Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Jak chronić zwierzęta przed zatruciem mykotoksynami?

Dominika Stancelewska
Kategoria: Hodowla Zwierząt
Jak chronić zwierzęta przed zatruciem mykotoksynami?
Hodowla Zwierząt Żywienie zwierząt
Data publikacji 23.12.2022r.

Naukowcy i żywieniowcy niezmiennie zadają sobie pytanie, jak można kontrolować obecność mykotoksyn oraz łagodzić ich negatywny wpływ na zdrowie zwierząt. Do tej pory zidentyfikowano łącznie kilkaset mykotoksyn o bardzo różnych strukturach, a firmy branży paszowej przeprowadzają analizy zbóż i pasz, gdyż ze względu na różnorodne efekty toksyczne i wysoką odporność na działanie temperatury ich obecność stanowi duże wyzwanie dla przemysłu paszowego i rolników.

Jak działają mykotoksyny i które z nich są najgroźniejsze dla zwierząt?

Spośród ponad 400 znanych mykotoksyn 5–6 intensywnie oddziałuje na rolnictwo i produkcję zwierzęcą. Są to aflatoksyny, ochratoksyna A, toksyny T2 i HT2, fumonizyny, deoksyniwalenol i zearalenon. Wykrywanie oraz unieczynnianie mykotoksyn w surowcach i gotowej paszy stało się ważne, ponieważ wiadomo, że stanowią one poważne zagrożenie dla wydajności zwierząt i ich zdrowia. Obecność kilku mykotoksyn o niskich poziomach sumarycznie może osłabiać wydajność poprzez słabsze wykorzystanie paszy i niskie przyrosty. Powodują też zły stan jelit, uszkodzenia komórek oraz znaczne pogorszenie reakcji organizmu na szczepienia.

Toksyny te działają już w bardzo niskich dawkach i stosunkowo szybko są wchłaniane przez organizm. Często powiązane jest to z objawami, które nie są widoczne, ale mają wpływ na wyniki produkcyjne i ekonomiczne. Przy niewielkim stopniu skażenia toksynami grzybiczymi można przeoczyć charakterystyczne zmiany, a jedynie zwiększoną podatność na zachorowania. Ponadto w związku z obniżeniem odporności efekty leczenia są znacznie gorsze. Istotna jest tu więc rola lekarza weterynarii, który może zwrócić uwagę na tę nieoczywistą przyczynę problemów zdrowotnych bądź obniżenia skuteczności szczepień.

  • Nie zawsze obecność mykotoksyn wynika z widocznej pleśni i grzybów. Czasami to, co na pozór czyste, może zawierać toksyny grzybicze

r e k l a m a

Jakość surowca paszowego jest bardzo różna 

Każdego roku w związku z zanieczyszczeniami materiałów pa­szowych zwierzęta narażone są na negatywny wpływ mykotoksyn na ich zdrowie i wyniki produkcyjne. Szczególnie istotne jest to w przypadku zwierząt wykorzystywanych w rozrodzie, gdyż lochy są bardzo wrażliwe na obecność mykotoksyn w paszach, zwłaszcza na zawartość zearalenonu, który charakteryzuje się silnym działaniem zbliżonym do hormonalnego. Problemy w rozrodzie obserwowane są już przy stosunkowo małej zawartości zearalenonu w mieszankach paszowych. Dotyczy to przede wszystkim opóźnionego wystąpienia pierwszej rui, rodzenia się prosiąt martwych, słabych oraz z objawami wrodzonej rozkroczności. Prosięta żywo urodzone słabiej się rozwijają oraz obserwuje się częstsze ich upadki. Ma to związek z występowaniem toksyny w mleku loch. W badaniach dotyczących prosiąt ssących stwierdzono, że deoksyniwalenol i zearalenon oraz ich pochodne pobierane wraz z mlekiem i siarą loch powodowały w ich organizmach proces zapalny.

Wilgoć sprzyja rozwojowi grzybów i pleśni w uprawach, a tym samym zwiększa się ryzyko zanieczyszczenia mykotoksynami surowców używanych do przygotowania pasz

  • Wilgoć sprzyja rozwojowi grzybów i pleśni w uprawach, a tym samym zwiększa się ryzyko zanieczyszczenia mykotoksynami surowców używanych do przygotowania pasz

Aby poprawić dobrostan i zapobiec stratom ekonomicznym powodowanym przez mykotoksyny, stosuje się różne metody ich inaktywacji w paszach. Jednak należy pamiętać, że nie zawsze są one w stanie zahamować działanie toksyn, gdy materiał paszowy jest w znacznym stopniu nimi zanieczyszczony. Większość mykotoksyn jest też odporna na działanie temperatury podczas obróbki surowców paszowych oraz mechaniczne procesy stosowane przy wytwarzaniu pasz, co sprawia, że są obecne w śrutach, otrębach i ostatecznie w mieszankach. Aby uniknąć zatrucia zwierząt toksynami grzybów pleśniowych, należy dokładnie monitorować jakość surowców używanych do produkcji pasz oraz przeprowadzać rutynowe kontrole poszczególnych partii materiału paszowego pod kątem zawartości mykotoksyn.

Musimy rozdzielić to, co związane z surowcami lokalnymi, z tym, co napływa do nas z innych regionów Europy czy świata. W tym pierwszym przypadku możemy precyzyjniej oszacować ryzyko zanieczyszczenia, zwłaszcza jeśli rolnicy wykorzystują własne zboża do produkcji pasz. Wówczas mamy większą pewność co do tego, jak to ryzyko może się rozkładać. Jednak w dzisiejszych czasach duża część potrzebnego ziarna pochodzi z zakupu, więc jakość surowca może być bardzo różna – mówi Paweł Kędzia z firmy Bio Dose od lat zajmujący się problematyką walki z mykotoksynami w paszach i zapobieganiu problemom skażenia.

Pamiętaj! Mykotoksyny nie są równomiernie rozłożone w paszy

Jak podkreśla ekspert, największym błędem jest założenie, że jedynie zboże z widoczną pleśnią czy zmienioną barwą jest źródłem mykotoksyn. Czasami bowiem ich obecność nie jest widoczna dla oka, tym bardziej wyczuwalna dla nosa, a odbija się negatywnie na zdrowiu zwierząt i wynikach produkcyjnych. Co ważne, badając pasze, stosunkowo trudno jest wykryć toksyny, ponieważ mogą one być rozłożone nierównomiernie w partii mieszanki lub surowca paszowego. Należy pobrać wiele prób z wielu miejsc i zmieszać je ze sobą, tworząc tzw. próbę zbiorczą. Jeśli chcemy dokładnie przebadać 15-tonową partię zboża, powinniśmy pobrać od 10 do nawet 100 próbek, aby próba zbiorcza była reprezentatywna, a to jest praktycznie niewykonalne.

r e k l a m a

Wiązanie mykotoksyn i wspomaganie odporności zwierząt metodami walki z mykotoksynami w paszach

Mykotoksyny w paszy mogą mieć bardzo niejednorodny rozkład, co nie odzwierciedla faktycznego poziomu skażenia. Nawet pobieranie próbek i poddawanie surowców szczegółowym analizom nie do końca może być reprezentatywne, gdyż stwierdzane są średnie wartości stężenia. Tymczasem w dużej, zbiorczej partii danego surowca, liczącej czasami setki ton pochodzących od różnych dostawców, może występować zróżnicowany poziom skażenia. Mogą być miejsca wolne od mykotoksyn i miejsca o bardzo dużym zanieczyszczeniu. Jeśli próba nie będzie dokładna, nie pokaże faktycznego poziomu skażenia. Ponadto nigdy nie wiemy, jaka część danej partii trafi akurat do naszego gospodarstwa – wyjaśnia Paweł Kędzia.

Nawet jeśli producenci czy importerzy pobierają próby do badań przed transportem bądź zakupem surowca, nie można wykluczyć, że mykotoksyny rozwiną się w późniejszym czasie na skutek złego przechowywania czy nieodpowiedniej temperatury lub wilgotności w czasie transportu. Bardzo powszechne jest współwystępowanie mykotoksyn, ponieważ te same grzyby mogą wytwarzać różne rodzaje toksyn. Wykazano, że w jednym czasie w ziarnie może znajdować się więcej niż jedna mykotoksyna lub mogą to być tzw. mykotoksyny maskowane. Dlatego często bardzo trudne jest dokładne określenie poziomu skażenia pomimo coraz to nowszych i bardziej czułych technik wykrywania. Niestety, po wytworzeniu mykotoksyn nie można ich zniszczyć bez znacznego naruszenia integralności paszy, ponieważ mają one bardzo dużą stabilność chemiczną, termiczną i są w stanie przetrwać proces produkcji paszy.

Nie ma jednej metody umożliwiającej przeciwdziałanie wszystkim istotnym mykotoksynom występującym w paszach, dlatego też zrozumienie różnic istniejących pomiędzy nimi pomaga nam w doborze właściwych sposobów ich inaktywacji. Profilaktycznie stosowaną metodą ograniczającą negatywny wpływ mykotoksyn jest ich wiązanie, czyli adsorpcja przy zastosowaniu specjalnie wyselekcjonowanych komponentów, które po związaniu toksyn ograniczają ich biodostępność i są wydalane z kałem. Drugą, bardziej zaawansowaną metodą jest ich biotransformacja, która przekształca mykotoksyny w przewodzie pokarmowym zwierząt w związki mniej toksyczne lub nietoksyczne – opowiada Kędzia.

Przebadano wiele strategii i dodatków paszowych pod kątem ich zdolności do zmniejszania lub łagodzenia skutków działania myko­toksyn. Wiele metod jest ograniczonych ze względu na niewystarczającą skuteczność wiązania lub po prostu opłacalność ich stosowania. Preparaty, które mogą w pewnym stopniu obniżać działanie mykotoksyn i mają możliwość wiązania aktywnych substancji toksycznych, to głównie minerały krzemionkowe (bentonity, zeolity) oraz składnik ściany komórkowej drożdży. Aby uzyskać lepsze efekty, preparaty detoksykujące zawierają zazwyczaj kilka substancji adsorbujących mykotoksyny.

– Mykotoksyny w paszy mogą mieć bardzo niejednorodny rozkład, co nie odzwierciedla faktycznego poziomu zanieczyszczenia – uważa Paweł Kędzia

  • – Mykotoksyny w paszy mogą mieć bardzo niejednorodny rozkład, co nie odzwierciedla faktycznego poziomu zanieczyszczenia – uważa Paweł Kędzia

Polecane są też strategie żywieniowe oparte o podawanie większych stężeń składników odżywczych i przeciwutleniaczy w celu poprawy ogólnego stanu zdrowia zwierząt i przeciwdziałania w ten sposób skutkom mniejszego pobrania paszy w momencie skażenia mykotoksynami. Są też takie, które nie dopuszczają do uczynnienia nieaktywnych jeszcze substancji w organizmie. Wybrane produkty zawierają czynniki biologiczne, które mogą rozkładać mykotoksyny i ograniczać ich negatywne działanie w organizmie. Są to mikroorganizmy i ich metabolity. Ostatnio mówi się o zastosowaniu postbiotyków jako substancji wykazujących właśnie takie działanie.

Czym są postbiotyki i jak są wykorzystywane w walce hodowli zwierząt?

Prebiotyki i probiotyki są powszechnie stosowane w żywieniu zwierząt. Prebiotyki to substancje stymulujące wzrost pożytecznych bakterii, natomiast probiotyki są żywymi mikroorganizmami wspomagającymi utrzymanie prawidłowej flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym. Postbiotyki to nieżywe mikroorganizmy probiotyczne oraz ich metabolity, wpływające pozytywnie na zdrowie zwierząt stymulując naturalne mechanizmy obronne organizmu. Wspierają odbudowę komórek i mobilizują je do wzmożonej ochrony przeciwko toksynom. Skuteczne wsparcie detoksykacji postbiotykami działa na poziomie komórkowym. Dzięki postbiotykom organizm jest w stanie lepiej sobie poradzić z obecnością toksyn w paszy – twierdzi Paweł Kędzia.

Zmiany klimatu sprzyjają rozwojowi grzybów i pleśni w uprawach, a tym samym zwiększa się ryzyko zanieczyszczenia mykotoksynami surowców używanych do przygotowania pasz

  • Zmiany klimatu sprzyjają rozwojowi grzybów i pleśni w uprawach, a tym samym zwiększa się ryzyko zanieczyszczenia mykotoksynami surowców używanych do przygotowania pasz

Zdaniem eksperta najlepsze jest połączenie dwóch najskuteczniejszych metod profilaktycznie stosowanych w przemyśle paszowym przeciwko mykotoksynom, czyli ich wiązania i biologicznej inaktywacji (biotransformacji). Minerały skutecznie adsorbują mykotoksyny, takie jak aflatoksyny, alkaloidy sporyszu, ale także endotoksyny uwalniane z bakterii chorobotwórczych, znacząco zmniejszając ich dostępność i toksyczność w jelitach. Drożdże i ich bioaktywne pofermentacyjne ekstrakty, czyli postbiotyki, przekształcają mykotoksyny, takie jak fumonizyny, zearalenon i trichoteceny, w tym deoksyniwalenol, w cząsteczki nietoksyczne lub mniej toksyczne, które są łatwo metabolizowane przez organizmy zwierzęce. Nowością są produkty wspierające detoksykację oparte na postbiotykach podawane do wody pitnej.

To odpowiedź na zapotrzebowanie rynku. Kiedy w chlewni pojawiają się problemy zdrowotne, gdy nie znamy jeszcze wyników analiz pasz czy zanim wymienimy partię paszy na nową, już potrzebna jest szybka reakcja. Wiadomo, że świnie zawsze będą pobierały wodę, nawet jeśli chorują. Wówczas preparat neutralizujący negatywne skutki działania mykotoksyny zadziała szybciej. Podając go w wodzie, nie wiążemy mykotoksyn znajdujących się w paszy, lecz pomagamy bezpośrednio organizmowi zwierzęcia reagować na skutki zatrucia, jeśli już toksyny dostały się do niego. Natomiast działając zawczasu, poprawiamy również dobrostan zwierząt – wyjaśnia Paweł Kędzia.

Częste współwystępowanie mykotoksyn w paszach dla trzody chlewnej sprawia, że muszą być wykorzystywane różne środki detoksykujące ukierunkowane na wiele mykotoksyn. Produkty muszą łączyć źródła organiczne i nieorganiczne, a także biologicznie aktywne w celu stymulacji odporności i zdolności wiązania.

Dominika Stancelewska
Zdjęcia: Dominika Stancelewska

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 51-52/2022 na str. 52. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: Zamów prenumeratę.

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a

agodzić ich negatywny wpływ na zdrowie zwierząt. Do tej pory zidentyfikowano łącznie kilkaset mykotoksyn o bardzo różnych strukturach, a firmy branży paszowej przeprowadzają analizy zbóż i pasz, gdyż ze względu na różnorodne efekty toksyczne i wysoką odporność na działanie temperatury ich obecność stanowi duże wyzwanie dla przemysłu paszowego i rolników." }