Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Ogniska ASF nie zawsze są tam, gdzie dziki

Dominika Stancelewska
Kategoria: Hodowla Zwierząt
Ogniska ASF nie zawsze są tam, gdzie dziki
Hodowla Zwierząt ASF
Data publikacji 17.08.2022r.

Choć ogniska afrykańskiego pomoru świń w chlewniach pojawiają się w Polsce na zupełnie nowych obszarach, to jednak raczej tam, gdzie wirus od dłuższego czasu był już stwierdzany u dzików. W Niemczech zachorowania w stadach są rozproszone i ogniska zdarzają się w zachodniej części kraju, gdzie dziki nie chorują.

ASF po raz pierwszy w Zachodniopomorskim

Kolejne ognisko afrykańskiego pomoru świń w stadzie w województwie zachodniopomorskim, tak jak poprzednie, zostało potwierdzone w powiecie gryfińskim w gminie Chojna – tylko w innej miejscowości. Przypomnijmy, że 15 lipca stwierdzono po raz pierwszy wirusa ASF w chlewni w Zachodniopomorskiem. Świnie dotychczas nie chorowały, choć wirus występował u dzików. Wcześniejsze ognisko było w gospodarstwie, w którym utrzymywano 5 świń, położonym w miejscowości Strzelczyn, a najnowsze w miejscowości Chojna w gospodarstwie, w którym utrzymywano 58 świń.

Niemcy przeznaczą 1,5 mln euro na zwiększony odstrzał dzików

r e k l a m a

Oba ogniska są blisko granicy z Niemcami, gdzie wirus rozprzestrzenia się u dzików, choć, jak twierdzą naukowcy z Instytutu Friedricha-Loefflera (FLI), jest coraz mniej nowo zarażonych wirusem dzików. Według Caroli Sauter-Louis z Instytutu, wyniki ostatnich analiz przeprowadzonych przez krajowe laboratorium referencyjne pokazują, że liczba zakażeń wykazuje tendencję spadkową, co jest pozytywną wiadomością, potwierdzającą, że walka z epidemią choroby wśród dzików daje efekty. Niemniej jednak zagrożenie związane z afrykańskim pomorem świń wciąż pozostaje wysokie. Saksonia ogłosiła nawet niedawno, że zostanie uruchomiony projekt zwiększający intensywność polowań na dziki. Na ten cel przeznaczone zostanie 1,5 mln euro, a jego wykonanie ma potrwać do wiosny 2023 roku. Według tamtejszego związku łowieckiego w ramach projektu zostanie przeprowadzonych 60 polowań.

Pojedyncze ogniska w Niemczech

W Saksonii do tej pory wystąpiło 1588 ognisk u dzików, w Brandenburgii – 2576, a w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – 35. W lipcu w Brandenburgii potwierdzono też ognisko choroby w tuczarni, w której utrzymywano 1300 świń. Wcześniej ognisko potwierdzono na zachodzie kraju na fermie w Dolnej Saksonii przy granicy z Holandią. W stadzie było 280 macior i 1500 prosiąt. Dolna Saksonia to region o największej skali produkcji trzody chlewnej w Niemczech. W strefie zagrożonej znalazło się 296 ferm i 195 tys. świń. W związku z obecną sytuacją epidemiczną z kolejnymi ogniskami w Dolnej Saksonii i Brandenburgii Komisja Europejska odrzuciła wniosek Niemiec o skrócenie czasu obowiązywania stref z ograniczeniami w Badenii-Wirtembergii. Środki kontroli ASF będą zatem nadal obowiązywać. Ponadto w całym kraju mają zostać zintensyfikowane kontrole chowu świń na wolnym wybiegu.

Rolnicy oskarżają służby Dolnej Saksonii o brak koordynacji działań po wybuchu ogniska ASF. Pojawiła się krytyka, że wciąż brakuje zakładów mięsnych chętnych do odbierania świń ze stref. ​Znaleziono ubojnię, choć podobnie jak u nas był to problem, gdyż, jak wyjaśniała minister rolnictwa Dolnej Saksonii Barbara Otte-Kinast, nie ma podstaw prawnych, aby państwo mogło zobowiązać zakład do uboju zwierząt ze strefy i specjalnej obróbki mięsa zmniejszającej ryzyko dalszych zakażeń. Ubój świń ze stref ASF znacznie ogranicza bowiem możliwości sprzedaży takiego zakładu mięsnego. Obecnie wykorzystywana jest tylko jedna rzeźnia w Nadrenii Północnej-Westfalii. Jak tłumaczyła minister Barbara Otte-Kinast, służby i przemysł mięsny wciąż pracują nad rozwiązaniem tego problemu i próbują znaleźć sposób, aby zwierzęta ze strefy mogły być sprawnie ubijane i wykorzystywane.

Rosną obawy odnośnie wirusa ASF w Australii

r e k l a m a

Tymczasem w Australii agencja bezpieczeństwa biologicznego odkryła fragmenty wirusa ASF podczas rutynowych badań przesiewowych w sieci supermarketów w Melbourne. Według Departamentu Rolnictwa Australii, ASF znaleziono w importowanych produktach wieprzowych z Chin. Ponadto inne produkty przeznaczone do sprzedaży detalicznej na terenie kraju uzyskały wynik pozytywny na obecność fragmentów wirusa afrykańskiego pomoru świń.

W związku z ryzykiem rozprzestrzeniania się chorób zwierzęcych w sąsiednich krajach azjatyckich australijskie ministerstwo rolnictwa zapowiedziało wzmocniony monitoring i kontrolę mięsa i innych produktów zwierzęcych na granicy, a także w sklepach detalicznych. Tym bardziej że niedawno urzędnicy ds. bezpieczeństwa biologicznego na lotnisku u pasażera z Indonezji wykryli w bagażu niezgłoszoną wołowinę. Jak się później okazało, dała ona wynik pozytywny na obecność fragmentów wirusa pryszczycy.

Australijski minister rolnictwa Murray Watt podkreślił, że ​​znalezione fragmenty ASF nie są tożsame z żywym wirusem, a zatem kraj ten jest nadal uważany za wolny od tej choroby. Wykrycie produktów nie stanowi zagrożenia, jednak gdyby epidemia wybuchła w kraju, bardzo szybko doprowadziłoby to do miliardowych strat ekonomicznych. Według ministra rolnictwa import produktów zwierzęcych stanowi największe ryzyko wprowadzenia choroby, w związku z czym Australia stawia na wysokie środki bezpieczeństwa biologicznego przy wjeździe do kraju.

Dla przewodniczącej krajowej federacji rolników Fiony Simson najnowsze dowody wskazują na pilną potrzebę zwiększenia finansowania australijskich systemów bezpieczeństwa biologicznego i przeprowadzania pełnej kontroli wszystkich pasażerów przybywających z obszarów wysokiego ryzyka. Wezwała również rząd do sfinalizowania krajowej strategii bezpieczeństwa biologicznego.

Wirus ASF unosi się w powietrzu

Najważniejszą drogą przenoszenia afrykańskiego pomoru świń jest droga pokarmowa, głównie poprzez paszę lub kontakt ze sprzętem i przedmiotami zanieczyszczonymi wirusem. Zielonka, słoma czy zboże zakażone przez zainfekowane dziki stają się potencjalnym źródłem choroby u świń. Portal 3trzy3 opisał drogi przenoszenia wirusa ASF. Może być transmitowany w obrębie gospodarstwa w postaci aerozoli, co jest ważnym elementem rozprzestrzeniania się wirusa na fermach świń. Zakażone zwierzęta wydalają go do środowiska poprzez wydaliny i wydzieliny w płynie ustnym, nosowym, kale i moczu, a jego ilość jest szczególnie duża podczas ostrej fazy choroby. Gdy świnie wykazują objawy oddechowe, takie jak kichanie lub kaszel, wydzieliny te mogą stać się aerozolami przenoszącymi wirusa.

Ponadto skażony wirusem kał lub mocz wysycha, a wznoszony pył, kurz spowodowany przemieszczaniem się zwierząt również może generować unoszenie się w powietrze aerozoli z cząsteczkami wirusa. Jak podaje portal 3trzy3, okres półtrwania ASF w powietrzu wynosi 19,2 minuty i wirus może być przenoszony na odległość do 2,3 m pomiędzy zakażonymi i zdrowymi świniami.

Od dawna wiadomo, że kleszcze Ornithodoros są rezerwuarem dla wirusa ASF i wektorem jego rozprzestrzeniania się. Kleszcze te żyją w gniazdach dzików, a dorosłe osobniki mogą żyć przez dziesiątki lat i przetrwać przez długi czas bez jedzenia. Inne owady również mogą roznosić ASF. Muchy Stomoxys calcitrans mogą przenosić wirusa na świnie mechanicznie i przez ugryzienie. Jednak wciąż rola much w epidemiologii i przenoszeniu afrykańskiego pomoru świń nie jest do końca jasna. Larwy much nie są rezerwuarem dla ASF i nie mogą mechanicznie rozprzestrzeniać wirusa, a ostatnie badania wykazały, że może on utrzymywać się u pijawek i pluskwiaków.

Dominika Stancelewska
Zdjęcia: Dominika Stancelewska

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 33/2022 na str. 44. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR:  Zamów prenumeratę.

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a