Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Cztery gęsi dają przychód jak jeden tucznik, a koszty dużo niższe

Tomasz Ślęzak
Kategoria: Pieniądze i Prawo
Cztery gęsi dają przychód jak jeden tucznik, a koszty dużo niższe
Pieniądze i Prawo
Data publikacji 11.11.2022r.

W przypadku chowu przyzagrodowego nie ma pośredników, marże zostają w gospodarstwie, a dodatkową premię stanowi wysoka jakość produktu. Konsumenci chcą płacić więcej za mięso, które nie pochodzi z masowej produkcji. Znajduje ono nabywców głównie w Niemczech, ale coraz częściej też w Polsce, a gęsi puch polubili Japończycy.

Cztery gęsi dają przychód jak 100-kilowa świnia

Cztery gęsi mogą zagwarantować przychód zbliżony do wartości 100 kg tucznika. Ich utrzymanie nie jest wymagające ani kosztowne. Gęś biała nie wymaga bowiem żywienia opartego na przemysłowych paszach. Potrzebuje dużych ilości zielonek. Jego mięso jest zdrowe i bardzo pożądane przez konsumentów z dużych miast. W tym roku praktycznie w całości wyprzedaliśmy całą produkcję – mówi Andrzej Klonecki, prezes Fundacji Hodowców Polskiej Białej Gęsi.

Głównym celem działania fundacji jest promocja chowu gęsi w celu uzyskania zdrowego, wartościowego mięsa i tłuszczu. Propagowany jest przyzagrodowy chów gęsi oparty na paszach objętościowych pochodzących z łąk, pastwisk oraz ogrodów. Fundacja ma siedzibę we wsi Wróble na terenie gminy Kruszwica.

r e k l a m a

Polska największym eksporterem gęsie. Polskie gęsi trafiają do Niemiec

W naszym kraju gęś produkowana jest w większości w ramach tuczu fermowego. Prowadzona jest w większych gospodarstwach, które dysponują minimum kilkudziesięcioma hektarami. Stada liczą kilka tysięcy ptaków. Tucz fermowy odbywa się w oparciu o umowy kontraktacyjne podpisywane ze specjalistycznymi zakładami. Dostarczają one pisklęta, a także pełnowartościowe pasze. Kontrakt przewiduje cenę za gęsi oraz rozliczenie dostarczonych przez zakład środków do produkcji.

To jest duży biznes, a my jesteśmy największym eksporterem gęsi. W zdecydowanej większości trafiają one do Niemiec. Mamy ugruntowaną markę i jesteśmy uważani za najlepszych i największych eksporterów w Europie. Tucz fermowy ma pewne wymagania. To duża skala produkcji –mówi Andrzej Klonecki.

Tucz gęsi może opłacać się małym gospodarstwom rolnym

– Od wielu lat promujemy produkcję przyzagrodową. Gęś i jej mięso zyskały ogromną popularność. Konsumenci cenią gęsinę za jej walory smakowe i zdrowotne. Mieszkańcy miast szukają żywności wysokiej jakości i są skłonni więcej za nią płacić. To spowodowało duże zainteresowanie małych gospodarstw tuczem przyzagrodowym. Spożycie gęsiny wzrosło wielokrotnie. Konsumenci chcą się zdrowo odżywiać, a przy okazji tucz gęsi to bardzo atrakcyjny biznes, także dla mniejszych gospodarstw – mówi Andrzej Klonecki.

Fundacja współpracuje z gospodarstwami, które specjalizują się w dostarczaniu materiału zarodowego. Sprowadza jaja, następnie dokonywany jest wylęg. Zajmuje się dystrybucją piskląt. Dostarcza je do mniejszych gospodarstw. Szeroko także współpracuje z kołami gospodyń wiejskich, propagując tucz przyzagrodowy.

r e k l a m a

Ile kosztują pisklęta gęsi, a ile ich wyżywienie?

Fundacja gospodarstwom, które zdecydują się po raz pierwszy rozpocząć chów gęsi, oferuje pisklęta za 1 zł. Zwykła ich cena dla gospodarstw, które kolejny raz prowadzą tucz, wynosi 10–15 zł.

– Tucz przyzagrodowy wynosi od kilkudziesięciu do nawet 300 sztuk. Żywienie gęsi nie jest kosztowne, ponieważ opiera się na tym, co jest w gospodarstwach. Ptaki te muszą przebywać na łąkach i pastwiskach. W tuczu przyzagrodowym można także wykorzystywać ogrody. Gęś biała rozpoznaje smaki. Najchętniej żywi się ziołami. Dzięki temu ptaki te nie chorują. Nie wymagają opieki weterynaryjnej. Gęś zjada także pozostałości gospodarcze, które nie nadają się do dalszego innego wykorzystywania. Zjada owoce oraz warzywa. W przypadku tuczu przyzagrodowego zwierzęta są dokarmiane ześrutowanym zbożem. Wróciliśmy do tego, co robiły nasze babcie, które wieczorem, po tym jak drób schodził z wybiegu, podsypywały paszę ze zmielonego wcześniej własnego zboża – informuje Andrzej Klonecki.

W ciągu roku można przeprowadzić cztery cykle produkcyjne gęsi

Chów przyzagrodowy wykorzystuje więc wszelkie budynki gospodarcze. Są to stare chlewnie, obory, a nawet stodoły. Gęsi muszą mieć dostęp do wybiegu, z którego pozyskują pasze objętościowe. Chów zaczyna się w marcu, kiedy to wybiegi stają się na wiosnę dostępne. Tucz do wagi handlowej trwa 15–16 tygodni. Na jego długość wpływ ma jakość karmy, którą są żywione gęsi. Chów odbywa się do grudnia i w tym okresie można przeprowadzić nawet cztery cykle produkcyjne.

Cena jednej tuszi gęsi rolnik to około 180 złotych

Koszt jednej tuszki z chowu przyzagrodowego to w tej chwili około 180 zł. Sprzedaż prowadzona jest bezpośrednio z gospodarstw, które je humanitarnie ubijają i patroszą. Wartość czterech tuszek porównywalna jest w wartością tucznika. Jednak koszt utrzymania i wyżywienia gęsi jest nieporównywalnie mniejszy niż w przypadku trzody chlewnej. Chów przyzagrodowy gęsi jest o około 50% tańszy niż ma to miejsce w przypadku produkcji fermowej. Zwierzęta jedzą to, co jest w gospodarstwie, nie wymagają też drogiej paszy przemysłowej. Wystarczy ześrutować własne zboże – wymienia Andrzej Klonecki.

Rolniczy handel detaliczny idealne pasuje do przyzagrodowego chowu gęsi

Chów przyzagrodowy najczęściej prowadzony jest w ramach rolniczego handlu detalicznego. Pozwala on na sprzedaż produkowanych surowców oraz ich przetwarzanie. Gospodarstwa prowadzące chów gęsi w znacznym stopniu zajmują się też oferowaniem gotowych produktów z gęsiny. Są to między innymi pasztety, kiełbasy, smalec w słoikach, pierogi, gęsi faszerowane czy też półgęski. Rolniczy handel detaliczny pozwala na zatrzymanie całej marży handlowej w gospodarstwie. Nie ma pośredników, a łańcuch dystrybucyjny od pola do stołu jest uproszczony. Gotowe wyroby są chętnie kupowane przez duże firmy przy okazji ich imprez okolicznościowych z klientami, sanatoria oraz drobne sklepy.

Przepisy o RHD uważam za najlepsze w Europie. Pozwoliły gospodarstwom na zarobienie nawet 100 tys. zł bez płacenia podatku. To ogromne ułatwienie dla małych gospodarstw. Tych regulacji zazdroszczą nam farmerzy i lokalni przetwórcy żywności w Europie. Jeździmy do Berlina na targi Grüne Woche – rolnicy z Francji czy Niemiec zazdroszczą nam takiego rozwiązania – mówi Andrzej Klonecki.

Ile można zarobić na gęsich piórach i puchu? 

Chów przyzagrodowy pozwala na zarobienie pieniędzy nie tylko w oparciu o sprzedaż tuszek gęsi oraz gotowych produktów. Fundacja Hodowców Polskiej Białej Gęsi współpracuje także z kontrahentami z Japonii. Cenią oni współpracę z organizacjami pozarządowymi. Fundacja jest uważana za wiarygodną i godną zaufania. Japończycy kupują gęsie pióra, które służą do produkcji wysokogatunkowej odzieży: kurtek, rękawiczek i zimowych kombinezonów. Puch gęsi służy także do produkcji ekskluzywnej pościeli.

– Puch zbieramy z gospodarstw. Potem oferujemy większe ilości Japończykom. Uważają go za najlepszy na świecie. W chowie przyzagrodowym jest około miliona gęsi. Można z nich pozyskać nawet 300 ton puchu. Niestety, pióra w znacznym stopniu są marnowane. Pióra przed dalszym przetwarzaniem są prane i dezynfekowane. Maszynowo oddzielany jest także puch od piór. Materiał z uboju gęsi można przesyłać do nas kurierem. Kilogram puchu i piór wyceniany jest powyżej 100 zł – informuje Andrzej Klonecki.

Ogromna popularność gęsiny

Fundacja pomaga rolnikom także organizować sprzedaż tuszek gęsi. Prowadzi na jednym z portali społecznościowych konto. Informuje na nim, w których gospodarstwach dostępne jest mięso lub jego gotowe przetwory. Dzięki tym informacjom mieszkańcy miast mogą bezpośrednio pojechać do gospodarstw, aby nabyć gęsinę.

– W tym roku jest problem. Cała dostępna produkcja została wyprzedana. Nie ma dostępnych gęsi z chowu przyzagrodowego. Produkcja została wyprzedana na długo przed 11 listopada. Notowaliśmy w tym roku ogromny popyt – mówi Andrzej Klonecki.

Fundacja chwali się, że dzięki jej działalności przyzagrodowy chów został uruchomiony w ponad tysiącu gospodarstw w kraju. Około 10% hodowli przyzagrodowej przekształca się w chów fermowy. Ten ostatni przychód generuje dzięki mniejszej cenie jednostkowej, ale dużej skali produkcji.

Tomasz Ślęzak
Fot. pixabay

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a