Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Sole aluminium w kosmetykach – bać się czy ignorować?

Karolina Kasperek
Kategoria: Wieś i Rodzina
Sole aluminium w kosmetykach – bać się czy ignorować?
Wieś i Rodzina zdrowie
Data publikacji 13.08.2022r.

Nietrudno przerazić się doniesieniami, zwłaszcza jeśli noszą one znamiona naukowych. Część z nas, która czyta, sprawdza, kontroluje składy – czy to produktów spożywczych, czy kosmetyków, co jakiś czas nieruchomieje ze strachu. Ważne, by każde takie doniesienie sprawdzać w kilku źródłach, a przede wszystkim szukać potwierdzenia w badaniach naukowych. Dziś pod lupę bierzemy sole aluminium i antyperspiranty.

Jakiś czas temu świat obiegł tekst, w którym pojawiła się sugestia, że antyperspiranty mogą powodować raka.

Była tam mowa o tym, jakoby dezodoranty miały hamować możliwość usuwania z ciała toksyn. Co miało się zatem z nimi dziać? Owe toksyny miały znajdować inną drogę i wędrować do węzłów chłonnych. Tam miały się koncentrować i przyczyniać się do zmian w komórkach, a przez to wywoływać raka. W międzyczasie pojawiały się rzekome doniesienia o związkach anty­perspirantów z chorobą Alzheimera.

Niemal wzyscy używamy jakichś dezodorantów, a znakomita większość z nich to antyperspiranty. Nic dziwnego, że te wieści przyprawiły niektórych o ciarki na plecach. Używamy czegoś codziennie, czasem częciej niż raz, robimy to, by czuć się świeżo, ale w ten sposób narażamy siebie co dnia na ogromne ryzyko raka? Sprawą zajęły się naukowe gremia i serwisy publikujące treści medyczne, zadając pytania samym naukowcom.

r e k l a m a

Wiele hałasu o aluminium

Większość obaw związanych z antyperspirantami dotyczy jednego ich aktywnego składnika – związku chemicznego bazującego na aluminium, który powoduje czasowe zablokowanie przewodów potowych. To zwykle tzw. sole aluminium. Jak to działa? Sole aluminium rozpuszczają się w pocie i czasowo hamują jego przedostawanie się na zewnątrz skóry. Dzieje się tak, ponieważ składnik ten zamienia chwilowo pot w rodzaj żelowej substancji, która zaczopowuje przewód potowy. Zazwyczaj antyperspiranty są połączone z dezodorantem, który zapobiega nieprzyjemnemu zapachowi. Antyperspiranty zawierają też szereg składników nieaktywnych.

A czym jest samo alu­minium? To srebrnobiały, delikatny metal. Należy do metali niemagnetycznych, zwanych inaczej nieżelaznymi. Aluminium jest trzecim najczęściej występującym w przyrodzie pierwiastkiem – po tlenie i krzemie. Jest też najpowszechniej występującym w skorupie ziemskiej metalem. Stanowi około 8% masy tej skorupy. Jest tak reaktywnym metalem, że bardzo rzadko występuje w stanie wolnym. Niemal zawsze znajduje się go w związkach z innymi pierwiastkami – jest obecny w ponad 270 minerałach.

Aluminimum w lekach, herbacie i obiedzie

Zawierające aluminium surowce są używane na ogromną skalę w kosmetykach, produktach farmaceutycznych i lekach wydawanych bez recepty. Związki aluminium w kosmetykach pełnią funkcję pigmentów i czynników zagęszczających. Jako aktywny składnik są częścią leków hamujących wydzielanie kwasów żołądkowych i preparatów działających przeciwpotnie. Jednak aluminium jest przede wszystkim obecne w ziemi. Dlatego pierwszym źródłem, z którego aluminium przedostaje się do wnętrz naszych ciał, są żywność i woda.

r e k l a m a

Aluminium a rak piersi?

W ostatnich latach opublikowano kilka badań, w których dowodzono związków soli aluminium w antyperspirantach z rakiem piersi. Autorzy tych badań dowodzili, że większość raków piersi rozwija się w górnej zewnętrznej części gruczołu piersiowego, czyli przestrzeni, która jest najbliżej pachy, a więc miejsca, gdzie nakładany jest antyperspirant. Badania te wykazały, że substancje chemiczne w antyperspirantach, w tym sole aluminium, są absorbowane przez skórę, a najbardziej w miejscach, gdzie jest naruszona, na przykład przez golenie.

Składniki aktywne mają potem wpływać na komórki i reagować z żeńskim hormonem – estrogenem, o którym od dawna wiadomo, że może potęgować rozrost komórek raka. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że u jednej na osiem kobiet w jakimś momencie życia pojawi się rak piersi, to uznanie dezodorantu za jednego ze sprawców jest poważnym zarzutem. Jednak część ekspertów jest zdania, że te twierdzenia nie wytrzymują krytyki.

Na stronach amerykańskiego serwisu medycznego PubMed wypowiedział się m.in. dr Ted Gansler, patolog i dyrektor ds. treści medycznych Amerykańskiego Towarzystwa Onkologicznego. „Nie istnieją żadne przekonujące dowody na to, że antyperspiranty mają wpływ na rozwój raka piersi” – powiedział w jednym z wywiadów. Gansler twierdzi też, że wiele z tych badań było wadliwie przeprowadzonych. I nawet jeśli w tkance raka znajdowane są niektóre z substancji znajdujących się w anty­perspirantach, w żaden sposób nie dowodzi to, że substancje te zwiększają jego ryzyko.

Tymczasem istnieje jedno bardzo dobrze zaprojektowane badanie porównujące setki kobiet, które przeżyły raka piersi, ze zdrowymi. Nie znaleziono tam dowodu na większe ryzyko raka u używających antyperspirantów. Badania opublikowano 16 października 2002 roku w amerykańskim „Journal of the National Cancer Institute”. Doktor Ted Gansler twierdzi, że snu z powiek kobietom nie powinny spędzać dezodoranty z solami aluminium. Należy raczej skoncentrować się na dużo istotniejszych w zapobieganiu rakowi piersi kwestiach, jak dobra dieta, gimnastyka i ograniczenie spożycia alkoholu.

Alzheimer nie spod pachy

W latach 60. ubiegłego wieku w kilku badaniach wykryto duże stężenia aluminium w mózgach osób chorujących na Alz­heimera. Ale wyników tych badań nie udało się powtórzyć w żadnych późniejszych, a naukowcy wykluczyli aluminium jako czynnik ryzyka rozwoju tej choroby. Potwierdza to dr Heather M. Snyder z Amerykańskiego Stowarzyszenia Alzheimera. Zdaniem ekspertów aluminium z antyperspirantów nie dostaje się skutecznie do organizmu.

– Aluminium z antyperspirantów nie jest wchłaniane do organizmu. Działa tak, że wchodzi w przewodach potowych w reakcję z wodą. Tworzy blokadę i tam zostaje. Nawet wliczając nacięcia po goleniu, ilości są tak znikome, że uwzględnianie ich nie ma żadnego naukowego sensu – powiedział David Parier, profesor dermatologii w Eastern Virginia Medical School w Norfolk w stanie Wirginia.

Karolina Kasperek

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a