Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Przechowalnictwo – priorytet w produkcji sadzeniaka

Kategoria: Uprawa
Przechowalnictwo – priorytet w produkcji sadzeniaka
Uprawa Ziemniaki
Data publikacji 03.03.2019r.

Podstawowym warunkiem uzyskania wysokiego plonu w uprawie ziemniaka jest dobrej jakości, zdrowy sadzeniak. Sadzeniak pochodzący z plantacji będącej pod stałą kontrolą, mającej zdrowotność potwierdzoną paszportem. Produkcją takich sadzeniaków ziemniaka od 2014 roku zajmuje się gospodarstwo prowadzone przez Agro-Fundusz Mazury Sp. z o.o. z siedzibą w Drogoszach, w powiecie kętrzyńskim.

– W 2014 roku posadzono pierwszych 40 ha ziemniaka sadzeniaka, sprzęt wynajmowaliśmy, mieliśmy dwie komory do przechowywania, musieliśmy sprawdzić jak to wszystko będzie funkcjonowało i czy jest sens inwestować – wspomina Krystian Nowak, specjalista zajmujący się uprawą ziemniaka sadzeniaka. – Już po pierwszym roku okazało się, że produkcja sadzeniaków ma sens, więc powoli zaczęliśmy inwestować.

r e k l a m a

100% sadzeniaka pod kontrakty

Sukcesywnie co roku zwiększano areał nasadzeń, aktualnie w gospodarstwie sadzeniak zajmuje powierzchnię około 200 ha. Kilka, a nawet kilkanaście odmian, wszystko zależy od roku i podpisanych kontraktów. Sto procent ziemniaka sadzeniaka produkowana jest pod kontrakty.

r e k l a m a

Główni odbiorcy to Agrico Polska, Agriana Sp. z o.o., HZPC Polska i Frito Lay – PepsiCo Polska. Produkowane na Mazurach sadzeniaki trafiają do plantatorów wyżej wymienionych firm. Główne przeznaczenie zakontraktowanych sadzeniaków to odmiany na frytki i chipsy.

– W podpisywanych kontraktach mamy szczegółowe wytyczne co do odmian, ilości i powierzchni danej uprawy. Dzięki temu zawsze przed sezonem wszystko mamy szczegółowo zaplanowane i planujemy wysadzanie poszczególnych odmian na areale, który mamy do dyspozycji w danym roku – opowiada pan Krystian.

– Co do odmian to mamy ich kilka lub kilkanaście co roku. Najczęściej nasze odmiany bazowe to VR 808, Lady Claire, Smiths Comet, Bruck, są produkowane w gospodarstwie od samego początku. Dla Agrico Polska Sp. z o.o. produkujemy między innymi odmiany Constance, Excellency, Riviera, Ranomi – wymienia rozmówca. 

Najważniejszy odpowiedni kaliber – mniejszy sadzeniak jest lepszy

– Dla nas istotny jest nie plon z hektara, tylko jakość tego plonu, im mniejszy materiał, tym jest bardziej cenny. Średnio plony mamy w granicach od 30–40 ton z hektara, zależy to również od odmiany i taki plon w rozmiarze do 55 mm jest wtedy najlepszy – podkreśla specjalista zajmujący się produkcją sadzeniaka. – Dlatego wykonujemy wiele prób na polu, bo musimy wyłapać, która odmiana już może być zbierana, a z którą jeszcze chwilę zaczekamy. Mamy w gospodarstwie szczegółowy program, który liczy rozmiar i pokazuje nam po wprowadzeniu niezbędnych danych, ile mamy w danej chwili procent sadzeniaków w rozmiarze 28–40 mm, ile w przedziale 40–50 mm i ile 55–60 mm. Dodam, że kaliber powyżej 55 mm jest to już duży rozmiar, za który dostajemy mniej pieniędzy i opłacalność naszej produkcji znacznie spada. Próby takie pobieramy z pola co 4–5 dni i monitorujemy kaliber sadzeniaków, żeby w odpowiednim momencie powiedzieć stop, zaczynamy wykopki na tym polu.

Należy pamiętać, że są takie odmiany, które po ścięciu łęcin jeszcze przez półtora tygodnia są w stanie przybierać na masie i to przybierają dużo szybciej niż w trakcie normalnego wzrostu. Takie przybieranie na wadze jest formą obrony rośliny. Taką odmianą jest Riviera, więc trzeba ją dużo wcześniej desykować i ścinać, żeby zmieścić się w kalibrażu. 

Niewłaściwe przechowalnictwo zniweczy produkcję sadzeniaka

– Przechowalnictwo to najważniejszy element układanki, jeżeli chodzi o całą produkcję  sadzeniaka – podkreśla prezes Ralf Friedrichsen. – Ziemniaki przechowywane są od końca sierpnia do początku lutego w magazynie, pół roku to bardzo długo. Oczywiście wpływ na jakość ma też traktowanie surowca przed zbiorem i po, a skutki wychodzą często dopiero podczas przechowywania. Kupiliśmy mocne agregaty, które są w stanie bardzo szybko ziemniaki wysuszyć i dopiero wtedy chłodzi się je do temperatury 3,5oC.

Ziemniak po zbiorze ma jeszcze miękką skórkę i wszelkie rany zostają szybko wygojone przy odpowiednim krążeniu powietrza. Jest to bardzo istotne, nawet jeśli mamy zbiór o czasie, ale mokry rok, mokra gleba, więc ziemniaki też nie będą suche. W gospodarstwie dostawiane są wentylatory, żeby sadzeniaki dodatkowo wentylować i jak najszybciej wysuszyć. 

Oczywiście rolnictwo to fabryka pod chmurką i może zdarzyć się tak jak to było 2 lata temu w 2017 roku, wciąż padające deszcze tak załatwiły część plonów, że ziemniaki musiały zostać w polu, był już początek listopada, a wciąż nie można było zebrać, za długo siedziały w mokrej ziemi i po prostu zgniły. Zgniłego ziemniaka nie ma co kopać i przewozić do magazynu – podpowiada Ralf Friedrichsen. 

Temperatura tajemnicą sukcesu magazynowania sadzeniaków

Gospodarstwo ma do dyspozycji 8 magazynów, każdy pomieści około 770 ton. Do każdego z nich wchodzi 560–580 skrzyniopalet, wszystko zależy od sposobu ustawienia, jedno jest pewne, magazyny zawsze zastawione są do pełna. System ustawiania jest już tak dopracowany, że co roku ustawienie jest takie samo lub bardzo podobne, maksymalnie wykorzystuje się powierzchnię magazynową, nie tracąc jednocześnie na jakości przechowywania.

W każdej skrzyniopalecie jest średnio około 1300 kg ziemniaków. Ale gdy mamy mniejsze ziemniaki, czyli te idealne kalibrażowo, to skrzyniopaleta będzie ważyła nawet do 1450 kg w momencie zbioru. Przy wyciąganiu z magazynu zawsze musimy liczyć się z pewną utratą masy, ale straty nie są duże – uspokaja Ralf Friedrichsen.

W przechowalni, czyli w poszczególnych halach magazynowych zawsze panuje temperatura około 3,5oC. W tym roku mamy jeden magazyn ustawiony na pół stopnia niżej, w przechowalnictwie jest to dużo. Akurat tam mamy takie odmiany, które dość szybko kiełkują i dla bezpieczeństwa mają temperaturę przechowywania nieco niższą – wyjaśnia Krystian Nowak.

Pracę przy przechowaniu bardzo ułatwia system sterowania, gdzie mamy podgląd na wszystkie sekcje. I czy jest to materiał przesortowany, czy niesortowany, do każdego wkładane są czujniki, dzięki temu idzie impuls do komputera i wiadomo, że ta skrzyniopaleta jest wstawiona ze świeżym, posortowanym towarem i trzeba go ponownie schłodzić. Te partie, które idą do sortowania, trzeba natomiast podgrzać, bo nie można sortować na zimno. Dlaczego? Dlatego, 
że im ziemniaki zimniejsze, tym bardziej obijają się i uszkadzają, a po podgrzaniu są bardziej elastyczne i nie są tak twarde. Poszczególne partie przed sortowaniem ogrzewane są w komorze ogrzewania, zazwyczaj do 6–9oC, czasem nawet do 10oC, wszystko zależy od odmiany. Po przesortowaniu, jeżeli nie są bezpośrednio pakowane i sprzedawane, wracają na swoje miejsce do hali magazynowej, zostają schłodzone i czekają na swoją kolej sprzedaży. 

Jak wygląda sprzedaż wzorowych sadzeniaków?

W tej chwili mamy otwartych już 6 magazynów, z których wyciągany jest materiał. Co roku sprzedaż wygląda bardzo podobnie, bo co roku robimy ziemniaki dla tych samych firm, one też mają swoich stałych odbiorców, dlatego co roku dostarczamy towar mniej więcej w tym samym czasie. Sprzedajemy sadzeniaki pakowane w big-bagach 1250 kg lub 1100 kg. Zawsze czyścimy magazyn do zera, ostatni klienci odbierają materiał do 10 kwietnia, czasem zdarzy się jakiś pojedynczy późniejszy odbiór, który jedzie prosto na pole do wskazanego klienta – opowiada Krystian Nowak. – Zawsze jako pierwsza odmiana wyjeżdża od nas Riviera, odmiana bardzo wczesna. W tym roku sortowanie tej odmiany rozpoczęto już w połowie stycznia. Prawie o miesiąc wcześniej niż rok temu, ponieważ w tym roku jest jej dużo więcej. Jak podkreśla Krystian Nowak, przed wykopkami trzeba dokładnie wiedzieć, jak wiosną będzie wyglądała sprzedaż poszczególnych odmian. Dzięki tej wiedzy można ustalić, w jakiej kolejności kopać ziemniaki i jak wstawiać do magazynu.  

Jakość sadzeniaka to gwarancja sukcesu

Mamy jeszcze to szczęście w Drogoszach, że trafiliśmy na dobrych, pracowitych ludzi zajmujących się produkcją sadzeniaka. Przy produkcji ziemniaka sadzeniaka pracuje około 35 osób na dwie zmiany. Nad jakością sadzeniaka Agro-Funduszu Mazury, czuwają nasi przeszkoleni pracownicy zajmujący się kontrolą jakości. Jakość to priorytet, bo inaczej nie ma co bawić się w sadzeniaka. Jeśli mamy robić to byle jak, to lepiej nie robić. Jak na razie nasi odbiorcy są bardzo zadowoleni z produkowanego przez nas sadzeniaka i co roku chcą podpisywać kolejne kontrakty. Naszym małym sukcesem i podziękowaniem za pracę są stali klienci, zadowoleni ze współpracy i wysokiej jakości towaru. Taką jakość i renomę chcemy dalej utrzymywać i oczywiście zawsze może być lepiej – uśmiecha się Ralf Friedrichsen, prezes Agro-Funduszu Mazury Sp. z o.o.

Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a