Dzwonek Letnia promocja - Czytaj za 1 zł Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Toniemy, bo wcześniej utopiliśmy rozsądek

Toniemy, bo wcześniej utopiliśmy rozsądek
Wieś i Rodzina Zdrowie
Data publikacji 18.08.2018r.

W komunikacie z 6 sierpnia na stronach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji czytamy o tragicznym bilansie poprzedzającego weekendu. W trzy dni utonęło w Polsce 30 osób. Tegoroczny bilans to już, według niektórych, nawet 350 ofiar. Przed nami jeszcze przynajmniej trzy tygodnie gorącego lata. Jak ono się skończy? O komentarz i kilka rad poprosiliśmy Filipa Orłowskiego – poznańskiego instruktora ratownictwa wodnego, członka Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i ILS – międzynarodowej organizacji ratownictwa wodnego, historyka z wykształcenia i właściciela firmy zajmującej się ratownictwem wodnym.

r e k l a m a

Mówi się o 250, a może nawet 350 ofiarach wody. Boję się myśleć o danych na koniec sierpnia.

– Nadzoruję m.in. basen, przy którym rozmawiamy. W swojej pracy obserwuję niebywałą liczbę ryzykownych zachowań. Mamy tyle zdarzeń, rozcięć. W weekend byłem na zabezpieczeniu patrolowym w ramach działań WOPR. Wyciągaliśmy faceta, czterdziestolatka. Skoczył na głębokość 70 centymetrów! Boszkowo, Jezioro Dominickie, bardzo przejrzysty akwen. A on skoczył na głowę. Oczywiście uszkodzony kręgosłup. Kiedy zakładałem mu deskę, zapytałem co się stało. Lekko wypił. Może tylko skończy na wózku, nie wiem. Ale może być gorzej.

Ludzie reagują na ostrzeżenia?

– Na basenie, na którym pracuję, zadziwiająco reagują. Ale problemem jest to, że prawo przewiduje na plażach liczbę ratowników nie w zależności od liczby wchodzących do wody ludzi, ale od długości niecki w basenie bądź obszaru plaży. Tu jest basen o długości 50 metrów, więc powinno być trzech ratowników. Ale teraz proszę sobie wyobrazić – te same normy, okazuje się, obowiązują dla dwóch podobnych, ale różnie uczęszczanych plaż. Mamy nadmorskie Łukęcin i Łebę. W takiej Łebie w sezonie, w szczycie, może być na plaży nawet ponad 60 tysięcy ludzi! A w Łukęcinie nawet nie jedna piętnasta. Więc jeden ratownik w Łukęcinie ma na oku piętnastu kąpiących się, a ten w Łebie – setki. On nie jest w stanie ich wszystkich zobaczyć. W takiej sytuacji, jeśli system się nie zmieni, uratować nas może tylko odpowiedzialne zachowanie nad wodą.




A na to w Polsce często nie można liczyć...

r e k l a m a

– Moim zdaniem powodem utonięć w Polsce jest brak profilaktyki dotyczącej wody i bezpieczeństwa. Już na najwcześniejszym etapie, czyli u kilkulatków. Mamy bardzo mało szkoleń i programów w szkołach, w przedszkolach. Dzieciaki chodzą na basen, ale w mniejszych miejscowościach to nie jest standardem. Ratownik zaproszony do szkoły w czerwcu na pogadankę nic nie zdziała. Potem jest tak, jak z górnikiem, który pojawił się na jednej ze strzeżonych przeze mnie plaż. Rozumiem, że przyjechał za naprawdę ciężko zarobione pieniądze. Ale mówi do mnie: „To jest morze! Muszą być fale! Co się może stać takiemu chłopu jak ja?!”.

Nie boimy się, nie mamy poczucia, że cokolwiek może się nam wydarzyć. Alkohol jest jedną z przyczyn, oczywiście. Ale pierwszą przyczyną jest sposób myślenia. Brawura. Poczucie mocy, które, oczywiście, alkohol jeszcze karykaturalnie pogłębia. A statystyka utonięć w Polsce to 350–400 osób rocznie.

To niewyobrażalne liczby. Myślę, że kiedy widzą to Niemcy czy Holendrzy, przecierają oczy ze zdumienia. W tych krajach przez cały rok w wypadkach ginie tyle osób, co u nas w weekend.

– Powiem pani ciekawostkę. Byłem na mistrzostwach świata w ratownictwie, bo też jestem sportowcem, rywalizuję na arenie międzynarodowej. Miałem kiedyś ciekawą rozmowę z szefem ratowników holenderskich. „Filip, ile osób ginie w Polsce w sezonie? – zapytał mnie. Mówię, że jakieś 350. Ale dopytuję, dlaczego pyta. Czy chce mnie pogrążyć. I pytam ilu u nich, zaznaczając, że przecież mają mniejszą populację, krótszą linię brzegową. A on na to: „Wiesz, w Holandii ośmiu. Ale sześciu z nich to twoi rodacy. Oni u nas utonęli i popsuli nam statystyki”. To pokazuje skalę problemu. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że Holendrów jest o połowę mniej i że mają mniej jezior, to tych liczb nie da się porównać.

Weźmy choćby ten mój ostatni weekend, patrol na Jeziorze Dominickim. Jedna osoba na dziesięć pływających rowerem jest trzeźwa. I nie ma tu mowy o mniejszej, czyli bardziej bezpiecznej ilości. Nawet najmniejsza ilość alkoholu sprawi, że nie będziemy korzystać z pełni władz. Alkohol sprawia, że ludzie czują, że mogą zrobić więcej, pokonać dłuższy dystans. Ale przecież wpływa też na naszą fizjologię i nie sprzyja ratowaniu w przypadku tonięcia. Ale cały czas uważam, że pierwotną przyczyną jest brak świadomości i brawura. Kiedy moi ratownicy zwracają uwagę, proszą, żeby nie skakać, nie powodować sytuacji niebezpiecznych, ludzie bywają albo agresywni, albo w ogóle nie słuchają. Słyszymy odpowiedzi w stylu: „Jesteś młodszy, młodsza.”, „Co ty możesz wiedzieć?” Zwłaszcza, kiedy po drugiej stronie jest pan w sile wieku.

Mam też uprawnienia francuskiej federacji ratownictwa wodnego, mieszkałem we Francji, bo kilka lat tam studiowałem. Widziałem ich pracę nad Atlantykiem. Ale przyglądałem się też, jak ludzie reagują na kontakt z ratownikiem w innych częściach Europy. Jeśli widzą flagę ostrzegawczą, po prostu nie wchodzą do wody. Kiedy zwróci się uwagę Francuzowi, on nie tylko nie ryknie, ale jeszcze przeprasza. Że nie wiedział, nie zauważył, że sprawił kłopot. I dziękuje za zwrócenie uwagi. A w Polsce jest czerwona flaga w Łebie, ratownicy obserwują pilnie swój strzeżony rewir, a w tym czasie na plaży niestrzeżonej jest tłum, a  ojcowie niosą dzieci w te fale. Jednemu z nich, niedawno, mimo uwag ratowników, nie udało się wrócić na brzeg z dzieckiem. Dziecko było obok, ale straciło grunt. A w morzu mamy do czynienia z falą wsteczną. Zdążyła zabrać malucha. Woda w morzu jest bardzo dynamiczna.

Ten produkt może Ciebie zainteresować

Kukurydza. Odmiany, nawożenie, odchwaszczanie, ochrona

Kukurydza. Odmiany, nawożenie, odchwaszczanie, ochrona

Płacisz tylko

14,90 zł

Cena regularna 29,90 zł

SPRAWDŹ

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Widziałeś już nasze video "19-letni rolnik przeżył chwile grozy – jego ciągnik utknął na przejeździe kolejowym"?

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody