Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Fundusz Promocji dla mleczarzy?

Polskie mleko
Data publikacji 17.11.2014r.

Jak już informowaliśmy, 4 listopada odbył się Zjazd Delegatów Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Zgodnie z zapowiedzią zawartą w ostatnim numerze TPR, publikujemy krótki zapis mleczarskiej dyskusji.

Krzysztof Jankowski – prezes Łódzkiej Spółdzielni Mleczarskiej – członek Rady KZSM: – To w tej sali kilka lat temu zostaliśmy poinformowani przez ministra Marka Sawickiego, że skreślił on z listy kandydatów do Komisji Zarządzającej Funduszem Promocji Mleka rolników zasiadających w radzie Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. Bowiem według ministra Marka Sawickiego, spółdzielczość nie reprezentuje rolników. A przecież to rolnicy – członkowie spółdzielni, są właścicielami spółdzielni. To, członek kierownictwa Polskiego Stronnictwa Ludowego powinien wiedzieć… A więc zasady powoływania Komisji i jej skład ustalał nie kto inny tylko minister Marek Sawicki. To pan minister, gdyby potrafił czytać ze zrozumieniem, zauważyłby po 5 latach działania Komisji, że większość wydanych z Funduszu Promocji Mleka pieniędzy, została zmarnowana i nie przyczyniła się bynajmniej do wzrostu spożycia mleka i jego przetworów w naszym kraju… W jaki sposób przyczyniła się do większego spożycia mleka w Polsce wystawa zwierząt hodowlanych w Szwajcarii, na które poszły pieniądze z tego Funduszu? A było to dofinansowanie jednego z działań Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. A dofinansowanie czasopisma Hodowla i Chów Bydła, należącego do Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka? Wszak na to szło przez 5 lat około 850 tysięcy złotych rocznie. Czy to dofinansowanie przełożyło się na zwiększenie spożycia mleka w naszym kraju? Z całym szacunkiem dla wystaw hodowlanych i innych przedsięwzięć tego typu. Ale czy powinny być one dofinansowywane z Funduszu Promocji Mleka? Przechodząc do spraw embarga rosyjskiego, to kraje UE, które wcześniej lokowały swoje towary na rynku rosyjskim, sprzedają je teraz często po śmiesznie niskich cenach, na rynku polskim, a sprzedaż ta odbywa się za pośrednictwem wielkich sieci handlowych i dyskontowych. Jeżeli rolnik niemiecki dostaje za litr mleka około 40 eurocentów, to cena zbytu kilograma sera importowanego z Niemiec powinna wynosić około 20 złotych, a nie poniżej 10 złotych. Dlaczego Polska nie pilnuje własnego rynku i nie chroni go przed sprzedażą dumpingową?

 

Waldemar Broś – prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich: – Wyliczenie jest proste. Spółdzielczość mleczarska w Polsce, to prawie 75 procent całości skupowanego i przetwarzanego w Polsce mleka. I ten fakt powinien odzwierciedlać skład Komisji Zarządzającej Funduszem Promocji Mleka. Czas dojrzał do tego, aby zapisać to ustawowo. Podobnie jak to, że środki z Funduszu powinny być wydawane na typową promocję mleka i jego przetworów. A więc, na działania podkreślające walory zdrowotne oraz smakowe mleka i produktów mleczarskich oraz działania promujące zwiększenie jego konsumpcji. A obecnie na 9 milionów złotych wydawanych z tego Funduszu, tylko jedna trzecia tej sumy jest przeznaczona na typową promocję… Mówię to z szacunku dla ciężkiej pracy rolników. Nie zgadzam się z opiniami mówiącymi, że walka o zniesienie kar za przekroczenie kwot mlecznych w tym ostatnim roku kwotowym jest już skazana na porażkę i wobec tego jest bezsensowna… Moim zdaniem, należy walczyć do końca. Wszak od 1 grudnia Donald Tusk jest prezydentem Europy. Czy spadnie mu korona z głowy, jeżeli poruszy ten problem w kontekście ciężkiej doli polskiego rolnika i przetwórcy. Wszak polskie rolnictwo dopiero od 10 lat korzysta ze wsparcia Wspólnej Polityki Rolnej. A może pani premier – nawiązując do swojego zawodu lekarza – pediatry – wspomniałaby raz po raz o walorach zdrowotnych mleka przy okazji swoich licznych wystąpień. Taki element kampanii społecznej na rzecz mleka, to nie tylko walka o zwiększenie poziomu konsumpcji, to nade wszystko walka o zdrowie Polaków.

 

Wiesław Żebrowski – rolnik i jednocześnie prezes OSM Ciechanów: – Czy to nie sami mleczarze powinni decydować na co są przeznaczane środki z Funduszu Promocji Mleka? To są przecież nasze pieniądze i my powinniśmy określać cele oraz wielkość wydawanych pieniędzy na poszczególne przedsięwzięcia. Czy aby mleko produkują izby rolnicze i Związki Hodowców… Musimy jechać do swoich zakładów i mówić swoim rolnikom prawdę w oczy, a więc to, że kary będą. Mamy jeszcze pięć miesięcy i takie stawianie sprawy może doprowadzić do tego, że produkcja mleka zostanie ograniczona. Wiem, że nie jest możliwe jej całkowite wyhamowanie, ale zróbmy co możemy, aby ta kara nie wynosiła złotówkę za każdy przekroczony litr, ale tylko 30 groszy, a może nawet mniej.

 

Czesław Cieślak – prezes OSM Koło:
– Moim zdaniem, nie powinniśmy się martwić faktem, że Polska produkuje zbyt dużo żywności. Wszak to nasz obwiązek, bowiem głodnych ludzi na świecie jest jeszcze bardzo dużo i trzeba ich nakarmić. A my chcemy brać pieniądze z unijnej kasy za zniszczenie żywności. Bo Unia mówi: damy pieniądze, ale musicie zniszczyć żywność. To nie jest ludzkie załatwienie sprawy. Czy nie lepiej byłoby te nadwyżki żywności przekazać nieodpłatnie do tych państw, których obywatele głodują. Wszak wiele afrykańskich dzieci nie je jabłek albo produktów mleczarskich, bowiem ich rodziców nie stać na takie luksusy.

 

Henryk Adamczyk – rolnik ze Średzkiej Spółdzielni Mleczarskiej Jana: – Jest bardzo prawdopodobne, że pieniądze przeznaczone na funkcjonowanie grup producenckich zostaną przejedzone. Czy wobec tego możemy się obawiać jakichś konsekwencji ze strony Unii Europejskiej? Wszak grupy producenckie są tworzone w jakimś konkretnym celu – aby coś wyprodukować a nie tak po prostu przejadać unijne pieniądze.

 

Stanisław Skibiński – rolnik ze Spółdzielni Dostawców Mleka w Wieluniu: – Nadal uważam, że polskim producentom mleka należą się rekompensaty za zniesienie kwot mlecznych. Przynajmniej za te kwoty, które zostały wypracowane albo zakupione. Można pominąć te, które rolnik otrzymał z Agencji Rynku Rolnego w ramach podziału rezerw. Pamiętajmy, że dla wielu rolników zakup kwot był poważną inwestycją, która mocno nadszarpnęła budżet. Uważam, że państwo polskie stać na wydatek 30 groszy za każdy kilogram kwoty. Mleczarstwo w Polsce jest jedno. Połączmy więc swoje siły. Wówczas będziemy mogli załatwić więcej dla rolników i przetwórców mleka.

 

Władysław Krygier – rolnik z Kujawskiej Spółdzielni Mleczarskiej we Włocławku: – Nasze pola są niszczone przez watahy dzików, których populacja bardzo się ostatnio zwiększyła. Koła łowieckie nie radzą sobie już z tym problemem. W moim rejonie około 20 procent upraw jest niszczone przez dziki. Tracimy nie tylko paszę, ale też pieniądze przeznaczone na podatek gruntowy. Odszkodowania za zniszczone uprawy mają wręcz symboliczny charakter. Z drugiej strony, gdyby miały one realny wymiar, to koła łowieckie szybko by zbankrutowały. Tutaj są potrzebne systemowe rozwiązania, które by ograniczyły populacje dzików. Natomiast straty łowieckie powinny być pokryte z budżetu państwa.

 

Bogdan Jakubowski – rolnik z Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu: – Wiadomo, że wnet zakończy swój żywot system kwotowania produkcji mleka. Czy wiadomo już o jakichś uregulowaniach unijnych, które będą miały wpływ na produkcję mleka? Czy będą umowy kontraktacyjne zawarte między rolnikiem producentem mleka a zakładem przetwórczym? A może produkcja mleka będzie miała wyłącznie charakter żywiołowy. Boimy się obecnie kar za przekroczone kwoty w tym ostatnim roku, który zamyka okres kwotowania. Ale są już obory z zacielonymi jałówkami, z których wnet po zakończeniu kwotowania, wypłynie prawdziwa rzeka mleka. Dlatego są potrzebne nam gwarancje – podparte określonymi działaniami, które sprawią, że produkcja mleka będzie nadal opłacalna.

 

Tadeusz Proczek – prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Grodzisku Mazowieckim: – Mamy obecnie dużą nadprodukcję mleka. Zapłacimy więc słone kary. Nie wiemy też jak się na branży mleczarskiej odbije uwolnienie kwot mlecznych. Zakłady przetwórcze mają nadwyżki mocy produkcyjnych i bez kłopotu mogą przerobić nadwyżki mleka. Ale jak ulokować tę zwiększoną ilość wyrobów mleczarskich na rynku? Tym bardziej, że przeszkodą może być tutaj zwiększony import artykułów mleczarskich z innych państw Unii Europejskiej poprzez wielkie sieci handlowe i dyskontowe. Dlatego trzeba zmienić ustawę w tym kierunku, aby środki pochodzące z Funduszu Promocji Mleka były wyłącznie wykorzystane na zwiększenie poziomu spożycia mleka i jego przetworów oraz na edukację społeczeństwa w kierunku jego uświadomienia co do walorów zdrowotnych wyrobów mleczarskich. Wszak mamy badania, z których wynika, że Polacy cierpią na niedobór wapnia. A przecież wapń zawarty w artykułach mleczarskich jest najbardziej przyswajalny.

 

Michał Wojtak – prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Aleksandrowie Kujawskim: – Myślę, że możemy uratować nieco kwoty. Wszak 80 milionów kilogramów z rezerw jest przeznaczone dla dostawców bezpośrednich. Oni tego nie wykorzystają. Znajdźmy więc drogę prawną, aby dyrektorzy oddziałów regionalnych Agencji Rynku Rolnego mogli nam udostępnić adresy dostawców bezpośrednich.

 

Ryszard Masalski – prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej MALUTA w Nowym Dworze Gdańskim: – Z obecnych cen zbytu artykułów mleczarskich wynika, że cena skupu mleka powinna wynosić co najwyżej 1 zł i 10 groszy za litr. Ale jak na razie, ceny skupu są bardzo zróżnicowane. Zmierzamy jednak w stronę sytuacji kryzysowej. To jest oczywiste. Obecnie mamy ponad 30 procent nadwyżki mleka w stosunku do ilości artykułów mleczarskich, które można ulokować na polskim rynku. Działa na nim aż 158 podmiotów przetwarzających mleko. A wielkie sieci współpracują najchętniej z wielkimi przetwórcami mleka, których jest w Polsce kilkunastu. Natomiast małe i średnie firmy mleczarskie mają duże trudności we współpracy z wielkimi sieciami handlowymi i dyskontowymi. Trudności te pogłębia proces likwidacji drobnego handlu. Dlatego trzeba wzorem innych państw wprowadzić i to obowiązkowo w wielkim handlu sieciowym tzw. półki regionalne. W rozwiązaniu tego problemu może pomóc utworzenie Spółdzielczego Związku Gospodarczego i taką propozycję zamierzamy skierować do rad nadzorczych małych i średnich spółdzielni mleczarskich. 

 

Krzysztof Wróblewski

Widziałeś już nasze video "W nowym TPR: jak rolnik przyłapał celebrytę z Podlasia?"?

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a