Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Rolnik kosił kukurydzę, ale złośliwemu sąsiadowi to przeszkadzało i wezwał policję. Czy sąd uniewinnił plantatora?

Krzysztof Janisławski
Kategoria: Wiadomości
Rolnik kosił kukurydzę, ale złośliwemu sąsiadowi to przeszkadzało i wezwał policję. Czy sąd uniewinnił plantatora?
Wiadomości
Data publikacji 04.11.2022r.

Lubelska Izba Rolnicza apeluje do instytucji kontrolnych, aby nie reagowały na anonimowe donosy kierowane przeciw wykonującym swoją pracę rolnikom. – Takich przypadków jest niestety coraz więcej – mówi Janusz Skrzypek, członek zarządu LIR.

Złośliwy sąsiad zgłosił na policję, że rolnik kosi kukurydzę. Co mu przeszkadzało?

- Punktem wyjścia tłumaczącym stanowisko Lubelskiej Izby Rolniczej jest przypadek, do którego doszło w pow. łęczyńskim – mówi Janusz Skrzypek, członek zarządu LIR. – Otóż ktoś z mieszkańców anonimowo doniósł na policję, że przeszkadza mu hałas kombajnu koszącego późnym wieczorem kukurydzę.

Na miejsce przyjechał policyjny patrol, funkcjonariusze chcieli ukarać rolnika mandatem za rzekome zakłócanie ciszy nocnej. – Pytanie na jakiej podstawie, przecież najpierw należałoby zmierzyć poziom hałasu w decybelach przy użyciu atestowanego urządzenia pomiarowego – mówi Janusz Skrzypek.

I dodaje: – Druga kwestia, znacznie ważniejsza jest następująca: Czy należy karać kogoś za to, że wykonuje pożyteczną dla społeczeństwa pracę, w takim terminie i o takiej porze, które wymusza na nim pogoda? Jak można traktować pracującego rolnika tak samo jak kogoś awanturującego się po nocy i po alkoholu?

r e k l a m a

Rolnik walczył o sprawiedliwość w sądzie. Wsparła go Lubelska Izba Rolnicza

- Rolnik odmówił przyjęcia mandatu, sprawa trafiła więc do sądu – relacjonuje Janusz Skrzypek. – W pierwszej instancji został uznany za winnego i ukarany grzywną. Nie zgodził się z tym wyrokiem i się od niego odwołał.

Na tym etapie w sprawę włączyła się Lubelska Izba Rolnicza. Rolnik otrzymał profesjonalne wsparcie prawnika. – Oczywiste jest, że rolnik został w pierwszej instancji ukarany niezasadnie – kontynuuje Janusz Skrzypek. – Jednak w drugiej został uniewinniony, a sąd bardzo pozytywnie wypowiadał się na temat znaczenia pracy, którą wykonuje dla społeczeństwa.

Janusz Skrzypek dziękuje rolnikowi (który chce pozostać anonimowy), że nie wycofał się, nie machnął dla świętego spokoju ręką. - Dzięki temu uzyskał w drugiej instancji wyrok korzystny dla siebie, ale też będący wsparciem dla innych rolników, którzy nierzadko znajdują się w podobnej sytuacji.

Mieszkańcy miast przeprowadzają się na wieś. I zaczyna im wszystko przeszkadzać

Niezrozumienie specyfiki ciężkiej pracy rolnika często, a w ostatnich latach coraz częściej, bierze się stąd, że na wieś w poszukiwaniu spokoju przeprowadzają się mieszkańcy dużych miast. I ze zdziwieniem przekonują się, że kogut pieje nad ranem, obora nie pachnie kwiatkami, a w pole wyjeżdża się wtedy, kiedy jest okno pogodowe, a nie wtedy, kiedy już wszyscy się wyśpią. Nawet ci, którzy śpią do południa.

Sprawa dotycząca koszenia kukurydzy miała swój początek jesienią ub. roku. Potem jej kolejne odsłony odbywały się w sądach. Równolegle do LIR docierały kolejne sygnały od rolników bezpodstawnie oskarżanych przez sąsiadów. Anonimowe donosy trafiały nie tylko na policję, ale i do Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej, Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Efekty tych donosów to wzmożone kontrole.

- Obserwujemy coraz więcej przypadków, w których praca w gospodarstwie jest dla mieszczuchów, którzy przeprowadzili się na wieś przeszkodą – mówi Janusz Skrzypek. – A przecież równie dobrze można by się domagać, żeby w miastach tramwaje o godz. 22 zjeżdżały do zajezdni, a wcześnie rano nie wywożono śmieci. 

Jednak sąsiedzi, którym wszystko przeszkadza nie kierują się rozsądkiem tylko złością i emocjami. Wysyłają donosy na policję lub do instytucji kontrolnych, których to działania z kolei dezorganizują pracę rolników. Sami najczęściej pozostają anonimowi i bezkarni, w przypadku gdy ich skargi są bezzasadne. - Stąd przyjęte w październiku przez naszą izbę stanowisko, w którym apelujemy do służb, by nie reagowały na anonimowe donosy „złośliwych sąsiadów” - tłumaczy Janusz Skrzypek.

r e k l a m a

Anonimowe donosy od złośliwych sąsiadów powinny lądować w koszu

 LIR w swoim stanowisku pisze, że duży odsetek kontroli stanowią te, które przeprowadzane są na podstawie anonimowych donosów, czyli od tzw. „złośliwego sąsiada”.

„Bardzo często wynikają ze złych relacji współżycia sąsiedzkiego i braku zrozumienia dla pracy rolnika. Czy tak poważne instytucje okołorolnicze powinny reagować na takie anonimowe skargi? Naszym zdaniem nie i stanowczo jesteśmy przeciwni takim praktykom. Przecież nie powinniśmy zmierzać do tego, aby utrudnić rolnikowi wykonywanie jego pracy, która jest fundamentem gospodarki. Niestety w naszych oczach tak to wygląda.

Dlatego wnosimy o zaprzestanie praktyk przeprowadzania kontroli na podstawie anonimowych donosów, które często są bezpodstawne. Sugerujemy podejmowanie działań tylko w przypadkach skarg obywatelskich uzasadnionych i podpisanych przez skarżącego” – czytamy m.in. w stanowisku LIR z 3 października br.

Krzysztof Janisławski

Fot. Krzysztof Janisławski

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a