Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Normalność wraca na wiejskie świetlice

Karolina Kasperek
Kategoria: Wieś i Rodzina
Normalność wraca na wiejskie świetlice
Wieś i Rodzina życie wsi
Data publikacji 04.07.2021r.

Pandemia dotknęła nas, przedsiębiorców i instytucje kulturalne, w tym świetlice wiejskie. Przez niemal półtora roku z niewielkimi przerwami stały puste. Teraz wracają do życia. Czy na długo? I czy będzie to życie jak przed pandemią? Sprawdzaliśmy to w podszubińskich wioskach.

Rynarzewo to wioska pod Szubinem. Nie taka mała – przed wojną była miasteczkiem, dziś liczy 1500 mieszkańców. Ma prężnie działającą świetlicę, która dosłownie przed trzema tygodniami otworzyła swoje podwoje. Działa w niej między innymi Klub Seniora.

W świetlicy ruszył projekt "Aktywni razem- Rynarzewo i Zamość"

r e k l a m a

Klub powstał 15 lat temu. Przychodzą do niego mieszkańcy Rynarzewa, ale i pobliskich: Łochowa, Szkocji, Małych Rud, Kornelina. W przerwie między pandemicznymi lock­downami, w październiku 2020 roku, w świetlicy ruszył projekt „Aktywni razem – Rynarzewo i Zamość” realizowany przez Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Szubinie, w którym seniorzy aktywizowani są na różnych płaszczyznach. Od 3 tygodni, od kiedy wolno się spotykać bez większych obostrzeń, nadrabiają stracony czas i na zajęciach w świetlicy pojawiają się dosłownie codziennie. Trafiliśmy na spotkanie klubu już po warsztatach. W dużej sali, w której wciąż bez problemu można usiąść w niemałej grupie, zachowując półtorametrowy dystans.
 
– Wiesiu, zdejmij tę maskę! Przecież jesteś po dwóch dawkach szczepionki! – krzyczy Elżbieta do wchodzącego właśnie na spotkanie prezesa klubu.
 
Wiesiek ma opory i powołuje się na komunikat wywieszony na drzwiach świetlicy przez koleżankę, Wiesławę Siódmiak, która zawiaduje świetlicą i prowadzi w niej bibliotekę.
 
– No niech tylko ta pandemia się skończy! Za tydzień już będzie dyskoteka w Rynarzewie. A my za dwa spotykamy się na zebraniu! ogłasza Wiesiek.
 
Zapały studzi natychmiast kierowniczka świetlicy.
 
– Tylko na zebranie! Burmistrz nie pozwala na więcej. Ta dyskoteka to w innym miejscu. Tam właściciel ma obowiązek odkażania i będzie to robił. A zabawa u nas oznacza, że wynajmujemy na nią budynek świetlicy. Mamy personel, który sprząta, ale tylko po zajęciach – wyjaśnia Wiesława Siódmiak i dodaje, że nie jest pewna, jak będzie wyglądać życie świetlicy latem.
 
Z „Aktywnymi razem” wynegocjowała już, że „oddadzą” świetlicę na 2 tygodnie. Wtedy Wiesława chciałaby zorganizować dzieciom coś na kształt półkolonii. Latem ruszą też kółka plastyczne i rękodzielnicze dla dzieci i dla dorosłych. W świetlicy działają też kapela ludowa i koło gospodyń, które już zaczęły spotkania i próby.
 
– Nie wiem, czy dzieci przyjdą. Ale jeśli tak, będzie ich mogło być najwyżej szesnaścioro. I będą je obowiązywały dystans i maseczka. Choć przecież w szkołach siedzą obok siebie bez masek. A my tu mamy dużo większą przestrzeń. Będą też musiały często myć ręce i dezynfekować je przy każdym wejściu i wyjściu z budynku. Aha, i jeszcze nie będą mogły jeść swoich kanapek –­ martwi się Wiesława.
 
Seniorzy żyją nadzieją, że za chwilę w swoich komórkach będą mieli kody zaświadczające o byciu zaszczepionym. Sami, chórem, informują, czym się szczepili. Ten pfizerem, ten astrą zenecą, tej już dwa razy przesuwano termin... Szczepią się, ponieważ już nie mogą doczekać się gimnastyki 60+.

Seniorzy z Klubu Seniora, panie reprezentujące koło gospodyń, kółko rękodzielnicze i kapelę ludową. Cieszą się z otwarcia świetlicy, nie boją się jesieni życia, ale obawiają się tegorocznej
  • Seniorzy z Klubu Seniora, panie reprezentujące koło gospodyń, kółko rękodzielnicze i kapelę ludową. Cieszą się z otwarcia świetlicy, nie boją się jesieni życia, ale obawiają się tegorocznej

Wiesława Siódmiak szczęśliwa, że świetlica tętni życiem, a czytelnicy mogą swobodnie przebierać w książkach
  • Wiesława Siódmiak szczęśliwa, że świetlica tętni życiem, a czytelnicy mogą swobodnie przebierać w książkach

Przed pandemią świetlica w Zamościu tętniła życiem

r e k l a m a

W Zamościu, wiosce po sąsiedzku i raczej już nierolniczej, świetlica w piątek jest otwarta, podobnie jak w pozostałe dni, od 15.00 do 19.00. Kiedy zajeżdżamy, przed drzwiami Teresa Stachowiak – obsługująca świetlicę – rozmawia z sołtysem. Bez masek, gdyż stoją na dworze i trzymają dystans. Choć coraz trudniej jest ludziom utrzymać przepisowe półtora metra. W sali – dziewczyna gra z maluchem w piłkarzyki. Bez masek, ale mogą, bo to mama i syn. Obok chłopcy rozgrywają mecz tenisa stołowego. Też niezamaskowani, bo są rodzeństwem.
 
Przed pandemią ze świetlicy korzystały dzieci, młodzież, dorośli i organizacje wiejskie, w tym stowarzyszenie „Nasz Zamość”, Klub Seniora, koło Ligi Kobiet Polskich i Związek Wędkarski. Przed pandemią w świetlicy były tenis stołowy dla zorganizowanych grup dzieci i dorosłych, gimnastyka 50+, fitness dla pań, uniwersytet trzeciego wieku, lekcje gitary.
 
– W zeszłym roku od marca do połowy czerwca byliśmy całkowicie zamknięci. Pod koniec czerwca spotkała się już rada sołecka i stowarzyszenie, ale maksymalnie dwanaście osób i wszyscy w maskach. Zorganizowaliśmy nawet półkolonie, ale też w reżimie. Dzieci były podzielone na grupy – jedna w sali, druga na dworze. Był catering. Ponieważ w tym roku w lipcu stowarzyszenie „Nasz Zamość” chce zorganizować półkolonie, będzie podobnie – dezynfekcja, rąk, pomiar temperatury i jego rejestracja oraz zachowanie liczby osób na metraż – opowiada Teresa Stachowiak i dodaje, że po długiej przerwie wracają w świetlicy do programu „Aktywni razem”. Ale seniorzy nie będą mogli częstować się z jednego półmiska ciastem.
 
Zakażeń, póki co, mało, ale lekcje gitary w świetlicy też wyglądają inaczej. Lekcja trwa te same 45 minut, ale po wyjściu poprzedniego ucznia trzeba wietrzyć pomieszczenie przez kolejne 15 minut. Instruktor mierzy temperaturę każdemu dziecku, oboje muszą myć ręce. Sołtys też ma trochę trudniej. Już od dawna nie zbiera podatku, chodząc po domach. W tym celu czeka na mieszkańców z terminalem w świetlicy. W tym roku musi mieć maseczkę, podobnie jak każdy z mieszkańców. Zakażeń mniej, ale świetlica wciąż wraca do normalności.

Teresa Stachowiak i Andrzej Sobkowski – sołtys, przed świetlicą, w której spotkania w reżimie sanitarnym też już się odbywają
  • Teresa Stachowiak i Andrzej Sobkowski – sołtys, przed świetlicą, w której spotkania w reżimie sanitarnym też już się odbywają

W Zamościu mama z synem mogą grać w piłkarzyki bez masek. Ale dwoje znajomych musi już je założyć
  • W Zamościu mama z synem mogą grać w piłkarzyki bez masek. Ale dwoje znajomych musi już je założyć

W Królikowie podczas pandemii animatorki prowadziły zdalne zajęcia

Wjeżdżam do Królikowa. Na dworze upał, a kilku­latki, zastane podczas popołudniowych zajęć, witają mnie zamaskowane. Zza masek trudno dosłyszeć, że w świetlicy spotykają się dopiero od 21 maja. Zdążyły już zrobić wełniane ptaszki na Dzień Matki i przygotować papierową wiklinę. W świetlicy w czasie pandemii – w styczniu tego roku – zorganizowano też smażenie pączków. Mieszkańcy sprzedawali je w wielkich ilościach w akcji „Królikowskie pączki kontra SMA”, w której pomagali małej Celinie z Szubina. Ale to tylko złudzenie, że w królikowskiej świetlicy życie wróciło do normy.
 
– W czasie pandemii świetlica była zamknięta, a my, animatorki ze świetlic, miałyśmy zdalne zajęcia zorganizowane przez Szubiński Dom Kultury. Dzieci siedziały w domach, a my się wymieniałyśmy doświadczeniami, żeby mieć bogatszą ofertę zajęć dla dzieci, kiedy te wrócą do otwartych świetlic – opowiada Agnieszka Grochala, zatrudniona w świetlicy na pół etatu.
 
W poprzednie wakacje, mimo pandemii, półkolonie w Królikowie się odbyły. Ale nie prowadziła ich świetlica. Pomieszczenia zostały wynajęte zewnętrznej firmie. W tym roku Agnieszka jeszcze nie wie, jak będzie wyglądać lato. Nie dostała jeszcze zielonego światła na organizowanie półkolonii. Wie, że na pewno nie zorganizuje zajęć kulinarnych, bo dzieciom nie wolno w świetlicy jeść, także posiłków przyniesionych z domu. A na pełne otwarcie świetlicy czekają też rada sołecka, koło gospodyń i ochotnicza straż pożarna.

W Królikowie dziecięca gromada przyjęła nas w maseczkach. Zgodnie z wymogami muszą je nosić w trakcie zajęć, choć w szkole nie ma takiego wymogu
  • W Królikowie dziecięca gromada przyjęła nas w maseczkach. Zgodnie z wymogami muszą je nosić w trakcie zajęć, choć w szkole nie ma takiego wymogu

Dzieci z Królikowa w trakcie jednych z pierwszych popandemicznych warsztatów uczyły się robienia papierowej wikliny
  • Dzieci z Królikowa w trakcie jednych z pierwszych popandemicznych warsztatów uczyły się robienia papierowej wikliny

Nadal obostrzenia utrudniają działanie świetlic

Ten produkt może Ciebie zainteresować

Miara 3 m z logo Tygodnik Poradnik Rolniczy

Miara 3 m z logo Tygodnik Poradnik Rolniczy

Płacisz tylko

12,00 zł

Cena regularna 15,00 zł

SPRAWDŹ
Kiedy zadaliśmy kilku kołom pytanie o to, jak organizują życie swoich świetlic, odpowiedziały, że wracają do spotkań, ale w reżimie sanitarnym, czyli „maska–płyn”. Kiedy czytacie ten tekst, obowiązują już nowe, luźniejsze obostrzenia. Między innymi w lokalach może spotykać się już nawet 150 osób, co oznacza, że właciwie wszystkie świetlice mogą zacząć działać. Przy czym limity te nie dotyczą osób w pełni zaszczepionych. Nadal jednak obowiązują, zgodnie z zaleceniami ministra zdrowia i do odwołania, noszenie maseczki i utrzymywanie półtorametrowego dystansu. Co to oznacza? Czy zatem klub seniora albo koło gospodyń mogą przyjść na spotkanie i uraczyć się w przerwie obrad ciastem przyniesionym z domu? Przepisy znów nie dają się łatwo interpretować, ale skoro w lokalu czy zamkniętej przestrzeni gastronomicznej można spożywać posiłki, wydaje się, że i bywalcy świetlic mogą pozwolić sobie na słodką przerwę. Animatorki deklarują jednak, że świetlic wciąż nie mogą, jak było przed pandemią, wynajmować na prywatne uroczystości. Wiesława Siódmiak mówi, że z tygodnia na tydzień odpadają kolejne rezerwacje, które w grafiku zajęły terminy nawet na 2023 rok. W większych miejscowościach problem może też stanowić ustalanie limitu uczestników imprez. Animatorki mówią, że nie mają narzędzi, ale przede wszystkim uprawnień do sprawdzania, kto jest zaszczepiony, a kto nie. Mogą polegać wyłącznie na deklaracji.
 
– Na pikniku może pojawić się 150 osób niezaszczepionych. Pozostali muszą mieć szczepienie. Nie mam urządzenia, które może sprawdzić kod QR. Poza tym ograniczają nas przepisy RODO – kończy opiekunka rynarzewskiej świetlicy.


Karolina Kasperek
Zdjęcia: Karolina Kasperek

Widziałeś już nasze video "Do piernika! Weź udział w konkursie piernikowym TPR"?

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a