r e k l a m a

Partner serwisu

Marek Nuszkiewicz - słucha, co podpowiada mu drewno

Wieś i Rodzina Życie wsi
Data publikacji 17.03.2018r.

Pieńki o ludzkich twarzach witają gości gospodarstwa w Grabowej pod Rychwałem. Ni to pogańskie bożki, ni to indiańskie totemy. A w każdym dusza, a przy każdym – historia. Takich strażników ma Marek Nuszkiewicz, artysta rzeźbiarz.

– Ze mną to nie ma poważnej rozmowy. Niech pani zacznie opowieść o mnie od czegoś jakby legenda. Może tak: „Daleko od kultury, od postępu, w chacie za wsią mieszka sobie od niepamiętnych czasów chłopina. Z babiną”. A dalej to już jak pani chce – instruuje Marek Nuszkiewicz w trakcie rozmowy. Więc zaczynam wedle życzenia. A wstęp rzeczywiście więcej ma wspólnego z legendą niż prawdą. Jaka to chata, skoro nie brak w niej płaskiego telewizora? Że za wsią – też raczej nieprawda. A czy z dala od kultury i postępu? Do Konina z Grabowej raptem 20 minut drogi samochodem. Ale po co by tam człowiek miał się tłuc, skoro od kultury aż ciasno w każdej izbie i na podwórku. Może tylko ten chłopina z babiną jakoś by się zgadzał.  Marek Nuszkiewicz, artysta rzeźbiarz. Pseudonim „Siekierka” – mówi o nim skromna wizytówka.

r e k l a m a

Lipa – drzewo nielipne

r e k l a m a

Ostatni wyrób. To będzie wisiało na bramie u Przemka, który tu panią przywiózł. „Zwierzyniec 6”. Z pyzdrskim motywem, paprocią – długoszem królewskim. Tu niedaleko, w nadleśnictwie Grodziec, jest największe jej skupisko – opowiada Marek-rzeźbiarz, demonstrując deskę z wyrytą nazwą ulicy. Mówi, że to było „ekspresowe zamówienie”. Rzeźbił dwa dni. W lipie.




Skąd mam? A z lasu. Jak zobaczę gdzieś ładną, lecę po piłę i wyżynam. A tak poważnie – bardzo trudno dziś o lipę. W lasach jej mało, nie to, co dawniej. Dopiero zaczynają sadzić. Najczęściej biorę od gospodarzy. Czasem ktoś ma drzewo, musi je ściąć. Albo przy okazji robót gmina usuwa drzewo przy drodze. Ale w tych lipach z zadrzewień w gospodarstwach nie ma czystego drewna, dużo w nim niespodzianek. Najlepsza to w Bieszczadach – wyjaśnia artysta. 

Twierdzi, że w lipie rzeźbi się najlepiej, choć istnieją bardziej miękkie gatunki drewna. Lipa podatna, mało się wyłupuje. Można też w topoli czy dębie, chociaż z niego trudno uzyskać precyzyjny kształt, bo dąb kruchy. Do precyzyjnej pracy lepszy orzech włoski, można w nim wycinać nawet pod lupą. Heban piękny, ale ceny poza możliwościami rzeźbiarzy z „chat za wsią”.



  • Płaskorzeźba z Artemidą na spacerze to przykład mitologicznych sentymentów Marka

Idę za drewnem

Marek urodził się w domu, w którym siedzimy, 67 lat temu. Siedzimy w pokoju-werandzie, w którym powietrze aż pomarańczowe od ilości drewna. Żartuję, że pewnie ledwo zaczął chodzić, już coś rzeźbił. I nie mijam się z prawdą.

Pamiętam, mama miała wielki nóż kuchenny. Biegałem z nim, wszystko pocięte było. Patyki się strugało. Trochę pociosałem i udawałem, że jedno to sarenka, a inne – zajączek. Jednorazowe – rano wystrugałem, wieczorem już po zabawce. Ale nie było innych na wsi – opowiada.



  • „Dama z kwiatkiem”. Ilu z nas potrafiłoby wyrzeźbić takie kształty?
Marek rzeźbił to, co żyło dookoła. Zwierzęta gospodarskie, leśne. A potem kościółek – z oświetleniem, z ołtarzem. Wielu z tych najstarszych prac nie ma. Mówi, że część się rozsypała, a inne jakoś z domu znikają, ulatniają się.

Z tych, które stoją pod ręką, wyciąga dość złożoną rzeźbę i pyta.

Ta jest z 2004. No, niech pani powie co tu pani widzi. Co to może być?

Mówię, że widzę pieniek udający prawdziwy. Na nim, jak na postumencie stoi anioł. Z miną niegroźną, raczej taką wiecznie niezadowoloną. W lewej trzyma tarczę, w prawej – pikę, którą celuje, a może nawet nią trafia w diabelską głowę. Diabeł też niestraszny, raczej jakiś zadumany, może trochę stropiony. Patrzy w kierunku kształtnej anielicy, która chowa twarz we włosach i dłoniach. Mówię coś o Michale Archaniele, ale ten walczył ze smokiem. I nie bardzo rozumiem obecność tej młodej kobiety.

No jak, kobieta, to anioł. Więc anioł musi mieć kobiece kształty! Ma pani córkę? To nie wiem, czy mogę powiedzieć. Otóż. To jest „zięć w oczach teściowej”. Zawsze diabła wart. A córka? Żeby nie wiem jaka była, zawsze jest aniołem. A drzewo to wierzba, bo gdzie indziej kochali się na wsi chłopak z dziewczyną – parska śmiechem Marek, a żona mu wtóruje.

Rzeźba sama mu przyszła do głowy. Nie wiedział, co wystruga, rzeźbiarze często nie wiedzą tego. Mówi, że to najcudowniejsze w rzeźbieniu – nie wiedzieć co wyjdzie. Robi się to, co drzewo podyktuje. Potem dłuta nadają kształt, ale idą tam, gdzie drzewo chce.

Tęsknię za rzeźbą fantazyjną, coś w rodzaju tego – mówi i wskazuje na niewielką pracę. Dziwną i zupełnie nieprzystającą do ludowej sztuki. Jednorożec, ale jakiś skulony, jakby było go tylko pół. Jest końska głowa, są cztery nogi, ale tułowia brak. Ewidentnie podyktowany przez drewno. Z tej kategorii jest jeszcze jedna niemała rzeźba.



  • Takich rzeźb, inspirowanych fantazją, Marek chciałby wykonywać więcej

O, a to Przyroda. Jak to jaka? No córka Fauna i Flory. Jest i zwierzyna, i roślinność – mówi z przekonaniem, wskazując na postać kobiety z naręczem kwiatów i w towarzystwie sarny, lisa i wiewórki. Markowi nie przeszkadza, że Faun nigdy nie był mężem Flory, choć i jedno, i drugie bóstwo związane było z roślinnością i naturą. Nigdy też nie mieli córki o takim imieniu. Ale kto artyście zabroni.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody