Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Babcie w chustach z Eliaszuk wymalują ludowy mural

Wieś i Rodzina
Data publikacji 17.02.2019r.

Babcie w chustkach na głowach – żartobliwie mówią o sobie najstarsze członkinie Stowarzyszenia „Storczyk” z podlaskich Eliaszuk. Kiedyś nie miały śmiałości wstąpić do organizacji. A dziś? Realizują śmiałe projekty. Jednym z nich jest… mural.

Niewielka wieś na Podlasiu położona wśród dziewiczej przyrody, z dala od aglomeracji, na styku dwóch kultur – polskiej i białoruskiej. W 2011 roku powstało tutaj stowarzyszenie integrujące mieszkańców wsi, utrwalające zapomniane tradycje. Pomysłodawczynią była sołtyska, osoba niezwykle energiczna i przedsiębiorcza – Helena Rejent.

r e k l a m a

Mimo że średnia wieku naszych mieszkańców to 70+, udało się powołać do życia organizację. Nas, w średnim wieku, jest zaledwie kilkoro. Ale to właśnie dzięki seniorom mamy szansę poznać obrzędy będące ewenementem w skali kraju – przekonuje Elżbieta Kuncewicz, prezeska stowarzyszenia.

Podrzuć sąsiadkę

Gospodynie z Eliaszuk sprawiają, że najstarsi mieszkańcy wsi czują się potrzebni i wychodzą z domów. Wspierają akcję społeczną „Podrzuć sąsiada do cerkwi, podrzuć sąsiadkę do kościoła”.

Seniorzy z naszej wsi często czują się „uwięzieni” w domach. Z powodu dużych odległości i stanu zdrowia nie są w stanie dotrzeć na liturgię, która ma dla nich szczególne znaczenie. Niedzielne spotkania to dla nich też ważne wydarzenie towarzyskie – mówi sołtyska Eliaszuk.

Helena Rejent podkreśla, że inicjatywa podwożenia dotyczy nie tylko świątyni. Obejmuje też „podrzucanie” sąsiada do lekarza czy na zakupy.

Fajnie, gdyby temat podwożenia podchwyciła cała Polska, starszych osób będzie przecież przybywać. Teraz my pomagamy, może ktoś kiedyś pomyśli o nas? – argumentuje Elżbieta Kuncewicz.



  • Gospodynie z Eliaszuk wspierają akcję podwożenia sąsiadów do cerkwi oraz kościoła. – Marzy nam się, aby akcja swym zasięgiem objęła całą Polskę – mówią kobiety

Sołtyska, a zarazem członkini stowarzyszenia, z powodzeniem aktywizuje nie tylko mieszkańców wsi, lecz także członkinie – seniorki, które przed laty rzadko opuszczały domostwa.

Nasze panie nie są „zasiedziałe”. Kiedyś wybrałyśmy się nawet na kawę do największego centrum handlowego w Białymstoku. Do nowoczesnej kawiarni weszło ze czterdzieści kobiet, w tym większość seniorek, w kolorowych chustkach na głowach – z uśmiechem wspomina sołtyska. – Kto powiedział, że starszym nic się od życia nie należy?

Gospodynie co roku uczestniczą w międzynarodowym festiwalu filmów krótkometrażowych „Żubroffka”. Przekonują, że warto je obejrzeć, bo dają dużo do myślenia i poruszają istotne tematy. Są również organizatorkami cyklicznych imprez, takich jak kuligi, sylwester, warsztaty wielkanocne czy kolędowanie. Współorganizowały niezwykle ciekawe wystawy, m.in. wystawę monideł.

Organizujemy również Dzień Kobiet. Kiedyś przyszła jedna starsza pani z reklamówką i mówi: „Mam buty na zmianę, chętnie bym zatańczyła. Ale jestem taka stara, to nie wypada...”. Namówiłyśmy ją na zabawę. Zmieniła buty, ledwo tańczyła, ale uśmiech nie schodził jej z twarzy! Właśnie dla takich chwil warto się organizować – przekonuje Helena Rejent.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a