Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Jak będą kształtować się ceny pszenicy i kukurydzy w najbliższych miesiącach? [RAPORT]

Magdalena Szymańska
Kategoria: Pieniądze i Prawo
Jak będą kształtować się ceny pszenicy i kukurydzy w najbliższych miesiącach? [RAPORT]
Pieniądze i Prawo Rynki rolne
Data publikacji 23.06.2022r.

Od momentu agresji Rosji w Ukrainie, rynki rolne szaleją. Jakie są fundamenty rozwoju cen na rynku zbóż? Czy ostanie spadki cen na giełdach światowych to sygnał do odwrócenia trendu wzrostowego, czy jedynie chwilowe załamanie? Jak ta sytuacja wpłynie na ceny zbóż w Polsce?

Globalnie zbiory pszenicy w tym sezonie na świecie będą mniejsze, co więcej, zmniejszą się też zapasy. Według Mirosława Marciniaka z InfoGrain, będzie gorzej niż prognozował to w majowym raporcie Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA).

r e k l a m a

Pszenica – mniejsze zbiory, malejące zapasy

InfoGrain ocenia, że produkcja pszenicy na świecie w nowym sezonie będzie na poziomie 740,3 mln t, czyli o ponad 34 mln t mniejsza niż wskazuje USDA. Zapasy końcowe skurczą się natomiast do 221 mln t (USDA oceniło, że do 267 mln t). Dla porównania, w sezonie 2021/2022 światowe zbiory pszenicy wyniosły ponad 779 mln t, a zapasy końcowe 280 mln t.

r e k l a m a

Marciniak prognozuje mniejsze zbiory pszenicy w nowym sezonie m.in. w Indiach, które miały po części zastąpić Ukrainę w eksporcie zbóż jednak, ze względu na suszę już teraz wprowadziły bardzo restrykcyjne ograniczenia eksportowe. Trzeba jednak mieć na uwadze, że Indie są co prawda drugim po Chinach największym producentem pszenicy na świecie, ale nigdy nie należały do czołówki jej eksporterów. Co więcej, jeśli faktycznie susza da się Indiom mocno we znaki w drugiej części nowego sezonu, kraj ten może potrzebować importu pszenicy. Znacznie mniej pszenicy niż przed rokiem będzie też w UE, Kanadzie, Australii, Argentynie. Zbiory tego ziarna w Ukrainie, wg Mirosława Marciniaka, spadną z 33 do 19 mln t, takie też szacunki przedstawiają ukraińskie firmy analityczne.

Nie zwiększymy nagle przepustowości portów

– Nie jesteśmy w stanie zastąpić w 100% transportu morskiego, którym Ukraina eksportowała zboże, transportem lądowym, stąd eksport pszenicy z Ukrainy w sezonie 2022/2023 InfoGrain ocenia na 7 mln t, co byłoby o 12 mln t mniej niż w sezonie 2021/2022. Możliwości przeładunkowe na zachodniej granicy z Ukrainą to około 1,2 mln t miesięcznie. Trudno powiedzieć czy będzie możliwość podniesienia tego przeładunku do 1,5 mln t. Tutaj nie chodzi jedynie o granicę, ale wydajność przeładunkową portów. Według mnie, polskie porty są w stanie przeładować około 600–700 tys. t zbóż miesięcznie – zaznacza analityk.

Trzeba też wziąć pod uwagę, iż niebawem ruszą żniwa w Europie, co dodatkowo skomplikuje wywóz ukraińskich zbóż przez europejskie porty, w tym polskie. Ten sam problem będą mieli również Rumuni, czyli kraj, który stanowi potencjalnie największą szansę dla wywozu ukraińskiego zboża z Ukrainy. Rumuni, według Marciniaka, będą mieli do wywiezienia ponad 20 mln t swojego zboża, dowiezienie kolejnych milionów ton z Ukrainy spowoduje blokadę tamtejszych portów.

Albo będziemy eksportować zboża z Ukrainy albo z UE, ale nie zwiększymy nagle przepustowości portów – komentuje Marciniak.

Co z Rosją, czołowym eksporterem pszenicy na świecie? Według USDA, w tym roku Rosjanie wyprodukują 85 mln t pszenicy i wyeksportują 39 mln t. Rosyjskie firmy analityczne są jeszcze bardziej optymistyczne i wskazują na zbiory na poziomie nawet 87 mln t.

Aczkolwiek nie wiadomo czy tak będzie, ponieważ pojawiają się sygnały, że zasiewy pszenicy jarej są jednak mniejsze niż zakładano, a pogoda nie do końca korzystna. Wątpię w to, czy faktycznie Rosji uda się wyeksportować tyle milionów ton pszenicy, po pierwsze, ze względu na nałożone sankcje, po drugie, ze względu na problem z dostępnością statków – twierdzi analityk.

Podsumowując, według danych zaprezentowanych przez Mirosława Marciniaka, eksport pszenicy na świecie spadnie w nowym sezonie jedynie u jej największych eksporterów o ponad 17 mln t do 143,5 mln t. Przyczyni się do tego głównie spadek wywozu pszenicy z Ukrainy (o 13 mln t) i nie nadrobi tego wzrost o 7 mln t wywozu pszenicy z Kanady.

Większy popyt eksportowy

Najwięksi importerzy pszenicy z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, mając ograniczony dostęp do importu z Rosji i Ukrainy, będą się koncentrować na dostawcach z UE. USDA prognozuje unijny eksport pszenicy w tym sezonie na poziomie 36 mln t.

Ja się z tym nie zgadzam, chociażby ze względu na spadek produkcji pszenicy w UE do poziomu 132 mln t. Według mojej oceny, eksport może wynieść ok. 29 mln t, a być może dobije do 36 mln t, ale pod warunkiem, że wspomoże go reeksport pszenicy z Ukrainy – uważa Mirosław Marciniak.

Ponadto według analityka, ze względu na to, że na Bliskim Wschodzie w takich krajach, jak Afganistan, Pakistan, Irak, Iran, podobnie, jak w Indiach jest susza, i zbiory pszenicy będą mniejsze, należy się spodziewać wzrostu popytu eksportowego na pszenicę.

Tak więc w nowym sezonie będziemy mieli mniejszą dostępność pszenicy u największych jej eksporterów, a z drugiej strony – wzrost popytu importowego ze strony największych jej importerów.

Polska, według InfoGrain, zbierze w tym roku 11,86 mln t pszenicy, co byłoby wynikiem o 560 tys. t lepszym niż przed rokiem. Eksport ma zwiększyć się z 2,7 do 3,95 mln t, głównie z tego powodu, że w ogóle będzie większy popyt na unijną pszenicę. Zapasy końcowe spadną nam do zaledwie 950 tys. t.

– Mam problem z oszacowaniem importu, głównie ze względu na Ukrainę, oceniłem go na poziomie 800 tys. t, czyli o około 300 tys. t więcej niż w sezonie 2021/2022 – zaznacza Marciniak.

Kukurydzy też będzie mniej

Mniejsza niż w poprzednim sezonie zapowiada się też produkcja kukurydzy na świecie, ponadto skurczą się jej zapasy końcowe. Najwyższe spadki produkcji dotkną Ukrainę i USA. USDA ocenia, że Ukraina zbierze w tym roku 19,5 mln t kukurydzy, czyli o ponad 22,6 mln t mniej niż w ubiegłym roku.

Ze względu na to, że Ukraińcy w tym sezonie zasiali więcej kukurydzy niż się spodziewali, według oceny InfoGrain zbiory będą na poziomie około 22 mln t, a eksport na poziomie 8 mln t, aczkolwiek tak naprawdę jest jeszcze za wcześnie, aby to trafnie ocenić.

– Podobnie, jak w przypadku pszenicy, USDA mocno zawyżyło konsumpcję kukurydzy. Zrobiono to głównie po to, by nie pokazać wzrostu zapasów końcowych. Aczkolwiek bez odblokowania portów te zapasy mogą nie być dostępne dla rynków zewnętrznych. Cały wysiłek wszystkich możnych tego świata powinien więc dążyć do tego, aby te porty odblokować. Łącznie eksport z Ukrainy w nowym sezonie uwzględniając kukurydzę, pszenice i jęczmień oceniam na około 15–16 mln t. Do tego dojdą jeszcze 2 mln t rzepaku, słonecznik oraz oleje roślinne – wylicza analityk.

Mirosław Marciniak bardzo ostrożnie podchodzi również do tegorocznych zbiorów kukurydzy w USA.

– Ze względu na brak opadów w północnej części kraju, wystąpiły znaczne opóźnienia w zasiewach. Padają nawet takie głosy, że część areałów w ogóle nie zostanie obsiana. USDA natomiast prognozuje zbiory kukurydzy na rekordowym poziomie tj. ponad 367 mln t. Ponadto występuje duże ryzyko braku opadów w lipcu i sierpniu, miesiącach kluczowych dla rozwoju kukurydzy – komentuje Marciniak.

Brazylia, drugi największy na świecie eksporter kukurydzy, też cierpi z powodu suszy. W tym roku zbierze według USDA 116 mln t kukurydzy, a według InfoGrain – nie więcej niż 107–108 mln t.

W przypadku Polski, zbiory kukurydzy mogą dochodzić w nowym sezonie do 7 mln t. Ze względu jednak na import z Ukrainy, wwóz kukurydzy do Polski wzrośnie do ponad 2 mln t (w kończącym się sezonie 2021/2022 ma być to 740 tys. t, a w 2020/2021 było to zaledwie 300 tys. t). Duża część kukurydzy, która wjeżdża do Polski, po prostu u nas zostaje. Z drugiej strony Marciniak spodziewa się również rekordowego wzrostu eksportu, tj. na poziomie 4 mln t (w tym sezonie będzie to 3 mln t, w 2020/2021 było to niecałe 2 mln t). Prognozy te mogą jednak zostać skorygowane, jeśli sprawdzą się prognozy długoterminowe zapowiadające susze w Polsce w miesiącach wakacyjnych.

Długofalowe skutki

Według Marciniaka, wzrostowy trend na światowym rynku zbóż może odwrócić jedynie szybkie zakończenie wojny w Ukrainie.

Oczywiście są wahania cen, ale trend jest już wyznaczony. O tym się jeszcze nie mówi, ale przedłużająca się wojna w Ukrainie może mieć negatywne konsekwencje dla rynku zbóż dla sezonu 2023/2024. Nie jest wykluczone, że Ukraina nie będzie mieć już możliwości zasiania takiej ilości pszenicy ozimej, jak w ubiegłym roku. Natomiast w sezon 2023/2024 świat będzie wchodzić z niskimi zapasami. Aby je odbudować, potrzeba rekordowych zbiorów w ciągu 2–3 lat. Ze względu jednak na liczne anomalie pogodowe, osiągnięcie rekordowych zbiorów staje się coraz trudniejsze – podkreśla analityk.

Analityk zwraca też uwagę, że duża część zbóż, zwłaszcza w USA, jest zużywana na biopaliwa. Rocznie Amerykanie przeznaczają na to ok. 130 mln t, czyli jedną trzecią produkcji. Jest to dwa razy więcej niż produkuje cała UE.

Należy się poważnie zastanowić, czy w obliczu ewentualnego głodu w niektórych rejonach świata, nie zrezygnować z produkcji biopaliw. Nie widzę jednak, aby polityka Amerykanów prowadziła do zmiany tego trendu, wręcz przeciwnie dąży się do zwiększenia produkcji biopaliw, aby zmniejszyć cenę ropy naftowej – komentuje ekspert z InfoGrain.

Dysproporcje cenowe

Zdaniem analityka z InfoGrain, ceny zbóż w Polsce będzie napędzał rynek eksportowy. Obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem nieobserwowanym od lat, tj. ceny zbóż z nowych zbiorów są niejednokrotnie wyższe niż ze starych.

– Spodziewam się też silnego popytu eksportowego oraz bardzo dużych dysproporcji cenowych pomiędzy regionami, gdzie znajduje się dostęp do rynków eksportowych, czyli północą i zachodem a wchodem i południowo–wschodnią częścią kraju. Na wschodzie kraju oprócz tego, że będzie dostępna kukurydza i pszenica z Ukrainy, będzie trzeba zmierzyć się też z rosnącymi kosztami transportu. Przewiezienie tony zboża spod ukraińskiej granicy transportem samochodowym do portu łączy się już dzisiaj z wydatkiem na poziomie 240–250 zł. Statkiem za tę kwotę można przewieźć ziarno z Polski do Arabii Saudyjskiej – podsumowuje analityk.

Magdalena Szymańska
fot. Pixabay

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a