Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Jak samemu zbudować opryskiwacz?

Kategoria: Maszyny Rolnicze
Jak samemu zbudować opryskiwacz?
Maszyny Rolnicze Opryskiwacze
Data publikacji 02.04.2019r.

Pojechałem z kolegą do firmy sprzedającej maszyny rolnicze. Przymierzał się do zakupu opryskiwacza i razem oglądaliśmy różne wersje tych maszyn. Każdy miał wiele zalet, ale jedną podstawową wadę – wysoką cenę. Jednak mimo to kolega kupił nowy opryskiwacz, a ja po powrocie do domu wiedziałem już, że sam zbuduję nowy opryskiwacz tym bardziej, że dotychczasowy był już zbyt mały – mówi rolnik spod Legnicy.

Co ciekawe, projekt i pomysł rolnika nie rodził się w bólach, nie był też przygotowany na stole kreślarskim, ale powstał w jego głowie w jedno popołudnie, a do wykonania wystarczyło tylko kilka ogólnych poglądowych rysunków.

r e k l a m a

Opryskiwacz powstał w przerwach między różnymi zajęciami w gospodarstwie. Jeśli miałem wolną godzinę czy dwie, to od razu zabierałem się za budowę. Potem była jedno- czy dwudniowa przerwa. Następnie znowu składałem konstrukcję – opowiada rolnik.

Nie trzeba stołu kreślarskiego – jak powstawał opryskiwacz własnej konstrukcji?

r e k l a m a

Do budowy opryskiwacza wykorzystał stal, kształtowniki oraz profile otwarte i zamknięte, które kupił w Legnicy (w sklepach, hurtowniach) lub zamawiał drogą internetową. Koła o rozmiarze 9,5-32 kosztowały go niespełna 4 tys. zł, a pompa cieczy 1700 zł. Siłowniki hydrauliczne zostały zamówione. Poprzedzone to było obliczeniem ich wydajności potrzebnej do tego, aby lance opryskiwacza płynnie i dobrze się rozkładały.

Na zamówienie kupiono także kryzy przy siłownikach, które zmniejszają przepływ oleju. Dzięki temu zwiększono elastyczność i płynność rozkładania się lanc na polu. Również na zamówienie został kupiony oryginalny sterownik siedmiosekcyjny oraz rozdzielacz siedmiosekcyjny do cieczy roboczej. Na koniec konstruktor dopasował hydrauliczne węże w określonych wymiarach i przekrojach. Po zakupach przystąpił, choć powoli, to konsekwentnie, do pracy, ale tylko z ogólnym zarysem konstrukcji na kartce. 

Wszystko miałem w głowie, wszystko było obmyślone i zaplanowane, a zbyteczna biurokracja nie jest potrzeba – opowiada konstruktor. – Samodzielnie ciąłem profile i kątowniki na maszynie i cieńsze elementy szlifierką. Sam wszystko zespawałem.

Testy, piasek i… gotowe! Ile czasu zabrała budowa opyskiwacza, a ile oszczędności przyniosła?

Po przeprowadzeniu próby działania maszyny na podwórku rolnik rozłożył opryskiwacz i jego elementy metalowe wysłał do firmy do piaskowania i usunięcia nagaru. Potem zostały pomalowane proszkowo. Aby jeszcze wzmocnić ochronę stali, dodany został podkład. W swojej maszynie rolnik zastosował trochę własnych pomysłów konstrukcyjnych, m.in. zamontował koła zębate i łańcuchy, które są dostosowane odpowiednio do siłowników.

To mój pomysł, aby poprawić elastyczność konstrukcji, po to, żeby w płynny sposób rozkładały się lance. Dodatkowo, na każdym siłowniku zamontowałem zawory spowalniające przepływ oleju, aby maksymalnie elastycznie rozłożyć lance – opisuje. – Belka ma zasięg 21 metrów i jest samopoziomująca. Zbiornik na ciecz mieści 2200 litrów. Został kupiony za 3700 zł.

Opryskiwacz wykorzystuję tylko w swoim gospodarstwie, bo na świadczenie usług nie mam po prostu czasu. Wykonuję nim zabiegi na 125 hektarach obsianych zbożami i rzepakiem. Maszyna była budowana pięć miesięcy. Porównując podobne opryskiwacze w wykonaniu fabrycznym szacuję, że udało mi się zaoszczędzić ze trzydzieści do czterdziestu procent ceny zakupu nowego. Te pieniądze mogłem przeznaczyć na inne cele w gospodarstwie – kończy nasz rozmówca.


  • Konstruktor jest dumny ze swojej maszyny, a sąsiedzi patrzą na nią z podziwem, bo trudno ją odróżnić od modeli fabrycznych
 

Artur Kowalczyk
fot. Artur Kowalczyk (x2)

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a