. Ten ostatni jest traktowany jak przysłowiowy wrzód na zdrowym organizmie Zjednoczonej Prawicy. Ale prawda jest taka: dla następnego rządu – utworzonego już przez opozycję – AgroUnia będzie wrzodem dotkliwszym i bardziej bolesnym!      

Fucha szefa resortu rolnictwa nigdy nie należała do łatwych

W najnowszej historii Polski na jednego ministra przypada nieco ponad półtora roku urzędowania. Do dobrego tonu w polityce należy podsumowywanie działalności przez premierów i ministrów. W minionym tygodniu swoje 100 dni na stanowisku ministra rolnictwa podsumował Henryk Kowalczyk. A my sprawdziliśmy o czym po 100 dniach mówili ministrowie rolnictwa, którzy gabinet na I piętrze budynku przy Wspólnej w Warszawie (siedziba resortu) zajmowali od 2007 roku.

Dla Marka Sawickiego najważniejsze było zniesienie rosyjskiego embarga i poprawa wizerunku Polski w Europie. Ówczesna opozycja zarzucała mu lenistwo (tylko 2 projekty ustaw) oraz straszenie rolników reformą KRUS i bałagan w ARiMR. Dziś o rynku rosyjskim możemy zapomnieć na lata. Trzeba wspomnieć, że Marek Sawicki stracił posadę dzięki taśmom Serafina, które to są zwykłym bajaniem w porównaniu do obecnie ujawnianych taśm i maili.

Stanisław Kalemba swoich 100 dni nie podsumowywał. Warto jednak zwrócić uwagę na sposób, w jaki powitał go ówczesny premier Donald Tusk, który o Kalembie, na powitanie mówił, że nie jest w 100% politykiem z jego „bajki”. W lipcu 2012 r. dał Kalembie czas do końca roku, aby udowodnić, że jest „skuteczniejszy niż niektóre wypowiadane na jego temat opinie”. Stanisław Kalemba odszedł ze stanowiska po niemal 2 latach, więc chyba oczekiwania Tuska spełnił. Gorzej z kolegami z PSL, a zwłaszcza Markiem Sawickim, który wrócił na stanowisko ministra wykorzystując kryzys związany z ASF. Bo zobowiązał się skończyć z tą zarazą w ciągu kilku tygodni.

Krzysztof Jurgiel, który na ul. Wspólną przyszedł w 2015 r. szczycił się tym, że zawiesił wejście w życie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, przygotowanej przez poprzedników i skierował do sejmu projekt ustawy o wstrzymaniu sprzedaży państwowej ziemi. Nabywcą ziemi rolnej miał być tylko rolnik indywidualny. Cel słuszny, ale przy jego realizacji powstaje do dziś mnóstwo problemów. Proponował także zmianę systemu rolniczych ubezpieczeń. Docelowym modelem miały być samorządowe Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych, co jak dotąd się nie udało. Jurgiel chciał też ułatwić sprzedaż żywności przez rolników. Nie on jeden zresztą, bo o konieczności uruchomienia produkcji i sprzedaży żywności przez gospodarstwa słyszymy od kilkunastu lat, z bardzo przeciętnym skutkiem.

Sto dni Jana Krzysztofa Ardanowskiego to wzrost limitów paliwa rolniczego (z 86 l/ha do 100 l/ha), a dla producentów bydła 30 litrów na 1 DJP. Na 40 tys. zł ustalono wartość sprzedaży żywności przez rolnika, która nie jest opodatkowana. Wysiłki rządzących w sprawie sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych przypominają starania o rozwój krajowych źródeł białka roślinnego. Troskę o to deklaruje każdy minister, tylko białka jakoś znacząco od tego nie przybywa.

Grzegorz Puda stanowisko objął po wizerunkowej klęsce „Piątki dla zwierząt”. Pandemia uniemożliwiła mu aktywność w terenie. Może też niespecjalnie szukał kontaktu z rolnikami, wiedząc, że na miejscu czekać mogą na niego aktywiści z AgroUnii. Puda zapowiedział wzmocnienie rodzinnych gospodarstw rolnych, szczególnie małych i średnich. Odchodząc twierdził, że osiągnął cel, czego świadectwem jest m.in. projekt ustawy o rodzinnych gospodarstwach rolnych. Tylko, że my nigdzie nie możemy tego projektu znaleźć.

W minionym tygodniu wicepremier Henryk Kowalczyk, podsumowując swoje 100 dni stwierdził, że dla niego najważniejsze było nawiązanie kontaktu z rolnikami. I rzeczywiście, na spotkaniach słuchał i ludzi nie obrażał, mówiąc, że „jakby wam się nie opłacało, to byście te porzeczki zaorali” (cytat z M. Sawickiego). Henryk Kowalczyk niejako wrócił do pomysłu oparcia systemu ubezpieczeń rolnych o TUW-y. Czy to jednak nie za mało? Naszym zdaniem, jedynym dobrym rozwiązaniem dla polskich rolników jest system powszechny, jak za nieboszczki komuny. Kiedy składka będzie płacona od większości uprawianych hektarów to nie będzie wysoka, a więc do zapłacenia przez większość rolników.

Paweł Kuroczycki i Krzysztof Wróblewski
redaktorzy naczelni Tygodnika Poradnika Rolniczego
fot. arch. TRP

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody