Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Sprawdź

r e k l a m a

Partner serwisu

Trudne czasy, nowatorskie rozwiązania. W Radostach i Sędziwojce postawiono na świetlicę wiejską z kontenerów

Karolina Kasperek
Kategoria: Wieś i Rodzina
Trudne czasy, nowatorskie rozwiązania. W Radostach i Sędziwojce postawiono na świetlicę wiejską z kontenerów
Wieś i Rodzina życie wsi
Data publikacji 19.11.2022r.

Nie macie świetlicy, w remizie też mało miejsca. Trudne czasy idą, a nawet już są. Wznoszenie nowego budynku to często przedsięwzięcie ponad możliwości gminy czy organizacji pozarządowej. Co wtedy? Wyjściem mogą stać się świetlice kontenerowe. Taka stanęła kilka miesięcy temu w Radostach w gminie Barczewo i taka stanie lada moment w Dobrej w gminie Sędziejowice.

Dorota Mirowska jest sołtyską Dobrej od 2019 roku. Mieszka we wsi od trzydziestu dwóch lat.

Zostałam sołtyską, ponieważ poprzedni sołtys, młody mężczyzna, zrezyg­nował po dwóch kadencjach. Szukano kogoś pilnie na zastępstwo. Postanowiłam kandydować. Wcześniej nigdzie się nie udzielałam. Byłam matką, żoną, pracowałam w szwalni, jeździłam z mężem do pracy do Niemiec. Zdecydowałam się na sołtysowanie z powodów osobistych. Przeżyłam siedem lat temu śmierć męża. Tęsknota i samotność były nie do zniesienia. Lekarstwem na moje smutki, na żal do całego świata był kontakt z ludźmi. Zauważyłam, że kiedy jestem wśród ludzi, nie myślę o swoich problemach. Samotność to stan, który boleśnie może dotknąć człowieka – mówi Dorota Mirowska.

r e k l a m a

Podział na "dwie Dobre"

Mówi, że w sołectwie, oprócz kładzenia asfaltu i budowy dróg, niewiele się działo. Już na pierwszym spotkaniu powiedziała wyborcom, że zamierza zlikwidować odwieczny podział na „dwie Dobre”.

W sołectwie mawiało się „z tej Dobrej”, „z tamtej Dobrej”. Chciałam, żeby była jedna dobra Dobra – mówi Dorota.

Zanim przyszła pandemia, zagospodarowała teren pod boisko. I zbudowała altanę. Na boisku odbył się już piknik i wiele spotkań koła gospodyń, które też jest „dzieckiem” i zrealizowanym marzeniem Doroty. Wszystko udało się dzięki funduszowi sołeckiemu. Ale koło musi się gdzieś spotykać – ile można gromadzić się po domach? A Dobra nie ma ani świetlicy, ani remizy. Myśleli o wyremontowaniu starego budynku przy obecnym przedszkolu.

Tyle robimy, wozimy graty, potrzebujemy jakiegoś miejsca na nie. Czasem potrzebna jest toaleta podczas spotkania w naszej altanie. Długo chodziliśmy wokół pomysłu remontowania starego budynku. Zawołaliśmy murarzy, specjalistów. Okazało się, że jeśli zaczniemy kuć coś w ścianach, budynek się rozleci. Ale żeby móc ruszyć z jakimkolwiek szukaniem dofinansowania, trzeba było mieć projekt. Przyjechała projektantka, popatrzyła i powiedziała, że nie ma tu czego reanimować. Projekt okazał się tak drogi, że z braku pieniędzy z niego zrezygnowaliśmy – wspomina Dorota.

" Infrastruktura sołecka na plus "

Liczyła, że uda się gdzieś znaleźć dofinansowanie na budowę. Ale szybko okazało się, że po pierwsze pochłonie ona kilkaset tysięcy, a po drugie – że nie ma dziś dotacji na budowę świetlic. Pojawiła się jednak inna możliwość.

W tym roku marszałek województwa ogłosił nabór do supergrantu „Infrastruktura sołecka na plus”. To było 100 tys. zł. Wójt zapytał mnie, na co chciałabym ten grant. Wiadomo, że świetlicę! Usłyszałam, że mogę jedynie na coś, co się postawi w tym roku, bo trzeba rozliczyć tę dotację przed końcem roku. Wójt zasugerował budowę kontenerową. Pomyślałam, że lepszy rydz niż nic. Stwierdziłam, że nie będziemy czekać latami, aż pojawią się jakieś duże dofinansowania. Czasy są coraz trudniejsze, była pandemia, są podwyżki, jest wojna w Ukrainie. Już widać, że z pieniędzmi na budowanie będzie kiepsko. Jeżeli nawet znalazłabym jakieś na rozpoczęcie, to nie wiem, ile lat by się ta budowa ciągnęła. Łapmy to, co jest. Lepsze ciasne, ale własne – mówi Dorota.

r e k l a m a

Dorota Mirowska (po prawej), sołtyska Dobrej, i Monika Pokorska, przedstawicielka KGW Dobrowianki

  • Dorota Mirowska (po prawej), sołtyska Dobrej, i Monika Pokorska, przedstawicielka KGW Dobrowianki

Świetlica zbudowana z kontenerów 

Wójt zaproponował 10 tys. wkładu własnego. Dorota ruszyła do Internetu. Miała raptem chwilę na decyzję. Znalazła kilka firm budujących świetlice z kontenerów. Napisała do pięciu, zaczęła korespondencję z jedną, spod Warszawy. Do wójta poszła z dwiema propozycjami – tańszą i droższą.

Z tą spod Warszawy był świetny kontakt. Na mail odpowiadali w piętnaście minut. U innych musiałam czekać tydzień, a my nie mieliśmy czasu. Powiedziałam, czego oczekujemy i niemal natychmiast dostałam projekt. A potem wprowadzaliśmy zmiany. Pisałam: „Te drzwi do łazienki chciałabym od razu od wejścia. A tę ściankę gdzie indziej”. Po pół godziny dostawałam zmieniony projekt. Wszystko wyceniono mi na 97 tys. zł. Ale kiedy zaproponowaliśmy im umieszczenie na świetlicy ich reklamy, dostaliśmy upust w wysokości 6 tys. zł – opowiada Dorota.

Uzasadniła propozycję tym, że muszą jeszcze wylać płytę, zrobić szambo i przyłącza. A ich portfel nie jest z gumy. I udało się.

Na tej wylewce stanie za chwilę 40-metrowa świetlica kontenerowa w Dobrej. W tle altana – jedno z „dzieci” sołtyski Doroty Mirowskiej

  • Na tej wylewce stanie za chwilę 40-metrowa świetlica kontenerowa w Dobrej. W tle altana – jedno z „dzieci” sołtyski Doroty Mirowskiej

Świetlica pod klucz

Za 91 tys. zł dostaną kontener o powierzchni 40 m2 (8 × 5 m). Dorota cieszy się, że będzie stał na płycie, a nie na bloczkach. Bo teraz często zdarzają się wichury – zaledwie rok temu przeżyli nawałnicę w gminie. Firma będzie montowała sam budynek około 10 dni. Będzie z płyt warstwowych, z blachą po obu stronach i styropianem w środku. Z takich płyt buduje się dziś również domy. Firma dostarcza w tej kwocie także elektrykę, wyposażenie toalety z podgrzewaczem przepływowym, umywalkę z szafką. W aneksie kuchennym będzie odpływ. Koło gospodyń będzie z własnych funduszy kłaść płytki podłogowe oraz kupować wyposażenie aneksu kuchennego.

Marszałek województwa powiedział nam, że świetlica – która stanie prawdopodobnie na początku grudnia – będzie przykładem, że tam, gdzie nie ma nic, można pominąć tradycyjne budownictwo i mieć dobre miejsce do spotkań. Są wielkie murowane świetlice na wsiach, w których nie dzieje się nic. A może być zwykły, blaszany kontener i mogą się w nim dziać fajne rzeczy – podsumowuje Dorota.

Dodaje, że z myślą o coraz bardziej gorących latach zamontują tam klimatyzację z funkcją ogrzewania. Już snuje wizje pieczenia pierniczków z dziećmi z Dobrej, warsztaty makijażu dla pań i naukę wyplatania wieńcy dożynkowych przez seniorki, aby tradycja nie zaginęła. W planach jest jeszcze magazyn z tyłu świetlicy na nagromadzone już rzeczy, którymi dysponuje koło. Ale to w późniejszym terminie.

Ten produkt może Ciebie zainteresować

Zaplanuj nawożenie dolistne. Biostymulatory, dokarmianie azotem, technologia

Zaplanuj nawożenie dolistne. Biostymulatory, dokarmianie azotem, technologia

Płacisz tylko

19,90 zł

Cena regularna 29,90 zł

SPRAWDŹ
Świetlica w Radostach stanęła podobno w jeden dzień. Od lutego do dziś na tych sześćdziesięciu metrach udało się zorganizować wiele spotkań i imprez

  • Świetlica w Radostach stanęła podobno w jeden dzień. Od lutego do dziś na tych sześćdziesięciu metrach udało się zorganizować wiele spotkań i imprez

Czy kontenerowa świetlica się opłaca?

Świetlicę kontenerową mają od stycznia tego roku mieszkańcy Radost w gminie Barczewo w Warmińsko-Mazurskiem, wybudowaną za pieniądze z budżetu gminy. Sołtyską tam jest od ponad jedenastu lat Balbina Buras. Wieś, podobnie jak Dobra, liczy niecałe dwie setki mieszkańców.

Od lat mierzyliśmy się z brakiem wszystkiego – wody, drogi, świetlicy, placu zabaw, komunikacji publicznej. Kiedy wybudowano wodociąg, potem drogę, plac zabaw, doszła komunikacja publiczna, stwierdziliśmy, że fajnie by było mieć teraz własny kąt, jakiś punkt zaczepienia, który mógłby być inspiracją do założenia koła gospodyń. Po prostu mieć takie swoje miejsce na zebrania, spotkania. Ale wie pani – trudno pójść gdziekolwiek i powiedzieć, że potrzebujemy 700–800 tys. zł. Bo tyle dziś by kosztowało wybudowanie murowanej świetlicy o powierzchni 70–80 m2 – wspomina Balbina.

Kontener, bo rozwojowy

Dwa lata temu postanowiła szukać innych rozwiązań. Gdzieś podczas jednej z licznych swoich podróży zauważyła budynek zbudowany z modułów. Trochę jak z klocków Lego.

Pomyślałam, że to bardzo fajny system, że może by w takiej technologii wybudować świetlicę. System tani, rozwojowy, bo można z czasem dodawać moduły. I szybko się buduje. Z takim pomysłem poszłam do burmistrza Andrzeja Maciejewskiego, który przychylnie spojrzał na pomysł. Dziś mamy świetlicę o powierzchni 60 m2, a jeżeli przyjdzie za kilka lat potrzeba czegoś większego, będzie można dostawić kolejne segmenty. Poza tym nie trzeba tylu pozwoleń i papierów – wymienia zalety świetlicy kontenerowej Balbina.

Balbina sama zaprojektowała wnętrze świetlicy 

Balbina znalazła siedem firm i dostała od nich zróżnicowane oferty. Za ten sam metraż można było zapłacić 90 i 120 tys. zł, w zależności od wyposażenia, grubości ścian czy podłogi. Do gminnego przetargu zgłosiły się trzy. Przetarg wygrała firma z okolic Krakowa. Balbina sama zaprojektowała wnętrze świetlicy. Na szkicu zaplanowała, gdzie chce mieć okna i jakiej wielkości, gdzie wywietrznik, drzwi, aneks kuchenny i toaletę dla niepełnosprawnych. Z budynkiem przyjechały sanitariaty i szafki, podgrzewacze wody, grzejniki. Firma postawiła świetlicę, która przyjechała w modułach, w jeden dzień. Budynek stanął na betonowych słupkach wbudowanych w podłoże. Jest podłączony do wody i szamba, a za kilka dni zostanie podłączony prąd. Wszystko kosztowało 140 tys. zł. Mieszkańcy dokupili lodówkę, kuchenkę, stoły, regał, krzesła.

Taka świetlica to fajna rzecz dla małych miejscowości, w czasach, kiedy brakuje pieniędzy na duże inwestycje. A na tym metrażu można właściwie wszystko. Spędziliśmy w niej i zimne miesiące, i upalne lato. Na tych 60 m zrobiliśmy w tym roku dożynkową imprezę na kilkadziesiąt osób oraz parę mniejszych spotkań. Ach! We wrześniu zrobiliśmy zebranie wiejskie przy świecach. Było super – kończy Balbina.

Balbina Buras, sołtyska Radost, jest przekonana, że świetlice kontenerowe to rozwiązanie na obecne, trudne czasy

  • Balbina Buras, sołtyska Radost, jest przekonana, że świetlice kontenerowe to rozwiązanie na obecne, trudne czasy

fot. Karolina Kasperek, archiwum

Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 46/2022 na str. 48. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: Zamów prenumeratę.

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a