Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Matka Boska z folii, Dzieciątko z guzików i inne niezwykłe szopki

Karolina Kasperek
Kategoria: Wieś i Rodzina
Matka Boska z folii, Dzieciątko z guzików i inne niezwykłe szopki
Wieś i Rodzina życie wsi
Data publikacji 25.12.2019r.

Szopka to coś więcej niż makieta stajenki. Szopka jest znakiem czasu – mówi o nim czasem wymowniej niż słowa.

W ostatnią sobotę listopada w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu uroczyście otwarto wystawę szopek. Już po raz dwudziesty pierwszy do konkursu „Wielkopolski żłóbek” stanęło kilkadziesiąt dzieł z całej Wielkopolski. W konkursie biorą udział przedszkola, szkoły podstawowe, szkoły ponadpodstawowe – każda grupa wiekowa startuje w swojej kategorii. Całkiem niedawno utworzono jeszcze jedną – rodzinną.

Stajenka na krześle

r e k l a m a

Szkoła podstawowa w Radolinie (gm. Golina, pow. krotoszyński) przywiozła aż cztery szopki. Na konkurs przyjechała drugi raz.

To szopka klasy piątej, która dostała trzecią nagrodę. Wykorzystaliśmy stare krzesło. Jest odwrócone do góry nogami. Tu ratusz na oparciu, które jest czymś w rodzaju dziedzińca, tu dwie panie w stroju bamberskim, takim codziennym. Wszystko jest tu z folii spożywczej opowiadały Bernadeta Kucharska, pedagog szkolna oraz opiekunka świetlicy i koła plastycznego, Alina Kozłowska – dyrektor szkoły, i Emilia Napierała – nauczycielka plastyki.

r e k l a m a

Świętą Rodzinę zrobili z rolki po ręczniku papierowym. Dzieciątko Jezus – z odpowiednio krótszej.

Chcieliśmy przekonać, żeby nie marnować starych sprzętów, że one też mają swoją duszę. Można je przeznaczyć na coś i dać im następne życie – mówiły nauczycielki.

Radolińska szkoła zdobyła też nagrodę za szopkę „nauczycielską”. Cała szopka to para młoda ubrana po bambersku, zrobiona z nóg od stołu. A trzy anioły to nic innego, tylko dwie nogi wycięte ze wspomnianego już krzesła.

Za tę bamberską młodą parę trzecią nagrodę otrzymali nauczyciele z Radoliny
  • Za tę bamberską młodą parę trzecią nagrodę otrzymali nauczyciele z Radoliny
Radolina wystartowała też z szopką zrobioną na kółku plastycznym przez dzieci z klas I–III. Tworzywem okazał się tak podręczny surowiec, jak guziki, dzięki czemu powstało coś, co można by nazwać szopką krawiecką.

Miałyśmy dużo starych guzików, także takich jeszcze po babciach. Guzików jest w każdym domu pełno w różnych kątach. Mamy tu takie wykorzystywane do pościeli. Nie pokrywaliśmy ich farbą ani lakierem, żeby było widać tę ich starość. Żadnych guzików nie dokupowałyśmy, wiele z nich przyniosły dzieci. Do dekoracji służyła stara włóczka. A anioł i Święta Rodzina są z tektury po świecach. Mówimy, że jesteśmy takimi trochę „śmieciarzami”. Wykorzystujemy materiały, które wielu ludzi po prostu wyrzuca – opowiadają radolińskie pedagożki, podkreślając, że te ich szopki to recykling daleko posunięty. I na dowód pokazują jeszcze jedną ich szopkę – tym razem jest to niezwykła w swej prostocie konstrukcja z plastikowych butelek po wodzie. Rodzinę z Nazaretu czynią pomalowane drewniane łyżki. Ich szaty to misternie malowane kwiatki.

Czy Jezusa można zrobić z guzików? Można! I nawet otrzymać za to wyróżnienie
  • Czy Jezusa można zrobić z guzików? Można! I nawet otrzymać za to wyróżnienie

Maryja jak filcowana!

Do zrobienia szopki może posłużyć dosłownie wszystko. Pierwsze miejsce w kategorii „Rodzina” zajęła szopka z wiórów. Są z natury suche, dlatego palmy z nich wyglądały wyjątkowo realistycznie. A co powiecie na szopkę umieszczoną w połowie wiklinowego koszyka, w której Dzieciątko nie tylko leży na sianie, ale też jest z niego zrobione? To projekt trzech autorów z Grońska w powiecie nowo­tomyskim. Z grońskich dzieł nas urzekło to, któremu jury przyznało pierwszą nagrodę. Autorami cudownie kolorowej szopki z filcowanej wełny i włóczek są uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej w Grońsku. Wśród nawiedzających stajenkę umieścili filcowaną kaczkę z małymi, a nawet pingwina.

Filc może przydać się nie tylko do zrobienia czapki czy broszki, ale też stajenki z prawdziwego zdarzenia
  • Filc może przydać się nie tylko do zrobienia czapki czy broszki, ale też stajenki z prawdziwego zdarzenia
Dzieci z przedszkola „Wesoła kraina” w Wirach postawiły na masę solną. Powstała z tego kompleksowa rzeźba przypominająca reliefy, czyli kompozycje rzeźbiarskie na kamiennych płytach.

Chciałoby się powiedzieć, że Święta Rodzina każdy surowiec wytrzyma. Także tekturę falistą. Ale że jest również elastyczna i znajdzie się w każdych warunkach – także stajenki zrobionej z warzyw, jak tej Marcela Czai ze Stęszewa, czy dekorowanej wyłącznie kolorowymi drażetkami, posypką i wacikami do twarzy. A z pewnością świetnie czuje się w stajence w formie niemal dożynkowego korowodu solnych rzeźb kolorowych jak opolska porcelana, choć szopka jest przecież z Wielkopolski, a konkretnie z Gminnego Ośrodka Kultury w Granowie. Trudno się dziwić, że otrzymała pierwszą nagrodę.

Radolińska szopka recyklingowa, czyli stajenka z butelek
  • Radolińska szopka recyklingowa, czyli stajenka z butelek

Zaczęło się w Robakowie

W konkursie szopki startują w pięciu kategoriach. Najmłodsi rekrutują się z przedszkoli. Potem mamy dwie kategorie wiekowe w ramach podstawówki – dla klas I–VI i dzieci w wieku 12–15 lat. Trzecia kategoria to „Dorośli”, a piąta – „Rodziny”. A jak to się w ogóle stało, że w Poznaniu od tylu już lat konkurują ze sobą coraz bardziej wymyślne szopki?

Wszystko zaczęło się w małym Robakowie w gminie Kórnik. Ponad dwadzieścia lat temu ówczesny dyrektor podstawówki wpadł na pomysł zorganizowania szkolnego konkursu szopek. Kiedy ludzie zaczęli znosić dzieła, skomentował to słowami: „Rany boskie! Co mam z tym zrobić?”. Szkoła okazała się za mała, więc poprosił o przestrzeń Urząd Wojewódzki w Poznaniu. A do jury, w którym mamy też ludzi zajmującymi się sztuką dziecka, zaprosił mnie i koleżankę. Tak się nam to spodobało, że zaproponowaliśmy formę wystawy. Już w kolejnej edycji prezentowaliśmy szopki w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu. Bywały lata, w których wystawiano nawet 250 szopek – opowiada Witold Przewoźny, etnolog i kustosz Muzeum.

Dzieci ze szkoły w Radolinie cieszyły się z sukcesu w konkursie, ale też z ogromnym zainteresowaniem podglądały dzieła swoich młodszych i starszych kolegów
  • Dzieci ze szkoły w Radolinie cieszyły się z sukcesu w konkursie, ale też z ogromnym zainteresowaniem podglądały dzieła swoich młodszych i starszych kolegów

W szopce chodzi o lokalność

O co chodzi w konkursowych szopkach? Nie tylko o to, by pojawili się w niej Józef, Maryja, Dziecię, zwierzęta i orszak mędrców. Organizatorom konkursu chodziło o coś jeszcze.

W regulaminie zawarliśmy, żeby potraktować szopkę tak, jak ona funkcjonowała na wsiach w ludowej wizji świata. Czyli jako spektakl, teatr, w którym ta scena betlejemska czasami jest na trzecim planie. Bo kolędnicy przychodzą z szopką, odgrywają jakąś wersję jasełkowego przedstawienia, ale tak naprawdę opowiadają historię różnych wydarzeń, które zaistniały we wsi. W szopce można było coś obśmiać. Jeśli ktoś we wsi w ciągu roku zrobił coś głupiego, to musiał się spodziewać, że szopka mu to wytknie. Zależy nam na tym, żeby szopka zawierała lokalne albo bardziej uniwersalne, ale ważne wydarzenia – tłumaczy Witold Przewoźny.

Szopka z wypchanych laleczek zdobyła trzecią nagrodę w kategorii rodzinnej
  • Szopka z wypchanych laleczek zdobyła trzecią nagrodę w kategorii rodzinnej
Konkursowe szopki gościły więc całe boiska i stadiony w 2012 roku, kiedy odbywały się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Scena betlejemska odbywała się często w bramce. W mniejszych miejscowościach cechą charakterystyczną był element architektury znaczący dla danego regionu. To były nie tylko budowle sakralne, ale również na przykład remizy.

Pamiętam szopkę z Domachowa. W szopce przed kościółkiem stały biskupianki. A wtedy nie wiedzieli jeszcze o tym, jak cennym dziedzictwem jest kultura Biskupizny – opowiada Witold Przewoźny i dodaje, że siłą konkursu jest też to, że nie ma żadnego przymusu. Ani co do wielkości, ani materiału. Istnieje tylko sugestia, że mile widziany jest jakiś akcent lokalny – z architektury, legend, podań, wydarzeń, postaci. Ale to nie dyskredytuje szopek, które są tradycyjnymi „betlejemkami”.

Szopka w kolorze wyschniętego drewna świetnie oddaje kolorystyczne warunki Bliskiego Wschodu
  • Szopka w kolorze wyschniętego drewna świetnie oddaje kolorystyczne warunki Bliskiego Wschodu
Karolina Kasperek
Zdjęcia: Karolina Kasperek

Widziałeś już nasze video "Do piernika! Weź udział w konkursie piernikowym TPR"?

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a