r e k l a m a

Partner serwisu

Urzędnik zza biurka w Warszawie widzi więcej niż rolnik na polu?

Wiadomości Interwencje
Data publikacji 07.04.2019r.

– Rolnicy poszkodowani przez ubiegłoroczną suszę uzyskali dużą pomoc – mówi Andrzej Madej, rolnik z powiatu lubelskiego. Niestety, ja nie miałem tyle szczęścia. Z powodu nieżyciowych przepisów nie otrzymałem takiego wsparcia, jakie mi się należało.

Z naszą redakcją skontaktował się Andrzej Madej, rolnik ze Starej Wsi Trzeciej. Prowadzi produkcję roślinną na blisko 100 ha na terenie trzech gmin powiatu lubelskiego. Podobnie jak wielu plantatorów, w ubiegłym roku musiał zmierzyć się ze skutkami suszy, ale, jak mówi, nie tylko z nimi. W gminie Wysokie komisja szacująca straty suszowe odmówiła mu bowiem formalnego potwierdzenia strat w kukurydzy na ziarno oraz rzepaku ozimym. Następnie nie otrzymał preferencyjnego kredytu dofinansowanego przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

r e k l a m a

Wizja sobie, protokół sobie

Ale po kolei. 

r e k l a m a

W gminie Wysokie komisja w obecności zainteresowanych rolników stwierdziła podczas wizji lokalnej suszę w uprawach pszenicy ozimej, jarej oraz w rzepaku ozimym i kukurydzy na ziarno. Protokół suszowy został spisany później, w urzędzie gminy. Zabrakło w nim stwierdzenia strat spowodowanych suszą w rzepaku i w kukurydzy na ziarno – relacjonuje Andrzej Madej. 

Od przewodniczącego gminnej komisji suszowej dowiedział się, że te uprawy nie zostały uwzględnione, ponieważ „takie było zalecenie Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie”. Tymczasem zdaniem rolnika straty były ewidentne. 

Kukurydza posiana na glebach klasy IV i V o strukturze kamienistej bardzo źle zniosła brak wody – mówi Andrzej Madej. 

Z tego samego powodu ucierpiał także rzepak, gdyż w 2018 roku wykształcił 150–170 łuszczyn/m2, do tego krótkich, przy średniej z wielolecia wynoszącej 300. 

Deficyt wody w maju i czerwcu ubiegłego roku był znaczący. Gminna komisja suszowa nie może opierać się tylko na danych z Instytutu Uprawy Nawożenia i Glebo-znawstwa, które pochodzą ze stacji oddalonych o ponad 100 km od gminy Wysokie – uważa rolnik. 

Piotr Maciąg, który w ubiegłym roku przewodniczył komisji suszowej w gminie Wysokie, pamięta tę sprawę. Zaznacza jednak, że osobiście nie uczestniczył w wizji lokalnej na plantacjach, której ostateczne wyniki – w części dotyczącej rzepaku i kukurydzy na ziarno – Andrzej Madej kwestionuje. Na podstawie informacji od członków komisji, którzy byli u pana Andrzeja, stwierdza jednak, że „być może występowały te skutki”. 

My jako gminna komisja pracujemy w oparciu o wytyczne z urzędu wojewódzkiego. Były zalecenia, że niektóre uprawy nie wchodziły w skład szkód. Niestety, tylko na tym możemy bazować, bo w przeciwnym razie nasze protokoły byłyby odrzucone w urzędzie wojewódzkim – tłumaczy Piotr Maciąg. 

Stwierdza też, że Andrzej Madej w sumie powinien być zadowolony z pracy komisji w Wysokiem, bo otrzymał pomoc, która pozwoliła ostatecznie na pozytywną decyzję w przypadku pozostałych upraw. 

Zza biurka widać lepiej?

Andrzej Madej od decyzji odwołał się do gminnej komisji i do Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. Bez skutku. 

Urzędnik z UWL wiedział więcej na temat suszy w terenie na moich polach, nie ruszając się zza biurka w Lublinie i więcej niż stwierdziła komisja podczas wizji na polu – komentuje rolnik. – Podkreślam bowiem, że komisja suszę w kukurydzy i rzepaku stwierdziła i w terenie jej nie kwestionowała. Stało się to dopiero później. 

W sprawie szacowania szkód suszowych skontaktowaliśmy się jeszcze z urzędem wojewódzkim. Chcieliśmy uzyskać komentarz do „zaleceń UWL”, o których mówił Andrzej Madej. Oto pełna odpowiedź, jaką otrzymaliśmy:

„Uprzejmie informuję, że monitoring suszy prowadzony na zlecenie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach w żadnym z raportów nie stwierdził zagrożenia wystąpienia suszy w tych uprawach, na żadnej z kategorii gleb, w gminie Wysokie. W związku z tym komisja nie mogła szacować strat w tych uprawach na terenie gminy Wysokie”. Pod informacją podpisał się dr Jakub Koper, asystent polityczny z oddziału ds. mediów i komunikacji społecznej Biura Wojewody Lubelskiego.

Ostatecznie rolnik machnął ręką na kwestię dotyczącą szkód w rzepaku i kukurydzy. Otrzymał pomoc suszową w związku z innymi uprawami i pewnie do sprawy by nie wracał, gdyby nie kolejny cios.

Pod koniec 2018 roku zacząłem starać się o preferencyjny kredyt suszowy z dopłatą ARiMR. Z powodu braku pieniędzy w puli de minimis sprawa przeciągnęła się do połowy lutego 2019 r. Wtedy otrzymałem odpowiedź, że w moim przypadku, zgodnie z zarządzeniem prezesa ARiMR z 12 marca 2015 r., przeszkodą w otrzymaniu tego kredytu jest renta chorobowa, którą otrzymałem we wrześniu ubiegłego roku – mówi pan Andrzej.

Renta ta jest o 50% pomniejszona, ponieważ nie zaprzestał prowadzenia gospodarstwa. 

W moim przypadku nic się nie zmieniło. Zarządzam gospodarstwem rolnym tak, jak przed otrzymaniem renty. Mało tego. Moje koszty są większe, bo z powodu choroby wielu czynności nie mogę wykonywać sam, muszę płacić pracownikom najemnym.

O przepis związany z kredytem zapytaliśmy ARiMR. W odpowiedzi z biura prasowego Agencji czytamy: „zgodnie z przepisami prawa, o kredyt »klęskowy« nie mogą ubiegać się emeryci i renciści mający ustalone prawo do emerytury lub renty na podstawie zarówno przepisów o ubezpieczeniu społecznym rolników, jak i przepisów o ubezpieczeniu społecznym. Ewentualna zmiana mogłaby się odbyć z inicjatywy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi”.

Prośba do ministra

Rolnik, który czuje się przez państwową instytucję dyskryminowany, napisał 21 lutego list do ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Opisując w nim swoją sytuację, zwraca uwagę, że zarządzenie prezesa ARiMR nie jest życiowe i wymaga pilnej zmiany. 

Problem, który przedstawiłem ministrowi, nie dotyczy tylko mnie. Każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek uzna, że przepis uniemożliwiający uzyskanie pomocy osobom w takiej sytuacji jak moja jest bzdurny i wymaga zmiany – podkreśla Andrzej Madej.

  • Andrzej Madej uważa, że ocena skutków suszy nie powinna się odbywać według wytycznych opartych na danych z oddalonych stacji, tylko powinna uwzględniać stan faktyczny


Krzysztof Janisławski
fot. Krzysztof Janisławski

 

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody