Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Kombajn John Deere X9 testowany w Polsce. Zebrał ok. 90 ton zboża w godzinę

Tomasz Ślęzak
Kategoria: Maszyny Rolnicze
Kombajn John Deere X9 testowany w Polsce. Zebrał ok. 90 ton zboża w godzinę
Maszyny Rolnicze Kombajny
Data publikacji 16.10.2022r.

Umiarkowane zużycie paliwa, potężna wydajność, ogromny heder o szerokości 13,7 m i ponad 1000 przejechanych kilometrów. Podczas użytkowania maszyny uwidoczniło się kilka drobnych mankamentów, które jednak nie uprawniają do tego, aby maszynę ocenić źle. W spółce CGFP w Wojnowie niedaleko Bydgoszczy w tym roku po raz pierwszy za zbiór rzepaku oraz pszenicy odpowiadał potężny dwurotorowy kombajn John Deere serii X9.

700-konny kombajn John Deere X9 w OHZ Osięciny 

Na terenie województwa działają dwie takie maszyny. Kombajn serii X9 został także zakupiony przez Ośrodek Hodowli Zarodowej Osięciny. Serię tworzą dwa model: X9 1000 z silnikiem 639 KM oraz 1100 z jednostką napędową dysponującą mocy 700 KM. Gospodarstwo w Wojnowie zakupiło mocniejszą wersję X9.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego kombajnu po pierwszym niepełnym sezonie pracy. Jesienią będzie pracował jeszcze w kukurydzy, której mamy do zbioru na ziarno 2500 ha – mówi Leszek Stypczyński, dyrektor ds. mechanizacji spółki CGFP. – Na razie nie było żadnych poważnych awarii. Zdarzyły się dwie mniejsze usterki, które zostały niemal natychmiast usunięte przez serwis dealera. Maszyna imponowała wydajnością, jednak nie zbliżyła się do deklarowanych przez producenta 100 ton na godzinę. Spowodowane to było prawdopodobnie wydajnością pszenicy. Nasza w tym roku w zależności od stanowiska plonowała na poziomie 6–7 t/ha. Jego rekord i najlepszy wynik to wymłócenie 70 ha podczas 12-godzinnego dnia pracy z przerwą na posiłek i czyszczenie. Pewnym mankamentem były okresowe braki mocy. Występowały one podczas młócenia rzepaku i cięcia słomy. Plantacje nie były desykowane, a poziom dojrzałości był zróżnicowany.

Gospodarstwo prowadzi produkcję roślinną na areale 5000 ha. W tym roku do skoszenia było 800 ha rzepaku i 1200 ha pszenicy. Z tym areałem mierzyły się cztery kombajny. Poza X9 na wyposażeniu jest Claas Lexion 8900, Case IH 8230 oraz John Deere S790i.

John Deere X9 to nasza podstawowa maszyna. Kierowana była do głównych prac na działkach o sporym areale, tak aby mógł pracować z pełną prędkością. Do omłotu klinów, mniejszych pól czy poprzeczy delegowane były mniejsze kombajny – mówi Leszek Stypczyński.

Żniwa w Wojnowie zaczęły się 20 lipca. Zakończono je 9 sierpnia. X9 wykosił ponad 843 ha. Średnie zużycie paliwa wyniosło 15,5 l/ha. Maszyna na godzinę pracy spalała 51,6 litrów paliwa. Przepracowała przeszło 254 motogodzin, a jej średnia prędkość robocza wyniosła 5 km/h. Średnio podczas każdej godziny pracy kombajn młócił 65 ton ziarna.

r e k l a m a

Oszczędny silnik w kombajnie zbożowym John Deere

– Wydajność i spalanie. To są podstawowe atuty tego kombajnu. Wobec X9 naturalnie nasuwają się porównania do jednorotorowego S790i, który znajduje się w naszym gospodarstwie. Dwurotorowy wykazuje zdecydowanie mniejsze zapotrzebowanie na paliwo. Różnice w spalaniu zależne były od warunków pracy, ale sięgały kilku litrów, co przy dużym areale i cenie oleju napędowego ma spore znaczenie. Mimo, że X9 ma potężny 700-konny silnik to momentami brakowało mu mocy. Miało to miejsce nie tylko w rzepaku, ale także w pszenicy. Chodziło o sytuacje, kiedy cięliśmy słomę. Podczas pracy na stanowiskach, gdzie nie była cięta, spalanie spadało nawet do 12 l/ha – mówi Damian Pawełkiewicz, operator kombajnu X9, który w poprzednich latach odpowiadał za prowadzenie maszyny S790i.

W kombajnie został zastosowany system mocowania osłon rotorów. Operator maszyny uważa, że motylkowe śruby są niepraktyczne i długo je się odkręca. Operacji także nie ułatwiają ruchome metalowe zastawki

  • W kombajnie został zastosowany system mocowania osłon rotorów. Operator maszyny uważa, że motylkowe śruby są niepraktyczne i długo je się odkręca. Operacji także nie ułatwiają ruchome metalowe zastawki

Moc i wydajność kombajnu zaczynają się od hederu

John Deere X9 posiada potężny rozdrabniacz słomy, który niemal mieli wyrzucane resztki pożniwne. Na ściernisku pozostają drobne, trudne do zauważenia frakcje, które są równomiernie rozrzucane. X9 pracuje z hederem HD45X o szerokości 13,7 m. Jego podparcie stanowią koła kopiujące z terenowymi oponami. Można je regulować z kabiny i całkowicie wsunąć, aby zbliżyć się do gruntu przy zbiorze roślin wyległych lub niskopiennych albo podnieść przy zbiorze roślin o wysokiej łodydze, takich jak rzepak. HDX to heder przegubowy, które dostosowuje się do nierówności terenu. Wysokość cięcia może wynosić mniej niż 10 cm. W Wojnowie ta funkcja jest doceniana, ponieważ gospodarstwo wykorzystuje uproszczone systemy uprawy gleby.

Moc i wydajność kombajnu zaczynają się od hederu. Kopiuje teren co przyśpiesza pracę. Nie trzeba zwalniać w nieckach. Nie mamy wyłącznie płaskich pól, jest dużo wzniesień i wąwozów. Heder pozwala na pracę ze stałą prędkością mimo nierówności. Jego taśmowy przenośnik to kolejny atut. Jest bez porównania lepszy wobec konwencjonalnego hederu – twierdzi Damian Pawełkiewicz.

r e k l a m a

Resztki pożniwne rozmieszczone równomiernie na całym polu

Kombajn posiada funkcje regulowania szerokości rozrzutu słomy. W Wojnowie ustawiona była na szerokość przyrządu żniwnego, dzięki czemu resztki pożniwne były rozmieszczane równomiernie na całym polu. Jeśli chodzi o sterowanie to X9 ma podobne rozwiązania jak S790i. Przesiadka między maszynami była więc płynna. Kabina X9 zyskała nowy, bardziej nowoczesny wygląd. Jest to maszyna komfortowa. Na wyposażeniu znajduje się skórzany fotel z dwuzakresową wentylacją i masażem. Można go także przesunąć w lewo lub w prawo, co pozwala operatorowi podczas długiej pracy na wygodne wyciągnięcie nóg. W kabinie znajduje się także lodówka, a joystick jest podobny do tego, jaki był w kombajnie S790i. Kabina ma także elektryczne domykanie drzwi. Okna boczne są panoramiczne. Te po prawej stronie posiada wycieraczkę.

Czy kombajn John Deere X9 ma jakieś wady?

– Zastosowane rozwiązania są w kombajnie niesamowite. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, ile jest w stanie wymłócić podczas godziny pracy. Za największą jego wadę uważam system mocowania osłon rotorów. Jego demontaż jest uciążliwy. Producent zastosował specyficzne klamki przykręcane śrubami motylkowymi. Ich odkręcanie jest żmudne, niewygodne i długo trwa. Wykorzystuję do tego klucz, bo kręcenie ręką jest męczące. Problem będzie w kukurydzy. Trzeba będzie czyścić podsiewacz, bo jak jest mokra i pada deszcz, to dochodzi do zapychania. Ja czyszczę to często, bo dopóki materiał nie zaschnie można, go wydmuchać sprężarką. Takie rozwiązanie nie przystoi w kombajnie wyposażonym w tak złożone i nowoczesne technologie zbioru i omłotu ziarna – twierdzi Damian Pawełkiewicz.

Kogut wygląda efektownie. Podczas pracy w dużym zakurzeniu jego światło bywa niewidoczne

  • Kogut wygląda efektownie. Podczas pracy w dużym zakurzeniu jego światło bywa niewidoczne

X9 jest wyposażony w bogaty system oświetlenia LED. Z poziomu wyświetlacza można zaprogramować różne konfiguracje oświetlenia. Są także światła na osłonie bocznej przyrządu żniwnego, dzięki którym operator wyraźnie widzi końcówkę hederu.

W tym kombajnie jest zmieniony kogut. Jest niski. To jego zaleta, ponieważ nie zaczepia o gałęzie drzew podczas przejazdów. Stanowi on jednak kłopot dla operatorów przyczep przeładowczych. Światło koguta nie jest w stanie się przebić przez gęsty i ciemny kurz. Operatorzy go nie widzą. Zdarzały się więc problemy komunikacyjne. W ich efekcie ciągniki nie podjeżdżały odpowiednio szybko do wyładunku – opowiada Damian Pawełkiewicz.

Dwie drobne usterki 

W kombajnie po pierwszych 50 motogodzinach został wykonany przegląd, podczas którego serwis wymienił oleje i filtry. Kolejny jest przewidziany przy przepracowaniu 300 mth. W maszynie miały miejsce dwie drobne usterki.

Po pierwszym dniu pracy zacięła się ośka przy zaworze EGR. Serwis przyjechał po 90 minutach. Mechanik wszedł na górę zajrzał do silnika. Wiedział co robić. Usunął usterkę i nie było potem problemów – wspomina Pawełkiewicz.

Wystąpiła także awaria filtra AdBlue. Nie spowodowała jednak przestoju maszyny, ponieważ miała miejsce po zakończeniu pracy. W tym przypadku serwis także przyjechał niemal natychmiast. Jako chorobę wieku dziecięcego należy uznać system otwierania osłony dającej dostęp do drabiny prowadzącej do silnika oraz usytuowanie tylnej kamery.

W mojej ocenie jest to ewidentne przeoczenie inżynierów, którzy opracowywali maszynę. Aby mieć do niej dostęp, trzeba odpiąć osłonę. Kłopot jednak w tym, że zahacza ona o tylną lampę. Aby odpięcie osłony było możliwe trzeba, lampę przesunąć o 90 stopni. W przeciwnym razie osłona zaczepia o obramowanie lampy. Maszyna przyjechała do nas już z porysowaną osłoną – mówi Pawełkiewicz.

Operator narzeka także na umiejscowienie tylnej kamery. Jest ona zainstalowana zbyt nisko, przez co nie daje pełnego obrazu na wózek z hederem podczas transportu drogowego. Szybko ulega też zabrudzeniu.

W S790i kamera była zamontowana wysoko i nie było z tym problemu. Szkoda, że to zostało zmienione – uważa Pawełkiewicz.

Uzyskanie przepustowości 100 ton jest możliwe, jednak musi być odpowiedni plon

John Deere chwali się, że X9 w odpowiednich warunkach jest w stanie wymłócić 100 ton ziarna na godzinę.

Najwyższy wynik, jaki udało mi się osiągnąć to 87 t/h. To był najlepszy jednorazowy pomiar. W słabej pszenicy udawało się rozwijać prędkość 8 km/h. Przy zwykłym omłocie jeździłem 6–7 km/h. Uzyskanie przepustowości 100 ton jest możliwe, jednak musi być odpowiedni plon – twierdzi Damian Pawełkiewicz.

Na wyposażeniu znajduje się skórzany fotel z dwuzakresową wentylacją i masażem

  • Na wyposażeniu znajduje się skórzany fotel z dwuzakresową wentylacją i masażem

Operator zyskał doświadczenie w prowadzeniu X9 już dwa lata temu, kiedy miał okazję pracować prototypem tej maszyny. W 2020 r. do Wojnowa przyjechała taka maszyna z Niemiec. Jesienią miała miejsce druga fala pandemii. Wprowadzone zostały poważne ograniczenia związane z podróżowaniem. Gdyby pracownicy fabryki John Deere chcieli przyjechać, musieliby spędzić dwutygodniową kwarantannę w Polsce oraz po powrocie do Niemiec. Dlatego też do Wojnowa przyjechał sam kombajn.

– Przyjechał kombajn i przedstawiciel John Deere Polska. Maszyna miała zainstalowane wiele puszek i instalacji rejestrujących parametry. Były one automatycznie wysyłane do fabryki. Miałem tylko jeździć i tankować. Kombajn miał maskowanie i wiele osłon z serii S. Był ze słabszym silnikiem o mocy 639 KM jednak zachwycał podczas zbioru kukurydzy. Posiadał 16 rzędową przystawkę. Komputer pokazywał chwilowy zbiór sięgający ponad 120 t/h. Maszynę obsługiwały dwa wozy przeładowcze, które nie nadążały odbierać kukurydzy – wspomina Damian Pawełkiewicz.

Tomasz Ślęzak
Zdjęcia: Tomasz Ślęzak/Zdjęcie główne: Przemysław Staniszewski

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 39/2022 na str. 75. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR:  Zamów prenumeratę.

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a