Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Trudne początki tuczu świń bez antybiotyków

Trudne początki tuczu świń bez antybiotyków
Hodowla Zwierząt Opłacalność tuczu świń
Data publikacji 16.11.2022r.

Pomimo szerokiej dyskusji na temat konieczności ograniczania zużycia antybiotyków obecnie rolnicy nie dostaną wyższej zapłaty za tuczniki pochodzące z takiego rodzaju chowu. Niemniej, zdają sobie sprawę z tego, że przepisy zmuszą ich w końcu do podjęcia wyzwania chowu bezantybiotykowego. Dlatego producenci świń z Wielkopolski zrzeszeni w grupach w ramach konsorcjum Agro Integracja już ruszyli z takimi doświadczeniami.

Od 2024 roku zużycie antybiotyków w hodowli zwierząt będzie ściśle kontrolowane

Lekarze weterynarii i rolnicy będą zmuszeni ograniczać wykorzystanie antybiotyków w produkcji świń, żeby zachować skuteczność tej grupy leków. Od 2024 roku prawdopodobnie zacznie obowiązywać elektroniczna książka leczenia zwierząt, która pozwoli na dokładną kontrolę zużycia antybiotyków. Dzięki rozważnemu ich stosowaniu można w dużym stopniu ograniczyć lekooporność i zwiększyć skuteczność leczenia.

Aby się to udało, należy rozpowszechnić wśród producentów trzody chlewnej świadomość znaczenia wszystkich aspektów chowu, począwszy od wyboru dobrej genetyki, poprzez dbałość o warunki i mikroklimat w chlewni, ograniczanie stresu u zwierząt, aż po zachowanie maksymalnego poziomu higieny – mówi Wojciech Styburski, prezes Agro Integracji zajmującej się doradztwem rolniczym i obsługą grup producentów rolnych, a jednocześnie rolnik i producent świń.

Wcześniej prowadził produkcję w cyklu zamkniętym w oparciu o 100 macior i była to właściwie kontynuacja hodowli zarodowej rasy polskiej białej zwisłouchej przejętej po rodzicach. Hodowla w miejscowości Kuklinów w powiecie krotoszyńskim rozwijała się do 2014 roku na bardzo dobrym poziomie, a od lochy gospodarze uzyskiwali 26 prosiąt odsadzonych w roku. Brak czasu na prowadzenie cyklu zamkniętego przy szerokiej działalności podejmowanej przez Wojciecha Styburskiego, a jednocześnie problemy z pozyskaniem na rynku pracownika, który byłby w stanie poprowadzić hodowlę zarodową, skłoniły go do rezygnacji z tej działalności.

Miałem bardzo zaufaną i wykwalifikowaną osobę z Ukrainy, która zajmowała się stadem wzorowo, ale pracownik musiał wrócić w rodzinne strony i nikt nie był w stanie go zastąpić tak, by wyniki się nie pogorszyły. Stąd decyzja o modernizacji chlewni na tuczarnię i zakupie duńskich prosiąt – wyjaśnia nasz rozmówca.

r e k l a m a

Wdrażanie się do tuczu bez antybiotyków

Styburski przez kilka lat opierał tucz na importowanych prosiętach z Danii. Jednak od jakiegoś czasu kupuje, owszem, także duńską genetykę, lecz ze stad w Polsce. Część tuczarni zmodernizował na ruszta, reszta pozostała na płytkiej ściółce, wszystko jednak zostało zautomatyzowane. W ten sposób powstało 400 miejsc do tuczu. Pierwsze doświadczenia, których się podjął, było to żywienie na białku krajowym i eliminacja genetycznie modyfikowanej śruty sojowej. Nie wykorzystywał jednak nasion roślin strączkowych, gdyż, jak podkreśla, na rynku brakuje dużych jednolitych partii tego surowca. Dostawy różnią się między sobą, co może skutkować gorszym zbilansowaniem mieszanek.

– Na tym etapie testowaliśmy różne rozwiązania i modele żywieniowe, a pasze przygotowywaliśmy w gospodarstwie. Wbrew ostrzeżeniom niektórych specjalistów postanowiliśmy zastosować w całym tuczu śrutę rzepakową jako główne źródło białka. Wykorzystywaliśmy specjalną mieszankę firmy Lira przeznaczoną do takiego rodzaju żywienia. Pozwalała ona korygować zawartość poszczególnych amino­kwasów, a przede wszystkim pasze rzepakowe były w formie ekstrudowanej, więc lepiej strawnej dla świń – opowiada Wojciech Styburski.

Do gospodarstw biorących udział w tuczu bez antybiotyków przyjeżdżają warchlaki o znanym statusie zdrowotnym i średniej masie ciała 30 kg pochodzące z krajowych gospodarstw

  • Do gospodarstw biorących udział w tuczu bez antybiotyków przyjeżdżają warchlaki o znanym statusie zdrowotnym i średniej masie ciała 30 kg pochodzące z krajowych gospodarstw

Żywienie non-GMO wykazało, że jest ono możliwe w naszych krajowych warunkach. Rolnicy podjęli decyzję o rozpoczęciu tuczu w ramach projektu „Efektywna produkcja najwyższej jakości wieprzowiny bez GMO i antybiotyków”, w którym badania są dofinansowane przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ramach PROW 2014–2020. Finansowanie pokrywa dodatkowe koszty ponoszone przy chowie świń bez antybiotyków. Aby uniknąć ewentualnych błędów przy sporządzaniu mieszanek w gospodarstwach, przeszli na granulowane pasze pełnoporcjowe.

Mieszanka z wytwórni może zawierać więcej specjalistycznych dodatków, które będą wspomagały tucz bez profilaktycznego wspomagania się antybiotykami. W programie bierze udział pięciu członków Agro Integracji. W każdym gospodarstwie odbędzie się sześć rzutów, które pozwolą wypracować najlepszą metodę tuczu w cyklu otwartym bez wykorzystania antybiotyków i pasz genetycznie modyfikowanych. Chcemy, aby wskazywały one kierunek działań dla pozostałych chlewni – wyjaśnia Styburski.

Produkcja wieprzowiny bez użycia antybiotyków może być początkowo droższa

Warchlaki o masie ciała 30 kg trafiające do tuczu bez antybiotyków, bez surowców GMO i z obniżonym śladem węglowym pochodzą z krajowych gospodarstw i dokładnie znany jest ich status zdrowotny oraz warunki produkcji. Budynki, do których są przywożone, przygotowywane są ściśle według określonych procedur czyszczenia, mycia i dezynfekcji. Jak podkreśla Maciej Łagoda z miejscowości Kaczagórka w powiecie gostyńskim, który w gospodarstwie ma 1100 stanowisk do tuczu, rezygnując z antybiotyków, należy wyeliminować dotychczasowe przyzwyczajenia i pobieżne wykonywanie czynności. Redukcja zużycia antybiotyków wymaga poprawy zarządzania, wprowadzenia odpowiednich zasad czyszczenia i dezynfekcji pomieszczeń, a przede wszystkim zmiany sposobu myślenia.

Nieuchronnie czeka nas wprowadzenie rozporządzenia ograniczającego zużycie środków przeciw­drobnoustrojowych w produkcji zwierzęcej. Wówczas wyjdą błędy popełniane w produkcji świń, które do tej pory były tuszowane stosowaniem leków. My będziemy już do tego przygotowani i może nasz produkt stanie się bardziej pożądany. Będziemy mieli już opracowane standardy pozwalające na redukcję antybiotyków przy zachowaniu właściwych kosztów – uważa Maciej Łagoda.

– Tucz bez antybiotyków wymaga kompleksowego podejścia do kwestii zdrowia świń, większego zaangażowania w przestrzeganie higieny i dezynfekcji oraz czestszej obserwacji zwierząt – twierdzi Wojciech Styburski

  • – Tucz bez antybiotyków wymaga kompleksowego podejścia do kwestii zdrowia świń, większego zaangażowania w przestrzeganie higieny i dezynfekcji oraz czestszej obserwacji zwierząt – twierdzi Wojciech Styburski

Rolnik od 3 lat nie posiada macior, których wcześniej było w gospodarstwie około 40. Zmodernizował budynki i przestawił się na tucz, ponieważ było to łatwiejsze niż budowa nowej porodówki i odchowalni. W tym czasie rozpoczął też współpracę w ramach grup zarządzanych przez Agro Integrację.

Produkcja bez antybiotyków, zwłaszcza w początkowym okresie, może być trochę droższa. Rolnik mniej wydaje na leki, ale więcej na profilaktykę. Dodatkowo prosięta wstawiane do tuczu bez antybiotyków muszą być jak najwyższej jakości, o odpowiednio wysokim statusie zdrowotnym, zabezpieczone szczepieniami, a więc trochę droższe. U Macieja Łagody tucz trwał 107 dni – od masy ciała 31 kg do 119 kg. Upadki wyniosły 5%, czyli były o 2% większe, niż gospodarz odnotowywał wcześ­niej. Trochę lepiej zakończył się pierwszy rzut u Wojciecha Styburskiego. Do gospodarstwa przyjechały warchlaki w średniej masie ciała 32 kg, a po 91 dniach uzyskały 115 kg. Upadki wyniosły 3%, a średnia mięsność tuczników 58,8%.

Ponadprogramowe upadki zwiększają koszt produkcji o 12 zł/szt. Przy dobrej jakości paszy bez genetycznie modyfikowanej śruty sojowej trzeba doliczyć kolejne 30 zł do sztuki plus oczywiście dodatkowe szczepienia, czyli jakieś 20 zł. Zużycie paszy na kilogram przyrostu też jeszcze nie było zadowalające, bo wyniosło u mnie 2,86 kg. Daje to kolejne 24 zł dodatkowego kosztu na tucznika. Łącznie te większe wydatki oscylują w granicach 80–100 zł do sztuki – wylicza Styburski.

Jednak, jak dodaje, są to dopiero początki i tak naprawdę uczenie się na własnych błędach. Ma nadzieję, że ostatecznie wyniki zostaną jeszcze poprawione i wówczas cena za świnie wyższa o około 0,40 zł/kg powinna rekompensować dodatkowe koszty chowu bez antybiotyków.

r e k l a m a

Żeby poprawić wyniki tuczu bez antybiotyków, należy poprawić warunki bytowe świń

W uzyskiwaniu lepszych wyników tuczu wymagane są przede wszystkim dobre zarządzanie stadem i zmiana podejścia do zdrowia świń. Musi ona bazować na minimalizowaniu stresu zwierząt i utrzymaniu stabilnego mikro­klimatu w chlewni. Wszelkie odstępstwa od normy mogą być czynnikiem obniżającym zdrowotność świń, przyczyniając się do wybuchu chorób. Bez higieny i dobrostanu nie uda się zagwarantować zwierzętom właściwych warunków bytowych, a środowisko wpływa na zdrowie.

Aby poprawić warunki, zmniejszyłem obsadę chlewni o 25% i zamiast wstawiać 400 sztuk, tym razem przyjechało 300 warchlaków. W tuczu miały więc zapewnione 1,1 m2 na sztukę – podkreśla prezes Styburski.

Jak dodaje Maciej Łagoda, oprócz mycia i dezynfekcji przeprowadzanej na mokro, zakupił również sprzęt do wykonywania odkażania poprzez zamgławianie pomieszczeń. To ostatni etap, już po osuszeniu komór, który zapewnia dotarcie mgły z preparatem dezynfekującym do najmniejszych, trudno dostępnych szczelin.

Jak podkreśla Wojciech Styburski, w chowie bez antybiotyków konieczne jest zapewnienie zwierzętom lepszych warunków utrzymania oraz wysokiej jakości łatwo strawnej paszy

  • Jak podkreśla Wojciech Styburski, w chowie bez antybiotyków konieczne jest zapewnienie zwierzętom lepszych warunków utrzymania oraz wysokiej jakości łatwo strawnej paszy

W chowie bez atybiotyków bardzo duży nacisk kładzie się na bioasekurację zewnętrzną i wewnętrzną, gdyż przestrzeganie jej zasad rzutuje na stan zdrowotny zwierząt. Zwiększone wymogi dezynfekcji i ochrony dotyczą również środków transportu. Problemom zdrowotnym można zapobiegać jednak nie tylko przez stworzenie odpowiedniego środowiska bytowania, ale także poprzez zmianę sposobu żywienia i stosowanie takich produktów, jak probiotyki, prebiotyki czy zakwaszacze. Nasi rozmówcy skupiają się ponadto na optymalizacji białka w paszy i zwiększeniu jego strawności. W tuczu stosują trzy rodzaje mieszanek, które są dopasowane do poszczególnych etapów i wieku świń. W pierwszej paszy dla warchlaków do 45 kg masy ciała jest 17% białka ogólnego, w drugiej (od 45 do 80 kg masy ciała) – 16% białka, a w ostatniej – do końca tuczu – 15% białka.

W tuczu bez antybiotyków ważna są: baczna obserwacja stada, profilaktyka i dobry program szczepień

Jak przyznają rolnicy, ochrona stada przed chorobami wymaga większych nakładów pracy, aby poprawnie ją wdrożyć. Stawiają na wczesne wykrywanie schorzeń i wszelkich problemów, co pozwala odpowiednio szybko zareagować i zapobiec rozwojowi choroby.

Musimy baczniej obserwować zwierzęta i szybko wychwytywać w stadzie sztuki potencjalnie chore. Wymaga to częstszego przebywania w chlewni, lepszego poznania świń. Sam się zajmuję produkcją, więc na mnie spada ten obowiązek – mówi Maciej Łagoda.

W tuczu świń bez antybiotyków konieczne jest częstsze wspomaganie się szczepionkami. Opracowane programy profilaktyczne dostosowywane są do warunków panujących w poszczególnych gospodarstwach oraz skali produkcji. Stosuje się przede wszystkim szczepienie warchlaków przeciwko adenomatozie, pleuropneumonii oraz zespołowi rozrodczo-oddechowemu.

Świnie, które zachorują w takim systemie produkcji, otrzymują leki indywidualnie i zostają specjalnie oznaczone niebieskim kolczykiem, najczęściej też są odizolowane.

W mojej okolicy jest bardzo wiele gospodarstw utrzymujących świnie, więc presja zarazków jest bardzo duża. Pomimo tego tucz bez antybiotyków odbył się bez większych problemów, a odsetek leczonych zwierząt nie przekroczył 20% – mówi Maciej Łagoda.

Dla optymalizacji produkcji w chlewniach prowadzona jest bieżąca kontrola temperatury i wilgotności powietrza oraz zużycia paszy i wody. Dzięki takiemu systemowi wczesnego ostrzegania wszelkie odstępstwa od normy są natychmiastowo wychwytywane i można reagować szybko, zanim pojawi się poważny problem zdrowotny i konieczność zastosowania antybiotyków.

Przed rozpoczęciem tuczu bez antybiotyków w gospodarstwie Macieja Łagody, podobnie jak w innych, odbyły się szkolenia dotyczące stosowania właściwej bioasekuracji, dostosowania profilaktyki i kontroli zarządzania. W opracowaniu procedur i ich optymalizacji pomagała Karolina Maciorowska z firmy Vestin Agro Consulting

  • Przed rozpoczęciem tuczu bez antybiotyków w gospodarstwie Macieja Łagody, podobnie jak w innych, odbyły się szkolenia dotyczące stosowania właściwej bioasekuracji, dostosowania profilaktyki i kontroli zarządzania. W opracowaniu procedur i ich optymalizacji pomagała Karolina Maciorowska z firmy Vestin Agro Consulting

W grupach obsługiwanych przez konsorcjum Agro Integracja zrzeszonych jest ponad 350 producentów trzody chlewnej. Daje to więc potencjał do dalszego rozwoju, dlatego przy siedzibie firmy ma powstać w niedalekiej przyszłości sklep, który będzie oferował produkty wytworzone przez członków. Będzie to nie tylko wieprzowina bez antybiotyków i bez GMO, ale także wołowina oraz ekologiczne warzywa. Wojciech Styburski już takowe uprawia, posiada też pasiekę oraz bydło opasowe.

Zwiększyła się świadomość tego, jak duże znaczenie dla naszego zdrowia ma to, co jemy. Dostrzegamy tutaj szczególną rolę odpowiedzialnego rolnictwa, dlatego włączyliśmy się w ambitny program uprawy ekologicznej. Chcemy to oferować lokalnym mieszkańcom poprzez sklep, a może nawet własną przetwórnię – podsumowuje Styburski.

Dominika Stancelewska
Zdjęcia: Dominika Stancelewska

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 46/2022 na str. 32. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR:  Zamów prenumeratę.

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a