r e k l a m a

Partner serwisu

O co chodzi z tym modelowaniem matematycznym i predykcją przebiegu epidemii?

Wieś i Rodzina Zdrowie
Data publikacji 14.11.2020r.

Czy da się przewidzieć dalszy bieg pandemii? Ile tak naprawdę mamy dziennie zakażeń i ile nas czeka za trzy tygodnie? Co, zdaniem naukowców, byłoby najlepszym rozwiązaniem? O te wszystkie kwestie zapytaliśmy dr. inż. Franciszka Rakowskiego, kierownika projektu epidemiologicznego Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego.

Pozostało 60% artykułu.
Więcej przeczytasz dzięki prenumeracie lub kupując dostęp.

Masz już prenumeratę lub dostęp?

Możesz już teraz kupić dostęp do wszystkich treści lub do wybranego artykułu

Kup dostęp Kup ten artykuł za 3,69 zł Kup ten artykuł za 0 złpo wyrażeniu zgód

r e k l a m a

  • Panie doktorze, mówi się, że są prawdy, półprawdy i statystyki. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na modelowanie matematyczne?
– Zupełnie obok. Modele rzeczywistości, które buduje matematyka, od wieków potwierdzają swoją wiarygodność. Nie polecielibyśmy na Księżyc i nie zbudowali samochodu, gdyby nie modele matematyczne. Problem polega na tym, że rzeczywistość, którą w tej chwili modelujemy – pandemiczna – to rzeczywistość bardzo płynna, bo uwzględniająca czynnik ludzki. Druga trudność to fakt, że epidemia w tej skali zdarza się po raz pierwszy w historii nauki i na tym poziomie możliwości nauki. Wszystkie inne epidemie miały mniejszy zasięg i raczej charakter lokalny. Może hiszpanka była trochę inna, ale też nie trwała jednocześnie we wszystkich miejscach na Ziemi. Obecny stopień globalizacji stawia naukę w zupełnie innym położeniu. Możemy znacznie więcej, ale mamy jednocześnie trudniej. Bo jest niewyobrażalnie dużo sprzecznych danych.
  • Ułatwieniem jest to, że tworzyliśmy już wcześniej modele przy okazji innych epidemii?
– Tak, przy okazji grypy, dziesięć lat temu. Tamten model zaadaptowaliśmy i przystosowaliśmy tak, by dobrze działał obecnie i pozwalał przewidywać. Model, na którym teraz pracujemy, jest ogromny i bardzo skomplikowany. Łącznie na jego wypracowanie potrzeba było około pięciu lat, a teraz wymaga potężnych mocy obliczeniowych superkomputerów.
  • Przyszedł w takim razie czas na wyjaśnienie, czym jest model. Jak go budujemy i czego do tego potrzebujemy?
– Szkielet modelu to reprezentacja struktury socjodemograficznej naszego kraju. Tworzymy wirtualną, sztuczną Polskę w komputerze. W tym szkielecie uwzględniamy każdego obywatela – statystycznego Polaka. Mamy wszystkie szkoły, przedszkola, zakłady pracy. Model uwzględnia, na przykład, że w Warszawie mieszka iluś ludzi, że jest, dajmy na to, tysiąc szkół i ileś zakładów pracy. Do tych placówek przypisane są konkretne liczby ludzi. Zakładamy pewne zachowania w tych miejscach, ale też tzw. kontakty uliczne. Z tego wyliczamy, jak może być transmitowany wirus.
  • Czyli wyliczacie, że w Polsce, na przykład, ileś milionów ludzi pracuje głównie w polu, a ileś w korporacjach w swoich pokojach. Zakładacie, że na dany moment iluś z nich jest zakażonych i liczycie, jak sytuacja zmieni się po kilku dniach, po tygodniu, po miesiącu? A co, jeśli nagle te kilka milionów w firmach przechodzi na pracę zdalną?
-Doradzamy rządowi, przewidując różne scenariusze. Ustawiamy to w modelu i liczymy, jak sytuacja będzie się zmieniać. Dzięki temu rząd wie, czego się spodziewać. Jeśli dziś wchodzi na przykład lockdown, wrzucamy nowe dane do modelu i prognoza się zmienia. Nasza prognoza ostatnio dosyć dobrze się sprawdza. Ta, która jest dostępna, uwzględnia obostrzenia, które obowiązują do dziś, czyli 2 listopada. Jeśli rząd pogłębi lockdown, pojawi się nowa. Od początku epidemii opinia publiczna i dziennikarze oczekiwali od modeli matematycznych przepowiedni, kiedy będzie szczyt i jakiej będzie wielkości. Modele matematyczne nie są od tego. W naszej obecnej prognozie szczyt jest na 22 listopada i wynosi trzydzieści jeden tysięcy zakażeń dziennie. Ale czy to się sprawdzi? Za tydzień mogą być przecież jeszcze większe obostrzenia.
  • Załóżmy, że zostaje wprowadzony lockdown. Zostajemy w domach, wychodzimy raz dziennie tylko do sklepu i na krótki spacer.
– Wtedy następuje wygaszenie pandemii w ciągu kilku tygodni. Część krajów się na to decyduje. Są też strategie swobodnego przepuszczania wirusa przez populację, ale tu granicą jest wydolność służby zdrowia w danym państwie. U nas jej możliwości są właśnie na wyczerpaniu. Moim zdaniem mocny a krótkotrwały lockdown – taki dwutygodniowy – jest sensownym wyjściem.
  • Szczyt wciąż przed nami – to pewne. A czy prawdą jest, że nie znamy realnej liczby zakażonych, bo większość nie trafia na testy?
– Zakładamy, że w rzeczywistości jest 9–10 razy tyle przypadków co stwierdzanych oficjalnie. Czyli że w tej chwili mamy średnio dwieście tysięcy zakażeń dziennie.
  • Czy można było tego uniknąć? Kiedy epidemia może wygasnąć?
-Współczynnik reprodukcji wirusa wzrósł z około 1,1 do 1,6. To naturalny mechanizm. Pół roku temu było dużo mniej przypadków i dość długo się izolowaliśmy. Jeden człowiek zarażał więc średnio jednego innego. Można było uniknąć tego tempa, gdyby dzieci i młodzież nie poszły do szkoły. Obecna sytuacja jest bez wątpienia konsekwencją otwarcia szkół. A wygaśnięcie? To pochodna stopniowego, podkreślam – stopniowego! nabierania odporności stadnej. W modelu zakładamy, że jeśli zakażamy się w tym tempie jak teraz, to w sposób dość szybki nabieramy odporności stadnej. Idziemy drogą pośrednią – między drogą szwedzką a superrestrykcyjną. Przy tym tempie należy się spodziewać wygasania epidemii w grudniu lub na początku stycznia. I trzeba pamiętać też o tym, że to tempo w miastach jest dużo szybsze niż na wsiach. Na początku epidemia zawsze atakuje duże gęstości zaludnienia i tam wcześniej się kończy, a potem długo trwa na obszarach o małych gęstościach zaludnienia, czyli na wsi.

.


Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: Pixabay

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody