Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Jak wygląda produkcja ekologicznej jagnięciny i baraniny na Mazurach?

Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz
Kategoria: Hodowla Zwierząt
Jak wygląda produkcja ekologicznej jagnięciny i baraniny na Mazurach?
Hodowla Zwierząt Polskie mięso
Data publikacji 13.01.2023r.

Redyk to uroczyste wyjście pasterzy ze stadami owiec na wypas na górskich halach – redyk wiosenny lub powrót z wypasu – redyk jesienny. Redyk jesienny zwany jest gwarowo „osod”, co wywodzi się od słowa osadzić.

Już nie będę zazdrościła góralom redyków

Osadzić, odprowadzić owce z powrotem do poszczególnych gospodarstw. Współczesny redyk wiosenny i jesienny ma charakter widowiska folklorystycznego kierowanego do turystów. Ale i sami górale chętnie wracają do swojej tradycji.

Barbara Niedziejko, właścicielka mazurskiego gospodarstwa ekologicznego w miejscowości Sołdany, specjalizującego się w hodowli owiec, wspomina, że zawsze zazdrościła góralom redyków. Ale w 2022 roku wpadła na pomysł, że zorganizuje w swoim gospodarstwie pierwszy Redyk Mazurski.

W tym roku często byliśmy zapraszani na lokalne spotkania typu noc świętojańska, dożynki, dni jakiejś miejscowości, co bardzo nas cieszyło, bo mogliśmy promować jedno z najzdrowszych mięs, jakim jest jagnięcina. We wrześniu pomyślałam, że zaraz wszystkie spotkania wyjazdowe skończą się, październik zwykle jest już spokojniejszy, ludzie mają więcej czasu, to może na zakończenie sezonu zorganizuję redyk jesienny. Już nie będę zazdrościła góralom, będę miała swoje mazurskie redyki – opowiada Barbara Niedziejko.

I jak postanowiła, tak zrobiła, a wszystko organizowane było w błyskawicznym tempie, bo od pomysłu do realizacji minął tylko miesiąc. 15 października ub.r. w samo południe w przepiękną, ciepłą i słoneczną sobotę w gospodarstwie w Sołdanach w powiecie giżyckim rozpoczął się pierwszy redyk mazurski.

Barbara Niedziejko, właścicielka ekologicznego gospodarstwa na Mazurach, pomysłodawczyni i organizatorka pierwszego Redyku Mazurskiego

  • Barbara Niedziejko, właścicielka ekologicznego gospodarstwa na Mazurach, pomysłodawczyni i organizatorka pierwszego Redyku Mazurskiego

Było tradycyjne spędzenie owiec do owczarni, jedną z atrakcji była strzyża owiec, która cieszyła się dużym zainteresowaniem zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych, którzy podkreślali, że to jedyna okazja, żeby zobaczyć coś takiego na żywo. Uczestnicy spotkania byli pod wrażeniem, jak szybko dobry strzygacz potrafi owce ogolić. W wydarzeniu brał udział owczarz z Bawarii Rochus Anton Malinowsky-Hochheim, którego można było rozpoznać po oryginalnym bawarskim stroju. Uczestnicy mogli skosztować na ciepło lub na zimno produktów z gospodarstwa – była jagnięcina, baranina, dania warzywne i ekologiczne pieczywo. Do redyku przyłączyli się inni lokalni wytwórcy, nie zabrakło konkursów z nagrodami. Dzieci mogły spędzać czas w specjalnie przygotowanej strefie. Były śpiewy, a dla najwytrwalszych tańce do białego rana. Organizatorka pierwszego Redyku Mazurskiego po ubiegłorocznym sukcesie już planuje nowe atrakcje na bieżący rok.

Cieszę się, że redyk został tak dobrze przyjęty i że tak licznie przybyli nie tylko okoliczni mieszkańcy, znajomi, ale także turyści. Dziś mogę zadeklarować, że jesienny Redyk Mazurski znajdzie się w naszym kalendarzu jako wydarzenie cykliczne. Zawsze będziemy spotykali się w październiku. Redyk będzie przedłużeniem atrakcji turystycznych, jesteśmy na Mazurach, z jednej strony mamy Giżycko, z drugiej Węgorzewo. W tym roku turyści bardzo chętnie uczestniczyli w spotkaniu, jedli jagnięcinę, baraninę i co ciekawe, chcieli poznać bliżej owce. Z dużym zainteresowaniem słuchali o tych zwierzętach, podchodzili, żeby je głaskać, dotykać, żeby zobaczyć jak wygląda wełna owiec. I były to osoby dorosłe, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że takie spotkania trzeba organizować – wyjaśnia właścicielka gospodarstwa.

W gospodarstwie hodowane są dwie rasy zachowawcze: białogłowa owca mięsna i kamieniecka

  • W gospodarstwie hodowane są dwie rasy zachowawcze: białogłowa owca mięsna i kamieniecka

r e k l a m a

Białogłowa owca mięsna i kamieniecka, czyli dwie rasy zachowawcze owiec

Pani Basia jest rolniczką z wykształcenia i z zamiłowania od 1996 roku. Na początku jak w każdym gospodarstwie 20 – 30 lat temu było trochę ziemi i różne zwierzęta. Były kury brojlery, świnie, owce. W hodowli owiec gospodarstwo specjalizuje się od 2003 roku.

Zaczęło się od stada, w którym było 90 sztuk matek rasy białogłowa owca mięsna (bom), później doszła rasa kamieniecka. I do dziś mam cały czas te dwie rasy, obie są rasami zachowawczymi, białogłowa owca mięsna od 2022 roku. Rasy kamienieckiej mam więcej, w tej chwili jest 160 matek w programie, a rasy bom jest 80 sztuk, w sumie 240 sztuk – wylicza rozmówczyni.

Białogłowa owca mięsna jest rasą wytworzoną w Polsce w wyniku krzyżowania wielu ras krajowych i zagranicznych. Rasa charakteryzuje się bardzo dobrym wykorzystaniem paszy. Wykorzystanie tryków białogłowej owcy mięsnej do krzyżowania towarowego zwykle poprawia tempo wzrostu jagniąt i skraca czas trwania tuczu. Wpływa także korzystnie na wartość rzeźną uzyskanych jagniąt.

Natomiast dobrze znana owca kamieniecka jest jedną z głównych ras zachowawczych w Polsce. Reprezentuje tym użytkowy wełnisto-mięsny. Owca kamieniecka jest także podstawową rasą mateczną w regionie Warmii i Mazur, ponieważ doskonale przystosowuje się do surowego klimatu północno-wschodniej Polski.

Gospodarstwo w Sołdanach jest ekologiczne, o powierzchni 20,5 ha, które praktycznie w całości przeznaczone jest pod użytki zielone, zakładane i prowadzone dla potrzeb owiec. Od 1 ha do 1,5 zajmują ekologiczne warzywa, które rolniczka sprzedaje na lokalnym rynku lub bezpośrednio w gospodarstwie.

Zwierzęta nie są sztucznie pasione, chodzą sobie po zdrowej trawie. Wiosenny wypas owiec zaczyna się zazwyczaj w maju, przy pięknej, ciepłej wiośnie nawet w połowie kwietnia. Koniec wypasu to zwykle październik, a w tym roku był to nawet początek listopada, bo tak piękna i ciepła była jesień.

Polska jagnięcina bez uprzedzeń

Skuteczna promocja na rynku tego rodzaju mięsa i osobiste docieranie do potencjalnego klienta to podstawa. Jest sporo do zrobienia, bo spożycie jagnięciny czy baraniny w naszym kraju jest niewielkie. Głównie przez uprzedzenia ciągnące się od lat, że jest to mięso ze starych zwierząt o nieprzyjemnym zapachu. Od tamtych czasów wiele się zmieniło, kiedyś głównym celem utrzymywania owiec w Polsce było pozyskanie wełny. Zwierzęta utrzymywane były w warunkach alkierzowych, żeby chronić wełnę przed wilgocią i zabrudzeniami. A dostępna baranina pochodziła zwykle od starych owiec. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, owce wyszły na pastwiska, hodowcy dbają o warunki utrzymania zwierząt, bo to gwarantuje im wysoką jakość mięsa.

Na początku w zasadzie wszystkie jagnięta szły na eksport do Włoch, ale zauważyłam, że tu na miejscu mieszkańcy lub turyści coraz częściej pytali o jagnięcinę. Postanowiłam spróbować sprzedawać coś na miejscu. Na początku sprzedawałam całe sztuki poubojowe, później nauczyłam się dzielić na połówki, później na elementy. Miałam już stałych klientów, zapotrzebowanie rosło, więc postanowiłam iść w tym kierunku i przygotować szerszą ofertę. Najpierw w głowie zaczęłam układać plan odnośnie mojej masarni, później rozpisałam wszystko i zaczęłam krok po kroku realizować. Trochę mi to zajęło czasu, bo od pomysłu do realizacji i uruchomienia masarni minęło 6 lat – wyznaje właścicielka gospodarstwa.

Masarnia wystartowała w grudniu 2018 roku, więc w 2022 rolniczka świętowała czwarte urodziny. Przy masarni powstał punkt sprzedaży, w którym oferuje także świeże, ekologiczne warzywa. Wielu klientów przyjeżdża regularnie po warzywa.

Bałam się trochę podczas pandemii, bo restauracje pozamykane, więc zrezygnowały z zamówień, masarnia działa, ale kto to kupi? Ale okazało się, że do gospodarstwa na zakupy przyjeżdżało wielu klientów indywidualnych, którzy przyjechali na Mazury z całymi rodzinami, żeby tu w odosobnieniu, wśród natury przetrwać pandemię, a praca i szkoła i tak były zdalne – wspomina rolniczka.

Strzyża owiec, która cieszyła się dużym zainteresowaniem zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych, wszyscy byli pod wrażeniem, jak szybko doświadczony strzygacz potrafi ogolić owce

  • Strzyża owiec, która cieszyła się dużym zainteresowaniem zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych, wszyscy byli pod wrażeniem, jak szybko doświadczony strzygacz potrafi ogolić owce

Masarnia w Sołodanach i punkt sprzedaży otwarty jest trzy razy w tygodniu, bo wszystko jest robione i przygotowywane do sprzedaży na bieżąco. Pani Barbara planuje rozszerzyć swoją działalność o garmażerkę. Jeżeli się uda, będzie chciała skorzystać ze środków unijnych, musi dostosować pomieszczenie. Ale ma nadzieję, że wkrótce zrealizuje ten plan.

Chciałabym podkreślić, że w naszej produkcji nie stosujemy uzupełniaczy, wypełniaczy, są tylko naturalne, najprostsze przyprawy, czyli pieprz, czosnek i sól, plus naturalne przyprawy charakterystyczne do różnego rodzaju potraw z jagnięciny. Przyprawy mielimy sami i przygotowujemy z nich odpowiednie mieszanki – wyjaśnia właścicielka masarni.

r e k l a m a

Promocja i ciężka praca

Jagnięcina i baranina same się nie wypromują i nie sprzedadzą, dlatego Barbara Niedziejko robi co może, żeby jak najwięcej ludzi mogło spróbować, czym jest prawdziwa, zdrowa i ekologiczna jagnięcina.

W ubiegłym roku w grudniu zaczęłam jeździć ze swoimi wyrobami na bazar do Trójmiasta. Najpierw jeździłam 2 razy w tygodniu, ale było to jednak trochę za ciężko, tym bardziej, że do Gdańska mam ok. 260 km w jedną stronę. Postanowiłam, że będę jeździła, co 2 tygodnie w sobotę, jedzie ze mną druga osoba i jesteśmy w Gdańsku na Bazarze Natury i w Gdyni – Kolibki w Jadłostajni. I to jest dobre rozwiązanie, klienci już się przyzwyczaili i wiedzą kiedy będziemy. Chociaż bywa różnie, czasem na miejscu w gospodarstwie sprzedam dużo więcej towaru w ciągu tygodnia niż w Trójmieście. Ale jadąc do Gdańska zawsze mam jeszcze zamówienia z trzech restauracji, które obsługuję, więc jakoś to się spina, ale niestety samo nic nie przychodzi. Na wszystko musimy ciężko pracować – wyznaje rolniczka.

Frekwencja do późnych godzin wieczornych dopisywała, byli okoliczni mieszkańcy, turyści, a Barbara Niedziejko zadeklarowała, że jesienny Redyk Mazurski znajdzie się w jej kalendarzu jako wydarzenie cykliczne

  • Frekwencja do późnych godzin wieczornych dopisywała, byli okoliczni mieszkańcy, turyści, a Barbara Niedziejko zadeklarowała, że jesienny Redyk Mazurski znajdzie się w jej kalendarzu jako wydarzenie cykliczne
Burgery, hit każdych dożynek, nocy świętojańskiej i innych imprez plenerowych
  • Burgery, hit każdych dożynek, nocy świętojańskiej i innych imprez plenerowych

Najbardziej cieszy mnie to, że moimi odbiorcami jest dużo młodych, świadomych osób, które przyjeżdżają regularnie na zakupy. Często są to osoby, które powróciły z zagranicy m.in. z Anglii, Holandii, Norwegii, gdzie przez jakiś czas żyły i pracowały. Te młode osoby opowiadają, że znają te smaki, że kupują jagnięcinę, bo jest najzdrowszym mięsem, zawiera dużo białka, witamin z grupy B, jest bogata w makro- i mikroelementy, a do tego jest dietetyczna i lekkostrawna. I najważniejsze, że te nowe pokolenie nie ma uprzedzeń, które towarzyszą pokoleniu ich rodziców, czy dziadków. Na młodych odbiorców zawsze mogę liczyć – podsumowuje Barbara Niedziejko.

Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz
Zdjęcia: Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 1-2/2023 na str. 52. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: Zamów prenumeratę.

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a