<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0">
	<channel>
		<title>Tradycja</title>
		<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja</link>
		<description></description>
              <atom:link href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />		<item>
			<title>Kronika idzie przez wsie z rąk do rąk. Niezwykła akcja łączy ludzi</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/kronika-idzie-przez-wsie-z-rak-do-rak-niezwykla-akcja-laczy-ludzi-2668451</link>
			<description>Nie każdy projekt wymaga godzin planowania i pisania wniosków. Są takie, które rodzą się na kolanie, a do ich rozpoczęcia wystarcza wyobraźnia dwojga zaangażowanych społecznie ludzi. Krystyna z podlaskich Kleszczel w powiecie hajnowskim i Bartosz ze śląskiego Pszowa w powiecie wodzisławskim wymyślili, że połączą swoje miejsca zamieszkania wędrującą kroniką.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p><strong>Spis treści:</strong></p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Krysia%20z%20Bartkiem%20poznali%20si%C4%99%20przez%20Internet" target="_blank">Krysia z Bartkiem poznali się przez Internet</a></p>
	</li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kronika%20pielgrzymuje%20od%20organizacji%20do%20organizacji" target="_blank">Kronika pielgrzymuje od organizacji do organizacji</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Autorzy%20projektu%20nie%20wiedz%C4%85,%20w%20czyje%20r%C4%99ce%20trafi%20kronika" target="_blank">Autorzy projektu nie wiedzą, w czyje ręce trafi kronika</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Mo%C5%BCesz%20%C5%9Bledzi%C4%87%20tras%C4%99%20niezwyk%C5%82ej%20kroniki,%20wpisuj%C4%85c%20has%C5%82o%20#SztafetaNici" target="_blank">Możesz śledzić trasę niezwykłej kroniki, wpisując hasło #SztafetaNici</a></li>
</ul></div>
</div>

<p style="text-align: justify;">Krystyna Kułakowska prowadzi w Kleszczelach <strong>stowarzyszenie Kreatorzy Rzeczywistości</strong>. Organizuje od lat akcje, które angażują społeczność Kleszczel i skupionych wokół nich wiosek.</p>

<p style="text-align: justify;">Bartosz Kwaśny działa w <strong>stowarzyszeniu Srebrne Nici</strong> w Pszowie na Górnym Śląsku i robi podobne rzeczy. Na ich profilu na Facebooku można przeczytać, że „integrują ludzi i instytucje, rozwijają sport, edukację i kulturę, budując trwałe partnerstwa zamiast barier”.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Krysia z Bartkiem poznali się przez Internet" name="Krysia%20z%20Bartkiem%20poznali%20si%C4%99%20przez%20Internet">Krysia z Bartkiem poznali się przez Internet</a></h2>

<p style="text-align: justify;">– Nie znamy się z Bartoszem osobiście, nie widzieliśmy się, znamy się z Facebooka. Kiedyś oboje skomentowaliśmy ten sam post i chwilę popisaliśmy ze sobą. Zdzwoniliśmy się i stwierdziliśmy, że mamy podobne pomysły i energię. I że chcemy zrobić coś zabawnego. Każde z nas mieszka i działa przy granicy – ja przy białoruskiej, on przy tej z Czechami. Długo nie trwało i wymyśliliśmy, że chcemy zobaczyć, jakie ...</p></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/24/816076.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sat, 18 Apr 2026 11:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/kronika-idzie-przez-wsie-z-rak-do-rak-niezwykla-akcja-laczy-ludzi-2668451</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Pisanki z ciągnikiem? Ta rolniczka robi cuda na skorupkach</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pisanki-z-ciagnikiem-i-orlem-spod-reki-marzeny-mazur-2649042</link>
			<description>O pisankach napisano już sporo, może prawie wszystko. Ale za każdą pisanką stoi jakiś człowiek. Historia pisanek to najczęściej więc jakaś ludzka historia. Barwna, czasem zagmatwana, zawsze – inspirująca. Zdobione jaja, o których chcemy opowiedzieć dzisiaj, zaczęły się od... pierników. Marzena Mazur, pisankarka i twórczyni z Groszkowa w gminie Sztutowo, została laureatką drugiego miejsca w naszym konkursie piernikowym.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kiedy przygotowujemy materiał podsumowujący konkurs, rozmawiamy krótko z laureatami, żeby opowiedzieć coś nie tylko o dziele, ale i o twórcy czy twórczyni. W konkursie na najpiękniejsze rękodzieło z piernika, który rozwiązaliśmy na początku tego roku, nagrodziliśmy między innymi Marzenę Mazur. W pierwszym zdaniu powiedziała nam, że jest bardzo zaskoczona. Nie była pewna, czy zdjęcia pierników do nas dotarły, a misterne wzory i pejzaże, którymi je pokryła, uznała za nie do końca udane. I natychmiast przyznała, że te pierniki to taki eksperyment, bo od kilku lat specjalizuje się w zdobieniu jaj. Obiecaliśmy sobie wtedy, że przed Wielkanocą spotkamy się i porozmawiamy o pisankach.</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;"><strong>Marzena ze swoim przebogatym pisankowym inwentarzem. Są w nim i święte wizerunki, i barokowe girlandy, i ciągniki</strong></li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;">Kredki i traktory</h2>

<p style="text-align: justify;">Groszkowo leży niedaleko Zalewu Wiślanego. Gospodarstwa są tam rozrzucone na dużej przestrzeni. W takim miejscu trudno odróżnić wietrzny dzień od spokojnego – właściwie zawsze jakoś urywa głowę w Groszkowie. W domu – ciepło i zacisznie, na stole talerz ledwo wyjętych z tłuszczu pączków, ciasto z malinową galaretką i drożdżowa baba autorstwa koleżanki Lidki – sąsiadki, która przyszła porozmawiać i też pochwalić się wielkanocnymi dekoracjami.</p>

<p style="text-align: justify;">Marzena wychowała się w pobliskiej Łaszce w 20-hektarowym gospodarstwie. Rodzice uprawiali rzepak, pszenicę, jęczmień browarny, mieli kilka krów, świń i owiec na mięso i wełnę, opasy. Gospodarstwo zajmowało myśli wszystkim. A Marzenie w głowie roiło się coś jeszcze.</p>

<p style="text-align: justify;">– Rysowałam sobie, gdzie popadło. I bardzo chciałam pójść do szkoły plastycznej. W tamtych czasach zerówka nie była obowiązkowa, więc do szóstego roku życia bawiłam się na podwórku i uczyłam w domu. W ósmej klasie, kiedy miały się rozstrzyg­nąć dalsze losy edukacji, wychowawczyni bardzo popierała moje pójście do liceum plastycznego. Przekonywała nawet rodziców. Jednak się nie udało. Przy stole w domu regularnie były awantury. „Gdzie? Do jakiej plastycznej? Nie zarobisz na chleb!” – mówili rodzice. A ja się za bardzo nie stawiałam. I poszłam do szkoły rolniczej. Ale w rolnictwie też siebie widziałam. Od dziecka uciekałam z domu – od garów, gotowania, robótek – do traktorów. I widzi pani, pokarało mnie, teraz prowadzę dom, uprawiam ogród, hoduję drób i gotuję – mówi, śmiejąc się, Marzena.</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;"><strong>To pisanka wydrapana specjalnie dla redakcji „Tygodnika</strong></li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;">Ireno, jak ty to robisz?</h2>

<p style="text-align: justify;">Marzena poszła na Akademię Rolniczo-Techniczną w Olsztynie. Pod koniec studiów kupiła nawet farby, zaczęła malować martwe natury, krajobrazy. Niedługo to trwało – wraz z końcem studiów zarzuciła malowanie, „farby zaschły”. Wyszła za mąż i zamieszkała w Groszkowie w gospodarstwie ze starym domem, które kupił wcześniej mąż. Dorabiali się, pojawiło się dwoje dzieci, przychodziły zimy i wiosny, Boże Narodzenia i Wielkanoce. Na Wielkanoc Marzena czasem malowała amatorskie pisanki. W rodzinie Marzeny, którą lata temu przesiedlono z Wołynia, malowano jaja woskiem. Specjalizował się w tym nieżyjący już brat. Wykorzystywał do tego kistkę – mały blaszany lejek, do którego wlewało się wosk.</p>

<p style="text-align: justify;">– Trochę bawiłam się tą metodą. Ale jest mało precyzyjna. Powstało kilka takich pisanek. Dziś nawet widzę, że ludzie mają kolorowe woski, ale ja się za to nie biorę. Kiedyś wywiązała się na kawie jakaś rozmowa z nieżyjącą dziś żoną mojego kuzyna, która od jakiegoś czasu zajmowała pierwsze miejsce w gminnych konkursach na pisankę i kulinarnym. „Skąd te laury, Ireno?”. A ona na to, że tak naprawdę robi te pisanki ze Staśkiem, moim kuzynem. Te jego wychodzą nawet lepiej, więc w konkursie to Staśkowe biorą udział. Pokazali mi te jaja i narzędzie do drapania. Pomyślałam: „Chyba zacznę” – wspomina początki Marzena.</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;"><strong>To słynna barokowa girlanda. Marzena już wie, że to wzór, który szczególnie się podoba</strong></li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;">Z baroku i z mąki</h2>

<p style="text-align: justify;">Pierwsze jajka były ponoć „przyzwoite”, ale nic więcej. Marzena już ich nie ma. Przynosi nieco późniejsze. Jeśli tak wyglądają początki skrobania jaj, to trzeba tu mówić o potężnym talencie.</p>

<p style="text-align: justify;">– Dziś myślę: jak ja mogłam takie cienkie linie robić? Jak mi się to udało? Kratka jakoś wychodziła, ale zrobienie dwóch równo­ległych linii to było zadanie! Robiłam też większe wzory, mniej precyzyjne, nie tak ładne jak teraz. Mam tak, że boję się każdego nowego zadania. A potem okazuje się, że jest ładnie. I znów się boję, i znów robię – wyjaśnia dynamikę twórczego procesu.</p>

<p style="text-align: justify;">Przed nami dziesiątki skorup kurzych, gęsich, kaczych. Są też strusie. Wzory, obrazki mienią się w oczach. Najpierw była fascynacja wzorami opolskimi.</p>

<p style="text-align: justify;">– W którymś momencie uznałam, że nie chcę powielać wzorów, nie chcę zżynać z innych pisanek. Chciałabym robić coś oryginalnego, więc szukałam inspiracji w Internecie. Zależało mi na bardziej bogatym wzornictwie i padło na barok. Zaczęłam zdobić jaja w barokowe girlandy. Próbowałam nawet robić wzory ukraińskie. Zrobiłam, ale jajka się właśnie sprzedały – opowiada Marzena i pokazuje jajo z ulubionym przez klientów wzorem. Nie zgadniecie, skąd go wzięła.</p>

<p style="text-align: justify;">– Jest zapożyczony z torebki po mące. Lokalny dostawca. Mąka mi nie podeszła, ale torebka ładna. Wzór trochę zmodyfikowałam. Sporo zawijasów – to, co lubię – mówi groszkowska pisankarka.</p>

<p style="text-align: justify;">W barokowym wzorze oprócz zawijasów podobają się jej też kwiaty. Z zamiłowaniem Marzena drapie też bratki. Na przykład w towarzystwie widoku z chatą na tle gór. Ta pisanka to domek chrzestnej w Bieszczadach. Z kwiatów na pisankach wyskrobane są też maki. Nie tak po prostu, tylko z podziałem na mak polny i lekarski. Bo różnią się niesamowicie, o czym większość z nas nie wie. A pisanki Marzeny mogłyby służyć jako ilustracje w zielnikach. Jest też pisanka z ciągnikiem. Z deutzem, bo Marzena mówi, że ma do nich słabość.</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;"><strong>Esy floresy i zawijasy to też autorska metoda Marzeny</strong></li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;">Jakie on ma łapki!</h2>

<p style="text-align: justify;">Dzień przed naszym przyjazdem Marzena „wyskrobała” pisankę ze Zmartwychwstałym i pięknym kolorowym kogutem. Koguta podpatrzyła w Internecie. Wyskrobała go na czarnym tle, a potem pokolorowała. Musiała uzupełnić zapas, bo chwilę wcześ­niej na koguta złakomił się jakiś klient. W sumie zupełnie nie dziwi, ponieważ kiedy spojrzy się na kogucie łapki, to mało kogo nie wzruszą. Na łapce widać pazurek ze wszystkimi jego zakrzywieniami, a nad nim każdą łuskę. Podobne łapki, ale nieco większe i bardziej drapieżne, widnieją na patriotycznym gęsim jaju stojącym na starym kredensie. Marzena wymalowała pisankę z polskim orłem. Tak mistrzowsko, że ptak wygląda jak skan godła w urzędzie. Ale Marzena ze szczególnym sentymentem przedstawia na skorupkach ludzi.</p>

<p style="text-align: justify;">– Zawsze byłam zafascynowana wizerunkami skrobanymi na jajkach. Zaczęłam w zeszłym roku od tego Jezusa na kredensie. Jedna z koleżanek powiedziała raz do mnie: „A co ty? Jezusa nie wydrapiesz?”. Matka Boska to jeszcze, ale Jezus? Spróbowałam i chyba się udało. Niektórzy się go boją, kuzynka powiedziała, że jest taki umęczony na tym wizerunku, że nie jest w stanie na niego patrzeć – Marzena opowiada o niezwykle realistycznym wizerunku Odkupiciela w koronie cierniowej.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Winogrona w szale</h2>

<p style="text-align: justify;">Marzena, jak już usiądzie, to skrobie do drugiej, trzeciej nad ranem. Nigdy na raty. Mówi, że jest tak spragniona zobaczenia efektu, że skrobie bez przerw. Jedno gęsie jajo z górskim widoczkiem czy barokową girlandą to zwykle kilka godzin pracy. Czasem za tę pogoń płaci cenę.</p>

<p style="text-align: justify;">– Czasem to się mści. Na przykład ten sznur tu. Widzi pani? Na tej połówce inny, na drugiej inny. A powinny być takie same. Nie każdy to widzi, ale ja tak. Sporo mi zajęły te pioruńskie winogrona. Najgorsze są liście, czasem doprowadzają mnie do szału – tu wycieniować, tu odgięcie. A strusie? Takie to wymaga czterdziestu godzin – mówi Marzena i dodaje, że ma też pisankę, która, choć malutka, zajęła jej dziesięć godzin. W czasie pracy tak koncentrowała wzrok, że na chwilę przestała widzieć z powodu łzawienia.</p>

<p style="text-align: justify;">Można mieć oryginalne sposoby na zdobienie jaj. I równie oryginalne na pozbawianie skorupek zawartości. Marzena mówi, że kiedy zaczynała robić wydmuszki, w domu pojawiały się potężne zapasy makaronu. Albo dzieci zmuszone były jeść na śniadanie omlety. Najlepsze wydmuszki powstają z jaj zbieranych jesienią. A jak można je zrobić?</p>

<p style="text-align: justify;">– Inhalatorem. Po nawierceniu otworu w tępym końcu jajka przystawiam do niego wężyk inhalatora i wydmuchuję. Ale to trzeba robić ostrożnie, przystawiać wężyk pulsacyjnie. Jeśli zrobi się na raz, to rozsadzi jajko – wyjaśnia Marzena i mówi, że pisanki skrobie najczęściej od października niemal do Wielka­nocy. Ale w ostatnim sezonie miała duże opóźnienie z powodu pierników, które lukrowała na nasz tygodnikowy konkurs.</p>

<p style="text-align: justify;">Pytam, czy kiedy dookoła wojna, to też widać ją jakoś w pisankach. Mówi, że w tej intencji wyskrobała trochę żółtych jaj ostatnio. Bo to jedna z barw Ukrainy. I wyciąga z szafy jajo w kolorze nadziei, zielone.</p>

<p style="text-align: justify;">– To dla was, dla „Tygodnika”. Z życzeniami i nadzieją na to, że będzie dobrze – mówi Marzena.</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;"><strong>Dom z młynem wodnym na pisance? Dla Marzeny to pestka</strong></li>
</ul>

<p style="text-align: justify;"><strong>​</strong>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 16/2022 na str. 97.</p>

<p style="text-align: justify;">Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/172348.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sun, 05 Apr 2026 11:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pisanki-z-ciagnikiem-i-orlem-spod-reki-marzeny-mazur-2649042</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Niezwykły zwyczaj polskiej wsi. Trafi na prestiżową listę?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/zamieniaja-sie-w-niedzwiedzie-i-chodza-od-domu-do-domu-ta-tradycja-podbija-internet-2667686</link>
			<description>Miesiąc temu gruchnęła wieść, że niedźwiedzie szykują się do wpisania na listę. Ale że bure? Nie, raczej w kolorze słomy. W Bieszczadach? Też nie – raczej z wielkopolskich nizin. Spotkasz je tylko raz w roku i bezkarnie możesz dokarmić. O co chodzi? O tradycję niedźwiedzi z podjarocińskiej Góry.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p>W artykule przeczytasz:</p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Nied%C5%BAwiedzie%20z%20pod%20Jarocina%20%E2%80%93%20niezwyk%C5%82a%20tradycja,%20kt%C3%B3ra%20trafi%20na%20list%C4%99%20dziedzictwa!" target="_blank">Niedźwiedzie spod Jarocina – niezwykła tradycja, która trafi na listę dziedzictwa!</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czy%20pod%20G%C3%B3r%C4%85%20by%C5%82%20tunel?%20Od%20legend%20po%20fakty%20z%20historii%20wsi" target="_blank">Czy pod Górą był tunel? Od legend po fakty z historii wsi</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Wiekowe%20nied%C5%BAwiedzie%20z%20G%C3%B3ry%20%E2%80%93%20tradycja%20starsza%20ni%C5%BC%20niejedna%20legenda" target="_blank">Wiekowe niedźwiedzie z Góry – tradycja starsza niż niejedna legenda</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Nied%C5%BAwied%C5%BA,%20Baba%20i%20Kominiarz%20%E2%80%93%20barwna%20tradycja,%20kt%C3%B3ra%20o%C5%BCywa%20na%20Wielkanoc" target="_blank">Niedźwiedź, Baba i Kominiarz – barwna tradycja, która ożywa na Wielkanoc</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Plot%C4%85%20jak%20przed%20wojn%C4%85,%20czyki%C2%A0jak%20powstaj%C4%85%20s%C5%82omiane%20nied%C5%BAwiedzie" target="_blank">Plotą jak przed wojną, czyki jak powstają słomiane niedźwiedzie</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Jak%20wpisa%C4%87%20tradycj%C4%99%20na%20list%C4%99%20niematerialnego%20dziedzictwa?" target="_blank">Jak wpisać tradycję na listę niematerialnego dziedzictwa?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Tradycja,%20kt%C3%B3ra%20%C5%82%C4%85czy%20pokolenia%20%E2%80%93%20G%C3%B3ra%20czeka%20na%20decyzj%C4%99%20ministerstwa" target="_blank">Tradycja, która łączy pokolenia – Góra czeka na decyzję ministerstwa</a></li>
</ul></div>
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Niedźwiedzie z pod Jarocina – niezwykła tradycja, która trafi na listę dziedzictwa!" name="Nied%C5%BAwiedzie%20z%20pod%20Jarocina%20%E2%80%93%20niezwyk%C5%82a%20tradycja,%20kt%C3%B3ra%20trafi%20na%20list%C4%99%20dziedzictwa!"><strong>Niedźwiedzie z pod Jarocina – niezwykła tradycja, która trafi na listę dziedzictwa!</strong></a></h2>

<p style="text-align: justify;">O tym, czym jest zwyczaj dla górowian, co robią z nim współcześni i jak to się robi, żeby tradycja znalazła się na krajowej liście niematerialnego dziedzictwa, opowiedział nam Łukasz Maćkowiak, miłośnik Góry, regionalista i twórca profilu „Góra – legenda i fakty”.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Czy pod Górą był tunel? Od legend po fakty z historii wsi" name="Czy%20pod%20G%C3%B3r%C4%85%20by%C5%82%20tunel?%20Od%20legend%20po%20fakty%20z%20historii%20wsi"><strong>Czy pod Górą był tunel? Od legend po fakty z historii wsi</strong></a></h2>

<p style="text-align: justify;">Łukasz, inżynier z zawodu, jest z urodzenia i przywiązania górowianinem, choć dziś mieszka w podpoznańskim Palędziu. Góra jest jednak wsią jego dzieciństwa i młodości, tam od pokoleń mieszka jego rodzina.</p>

<p style="text-align: justify;">– Regularnie wracam do wsi. Trzy lata temu byłem u rodziców na Wielkanoc. Spacerowaliśmy po Górze i stwierdziłem, że fajnie by było założyć jakąś stronę i pospisywać historię miejscowości, budynków, bo zawsze się nią interesowałem. Wychowałem się w dawnym budynku administracyjnym majątku Fischerów von Mollardów, którzy byli właścicielami Góry przed wojną. Według mnie to najpiękniejszy taki folwark, tak dobrze zachowany, w Wielkopolsce, a może nawet w Polsce. Niestandardowa architektura. Moja prababcia – Maria Jędrzejczak – pracowała u Fischera w majątku. Postanowiłem założyć stronę, bo ktoś opowiedział mi jakąś historię, ktoś inny powiedział, że ma stare zdjęcia – mówi Łukasz.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600783.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600783.jpg?1775390289" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Górowskie niedźwiedzie na zdjęciu z lat 60. ubiegłego wieku. Obecna ekipa zakupiła niedawno taki sam wózek</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Łukasz Maćkowiak</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">Wrzucił pierwszy post. „...W dzieciństwie od rodziny znajomych słyszałem wiele historii, które chciałbym potwierdzić albo zdementować. Czy w okolicach Góry był obóz Hitler­jugend? Czy istniał tunel łączący pałac z kościołem i grobowcem? Czy i gdzie istniała legendarna oranżeria? Na te i wiele innych nurtujących mnie pytań chciałbym odpowiedzieć poprzez nasz fanpage. Zachęcam do rozmów ze swoimi bliskimi, głównie najstarszymi mieszkańcami. To największa skarbnica wspomnień, które są bezcenne”. Odzew przeszedł najśmielsze oczekiwania. Mieszkańcy zaczęli komentować, dzielić się zdjęciami. Dowiedział się z komentarzy, że w Górze był kiedyś ktoś, kto chciał nawet pisać o wsi książkę. Okazało się, że chwilę wcześniej zmarł, ale jego rodzina przekazała Łukaszowi zdjęcia, które regionalista zdążył zgromadzić. Jest ich wiele, a wśród nich mnóstwo dokumentujących życie rodziny von Mollardów, której część zapisała się w historii okolicy złotymi zgłoskami, ale inna gałąź miała na koncie też współpracę z nazistowskim okupantem. Linia, która posiadała majątek w Górze, wspominana jest jako dobrzy właściciele, a Łukasz zdołał nawiązać kontakt z potomkami Mollardów. Dziś się spotykają, a niemieccy spadkobiercy wspierają działanie ośrodka opiekuńczo-wychowawczego, który mieści się w pałacu.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Wiekowe niedźwiedzie z Góry – tradycja starsza niż niejedna legenda" name="Wiekowe%20nied%C5%BAwiedzie%20z%20G%C3%B3ry%20%E2%80%93%20tradycja%20starsza%20ni%C5%BC%20niejedna%20legenda"><strong>Wiekowe niedźwiedzie z Góry – tradycja starsza niż niejedna legenda</strong></a></h2>

<p style="text-align: justify;">​Jeden z budynków folwarku – stodoła i spichlerz z zegarem – należy do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, który go wyremontował. W tym roku Łukasz na święta wielkanocne wynajął na tydzień budynek i to w nim przebierali się chłopcy i mężczyźni chodzący w niedźwiedziach.</p>

<p style="text-align: justify;">– Złożyłem do KOWR pismo z prośbą o jego dzierżawę i czekamy na dalszy rozój wydarzeń. Natomiast naszym marzeniem jest również pozyskanie budynku starego browaru, jednak aby to uczynić, musimy spełnić szereg warunków – mówi Łukasz.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600780.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600780.png?1775390289" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Niedźwiedzie poruszają się wolno, a jednak z jakąś gracją. W tym zwyczaju jedną z najważniejszych kwestii jest to, że wyglądają jak te przed wojną, a ich stroje wyplata się wciąż w ten sam sposób</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Łukasz Maćkowiak</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">Po co to wszystko? Bo to właśnie browar mógłby stać się centrum niedźwiedziowego dowodzenia. A o co chodzi w górowskich niedźwiedziach? To zwyczaj, który ma już ponad sto lat. Znany w okolicy, choć Łukasz mówi, że ich niedźwiedzie są inne od wszystkich pozostałych. Nie tylko tych znanych na Górnym Śląsku jako wodzenie bera, ale nawet tych w sąsiednich kilku wsiach.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--paywall-stopper d-none">
</div>

<p style="text-align: justify;">– Najstarsze zdjęcia dokumentujące zwyczaj, jakimi dysponuję, pochodzą z 1913 roku. I na tych zdjęciach ten niedźwiedź wygląda niemal identycznie jak ten, którego robimy teraz. Kolejne najstarsze zdjęcie jest z 1934 roku. To niedźwiedzie pod pałacem. Te niedźwiedzie chodziły w Górze od zawsze, odkąd ludzie pamiętają. I chodzą u nas w najbardziej niezmienionej od dekad formie – inaczej niż w sąsiednich miejscowościach, gdzie zwyczaj się uwspółcześ­nia. Etnografowie chcą o nas zrobić nawet opracowanie naukowe – mówi założyciel Stowarzyszenia Miłośników Historii Góry.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Niedźwiedź, Baba i Kominiarz – barwna tradycja, która ożywa na Wielkanoc" name="Nied%C5%BAwied%C5%BA,%20Baba%20i%20Kominiarz%20%E2%80%93%20barwna%20tradycja,%20kt%C3%B3ra%20o%C5%BCywa%20na%20Wielkanoc"><strong>Niedźwiedź, Baba i Kominiarz – barwna tradycja, która ożywa na Wielkanoc</strong></a></h2>

<p style="text-align: justify;">Zwyczaj wielkanocnych niedźwiedzi polega na tym, że przebierańcy – Niedźwiedzie, Baba, Dziad i Grajek – chodzą od domu do domu, prezentują taniec i zbierają datki. Kiedyś były to jajka lub jabłka, dziś są to drobne kwoty pieniędzy. Muszą przejść przez całą miejscowość. Zaczynają o 13.00, kończą koło 18.00, 19.00. W zespole są jeszcze Poganiacze i Kominiarze. Ci z kolei zakładają wymazane sadzą rękawiczki i przez cały dzień gonią po całej wsi dzieci i „murzą” je po twarzach.</p>

<p style="text-align: justify;">– Kiedy było się dzieckiem, pamiętam, że miało się całe plany ucieczki przed Kominiarzami. Kiedy omurzyli, trzeba było się gdzieś na wsi umyć i uciekać dalej. Dziś to dla dzieci wciąż atrakcja. Kiedy byłem nastolatkiem, też chodziłem w przebierańcach. Dwa razy byłem Niedźwiedziem i dwa razy Poganiaczem. Poganiacz to ten najbardziej kolorowy, dziś ma makijaż bardzo dopracowany, czasem robiony przez półtorej godziny. Istnieje też hierarchia. Kiedy ktoś jest nowy, nie może od razu gonić ani być Kominiarzem – musi albo iść w słomie, albo za Babę lub Dziada – tłumaczy Łukasz i dodaje, że Niedźwiedź ma najgorzej, bo słoma na nim waży kilkadziesiąt kilogramów, a do tego cały czas jest polewana wodą, żeby się trzymała.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600781.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600781.png?1775390289" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Makijaż Poganiaczy jest misternym dziełem i powstaje czasem nawet półtorej godziny</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Łukasz Maćkowiak</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">A tę czapkę wyplata się ze specjalnej słomy. I dziś wygląda dokładnie tak samo jak przed stu laty.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Plotą jak przed wojną, czyki jak powstają słomiane niedźwiedzie" name="Plot%C4%85%20jak%20przed%20wojn%C4%85,%20czyki%C2%A0jak%20powstaj%C4%85%20s%C5%82omiane%20nied%C5%BAwiedzie"><strong>Plotą jak przed wojną, czyki jak powstają słomiane niedźwiedzie</strong></a></h2>

<p style="text-align: justify;">Jeszcze dwadzieścia lat temu niedźwiedzie chodziły po Górze w Poniedziałek Wielkanocny i niedzielę przewodnią, czyli pierwszą po Wielkanocy. Dwie dekady temu wprowadzono zmiany. Teraz starsza ekipa, ci bardziej doświadczeni, chodzą w Wielkanoc, a w poniedziałek – młodzi, którzy się przyuczają. Dziś najstarszy przebieraniec ma 55 lat, najmłodszy – 18. Przebierają się ojcowie i synowie. Samo przygotowanie niedźwiedzia zaczyna się dwa tygodnie przed pochodem. Wyplatanie powrozów trwa. Prawdziwe przygotowania ruszają w lipcu roku poprzedzającego.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600784.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600784.png?1775390289" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">To najstarsze zdjęcie dokumentujące zwyczaj niedźwiedzi w Górze pod Jarocinem. Elementem zwyczaju jest polewanie słomy wodą, także na przebierańcu. To po to, by strój lepiej się trzymał</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Łukasz Maćkowiak</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">– Chłopacy musieli sierpem ściąć odpowiedniej długości zboża. Kłosy muszą być jak najdłuższe i nie mogą przechodzić przez snopowiązałkę, żeby móc z tego te długie czapy wypleść. Mam nagraną relację pana Jana, który opowiada, jak wyplatano czapy przed wojną. I my dziś robimy to dokładnie tak samo. W 2024 zrobiliśmy akcję „wspólne zdjęcie pod pałacem”, na którym jest 400 osób i są niedźwiedzie. A w 2026 roku, mam nadzieję, na Wielkanoc będziemy już celebrować wpis na listę niematerialnego dziedzictwa – mówi Łukasz.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Jak wpisać tradycję na listę niematerialnego dziedzictwa?" name="Jak%20wpisa%C4%87%20tradycj%C4%99%20na%20list%C4%99%20niematerialnego%20dziedzictwa?"><strong>Jak wpisać tradycję na listę niematerialnego dziedzictwa?</strong></a></h2>

<p style="text-align: justify;">Jak do tego doszło? Łukasz znalazł w Internecie, na profilu Piotra Bałtroczyka, wpis o niedawno zmarłym gdzieś na Mazurach mężczyźnie, który zabiegał o wpisanie czegoś na listę niematerialnego dziedzictwa. Wtedy pierwszy raz usłyszał o takiej liście.</p>

<p style="text-align: justify;">– Poczytałem, sprawdziłem i okazało się, że wpisujemy się w kryteria idealnie. Tradycja i wiekowa, i kultywowana cały czas. Spotkaliśmy się z Tomaszem Łuczakiem z Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Przyjechał do nas też na konsultacje, na których byli m.in.: ksiądz proboszcz, przedstawiciele lokalnych władz, sołtys Góry, dyrektor biblioteki gminnej, dyrektor miejscowego ośrodka kultury, OSP, KGW, przedstawiciele stowarzyszenia i mieszkańcy Góry. Mnie wybrano do pisania wnios­ku. Powinien być napisany językiem nie naukowym, a raczej potocznym. Musi być też opracowany plan ochrony zwyczaju, w którym trzeba uwzględnić zagrożenia i czynniki, które mogą przyczynić się do jego zaginięcia – tłumaczy Łukasz.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600779.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600779.png?1775390289" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Tegoroczne górowskie niedźwiedzie przed pałacem Fischerów. Stowarzyszenie ma nadzieję, że najbliższa Wielkanoc, ta w 2026 roku, będzie jednocześnie celebrowaniem wpisu na listę niematerialnego dziedzictwa</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Łukasz Maćkowiak</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Tradycja, która łączy pokolenia – Góra czeka na decyzję ministerstwa" name="Tradycja,%20kt%C3%B3ra%20%C5%82%C4%85czy%20pokolenia%20%E2%80%93%20G%C3%B3ra%20czeka%20na%20decyzj%C4%99%20ministerstwa"><strong>Tradycja, która łączy pokolenia – Góra czeka na decyzję ministerstwa</strong></a></h2>

<p style="text-align: justify;">We wniosku trzeba też napisać, dlaczego zwyczaj jest ważny dla społeczności. Zwyczaj powinien też być przekazywany z pokolenia na pokolenie i stale odtwarzany, ale, jak mówi regulamin na stronie <em>niematerialne.nid.pl</em>, nie musi być statyczny. Może też ewoluować i zyskiwać nowe elementy, które kolejne pokolenia dodają, dostosowując zwyczaj do współczesnych warunków i potrzeb.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600782.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600782.png?1775390289" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Gorówscy przebierańcy chodzący w niedźwiedziach pieczołowicie stroją jeden drugiego przed wyruszeniem w pochód</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Łukasz Maćkowiak</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">Z działań ochronnych stowarzyszenie chce co roku robić akcję ze wspólną fotografią mieszkańców z niedźwiedziami i wydać broszurę ze zdjęciami przebierańców. Jeśli przejmą budynek – zorganizują izbę regionalną poświęconą przebierańcom z manekinami w słomie i strojach.</p>

<p style="text-align: justify;">– Zagrożeń tak naprawdę nie widzę. Chłopaki są tak zaangażowane. Teraz czekamy na dalsze kroki ministerstwa – kończy Łukasz.</p>

<p style="text-align: justify;">A stowarzyszenie już dziś zaprasza do Góry koło Jarocina na pochód niedźwiedzi wielkanocnych w samą Wielkanoc w 2026 roku.</p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Karolina Kasperek</strong></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/27/600779.png" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sun, 05 Apr 2026 09:30:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/zamieniaja-sie-w-niedzwiedzie-i-chodza-od-domu-do-domu-ta-tradycja-podbija-internet-2667686</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Tego o święconce nie wiecie. Kiedyś nie wolno było wkładać do niej jajek</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/tego-o-swieconce-nie-wiecie-kiedys-nie-wolno-bylo-wkladac-do-niej-jajek-2667869</link>
			<description>Czy zając w koszyku to chrześcijański symbol? Dlaczego dawniej święcono tylko baranka i dlaczego nie wolno było wkładać do święconki jajek? O tym wszystkim rozmawiamy z dr. Damianem Kasprzykiem, etnologiem, adiunktem w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Łódzkiego i członkiem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Towarzystwa Naukowego Płockiego.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: justify;">Koszyk wielkanocny</h2>

<h3 style="text-align: justify;">Ile w tym koszyczku symboliki pogańskiej, a ile chrześcijańskiej?</h3>

<p style="text-align: justify;">Polskie tradycje świąteczne, te wielkanocne, jak i bożonarodzeniowe, a także zaduszne, świętojańskie i inne, generują tego rodzaju pytania. Już badacze w romantyzmie twierdzili, że więcej w tym naszym świętowaniu elementów pogańskich niż chrześcijańskich. Zastrzegali jednak, że dotyczy to przede wszystkim zwyczajów warstw ludowych, chłopskich, gminnych, nie zaś mieszczańskich czy szlacheckich. Wracając do pytania: koszyczek wielkanocny stanowi dobry przykład swego rodzaju nawarstwienia tradycji pochodzących z różnych źródeł, które w ciągu setek lat biły równolegle. W koszyczku spotykają się wpływy chrześcijańskie, przedchrześcijańskie, ale także międzykulturowe w wymiarze całkiem współczesnym. Zacznijmy od podstawowego podziału na symbole religijne (biblijne) i świeckie, które roboczo nazwijmy niechrześcijańskimi. Do tych biblijnych przede wszystkim zaliczyć trzeba baranka i chleb. To czytelne symbole wywodzące się wprost z Nowego Testamentu. Z kolei jajko i zielone gałązki to elementy innej opowieści – stanowią uniwersalne symbole życia. Dla nich adekwatniejszym kontekstem są wiosna i budząca się do życia przyroda niż przekazy ewangeliczne. Opowieści różne, ale traktujące w gruncie rzeczy o tym samym – o nadziei odrodzenia. Zmartwychwstanie Jezusa jest dowodem zwycięstwa życia nad śmiercią, pozimowe zmartwych­wstanie przyrody również. To pierwsze ma wymiar duchowy, zaś to drugie – realny. Wiosenne ożywienie natury to szansa na plony i przetrwanie w wymiarze biologicznym. Dzisiaj wydaje nam się to dziwne, bo kto w bogatej Europie martwi się, że umrze z głodu? Nasi przodkowie – przedstawiciele przeważającej liczebnie warstwy chłopskiej – szczególnie na przednówku mogli mieć takie obawy. Żywność nie pochodziła ze sklepów. Konsumowano to, co wyprodukowano dzięki własnej ciężkiej pracy w sojuszu z siłami natury. W tym właśnie tkwi fenomen obecności chrześcijańskich i niechrześcijańskich (w znaczeniu uniwersalnym) symboli w jednym, niewielkim koszyczku zanoszonym w pewną wiosenną sobotę do kościoła.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Symboliczne znaczenie święconki</h2>

<h3 style="text-align: justify;">Powiedzieliśmy o baranku, pieczywie, jajku i zielonych akcentach. Co znaczą pozostałe elementy święconki – jakie jest ich symboliczne znaczenie?</h3>

<p style="text-align: justify;">Istotna jest sól. Chroni przed zepsuciem i konserwuje. Przekładając to na język metafor, chodzi o ochronę przed pokusami i grzechem oraz utrwalanie wiary. Chleb i sól to niezbędne minimum ludzkich potrzeb. Dzisiaj to zestaw symboliczny – wszak nadal w pewnych okolicznościach witamy się chlebem i solą, ale dawniej – realna podstawa funkcjonowania człowieka. Pamiętam, jak mieszkając w akademiku Uniwersytetu Łódzkiego, wypytywałem kolegów z różnych stron kraju o ich koszyczki wielkanocne. Ci ze wschodu mówili o białym serze. Na tamtych terenach wkłada się go do koszyków przecież nie dlatego, że twaróg jest czymś wyjątkowym, ale właśnie dlatego, że jest czymś powszednim w diecie. Zatem z jednej strony święcone produkty mają nawiązywać do konkretnych okoliczności biblijnych, na przykład wędliny i mięso to wspomnienie baranka ofiarnego, z drugiej uobecnia się w tym rytuale modlitewna formuła „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.</p>

<p style="text-align: justify;">Standardowo wkłada się do święconki także pieprz i chrzan – jedno i drugie, podobnie jak sól, mają właściwości konserwujące i wzmacniające doznania smakowe. Często pojawiają się masło, wypieki lub inne łakocie. Dziś lista święconych produktów jest bardzo długa, a ogranicza ją w zasadzie jedynie rozmiar koszyczka. Według wielu duchownych ta rozmaitość produktów jest pochodną desakralizacji tradycji wielka­nocnych. Baranek dodawany jest coraz częściej bezrefleksyjnie, a przecież stanowi centralny symbol tajemnicy odkupienia poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie.</p>

<h3 style="text-align: justify;">Wspomniał pan także o wpływach międzykulturowych. Jak to się objawia?</h3>

<p style="text-align: justify;">Dobrym przykładem jest zajączek. Symbol zająca zaczął w XIX wieku towarzyszyć obchodom Wielkanocy u Polaków zamieszkujących Górny Śląsk, Wielkopolskę, Pomorze. To w zachodnich regionach znany jest wielkanocny zwyczaj obdarowywania dzieci łakociami i innymi drobiazgami, zwany „zajączkiem”. Można to potraktować jako wyraźny dowód wpływów kultury niemieckiej. Etnolodzy wskazują na starogermańskie pochodzenie symbolu zająca. W towarzystwie tych zwierząt przedstawiano boginię wios­ny, płodności i przyrody Ostarę. Kościół katolicki stronił od symbolu zająca z uwagi na jego pogański rodowód oraz demoniczną naturę. Aktywność tego gatunku wzrasta po zmroku, należy więc do istot lunarnych – związanych z Księżycem, nocą i mrokiem, potencjalnie niebezpiecznych dla człowieka. Dzisiaj zajączek, zazwyczaj czekoladowy, pojawia się w okresie wielkanocnym prawie wszędzie. Skutecznie rozpowszechniają ten motyw reklamy i oferta handlowa. To między­kulturowe przenikanie ma też szerszy, nawet globalny wymiar. Otóż dawniej w koszyczku było to, co dawało własne gospodarstwo lub wytwarzała najbliższa okolica. Obecnie ów czekoladowy zajączek może być produkowany bardzo daleko, a sam koszyczek, raczej plastikowy niż wiklinowy, może pochodzić z Chin.</p>

<h3 style="text-align: justify;">Jak to ze święconką bywało – jeśli coś o tym wiemy – za takiego Jagiełły czy Mieszka?</h3>

<p style="text-align: justify;">To dosyć skomplikowana historia, ponieważ wymaga uwzględnienia nie tylko wymiaru czasowego, ale i przestrzennego oraz społecznego. Zwyczaj święcenia pokarmów w takiej formie, jaką znamy dzisiaj, nie pojawił się na naszych ziemiach równocześnie z chrześcijaństwem. Przyjmowany był stopniowo, w ścisłym związku z warunkami lokalnymi, które Kościół katolicki zawsze w jakiś sposób uwzględniał. Początkowo baranek był jedynym bohaterem tego wydarzenia. Błogosławiono symbol i pokarm jednocześnie, bo baranek mógł występować pod postacią mięsa tego zwierzęcia, ale częściej był wykonany z ciasta, masła lub w inny sposób, do baranka nawiązując jedynie kształtem. Taka postać święconki funkcjonowała początkowo w kręgach elity feudalnej. Praktyka błogosławienia pokarmów zstępowała ku niższym warstwom społecznym. Ciekawostką może okazać się to, że jajka – dziś jeden z podstawowych atrybutów-symboli Wielka­nocy – zaczęto uwzględniać przy błogosławieniu pokarmów prawdopodobnie dopiero w późnym średniowieczu. Kościół przez kilka stuleci zakazywał nie tylko święcenia, ale i spożywania jajek w okresie wielkanocnym. U Słowian jajko związane było z kultem solarnym (kształt żółtka). Było również uważane za potężny amulet przeciw czarom i złym mocom. Występowało w obrzędach wiosennych i ku czci zmarłych. Można powiedzieć, że było niebezpieczne dla nowej religii. Jednak jajko to symbol na tyle uniwersalny i oczywisty – związany z narodzinami i życiem w ogóle – że chrześcijaństwo nie mogło go zignorować i z niego zrezygnować. Można powiedzieć, że jajko samo utorowało sobie drogę do koszyczka.</p>

<h3 style="text-align: justify;">Jak i co święcono sto lat temu?</h3>

<p style="text-align: justify;">Gdy święcenie pokarmów solidnie zakorzeniło się w tradycji, często polegało na kropieniu wszystkiego, co przygotowane było do spożycia w okresie świąt. Siłą rzeczy produkty przygotowane do święcenia stanowiły demonstrację zamożności danego domu. W takich okolicznościach małe wiklinowe koszyczki, jakich używamy dzisiaj, bywały niepraktyczne. Żywność wożono lub noszono nieraz w wielkich koszach. Oczywiście, obok pojawiały się przeznaczone do święcenia niepozorne zawiniątka biedoty. Inną kwestią było miejsce święcenia pokarmów. W miejscowościach parafialnych był to, rzecz jasna, kościół. Duchowni byli jednak mobilni w Wielką Sobotę i nie zawsze trzeba było transportować święcone do kościoła. Proboszcz lub wikary jeździł po parafii i święcił pokarmy w domach lub miejscach, gdzie gromadzili się w tym celu wierni. W dworach i u bogatych gospodarzy w epoce pouwłaszczeniowej żywność wystawiano na stołach, które uginały się od wędlin, lukrowanych bab czy ogromnych ilości jaj. Dobrze obrazują to ekspozycje wielkanocne w muzeach etnograficznych na wolnym powietrzu. Ba! U szlachty święcono także piwo i mocniejsze trunki, w myśl zasady „Kto bogatemu zabroni?”. Można sobie jednak wyobrazić różnicę w święconce przygotowanej w magnackim pałacu i tej wyniesionej z biedniackiej chaty pod wiejską kapliczkę. To była bezdenna przepaść.</p>

<h3 style="text-align: justify;">Ile wiemy o dekorowaniu chałup na Wielkanoc i wiosnę?</h3>

<p style="text-align: justify;">Tak, jak współcześnie myjemy tradycyjnie okna „na Wielkanoc” i robimy generalne porządki, tak i dawniej dbano na wsiach nie tylko o czystość duchową, ale i estetykę obejścia. W tym celu odświeżano także chałupy z zewnątrz. W kilku miejscach, gdzie dawna substancja materialna drewnianych domów cudem ocalała, stało się to elementem tradycji kandydującym do miana regionalnego dziedzictwa kulturowego. W Chochołowie na Podhalu centrum wsi zabudowane jest szeregiem wiekowych chałup objętych opieką konserwatorską. Właściciele myją przed Wielkanocą domostwa, uzyskując tym sposobem zaskakujący efekt świeżości surowych belek. Inny przykład to słynne Zalipie, gdzie nie tylko bieli się po zimie ściany (tak czyniono w wielu regionach), ale także ozdabia się je misternymi wzorami kwiatowymi, co przyciąga latem rzesze turystów z kraju i ze świata. Wszędzie, gdzie podobne praktyki są kontynuowane, stanowią lokalną ciekawostkę kulturową i wyraz tożsamości mieszkańców. Zdarzają się przypadki wielka­nocnego ozdabiania otynkowanych ścian domów postawionych współcześnie. Wszystko zależy od wyobraźni, ale przede wszystkim stosunku gospodarza do tradycji.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/23/815631.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/23/815631.jpg?1775299960" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dr Damian Kasprzyk podkreśla, że w obrzędowości wielkanocnej nie jest łatwo oddzielić to, co chrześcijańskie, od tego, co pogańskie</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption"></span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h3 style="text-align: justify;">Święcenie potraw, śniadanie wielkanocne, lany poniedziałek... Jakie jeszcze tradycje wielkanocne znamy?</h3>

<p style="text-align: justify;">Jest ich, na szczęście, w Polsce wiele i mają rozmaity charakter. Są kontynuowane w ustalonych formach od pokoleń lub rewitalizowane przez aktywną młodzież, regionalistów, zaangażowanych parafian. Z etnologicznej perspektywy najciekawsze wydają się te, które wymagają dyscypliny organizacyjnej i zbiorowej mobilizacji. Są miejsca, gdzie w poniedziałkowy poranek gospodarze obchodzą i kropią święconą wodą pola. Na przykład w Bobrownikach i kilku okolicznych wsiach w Łowickiem uczestników tych pochodów nazywa się „chorągwiarzami”. Wędrują oni z chorągwią Jezusa Zmartwychwstałego, obchodzą granice miejscowości, śpiewają pieśni, święcą ziemię, nowo wybudowane domy, napotkanych mieszkańców. Miejsc, gdzie istnieje podobny zwyczaj, jest więcej. Często jako kropidło wykorzystuje się palemki wielkanocne, które później wbija się w miedzę. To działania o charakterze dziękczynno-zabezpieczającym. Uczestnicy wierzą, że ochronią gospodarstwa przed kataklizmami i zapewnią urodzaj.</p>

<p style="text-align: justify;">Z kolei w okolicach Raciborza, Gliwic i na Opolszczyźnie odbywają się w Poniedziałek Wielkanocny procesje konne. To też dowód na przenikanie się kultur, bo podobne praktyki mają miejsce w Niemczech, Austrii i na Morawach. Idea jest podobna do tej, która przyświeca obchodzeniu pól, przy czym dodatkowo pojawia się tutaj tradycja „wychodzenia naprzeciw Chrystusowi Zmartwychwstałemu”. Uczestnicy konnych procesji objeżdżają pola, prosząc w modlitwach o urodzaj. Do gospodarzy przyłączają się zazwyczaj okoliczni miłośnicy jeździectwa. Po objeździe odbywają się parady, wyścigi i inne imprezy przyciągające nie tylko mieszkańców, ale i turystów. Procesje, konne lub piesze, mają wspólny cel – jest nim błogosławieństwo pól. Mają zamanifestować wiarę oraz radość z faktu, że ludzkie zmagania o byt zaczyna wspierać budząca się do życia przyroda. Sadzę, że mieszkańcy wsi trudniący się rolnictwem o wiele lepiej rozumieją, skąd brała się radość, która towarzyszyła o tej porze roku naszym pracowitym przodkom.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/23/815956.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/23/815956.jpg?1775299960" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">W Borkach Małych wciąż żywa jest tradycja konstruowania bramy z wydmuszek. Czasem potrzeba ich kilka tysięcy</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption"></span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h3 style="text-align: justify;">Jakie tradycje można uznać za najbardziej oryginalne?</h3>

<p style="text-align: justify;">To rzecz względna. Oryginalne są „przywołówki” znane z Szymborza – dawnej wsi, obecnie dzielnicy Inowrocławia. W Niedzielę Wielkanocną młodzieńcy spotykają się na placu, wchodzą na podwyższenie i wygłaszają rymowanki na temat miejscowych panien. W tych wierszykach jest też mowa, ile wiader wody dziewczyna będzie musiała „przyjąć” następnego dnia. Tradycja „przywołówek” ma blisko dwieście lat, a obecnie kontynuuje ją miejscowy Klub Kawalerów. Swoją drogą, ci przywoływacze musieli i muszą być bystrymi i wygadanymi chłopakami z wyobraźnią. We wsi Borki Małe, w powiecie oleskim istnieje pielęgnowana co najmniej od połowy XX wieku tradycja zawieszania bramy wielkanocnej zbudowanej z kilku tysięcy wydmuszek. Wszystko odbywa się w nocy z soboty na niedzielę. W pracach biorą udział wyłącznie miejscowi kawalerowie, których jest trzynastu. Brama pojawia się między dwoma drzewami. To misterna i delikatna konstrukcja, do której wykonania wykorzystano w rekordowym 2012 roku ponad 6000 wydmuszek! Bramy powstają według projektu, bywają trójwymiarowe, a w minionych latach przedstawiały kartkę świąteczną, baranka, kielich z hostią, koszyk wielkanocny. Niech podobne wyobraźnia i determinacja towarzyszą czytelnikom „Tygodnika Poradnika Rolniczego” w czasie Świąt Wielkanocnych i długo, długo po nich.</p>

<p style="text-align: justify;">Rozmawiała<br>
Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/23/600780.png" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sat, 04 Apr 2026 13:30:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/tego-o-swieconce-nie-wiecie-kiedys-nie-wolno-bylo-wkladac-do-niej-jajek-2667869</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Pisanki tworzy miesiącami. Efekt? Każda nie do podrobienia</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pisanki-tworzy-miesiacami-efekt-kazda-nie-do-podrobienia-2649041</link>
			<description>Dlaczego szpilką całkiem inaczej pisze się niż kistką? Czy pisankarze podglądają siebie nawzajem? I przy jakiej literaturze najlepiej powstają niektóre pisanki? O tym porozmawialiśmy z Dorotą Garbiec – twórczynią ludową z Dobrzenia Wielkiego w powiecie opolskim.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: justify;">Co to jest mazelonka?</h2>

<p style="text-align: justify;">Dorota wita w zielonej plisowanej spódnicy po same kostki, białej bluzce, haftowanej kamizelce i wianku. Na ustach – amarantowa pomadka. Świetnie gra ze stalowymi oczami Doroty. Natychmiast dowiaduję się, że haftowana góra i plisowana zieleń to jedno i nosi nazwę „mazelonka”. <strong>To rodzaj sukni noszonej przez kobiety na Śląsku. Jej nazwa pochodzi najprawdopodobniej od włoskiego słowa <em>mezzalana</em>, oznaczającego dosłownie „półwełna”.</strong> Tkanina bowiem, z której szyto ten śląski strój odświętny, wykonana była najczęściej z nitek lnu połączonych z nitkami wełny. Czasem wełnę zastępował jedwab. Tak przynajmniej czytamy w Słowniku języka polskiego pod redakcją Doroszewskiego. Góra to zdobiony barwnym haftem oplecek. Na przodzie – rozety. Na plecach – motyw drzewa życia. A kwiaty na głowie to galanda, którą nosiły panny.</p>

<p style="text-align: justify;">– Jestem mężatką. Wiem, powinnam nosić czepiec. Ale jakoś mi te czepce nie pasują, nie podobam się sobie w nich. Wszyscy się już do mnie w galandzie przyzwyczaili – mówi Dorota.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="embed-gallery-1-tpr_class"><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528289.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528290.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528291.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528313.jpg?1774089341"></span></div>

<h2 style="text-align: justify;">Pisanki sie maluje czy pisze?</h2>

<p style="text-align: justify;">Urodziła się w pobliskich Tułowicach – mieście słynącym od końca XIX wieku z porcelany. Do Tułowic z dawnych Kresów, ze wsi Przebraże w powiecie łuckim na Wołyniu, przesiedlono babcię Doroty. Babcia przywiozła ze sobą tradycję pisania jajek. Nauczyła sztuki syna, czyli tatę Doroty, a on nauczył córkę. Dorota zaznacza, że należy mówić nie o malowaniu, a o pisaniu jaj. Pisanki, podobnie jak ikony, wyłącznie „się pisze”.</p>

<p style="text-align: justify;">– To pisanki pisane metodą batiku i szpilką. <strong>Batik to barwienie jaja kolejno coraz ciemniejszymi kolorami. </strong>Wzór powstaje poprzez naniesienie na kolorowe tło rysunku woskiem, wybarwienie na kolejny kolor i starcie wosku, pod którym ujawnia się wzór w kolorze z poprzedniego barwienia.</p>

<p style="text-align: justify;">Dorota dodaje, że pierwsze pisanki na Opolszczyźnie datowane są na X wiek. Ich fragmenty znaleziono podczas wykopalisk na opolskim Ostrówku, dziś centralnej dzielnicy miasta.</p>

<p style="text-align: justify;">– Te pisanki były z gliny i wapienia, ale część z nich została pokryta wzorem metodą batikową, tak jak robimy to dzisiaj. I z wykorzystaniem wosku pszczelego. Ta opolska pisanka została na całe wieki zapomniana, a potem pojawiła się kroszonka opolska, na której wzór powstaje w wyniku zdrapywania farby – opowiada twórczyni.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Przy użyciu jakiego narzędzia powstają pisanki?</h2>

<p style="text-align: justify;">Dorota z siostrą pisały jajka szpilką. Tata czasem wykorzystywał kistkę, czyli narzędzie ze zbiorniczkiem na wosk. Dorota została przy szpilce.</p>

<p style="text-align: justify;">– Co roku w Wielki Piątek siedzieliśmy z siostrą i tatą przy stole kuchennym i pisaliśmy. Mama gotowała. <strong>Na Wielkanoc mieliśmy zawsze barszcz biały, białą kiełbasę, bigos, no i jaja. </strong>Ze słodkich rzeczy makowiec i sernik. Myślałam zawsze, że te pisanki to tak w każdym domu, że to normalne, ale kiedy byłyśmy starsze i zaglądałyśmy innym dzieciom do koszyczka, okazywało się, że mają inne jajka. Nie było takich pięknych, jak nasze – wspomina Dorota.</p>

<p style="text-align: justify;">Barwiły jajka w barwnikach spożywczych – innych nie było. Najczęściej na niebiesko i czerwono. To ulubione kolory Doroty, zwłaszcza czerwony.</p>

<p style="text-align: justify;">– A teraz najbardziej lubię czarne jajka. To symbol dostojeństwa. Podarowuje się je osobie, którą się bardzo ceni. W tym roku prawie wszyscy zamawiają niebieskie. A mi jakoś najmniej po drodze z tym błękitem – mówi Dorota i dodaje, że nigdy nie wiadomo, jaki odcień, bez względu na kolor, przybierze jajo. Farba jest jedna, ale każda skorupka jest inna i inaczej „łapie” kolor. Dziś na warsztatach pracuje na barwnikach spożywczych, bo te są bezpieczne dla dzieci. Tam jednak jest tylko pięć kolorów: – żółty, pomarańczowy, niebieski, czerwony i zielony. Jeśli chce otrzymać czarny czy fiolet, robi barwnik z bibuły. A ostatnio ściągała specjalne barwniki do pisanek ze Stanów Zjednoczonych.</p>

<p style="text-align: justify;">– W Stanach nie tylko są sklepy wyłącznie z barwnikami do pisanek. Tam wielu ludzi kolekcjonuje pisanki polskie i ukraińskie. Ostatnio wysyłałam moje pisanki do Atlanty. Wystawiam je na Etsy – międzynarodowej platformie sprzedażowej. Jedno jajko, niestety, dotarło w częściach. Tyle lat wysyłam po Polsce i nic się nie dzieje. Trochę się zniechęciłam. A Amerykanka napisała mi: „Nie zniechęcaj się! My tu kolekcjonujemy te pisanki!” – mówi Dorota.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Jak zaczęła się przygoda Doroty z pisaniem pisanek?</h2>

<p style="text-align: justify;">Po technikum skończyła studium bibliotekarskie i zaczęła pracę jako bibliotekarka w Domu Kultury w Tułowicach. Tam nie tylko wypożyczała książki, ale również angażowała się w różne działania kulturalne. <strong>Uczyła dzieci pisania pisanek i jeździła z nimi na konkursy. Tam zaczęła podglądać twórczynie ludowe od szpilki i batiku. </strong>I zaczęła zajmować się pisankami bardziej profesjonalnie. Dziś regularnie jeździ na jarmarki wielkanocne, w tym na pokazy w Muzeum Wsi Opolskiej. Jej pisanki kupują i Polacy, i Niemcy. I nie tylko bogaci.</p>

<p style="text-align: justify;">– Pisanki teraz sprzedają się trochę lepiej niż jeszcze pięć lat temu. Kiedy zaczynałam pisać i te moje jajka nie wyglądały jeszcze tak jak dzisiaj, sprzedawałam je za 10 zł. Niektórzy kupujący pukali się w głowę, mówiąc: „Dziesięć złotych za taką pisankę?! A u Chińczyka za tyle to dziesięć plastikowych można kupić!”. Teraz ludzie patrzą nieco inaczej. Każdy chce mieć coś oryginalnego, niepowtarzalnego. Ja, oczywiście, powtarzam wzory, ale nigdy nie wyjdzie taki sam, podobnie jak kolor – wyjaś­nia artystka.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528318.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528318.jpg?1774089341" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dorota podczas jednego z licznych warsztatów dla dzieci, które uczy pisania rozet i palemek</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2 style="text-align: justify;">Czy istnieją konkursy pisankarskie?</h2>

<p style="text-align: justify;">Do pisania jaj siada dziś dużo wcześniej niż w dzieciństwie, najczęściej we wrześniu. Wtedy opracowuje nowe wzory i obmyśla dla nich tła. <strong>Wszystko po to, żeby wystartować w kolejnym konkursie pisankarskim w marcu następnego roku.</strong> I za każdym razem jajko musi być jakoś innowacyjne. Pytam, jak to możliwe, skoro widać na skorupkach właściwie dwa motywy.</p>

<p style="text-align: justify;">– Na moich pisankach są przede wszystkim rozety i palemki. Czasem pojawiaja się kwiatuszki i kropeczki. Na czym polega innowacja? <strong>Z tych rozet można wykombinować wiele różnych wzorów.</strong> Można je różnie względem siebie układać. Są w tłach w kształcie rombów, tworzą wstęgi opasujące jajo – opowiada i pokazuje jajo, na kórym rozety w ognistych kolorach utworzyły indiański wzór.</p>

<p style="text-align: justify;">Jej pisanki zajęły drugie miejsce na konkursie wojewódzkim. Na ogólnopolskim – pierwsze.</p>

<p style="text-align: justify;">– To drugie miejsce było szczególnie ważne, bo tam szpilka konkuruje w jednej kategorii z kistką. Trudno z kistką wygrać, bo to narzędzie daje więcej możliwości. Można nią tworzyć geometryczne wzory. Przy szpilce zostają jedynie krótkie jak przecinek pociągnięcia z łezką na końcu, bo na szpilce mało wosku. Kistka ma cały zbiorniczek, więc kreska może być dużo dłuższa – tłumaczy Dorota.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="embed-gallery-1-tpr_class"><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528292.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528293.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528294.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528295.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528296.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528297.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528298.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528299.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528300.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528301.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528302.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528315.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528316.jpg?1774089341"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528317.jpg?1774089341"></span></div>

<h2 style="text-align: justify;">Co pomaga w tworzeniu pisanek?</h2>

<p style="text-align: justify;">Koncepcje na nowe wzory przychodzą jej późnym wieczorem, kiedy leży w łóżku. Pracuje wieczorami, często w weekendy, po sobotnim przedpołudniowym „lataniu na miotle”. Do pisania włącza audiobook. Czego wtedy słucha?</p>

<p style="text-align: justify;">– Najczęściej kryminałów. Jakoś mnie relaksują. Oczywiście lubię też klasykę – ostatnio odkrywam na nowo „Chłopów”, w których zresztą są ustępy o pisankach. Ale najczęściej jednak słucham o seryjnych mordercach i niewyjaśnionych sprawach. Ostatnio na topie jest „Komisarz Oczko” – opisuje zaskakujący warsztat pracy Dorota.</p>

<p style="text-align: justify;">W zestawieniu ze spływającymi jej spod galandy dwoma warkoczami w kolorze srebrny blond intryguje tym bardziej. Okazuje się, że większość pisanek w koszu na stole powstało przy kryminałach.</p>

<p style="text-align: justify;">– Czasem piszę, piszę... i czuję nagle ból w plecach. Spoglądam do audiobooka. „Ach, jeszcze dwiadzieścia minut do końca rozdziału. To może jeszcze rozetka i dwie palemki” – mówi o „kryminalnej” motywacji do pracy.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528309.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528309.jpg?1774089341" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dorota Garbiec do pisania pisanek siada już we wrześniu. Wiele z nich powstało przy odsłuchiwaniu kryminałów</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Karolina Kasperek</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">Klienci czasem proszą o konkretne kolory lub wzory w pisankach. W zeszłym roku zamawiali brązy, beże i czarno-białe – pasowały im do wystroju wnętrz. W tym roku niebieskie. Dzieci najbardziej lubią różowe i fioletowe pisanki.</p>

<p style="text-align: justify;">Trudno powiedzieć, jak długo powstaje jedna pisanka, bo Dorota pracuje raczej kolorami niż na sztuki. Jednego dnia zajmuje się pisaniem na zabarwionym na żółto. <strong>Potem barwi na pomarańczowo i kolejnego dnia pisze na tym kolorze. Barwi na czerwono i znów kolejnego dnia pisze. </strong>To droga do fioletu, a potem do czerni. W jednym sezonie ma do sprzedania przynajmniej setkę kolorowych skorupek.</p>

<p style="text-align: justify;">Pytam, czy twórcy podglądają się czasem nawzajem.</p>

<p style="text-align: justify;">– Inspirujemy się sobą i zdradzamy sobie tajniki tej sztuki. Większość moich umiejętności zawdzięczam twórczyniom ludowym. I każda z nas ma swój styl pisania. Jest nie do podrobienia. Kiedy widzimy jajko, wiemy, czyje jest. Pociągnięcia szpilką czy kistką są jak linie papilarne. Pisanie jaj ma więc jednak jakieś kryminalne akcenty – kończy żartem dobrzeńska twórczyni.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://halowies.pl/rolnictwo/wies-i-rodzina/to-pierwsza-wielkanoc-pacjentow-hospicjum-proroka-eliasza-2433388">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2023/04/04/401854.jpg?" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              wieś
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              To pierwsza Wielkanoc pacjentów Hospicjum Proroka Eliasza
            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p style="text-align: justify;">Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/529545.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sat, 04 Apr 2026 11:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pisanki-tworzy-miesiacami-efekt-kazda-nie-do-podrobienia-2649041</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Skąd się wziął zając wielkanocny? Ta historia zaskakuje</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/skad-sie-wzial-zajac-wielkanocny-ta-historia-zaskakuje-2649040</link>
			<description>Tradycje i symbole wielkanocne ewoluowały z czasem, choć niektóre istniały już od stuleci. Dla chrześcijan Wielkanoc jest świętem zmartwychwstania Chrystusa, ale towarzyszy jej wiele tradycji, których nie znajdziecie na kartach Ewangelii.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p>W artykule przeczytasz:</p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Zaj%C4%85c%20wielkanocny%20%E2%80%93%20jak%20sta%C5%82%20si%C4%99%20symbolem%20%C5%9Bwi%C4%85t?" target="_blank">Zając wielkanocny – jak stał się symbolem świąt?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kr%C3%B3lik%20czy%20zaj%C4%85c?%20Wielkanocne%20tajemnice%20uszatego%20pos%C5%82a%C5%84ca" target="_blank">Królik czy zając? Wielkanocne tajemnice uszatego posłańca</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Pisanki%20%E2%80%93%20poga%C5%84ski%20symbol%20%C5%BCycia%20czy%20chrze%C5%9Bcija%C5%84ska%20tradycja?" target="_blank">Pisanki – pogański symbol życia czy chrześcijańska tradycja?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czerwone%20jajka%20i%20Maria%20Magdalena%20%E2%80%93%20wielkanocne%20obrz%C4%99dy%20w%20prawos%C5%82awiu" target="_blank">Czerwone jajka i Maria Magdalena – wielkanocne obrzędy w prawosławiu</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Baranek%20wielkanocny%20i%20%C5%9Bwi%C4%99cenie%20pokarm%C3%B3w%20%E2%80%93%20duchowa%20uczta%20z%20g%C5%82%C4%99bokimi%20korzeniami" target="_blank">Baranek wielkanocny i święcenie pokarmów – duchowa uczta z głębokimi korzeniami</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#%C5%9Awi%C4%99conka%20%E2%80%93%20staro%C5%BCytny%20zwyczaj%20z%20nowym%20znaczeniem" target="_blank">Święconka – starożytny zwyczaj z nowym znaczeniem</a></li>
</ul></div>
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Zając wielkanocny – jak stał się symbolem świąt?" name="Zaj%C4%85c%20wielkanocny%20%E2%80%93%20jak%20sta%C5%82%20si%C4%99%20symbolem%20%C5%9Bwi%C4%85t?">Zając wielkanocny – jak stał się symbolem świąt?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Najbardziej znany świecki symbol chrześcijańskiego święta, czyli <strong>zając wielkanocny,</strong> „mieszkał” najpierw na terenie dzisiejszych Niemiec, a potem został sprowadzony do Ameryki przez niemieckich imigrantów.</p>

<p style="text-align: justify;">Uważa się, że zdobienie jajek sięga co najmniej XIII wieku, podczas gdy obrzęd parady wielkanocnej ma jeszcze starsze korzenie. Inne tradycje, takie jak słodycze wielkanocne, to dużo bardziej współczesne elementy.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo left-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580221.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580221.jpg?1774086241" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Zając to motyw obecny w starożytnej ceramice, rzeźbie i malowidłach. Symbolizował płodność i moc odradzania się</div>        
            <div class="se__source">
              <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">pixabay</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Królik czy zając? Wielkanocne tajemnice uszatego posłańca" name="Kr%C3%B3lik%20czy%20zaj%C4%85c?%20Wielkanocne%20tajemnice%20uszatego%20pos%C5%82a%C5%84ca">Królik czy zając? Wielkanocne tajemnice uszatego posłańca</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Skąd wziął się zając wielkanocny? Ewangelie nie wspominają o długouchym stworzeniu, które dostarczałoby zdobione jajka grzecznym dzieciom w Niedzielę Wielkanocną. Dokładne pochodzenie tej tradycji jest niejasne, ale króliki znane są jako wyjątkowo płodne stworzenia. W starożytności zające, których wizerunki później stosowano zamiennie z królikami, <strong>były symbolem płodności i nowego życia.</strong></p>

<p style="text-align: justify;">Zając wielkanocny był symbolem wykorzystywanym przez niemieckich luteranów i w pismach pojawia się już w 1500 roku. Miał to być zając, który znosił kolorowe jajka. Zwano go <em>Osterhase</em> lub <em>Oschter Haws</em>. Po 1700 roku przybył do Ameryki po raz pierwszy wraz z niemieckimi imigrantami, którzy osiedlili się w Pensylwanii i przywieźli ze sobą tę tradycję.</p>

<p style="text-align: justify;">Dzieci imigrantów budowały gniazda, w których zwierzę mogło składać kolorowe jaja. Z czasem zwyczaj ten rozprzestrzenił się w całych Stanach Zjednoczonych, a prezenty od legendarnego zająca w poranek wielkanocny rozszerzyły się o czekoladę i inne rodzaje słodyczy oraz prezenty. Gniazda natomiast zastąpiono udekorowanymi koszami.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Pisanki – pogański symbol życia czy chrześcijańska tradycja?" name="Pisanki%20%E2%80%93%20poga%C5%84ski%20symbol%20%C5%BCycia%20czy%20chrze%C5%9Bcija%C5%84ska%20tradycja?">Pisanki – pogański symbol życia czy chrześcijańska tradycja?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Pisanki są najprawdopodobniej związane z tradycjami pogańskimi, czyli przedchrześcijańskimi. Jajko, również starożytny symbol nowego życia, było kojarzone z pogańskimi świętami celebrującymi nadejście wiosny. Z chrześcijańskiej perspektywy pisanki mają symbolizować <strong>wyjście Jezusa z grobu i zmartwychwstanie.</strong></p>

<p style="text-align: justify;">Dekorowanie jajek na Wielkanoc to tradycja, która sięga co najmniej XIII wieku według niektórych źródeł. Jednym z wyjaśnień tego zwyczaju jest to, że jajka były dawniej zakazanym pokarmem w okresie Wielkiego Postu, więc ludzie malowali je i ozdabiali, aby zaznaczyć koniec okresu pokuty i postu. Podejrzewa się, że jaja były ważnym symbolem w kultach przedchrześcijańskich i przeniknęły z nich do tradycji chrześcijańskiej, podobnie jak to się działo z nazwami. Na przykład dzisiejsza angielska nazwa Wielkanocy – <em>Easter</em> – wywodzi się od imienia pogańskiej bogini wiosny Eostre.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580219.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580219.jpg?1774086241" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Zdobiliśmy jaja być może z radości, że wreszcie, po długim okresie postu, można je znów spożywać</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">freepik</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Czerwone jajka i Maria Magdalena – wielkanocne obrzędy w prawosławiu" name="Czerwone%20jajka%20i%20Maria%20Magdalena%20%E2%80%93%20wielkanocne%20obrz%C4%99dy%20w%20prawos%C5%82awiu">Czerwone jajka i Maria Magdalena – wielkanocne obrzędy w prawosławiu</a></h2>

<p style="text-align: justify;">W prawosławiu jajka wielkanocne są farbowane na czerwono, aby symbolizować krew Chrystusa. Według greckiej tradycji prawosławnej niektórzy uważają, że praktyka ta nawiązuje do historii o Marii Magdalenie, która przyniosła jajka, aby podzielić się nimi z innymi podczas czuwania przy grobie Jezusa, ale jajka zrobiły się czerwone, gdy dowiedzieli się, że Jezus zmartwychwstał.</p>

<p style="text-align: justify;">W tradycji greckiego Kościoła prawosławnego <strong>w Wielki Czwartek jajka są farbowane na czerwono</strong>, na pamiątkę ostatniej wieczerzy – ostatniego posiłku, jaki Jezus spożył z apostołami w Jerozolimie przed ukrzyżowaniem.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Baranek wielkanocny i święcenie pokarmów – duchowa uczta z głębokimi korzeniami" name="Baranek%20wielkanocny%20i%20%C5%9Bwi%C4%99cenie%20pokarm%C3%B3w%20%E2%80%93%20duchowa%20uczta%20z%20g%C5%82%C4%99bokimi%20korzeniami">Baranek wielkanocny i święcenie pokarmów – duchowa uczta z głębokimi korzeniami</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Maślany baranek jest tradycyjnym pokarmem wielkanocnym. Chrześcijanie nazywają Jezusa Barankiem Bożym, ale symbol jagnięcia w kontekście Wielkanocy ma korzenie we wczesnych obchodach Paschy, czyli święta Izraelitów obchodzonego na pamiątkę ostatniej plagi egipskiej i wyzwolenia z egipskiej niewoli. Tuż przed wyprowadzeniem Izraelitów z Egiptu Mojżesz miał usłyszeć przekaz od Boga, by spożyć baranka, a potem pomalować drzwi jego krwią, aby kiedy Pański Anioł Śmierci będzie przemierzał Egipt i zsyłał na faraona plagi, te omijały domy wyznawców Jahwe. Odtąd na początku wiosny Izraelici świętowali Pesach. Żydzi, którzy przyjęli chrześcijaństwo, kontynuowali tradycję jedzenia jagnięciny na Wielkanoc. Jagnięcina była też jednym z pierwszych świeżych mięs dostępnych po długiej zimie, ponieważ jagnięta rodzą się zwykle w styczniu i lutym.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Święconka – starożytny zwyczaj z nowym znaczeniem" name="%C5%9Awi%C4%99conka%20%E2%80%93%20staro%C5%BCytny%20zwyczaj%20z%20nowym%20znaczeniem">Święconka – starożytny zwyczaj z nowym znaczeniem</a></h2>

<p style="text-align: justify;">A samo święcenie pokarmów? Jak czytamy na stronach <strong>Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie,</strong> to kontynuacja wczesnochrześcijańskiej tradycji składania w ofierze pierwocin, czyli pierwszych plonów, z jednoczesnym dziękczynieniem Bogu za nie. O tym zwyczaju wspomina już w swoim dziele „Tradycja Apostolska” z 215 roku po Chrystusie Hipolit Rzymski – pisarz wczesnego Kościoła, ojciec Kościoła, męczennik i święty Kościoła katolickiego.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580220.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580220.jpg?1774086241" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">W polskiej święconce można znaleźć i klasykę, jak maślany baranek, i rzeczy bardziej zaskakujące, jak choćby pudełko z zapałkami</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Emilia Baczyńska/pixabay</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">Święcono, a właściwie błogosławiono, głównie pokarmy, których nie można było spożywać w Wielkim Poście. Do Polski zwyczaj „święconki” dotarł dosyć późno – pierwsze wzmianki pochodzą z 1300 roku. Czy podobnie z pokarmami, witając coraz dłuższy dzień, czynili nasi przedchrześcijańscy przodkowie? Tego nie wiemy i naukowcy będą tu wieść spór. Idąc z koszyczkiem, pamiętajmy tylko, że dla naszych przodków sól miała zdolność odstraszania złych mocy i symbolizowała oczyszczenie, chleb miał im gwarantować dobrobyt, a chrzan zapewniać tężyznę fizyczną.</p>

<p style="text-align: justify;">Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/581644.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sat, 04 Apr 2026 10:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/skad-sie-wzial-zajac-wielkanocny-ta-historia-zaskakuje-2649040</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Te rośliny symbolizują Wielkanoc. Znasz ich znaczenie?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/te-rosliny-symbolizuja-wielkanoc-znasz-ich-znaczenie-2649038</link>
			<description>Wielkanoc tuż-tuż! Te piękne, wiosenne święta mają nie tylko swoją silną wymowę religijną, ale również łączy się z nimi wiele symboli, wśród nich te roślinne. Jakie rośliny kojarzą się z Wielkanocą i co symbolizują?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: justify;">Bukszpan na Wielkanoc: co symbolizuje?</h2>

<p style="text-align: justify;">Ozdobne<strong> bukszpany wiecznozielone</strong> są symbolami <strong>nieśmiertelności</strong>. Z tego względu często gałązkami tej rośliny <strong>dekoruje się koszyczek wielkanocny.</strong> Z bukszpanu tworzy się również <strong>stroiki</strong> czy <strong>wianki</strong>. Niektórzy wierzą, że zawieszone na drzwiach <strong>odstraszają złe moce</strong>. Wszystko wynika z faktu, iż bukszpan przez cały rok zachowuje swoją zieloną barwę, symbolizuje więc <strong>witalność i odradzającą się przyrodę. </strong></p>

<h2 style="text-align: justify;">Dlaczego na Wielkanoc siejemy rzeżuchę?</h2>

<p style="text-align: justify;"><strong>Pieprzyca siewna</strong>, czyli popularna <strong>rzeżucha</strong>, to typowa wielkanocna roślina. Jest nie tylko wiosenną dekoracją, ale także <strong>źródłem wielu witamin</strong>! Idealnie pasuje do <strong>śniadania</strong>, także tego w Wielkanoc. Prawdopodobnie zwyczaj jej wysiewania wiosną rozpoczął się w XV wieku. Spożycie rzeżuchy może pomóc <strong>w polepszeniu kondycji naszych włosów oraz w walce z problemami skórnymi. </strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Przeczytaj także: <u><a href="https://halowies.pl/dom-i-ogrod/katalog-roslin/dlaczego-warto-wyhodowac-rzezuche-w-domu-i-dodac-ja-do-kanapek-2390963" target="_blank">Dlaczego warto wyhodować rzeżuchę w domu i dodać ją do kanapek?</a></u></strong></p>

<h2 style="text-align: justify;"><span style="font-size:16.8px">Czy oliwka to symbol Wielkanocy?</span></h2>

<h2 style="text-align: justify;">
<span style="color:rgb(0, 0, 0); font-size:14px">Często koszyczki wielkanocne czy świąteczne stoły zdobi</span><strong style="color:rgb(0, 0, 0); font-size:14px"> gałązka oliwki europejskiej</strong><span style="color:rgb(0, 0, 0); font-size:14px">. Drzewo oliwne to roślina o bardzo pozytywnej i bogatej symbolice. W starożytnym Egipcie oraz w antycznej Grecji świadczyła o </span><strong style="color:rgb(0, 0, 0); font-size:14px">zwycięstwie</strong><span style="color:rgb(0, 0, 0); font-size:14px">. Obecnie symbolizuje </span><strong style="color:rgb(0, 0, 0); font-size:14px">pokój i pojednanie</strong><span style="color:rgb(0, 0, 0); font-size:14px">. </span>
</h2>

<h2 style="text-align: justify;">Rącznik pospolity, czyli krzew Jonasza na święto Zmartwychwstania</h2>

<p style="text-align: justify;">Rącznik zwany jest także <strong>rycynusem</strong> bądź <strong>kleszczowiną</strong>. Należy do rodziny <strong>wilczomleczowatych</strong>. Jeszcze jedną, bardzo symboliczną nazwą tej rośliny jest <strong>krzew Jonasza</strong>. Wiąże się ona z biblijną opowieścią o człowieku, któremu Bóg darował życie i dał drugą szansę na zbawienie. Chociaż<strong> rącznik jest silnie trujący</strong>, to w warunkach przemysłowych uzyskuje się z niego <strong>olej o cennych właściwościach.</strong> Roślina ta<strong> odstrasza również niechcianych gości w ogrodzie – turkucie podjadki oraz krety. </strong></p>

<h2 style="text-align: justify;">Jakie kwiaty kojarzą się z Wielkanocą?</h2>

<p style="text-align: justify;">Sasanka to niezwykle urokliwa bylina, pojawiająca się najczęściej na wysokogórskich łąkach. Stanowi przede wszystkim <strong>symbol zmartwychwstania Jezusa</strong>. Roślina ta ma charakterystyczne,<strong> dzwonkowate kwiaty,</strong> które kwitną od końca maja do marca. Mogą one przybierać kolory <strong>fioletowe, białe, czerwone czy purpurowe</strong> – wszystko zależy od odmiany. W wielu krajach europejskich <strong>sasanki uważa się za kwiaty Wielkanocy</strong>. Dawniej zawarty w kwiatach sasanek barwnik był używany do <strong>kolorowania pisanek.</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Przeczytaj także: <a href="https://halowies.pl/dom-i-ogrod/zrob-to-sam-diy/jak-zrobic-naturalne-i-zaskakujace-pisanki-na-wielkanoc-2432821" target="_blank"><u>Jak zrobić naturalne i zaskakujące pisanki na Wielkanoc?</u></a></strong></p>

<h2 style="text-align: justify;">Wierzbowe witki jako symbol wielkanocny</h2>

<p style="text-align: justify;">Obowiązkowo występujące w każdej palemce święconej w Niedzielę Palmową są<strong> wierzbowe witki.</strong> Zdobne są one w<strong> mięciutkie pąki kwiatowe</strong>, na wpół okryte łuską – tak zwane <strong>kotki</strong>. Symbolizują one <strong>życie, które odradza się w trudnych, niesprzyjających warunkach</strong>. Wsadzone w ziemię gałązki wierzby<strong> szybko się ukorzeniają</strong> – stąd przekonanie o ich <strong>życiodajnej symbolice. </strong></p>

<p style="text-align: justify;"> </p>

<p style="text-align: justify;">Kamila Berthold</p>

<p style="text-align: justify;">fot. Justyna Czupryniak/canva</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580793.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.berthold@pwr.agro.pl (Kamila Berthold)</author>
			<pubDate>Fri, 03 Apr 2026 10:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/te-rosliny-symbolizuja-wielkanoc-znasz-ich-znaczenie-2649038</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Na Śląsku połyka się bazie z palmy. Te wielkanocne zwyczaje zaskakują</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/na-slasku-polyka-sie-bazie-z-palmy-te-wielkanocne-zwyczaje-zaskakuja-2649037</link>
			<description>Wielkanoc to jaja i woda – to oczywiste. Jednak nie wszędzie pisanka wygląda tak samo, a czasem malowane jajo nawet nie ma prawa tak się nazywać. Z wodą można przyjść do kogoś, ale i można iść do wody. Jak choćby na Opolszczyźnie w okolicach Dobrzenia Wielkiego.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p>Z artykułu dowiesz się:</p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Jakie%20tradycje%20wielkanocne%20s%C4%85%20kultywowane%20w%20okolicach%20Dobrzenia%20Wielkiego?" target="_blank">Jakie tradycje wielkanocne są kultywowane w okolicach Dobrzenia Wielkiego?</a></li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czy%20w%20Niedziel%C4%99%20Palmow%C4%85%20%C5%82yka%C5%82o%20si%C4%99%20bazie%20kotki?" target="_blank">Czy w Niedzielę Palmową łykało się bazie kotki?</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Co%20robi%C5%82o%20si%C4%99%20w%20Wielki%20Czwartek%20i%20Pi%C4%85tek%20wg%20tradycji?" target="_blank">Co robiło się w Wielki Czwartek i Piątek wg tradycji?</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czy%20dawniej%20mo%C5%BCna%20by%C5%82o%20sprz%C4%85ta%C4%87%20w%20Wielk%C4%85%20Sobot%C4%99?" target="_blank">Czy dawniej można było sprzątać w Wielką Sobotę?</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Jak%20dawniej%20obchodzono%20Niedziel%C4%99%20Wielkanocn%C4%85?" target="_blank">Jak dawniej obchodzono Niedzielę Wielkanocną?</a></p>
	</li>
</ul></div>
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Jakie tradycje wielkanocne są kultywowane w okolicach Dobrzenia Wielkiego?" name="Jakie%20tradycje%20wielkanocne%20s%C4%85%20kultywowane%20w%20okolicach%20Dobrzenia%20Wielkiego?">Jakie tradycje wielkanocne są kultywowane w okolicach Dobrzenia Wielkiego?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Na Śląsku Opolskim regionów i<strong> tradycji wielkanocnych</strong> wiele. Piotr Szafrański sławi tradycję Dobrzenia Wielkiego i okolic. Ponoć obrzędy tam kultywowane kilka wiosek dalej już nie są znane. Tymczasem w wioskach w gminach Dobrzeń Wielki, Popielów i Łubniany <strong>Wielkanoc</strong> zaczyna się właściwie w niedzielę poprzedzającą <strong>Niedzielę Palmową.</strong></p>

<p style="text-align: justify;">– Ta niedziela u nas to tzw. <strong>niedziela marzanno</strong>. W szczytach domów wiesza się gałązkę, na tle której wisi lalka z podoczepianymi kolorowymi wstążkami. To marzanka – wywieszana wedle tradycji tam, gdzie mieszkała panna na wydaniu. Tam, gdzie kawalerowie, wieszano <strong>marzołki</strong> – lalki przypominające chłopców. Tradycyjnie powinna to być gałązka zostawiona z choinki bożonarodzeniowej. Każdy kolor wstążki coś znaczy: <strong>zielony</strong> ma zapewnić dobry wzrost trawy, <strong>niebieski</strong> – dobrą pogodę, <strong>żółty</strong> – przynieść obfitość masła, <strong>biały</strong> sprawić, że krowy dadzą dużo mleka, a <strong>czerwony</strong> – gwarantować radość i miłość. Marzanki wiszą tylko w niedzielę, w poniedziałek już ich nie ma – mówi dobrzeński <strong>twórca ludowy i kroszonkarz.</strong></p>

<p style="text-align: justify;">Dodaje, że z konkursu i pięknych marzanek słyną Stare Siołkowice.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528330.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528330.jpg?1774089645" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Marzołek może zawisnąć też na drzewie na terenie posesji. Dawniej informował, że mieszka tam kawaler</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption"></span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Czy w Niedzielę Palmową łykało się bazie kotki?" name="Czy%20w%20Niedziel%C4%99%20Palmow%C4%85%20%C5%82yka%C5%82o%20si%C4%99%20bazie%20kotki?">Czy w Niedzielę Palmową łykało się bazie kotki?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Tydzień później – Niedziela Palmowa. Piotr mówi, że ich palmy są bardzo skromne. To tylko <strong>gałązki wierzby przeplecione fioletową wstążką.</strong> Na gałązkach bazie albo bazie kotki. Kiedy wróciło się ze mszy, <strong>tradycja nakazywała połknąć kotka</strong>. Taki kotek miał moc zapobiegania bólowi i chorobom gardła. Dziś palmy są odrobinę bogatsze, ale jedynie o gałązkę bukszpanu czy forsycji. Zachowują jednak ascetyczny wygląd.</p>

<p style="text-align: justify;">– U nas jest też bardzo silna tradycja uczestniczenia cały <strong>Wielki Post w Gorzkich Żalach</strong>. Nie wiem, jak to wygląda w innych częściach kraju, ale u nas są śpiewane na głosy – jedną zwrotkę kobiety, jedną mężczyźni – wyjaśnia Piotr Szafrański.</p>

<p style="text-align: justify;">I w końcu <strong>Wielki Tydzień. </strong>W poniedziałek i wtorek niewiele się działo, podobnie jak w większości regionów w Polsce. W <strong>Wielką Środę</strong> obchodzono w okolicach Dobrzenia <strong>żurową środę</strong>. Wynoszono wtedy za wieś wszystkie niepotrzebne już po zimie przedmioty, jak stare miotły czy sienniki. A po zachodzie słońca robiło się wielkie ogniska i w nich paliło zbędne rzeczy.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Co robiło się w Wielki Czwartek i Piątek wg tradycji?" name="Co%20robi%C5%82o%20si%C4%99%20w%20Wielki%20Czwartek%20i%20Pi%C4%85tek%20wg%20tradycji?">Co robiło się w Wielki Czwartek i Piątek wg tradycji?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">W <strong>Wielki Czwartek</strong> – liturgia o 19.00. Po „Chwała na wysokości Bogu” w czasie liturgii milkną dzwony i organy.</p>

<p style="text-align: justify;">– U nas mówi się od dziesięcio­leci, że „dzwony idą do Rzymu”. Od tego momentu dzwony i organy nie odzywają się aż do „Alleluja” w <strong>Niedzielę Wielkanocną.</strong> Zastępuje się je przez te trzy doby klekotkami, których używają ministranci – wyjaśnia twórca ludowy.</p>

<p style="text-align: justify;">W <strong>Wielki Piątek</strong> z gałązek z palmy robiło się małe krzyżyki, nacinając i łącząc ze sobą pod kątem prostym. Z tymi krzyżykami gospodarz wychodził w pole i zatykał je w jego czterech narożnikach. Miały chronić przyszłe zbiory przed gradem i nawałnicami. Dziś ten dzień wciąż jest bardzo uroczyście obchodzony. Piotr wyjaśnia, że nie podejmuje się żadnych prac polowych, nie sprząta się w domu, nie grzebie się w ziemi. Nawet firmy prywatne – te, które mogą sobie na to pozwolić – nie pracują w Wielki Piątek. Zwłaszcza firmy związane z dekarstwem, z używaniem młotków oraz gwoździ i hałasem.</p>

<p style="text-align: justify;">– Są jeszcze rodziny, które praktykują <strong>zwyczaj chodzenia do strumienia. </strong>Idzie się do płynącej wody w ciszy i modlitwie i obmywa w niej twarz i ręce. Bardzo ważne jest, żeby tej wody nie wycierać. Musi sama wyschnąć. Robiło się to przed wschodem słońca. A potem cały <strong>dzień jest postny</strong>. Post ścisły, czyli u nas posiłek tzw. do sytości to kartofle w mundurkach i śledź w śmietanie – wyjaśnia Piotr i dodaje, że ich teren jest charakterystyczny, bo obowiązują tam dwa wyznania: oprócz katolików sa też ewangelicy.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="embed-gallery-1-tpr_class"><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528331.jpg?1774089645"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528505.jpg?1774089645"></span></div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Czy dawniej można było sprzątać w Wielką Sobotę?" name="Czy%20dawniej%20mo%C5%BCna%20by%C5%82o%20sprz%C4%85ta%C4%87%20w%20Wielk%C4%85%20Sobot%C4%99?">Czy dawniej można było sprzątać w Wielką Sobotę?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">W <strong>Wielką Sobotę jeszcze się sprzątało, gotowało i przygotowywało kroszonki. </strong>Fioletową dla starego kawalera, niebieską dla chłopaków skaczących z kwiatka na kwiatek, żółtą na surowym jajku dla tego, który na pewno nie miał szans u dziewczyny, a brązową dla męża.</p>

<p style="text-align: justify;">– Najważniejszym kolorem był czarny – na Śląsku to kolor godny. Taką kroszonkę dostawał ktoś ważny we wsi: ojciec, organista, proboszcz, lekarz lub nauczyciel.</p>

<p style="text-align: justify;">Liturgia Wielkiej Soboty rozpoczynała świętowanie <strong>Zmartwychwstania.</strong> Zaczynała się o 19.00 i trwała dwie godziny. Rezurekcję odprawiano, jak jeszcze w niektórych miejscach dziś, o 6.00 rano w niedzielę.</p>

<p style="text-align: justify;">– Nie obchodzono u nas – tak uroczyście jak się to teraz obchodzi –<strong> śniadania wielkanocnego</strong>. To był skromny wczesny posiłek. Uroczysty natomiast był<strong> obiad wielkanocny.</strong> Koniecznie z wołową roladą, kaczką, modrą kapustą i kluskami oraz kołoczem – mówi Piotr i dodaje, że śląski kołocz nigdy nie był kolisty. A dawniej piekło się go, nosząc blachy do piekarza.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Jak dawniej obchodzono Niedzielę Wielkanocną?" name="Jak%20dawniej%20obchodzono%20Niedziel%C4%99%20Wielkanocn%C4%85?">Jak dawniej obchodzono Niedzielę Wielkanocną?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Niedziela Wielkanocna była zawsze dla rodziny. <strong>Dzieci do dziś szukają „zajączka”,</strong> czyli gniazd ze słodyczami. W niedzielę idzie się jeszcze na popołudniowe<strong> nieszpory wielkanocne</strong>. Rodzinę odwiedzało się w poniedziałek. Drugi dzień świąt upływał też pod znakiem wody. Od wschodu słońca do południa chłopcy przychodzili do dziewcząt oblewać je wodą. I wtedy otrzymywali stosowne kroszonki.</p>

<p style="text-align: justify;">Karolina Kasperek​</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/528332.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Thu, 02 Apr 2026 15:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/na-slasku-polyka-sie-bazie-z-palmy-te-wielkanocne-zwyczaje-zaskakuja-2649037</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Te pisanki powstają z… papieru. Łowicka tradycja zachwyca świat</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/te-pisanki-powstaja-z-papieru-lowicka-tradycja-zachwyca-swiat-2649036</link>
			<description>Kiedy patrzy się na papierowe cuda Grażyny Gładkiej z Zabostowa Dużego, ma się wrażenie, że piorun strzelił w landrynki. Pewne jest jednak, że nie walił na oślep. Misterność wzorów i cięć w jej łowickich wycinankach zapewnia jej najwyższe laury w konkursach i daje miejsce w muzeach etnograficznych. Wycinankami artystka zdobi też wielkanocne jaja.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p><strong>Spis treści:</strong></p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Gra%C5%BCyna%20%E2%80%93%20%C5%82owicka%20artystka,%20kt%C3%B3rej%20trudno%20wstrzeli%C4%87%20si%C4%99%20w%20kalendarz" target="_blank">Grażyna – łowicka artystka, której trudno wstrzelić się w kalendarz</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Sekrety%20no%C5%BCyczek%20i%20r%C4%99ki%20%E2%80%93%20co%20decyduje%20o%20stylu%20wycinanki?" target="_blank">Sekrety nożyczek i ręki – co decyduje o stylu wycinanki?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czym%20jest%20kodra%20i%20jak%20powstaje%20wycinanka%20%C5%82owicka?" target="_blank">Czym jest kodra i jak powstaje wycinanka łowicka?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#%C5%81owickie%20pisanki%20%E2%80%93%20jedyne%20takie%20na%20%C5%9Bwiecie" target="_blank">Łowickie pisanki – jedyne takie na świecie</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Od%20Sofii%20do%20Aten%20%E2%80%93%20polska%20tradycja%20inspiruje%20Europ%C4%99" target="_blank">Od Sofii do Aten – polska tradycja inspiruje Europę i nie tylko</a></li>
</ul></div>
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Grażyna – łowicka artystka, której trudno wstrzelić się w kalendarz" name="Gra%C5%BCyna%20%E2%80%93%20%C5%82owicka%20artystka,%20kt%C3%B3rej%20trudno%20wstrzeli%C4%87%20si%C4%99%20w%20kalendarz">Grażyna – łowicka artystka, której trudno wstrzelić się w kalendarz</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Grażynie wstrzelić się ze spotkaniem w<strong> kalendarz </strong>nie jest łatwo. Nosi ją po świecie, choć ma za sobą chorobę nowotworową, z której skutkami żyje do dziś. Kiedy rozmawiałyśmy, przygotowywała się właśnie do kilkudniowego wyjazdu do Chorwacji. Tak, tam też chcą poznawać <strong>łowicką wycinankę</strong>. Do rozmowy swoimi dziełami usłała długi stół.</p>

<p style="text-align: justify;">– Wycinanka ginie, w ogóle jest coraz mniej artystów ludowych. Niedawno pożegnaliśmy koleżankę w Łowiczu. Czy moje prace są charakterystyczne? Tak, każda wycinankarka ma swój styl. Ktoś, kto zna się na wycinance, to zauważy. Kolory stosujemy te same, żywe, wesołe. Właściwie wszystkie. Byłam tylko całe lata święcie przekonana, że w <strong>łowickim folklorze</strong> nie istnieje niebieska róża. Ostatnio byłam w <strong>Muzeum Łowickim,</strong> oglądałam stroje w gablotach, patrzę, a tam wyhaftowana koralikami niebieska róża! W mulinie nigdy takiej nie widziałam! Strój miał może ze sto lat, <strong>haft koralikowy </strong>był zresztą pierwszy w naszym stroju – mówi Grażyna i dodaje, że dziś nie tylko nie ma niebieskich róż, ale i takiego jak dawniej papieru, który sprowadzano dla wycinankarek z różnych miejsc.</p>

<p style="text-align: justify;">Dziś nie ma już tej fabryki papieru i każda artystka szuka go na własną rękę.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Sekrety nożyczek i ręki – co decyduje o stylu wycinanki?" name="Sekrety%20no%C5%BCyczek%20i%20r%C4%99ki%20%E2%80%93%20co%20decyduje%20o%20stylu%20wycinanki?">Sekrety nożyczek i ręki – co decyduje o stylu wycinanki?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Idziemy do wycinanek. Grażyna pokazuje, na czym polega oryginalność jej cięcia. Bierze do ręki specjalne nożyczki i złożony potrójnie kawałek papieru.</p>

<p style="text-align: justify;">– O, widzi pani? To piórko tnę inaczej. Można te ząbki, czyli chorągiewkę w piórku, nacinać równo. A ja robię takie wklęsło-wypukłe te nacięcia. Etnografowie potrafią dostrzec różnice w stylach na dużo bardziej subtelnym poziomie. Na przykład takie, że <strong>każda wycinankarka trzyma nożyczki pod innym kątem.</strong> Taki drobiazg decyduje o nieco innym wyglądzie tego piórka. Albo też tnie innymi nożyczkami. Moja mama cięła tymi, których ja używam – mówi Grażyna.</p>

<p style="text-align: justify;">Wycinankę wyssała z mlekiem matki, a właściwie jest już trzecim pokoleniem w rodzinie. Zaczęło się od twórczyni ludowej Elżbiety Żaczek, siostry babci od strony taty. W rodzinie nazywano ją ciotką Zbietą. Urodziła się jeszcze w XIX wieku.</p>

<p style="text-align: justify;">– Kiedy rodzice się pobrali, moja mama odwiedzała często teściową. A przy okazji i jej siostrę, Zbietę. Mieszkali jeszcze w tych malowanych na niebiesko chałupach. Ciotka Zbieta była prawdziwą artystką. My dziś nie dorastamy jej do pięt. Ja idę na przykład czasem na łatwiznę i bywa, że oczka zrobię mazakiem. Gdyby ciotka to zobaczyła, powiedziałaby, że to wycinanka i nie wolno! Nie wolno było sobie niczego uprościć przy postaciach. Nawet brwi i tęczówkę trzeba było wycinać! Tam wszystko musiało być z papieru.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580068.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580068.jpg?1774082023" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Kogut to naczelny motyw w wycinance łowickiej. I musi się znaleźć na jaju wielkanocnym</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Karolina Kasperek</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">Właściwie <strong>wycinanka łowicka</strong> zaczęła się od Zbiety i jej koleżanek. Najpierw wycinały dla siebie, do domu. Stroiły tym izby, belki. Pierwszą wycinanką była <strong>kodra</strong>, czyli <strong>prostokątna scena rodzajowa. </strong>A na niej i wesela, i sceny świąteczne, choćby wielkanocne, jak ta tutaj. Mama kiedyś uprosiła ciotkę, żeby ją nauczyła wycinać. Ciotka pokazała jej bardzo dużo – jak wycinać, jak składać papier. Ale nie wszystko. Kiedyś powiedziała mamie: „Nie, reszty to już musisz się sama nauczyć, bo jakbym ci wszystko pokazała, to bym chleba nie miała”. Ale to miało swoje dobre strony, dlatego że w ten sposób wyrabia się swoją rękę, swój styl – wyjaśnia Grażyna.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Czym jest kodra i jak powstaje wycinanka łowicka?" name="Czym%20jest%20kodra%20i%20jak%20powstaje%20wycinanka%20%C5%82owicka?">Czym jest kodra i jak powstaje wycinanka łowicka?</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Pokazuje, jak powstaje typowa wycinanka. Będącą tłem kartkę papieru – zawsze czarną – składa się tak, żeby było osiem symetrycznych motywów, czyli na trzy. Czarny ażur to podstawa, choć Grażyna chce poeksperymentować też z granatowym.</p>

<p style="text-align: justify;">Na złożonym papierze robi rysunek. Pierwszy jest kogut, bo to, poza czarnym tłem, <strong>niezbędny element w łowickiej wycinance</strong>. Koguty są dwa, cztery, czasem jest ich osiem. Kogut zwykle ma spektakularny ogon, złożony z kilku kolorowych warstw naklejanych jedna na drugą. To często spektrum jednego koloru, na przykład odcienie niebieskiego lub czerwieni. Ten kogut to podstawowy motyw także na łowickiej pisance.</p>

<p style="text-align: justify;">– Ja ząbkuję, czyli wycinam te pióra nierówno, w taki płotek, w którym sztachetki są raz wklęsłe, raz wypukłe. Papier czasem spinamy, bo lubi się przesuwać. I czasem ręka się omsknie albo paznokieć jest nierówny i nacięcie wyjdzie za głębokie. Wtedy trzeba powtórzyć. Do wycinania używamy wyłącznie nożyczek, którymi dawniej strzyżono owce – mówi zabostowska artystka.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Łowickie pisanki – jedyne takie na świecie" name="%C5%81owickie%20pisanki%20%E2%80%93%20jedyne%20takie%20na%20%C5%9Bwiecie">Łowickie pisanki – jedyne takie na świecie</a></h2>

<p style="text-align: justify;">W <strong>płaskiej wycinance</strong> najbardziej lubi <strong>ażur</strong> i wycinankę „ażurową w osiem kogutów”. Na tym nakleja kwiaty, ale łowicka wycinanka nie nazywa ich, nie ma żadnych standardów róży, lilii czy stokrotki.</p>

<p style="text-align: justify;">Grażyna mówi, że <strong>dobieranie kolorów to kolejna tajemnica.</strong> I kwestia gustu. Ona unika złotego i w ogóle błyszczącego papieru. Uwielbia czerwienie, pomarańcze i róże oraz łączenie tych kolorów ze sobą. I jeszcze zestawienie spektrum czerwieni z zielenią. Ma być pstrokato, ale kolory mają się nawzajem ubierać, a nie walczyć ze sobą. <strong>Papier</strong> to, poza kunsztem, kolejna tajemnica dobrej wycinanki. Nie może być z klejem ani za gruby. I nie może być odblaskowy. Grażyna kupuje go w sklepie w Łowiczu.</p>

<p style="text-align: justify;">Robi <strong>płaskie wycinanki z kogutem, czyli klasyczne.</strong> To, co najbardziej pierwotne, czyli kodry – ze sceną święcenia potraw w Wielką Sobotę czy weselem łowickim. Zwykle tradycyjnie, czyli na białym tle, choć ostatnio zaeksperymentowała też z czarnym. I wykleja kogutami i ornamentami pisanki.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo left-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580078.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580078.jpg?1774082023" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Grażyna w stroju łowickim, w którym wełniany fartuch jest po babci. W koszyku – łowickie pisanki, których robienia uczy także za granicą</div>        
            <div class="se__source">
              <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Karolina Kasperek</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">– <strong>Łowickie pisanki </strong>robimy tak samo. Przy jajkach korzystamy z innego kleju, ponieważ wykorzystujemy na nich nieco inny papier, trochę delikatniejszy. W normalnej wycinance stosujemy kleje ze sklepu. Kiedy oklejamy jajka, gotujemy <strong>klej z mąki żytniej i wody.</strong> Dlaczego? Ponieważ <strong>skorupka innego kleju nie przyjmie</strong>. Może kropelkę, ale ta nie nadaje się zupełnie do papieru.</p>

<p style="text-align: justify;">Przy pisankach używamy gotowanego kleju z jeszcze jednego powodu. Otóż na wypukłej powierzchni, żeby wycięte wzory wyglądały dobrze, papier musi nieco zmięknąć, żeby dało się go na tym jajku lekko naciągnąć i żeby nic się nie marszczyło. To jest możliwe tylko z <strong>żytnim klejem</strong>, który bardzo powoli przysycha, a potem dobrze przywiera do skorupki. Przy innych klejach papier na jajku sztywnieje – wyjaśnia łowickie pisankarstwo Grażyna i dodaje, że <strong>wycinanka łowicka</strong> to jedyna taka w Polsce, która jest zdobiona wieloma kolorami.</p>

<p style="text-align: justify;">Region łowicki to także jedyny region w Polsce, w którym wielka­nocne jaja zdobi się, oklejając wzorami wyciętymi z kolorowego papieru. Na jajach pojawiają się nie tylko koguty, ale też palemki, stokrotki i zielone listki bukszpanu. Na szczytach jajka zwykle umieszcza się dekor w postaci gałązki, a na samych czubkach – papierowe rozetki, które zaklejają otwory w wydmuszce. Wycinanka najlepiej prezentuje się na jaju gęsim, ale wycinankarki używają też jaj kurzych, przepiórczych, a nawet strusich.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Od Sofii do Aten – polska tradycja inspiruje Europę" name="Od%20Sofii%20do%20Aten%20%E2%80%93%20polska%20tradycja%20inspiruje%20Europ%C4%99">Od Sofii do Aten – polska tradycja inspiruje Europę i nie tylko</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Grażyna ze swoimi wycinankami i oklejanymi pisankami jeździ po Europie i świecie.</p>

<p style="text-align: justify;">– Już po pandemii byłam na zaproszenie w <strong>Instytucie Polskim w Sofii w Bułgarii.</strong> Tam na uniwersytecie uczyliśmy oklejać jajka sposobem łowickim. Było bardzo dużo chętnych. Od Bułgarów dowiedzieli się o wycinankarkach Polacy w Chorwacji. Zaprosili nas. W ubiegłym roku byłam z wycinanką w Zagrzebiu w Chorwacji. W polskiej szkole, która chciała pokazać dzieciom rodzimą tradycję. Pani konsul tak się spodobało, że po Nowym Roku odezwała się, i za trzy dni lecimy z koleżankami. Ja pokażę jajka, koleżanka – <strong>palemki z bibuły.</strong></p>

<p style="text-align: justify;">A dwanaście lat temu pojechałyśmy do Japonii. Japończycy piszczą, kiedy oglądają. Z zachwytu. Oni mają swoją wycinankę, więc rozumieją naszą, ale ta ich jest jednokolorowa. Poza tym ich wycinanka już nie żyje – można ją oglądać już tylko w muzeach. Robiłam im nawet warsztaty. Byłam też w Chinach, na Cyprze, w Jerozolimie, ale i w Hiszpanii. Hiszpanie? Oni tacy „Ola, ola!”. Chaotyczni, nie skupiali się – żartuje Grażyna.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580065.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/580065.jpg?1774082023" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Wyklejana scena rodzajowa na planie prostokąta, czyli tzw. kodra. To najbardziej pierwotna forma łowickiej wycinanki</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Karolina Kasperek</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;">Kiedy zamykamy tekst, Grażyna jest tuż po powrocie z kilkudniowego wyjazdu do Splitu w Chorwacji. Prowadziła tam w muzeum etnograficznym warsztaty z dziećmi polskimi i chorwackimi. Dzieci robiły pocztówkę z oklejanym na płasko jajkiem.</p>

<p style="text-align: justify;">– Pani wicekonsul, kiedy nas zobaczyła, powiedziała, że „sprzedaje” nas dalej do Aten w Grecji. Jest tam dużo polskich dzieci. Jeśli wszystko się uda, będę pod okiem greckich bogów uczyć łowickiej wycinanki – kończy Grażyna.</p>

<p style="text-align: justify;">Artykuł ukazał się w nr TPR 16/2025 s. 70-71.</p>

<p style="text-align: justify;">Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/03/21/581645.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Thu, 02 Apr 2026 10:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/te-pisanki-powstaja-z-papieru-lowicka-tradycja-zachwyca-swiat-2649036</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Tak kiedyś wyglądało Święto Trzech Króli na wsi. Dziś mało kto o tym pamięta</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/tak-kiedys-wygladalo-swieto-trzech-kroli-na-wsi-dzis-malo-kto-o-tym-pamieta-2624281</link>
			<description>Święto Trzech Króli zyskało na ważności w XIX w. Wówczas zaczęto również kultywować tradycje związane z Nowym Rokiem, m.in. wybierano migdałowego króla i obdarowywano się szczodrakami. Wiejskie dróżki wypełniały się natomiast orszakami kolędników.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p><strong>Spis treści:</strong></p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#6%20stycznia%20%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li%20dawniej%20i%20dzi%C5%9B" target="_blank">6 stycznia Święto Trzech Króli dawniej i dziś</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#5%20stycznia%20jako%20wigilia%20%C5%9Awi%C4%99ta%20Trzech%20Kr%C3%B3li" target="_blank">5 stycznia jako wigilia Święta Trzech Króli</a></li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li%20to%20Szczodry%20Wiecz%C3%B3r" target="_blank">Święto Trzech Króli to Szczodry Wieczór</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Wybory%20migda%C5%82owego%20kr%C3%B3la%20w%20%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li" target="_blank">Wybory migdałowego króla w Święto Trzech Króli</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kol%C4%99dowanie%20na%20Trzech%20Kr%C3%B3li" target="_blank">Kolędowanie na Trzech Króli</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#6%20stycznia%20na%20wsi%20w%20dawnych%20czasach" target="_blank">6 stycznia na wsi w dawnych czasach</a></p>
	</li>
</ul></div>
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="6 stycznia Święto Trzech Króli dawniej i dziś" name="6%20stycznia%20%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li%20dawniej%20i%20dzi%C5%9B">6 stycznia Święto Trzech Króli dawniej i dziś</a></h2>

<p style="text-align: justify;">W tradycji chrześcijańskiej 6 stycznia obchodzimy Święto Objawienia Pańskiego potocznie nazywane świętem Trzech Króli. W Kościele jest ono celebrowane od III wieku jako koniec cyklu uroczystości związanych z narodzeniem Chrystusa. Wspomina się wówczas Trzech Mędrców ze Wschodu, którymi byli Kacper, Melchior i Baltazar, wędrujący za Gwiazdą Betlejemską do Betlejem, gdzie narodził się Jezus, by przekazać mu dary w postaci złota, mirry i kadzidła.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a name="5%20stycznia%20jako%20wigilia%20%C5%9Awi%C4%99ta%20Trzech%20Kr%C3%B3li">5 stycznia jako wigilia Święta Trzech Króli</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Jak informuje Narodowy Instytut Dziedzictwa, obchody Święta Trzech Króli rozpoczynano już 5 stycznia. Tego dnia gaszono palący się dotychczas ogień, a nowy rozpalano dopiero 6 stycznia świecami z płomieniem przyniesionym z kościoła. Kiedy w domach pojawiał się płomień kościelny, nie wolno było przynosić do domostwa innego źródła ognia, ponieważ głęboko wierzono, że przynosi to nieszczęścia i grozi pożarem, a co z tym związane, utratą dobytku.</p>

<p style="text-align: justify;">5 stycznia stanowił również okazję dla panien, które odwiedzały domy kawalerów, których narzeczonymi mogłyby zostać. Kultywowano również zwyczaj śpiewania kolęd i rozdawania nowych latek, czyli figurek zwierzęcych na okręgu.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a name="%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li%20to%20Szczodry%20Wiecz%C3%B3r">Święto Trzech Króli to Szczodry Wieczór</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Jak podaje Muzeum Wsi Radomskiej, w dawnych czasach dzień Trzech Króli był nazywany również Szczodrym wieczorem, podczas którego przepowiadano pogodę. <strong>Wówczas powstały następujące przysłowia:</strong></p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">„Na Trzech Króli słońce świeci, wiosna do nas pędem leci”,</li>
	<li style="text-align: justify;">„Gdy Trzej Królowie szarugą częstują, w Zielone Świątki słotę przewidują”,</li>
	<li style="text-align: justify;">„Od stycznia do Trzech Króli dni patrzają. Jak te dni, takie miesiące bywają”,</li>
	<li style="text-align: justify;">„Gdy w Trzech Króli mrozem trzyma, będzie jeszcze długa zima”!</li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Wybory migdałowego króla w Święto Trzech Króli" name="Wybory%20migda%C5%82owego%20kr%C3%B3la%20w%20%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li">Wybory migdałowego króla w Święto Trzech Króli</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Muzeum Wsi Radomskiej wspomina również o wyborach migdałowego króla, które odbywały się w miastach i dworach szlacheckich. Zabawa polegała na wypieczeniu pierników lub słodkich rożków, w których ukrywano migdał. Mężczyzna, który odnalazł w swoim ciastku migdał, był mianowany na migdałowego króla, a potem wybierano migdałową królową i powstawała migdałowa para królewska, której nadawano przywilej rządzenia do końca karnawału.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a name="Kol%C4%99dowanie%20na%20Trzech%20Kr%C3%B3li">Kolędowanie na Trzech Króli</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Co ciekawe, Święto Trzech Króli w przeszłości było również czasem wypatrywania kolędników, których barwne orszaki wędrowały przez wioski, odwiedzając mieszkańców i niosąc dobrą nowinę, śpiewając kolędy i wystawiając przedstawienia.</p>

<p style="text-align: justify;">6 stycznia kończył się również okres bożonarodzeniowy, a rozpoczynał karnawał.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a name="6%20stycznia%20na%20wsi%20w%20dawnych%20czasach">6 stycznia na wsi w dawnych czasach</a></h2>

<p style="text-align: justify;">W dawnych czasach święconą kredą opisywano nie tylko wejście do domu, jak mają to teraz w zwyczaju chrześcijanie, ale również płot całego gospodarstwa, co miało na celu ochronę przed piorunami.</p>

<p style="text-align: justify;">Nasi przodkowie w przeddzień Święta Trzech Króli święcili wodę, po czym przystępowali do kropienia nią domu, jego mieszkańców i zwierząt domowych. W niektórych regionach, np. na Kielecczyźnie wylewano święconą wodę do studni, by domownicy żyli w dostatku i mieli świeżą, pitną wodę przez cały rok, natomiast na Kaszubach wodę zbierano z trzech różnych świątyń, a następnie przechowywano ją w naczyniach do wiosny w sadach i na polach obsianych zbożem, by plon był bogaty.</p>

<p style="text-align: justify;">Ponadto kultywowano zwyczaj święcenia złota i mirry. Dawni mieszkańcy wsi wierzyli bowiem, że dotknięcie poświęconym złotem chorej części ciała może ją uleczyć. Co ciekawe, w jednakowy sposób miały działać plastry wykonane ze święconej mirry.</p>

<p style="text-align: justify;">W celu ochrony domowników i zwierząt oraz domu przed nieszczęściami wszystkie izby okadzano poświęconym kadzidłem. Tak samo postępowano w przypadku nawiedzenia domu przez chorobę lub po wyniesieniu zmarłego.</p>

<p style="text-align: justify;">Dziś w Polsce z pewnością są regiony, gdzie nadal uroczyście obchodzi się Święto Trzech Króli, jednak w większości wiosek zwyczaje związane z tym dniem ograniczają się do udziału w mszy, pochodzie wraz ze skromnym orszakiem Trzech Króli oraz opisaniu drzwi poświęconą kredą. </p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Jak u Was obchodzi się Święto Trzech Króli?</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Przeczytaj również:</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://halowies.pl/rolnictwo/wies-i-rodzina/w-wierzchowie-z-orszakiem-trzech-kroli-idzie-tez-12-apostolow-2379039">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2020/01/02/234838.jpg?" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              życie wsi
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              W Wierzchowie z orszakiem Trzech Króli idzie też 12 apostołów
            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p style="text-align: justify;">Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz</p>

<p style="text-align: justify;">Źródło: muzeum-radom.pl, nid.pl</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/01/05/521038.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>j.czupryniak@pwr.agro.pl (Justyna Czupryniak)</author>
			<pubDate>Tue, 06 Jan 2026 08:30:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/tak-kiedys-wygladalo-swieto-trzech-kroli-na-wsi-dzis-malo-kto-o-tym-pamieta-2624281</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Boże Narodzenie na świecie: jakie świąteczne tradycje kultywują rolnicy i mieszkańcy wsi?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/boze-narodzenie-na-swiecie-jakie-swiateczne-tradycje-kultywuja-rolnicy-i-mieszkancy-wsi-2554802</link>
			<description>Ubieranie choinki, prezenty pod nią, łamanie się opłatkiem to coś, co nieodłącznie kojarzy się z polskim Bożym Narodzeniem. A potem oglądanie po raz setny filmu „Kevin sam w domu”, spotkania z rodziną, może śpiewanie kolęd. Co powiecie jednak na to, że budzicie się i znajdujecie zgniłe ziemniaki, pozostawione w butach przez złośliwego Świętego Mikołaja?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tradycje bożonarodzeniowe na całym świecie są całkiem nieoczywiste. Od Bożego Narodzenia na plaży ze świeżymi owocami morza w Nowej Zelandii po gorącą owsiankę, która rozgrzewa rodziny podczas mroźnej fińskiej zimy. Przyjrzyjmy się kilku z nich.</p>

<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p><strong>Spis treści:</strong></p>

<ul>
</ul>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Szwedzka%20Koza%20G%C3%A4vle%20ze%20s%C5%82omy" target="_blank">Szwedzka Koza Gävle ze słomy</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Festiwal%20Wielkich%20Latarni%20w%C2%A0San%20Fernando%20na%20Filipinach" target="_blank">Festiwal Wielkich Latarni w San Fernando na Filipinach</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Wigilia%20Japo%C5%84czyk%C3%B3w%20w%20Kentucky%20Fried%20Chicken" target="_blank">Wigilia Japończyków w Kentucky Fried Chicken</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#13%20dni%20przed%20Bo%C5%BCym%C2%A0Narodzeniem%20na%20Islandii" target="_blank">13 dni przed Bożym Narodzeniem na Islandii</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Migda%C5%82%20na%20Bo%C5%BCe%20Narodzenie%20w%20Filnlandii" target="_blank">Migdał na Boże Narodzenie w Filnlandii</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Grill%20na%20Bo%C5%BCe%20Narodzenie%20w%20Nowej%20Zelandii" target="_blank">Grill na Boże Narodzenie w Nowej Zelandii</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#%C5%9Awi%C4%99to%20ja%C5%9Bniejszych%20dni%20w%20Danii" target="_blank">Święto jaśniejszych dni w Danii</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kaszanka%20i%20czerwone%20%C5%9Bwiece%20Martynika" target="_blank">Kaszanka i czerwone świece na wyspie Martynika</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Msza%20Koguta%20i%20sztuczne%20ognie%20w%20Brazylii" target="_blank">Msza Koguta i sztuczne ognie w Brazylii</a></li>
</ul></div>
</div>

<ul>
</ul>

<h2><a id="Szwedzka Koza Gävle ze słomy" name="Szwedzka%20Koza%20G%C3%A4vle%20ze%20s%C5%82omy">Szwedzka Koza Gävle ze słomy</a></h2>

<p><strong>Koza bożonarodzeniowa to szwedzki symbol Bożego Narodzenia, którego początki sięgają starożytnych pogańskich świąt.</strong> Jednak w 1966 roku tradycja zyskała zupełnie nowe życie, gdy ktoś wpadł na pomysł zrobienia gigantycznej kozy ze słomy, zwanej obecnie<strong> Kozą Gävle.</strong> Gävle to miasto w Szwecji leżące nad Zatoką Botnicką. <strong>Koza ma ponad 13 m wysokości, 7 m szerokości i waży 3,6 t. </strong>Co roku w tym samym miejscu buduje się ogromne słomiane zwierzę. Fani mogą nawet oglądać kozę w transmisji na żywo od pierwszej niedzieli adwentu aż po Nowy Rok, kiedy jest usuwana.</p>

<h2><a id="Festiwal Wielkich Latarni w San Fernando na Filipinach" name="Festiwal%20Wielkich%20Latarni%20w%C2%A0San%20Fernando%20na%20Filipinach">Festiwal Wielkich Latarni w San Fernando na Filipinach</a></h2>

<p>Jeśli myślisz, że Stany Zjednoczone to kraj, gdzie panuje szaleństwo dekoracji świątecznych, powinieneś zobaczyć, co dzieje się na Filipinach. <strong>Co roku w mieście San Fernando odbywa się Ligligan Parul, czyli Festiwal Wielkich Latarni, podczas którego prezentowane są olśniewające latarnie symbolizujące Gwiazdę Betlejemską.</strong> Każda składa się z tysięcy wirujących świateł, które oświetlają nocne niebo. Dzięki festiwalowi San Fernando stało się świąteczną stolicą Filipin.</p>

<h2><a id="Wigilia Japończyków w Kentucky Fried Chicken" name="Wigilia%20Japo%C5%84czyk%C3%B3w%20w%20Kentucky%20Fried%20Chicken">Wigilia Japończyków w Kentucky Fried Chicken</a></h2>

<p>Chociaż Boże Narodzenie nie jest w Japonii świętem państwowym (według szacunków w Japonii chrześcijanie to 1% populacji), jej obywatele wciąż znajdują ciekawy i smakowity sposób na świętowanie. <strong>Zamiast gromadzić się wokół stołu na kolację z pierogami z kapustą i grzybami, rodziny wybierają się do lokalnego Kentucky Fried Chicken, czyli znanej amerykańskiej restauracji sieciowej. </strong>Tradycję zapoczątkowano w 1974 roku po niezwykle udanej kampanii marketingowej zatytułowanej <em>Kurisumasu ni wa kentakkii</em>! czyli „Kentucky na Boże Narodzenie!”. Sieć <em>fast foodów</em> cieszy się taką popularnością w okresie świąt Bożego Narodzenia, że niektórzy robią zamówienia z wielomiesięcznym wyprzedzeniem lub stoją w kilku­godzinnych kolejkach, aby dostać smażonego kurczaka.</p>

<h2><a id="13 dni przed Bożym Narodzeniem na Islandii" name="13%20dni%20przed%20Bo%C5%BCym%C2%A0Narodzeniem%20na%20Islandii">13 dni przed Bożym Narodzeniem na Islandii</a></h2>

<p><strong>Na Islandii celebruje się 13 dni poprzedzających Boże Narodzenie. Wierzy się, że każdego z trzynastu wieczorów przed Bożym Narodzeniem islandzkie dzieci odwiedza trzynastu Yule Lads, czyli psotnych skrzatów.</strong> Dzieci zostawiają na noc buty przy oknach. Rano zastają tam słodycze, jeśli były wcześniej grzeczne, a jeśli było inaczej, są witane butami pełnymi zgniłych ziemniaków.</p>

<h2><a name="Migda%C5%82%20na%20Bo%C5%BCe%20Narodzenie%20w%20Filnlandii">Migdał na Boże Narodzenie w Filnlandii</a></h2>

<p><strong>W bożonarodzeniowy poranek fińskie rodziny tradycyjnie jedzą coś w rodzaju budyniu z ryżu i mleka z dodatkiem cynamonu lub masła. </strong>Kto znajdzie migdał w swoim puddingu, wygrywa. Większość dorosłych jednak trochę oszukuje i ukrywa kilka migdałów, żeby żadne z dzieci nie czuło się poszkodowane. Tradycją jest już wspólne grzanie się w saunie pod koniec dnia.</p>

<h2><a id="Grill na Boże Narodzenie w Nowej Zelandii" name="Grill%20na%20Bo%C5%BCe%20Narodzenie%20w%20Nowej%20Zelandii">Grill na Boże Narodzenie w Nowej Zelandii</a></h2>

<p><strong>W Nowej Zelandii w okresie Bożego Narodzenia wiele tradycji skupia się wokół grilla, podczas którego rodziny i znajomi zbierają się, aby przyrządzać świeże owoce morza, mięso i sezonowe warzywa. </strong>Nowozelandzka choinka to pohutukawa – metrosideros wyniosły. To gatunek przybrzeżny, który w grudniu kwitnie jaskrawoczerwonym kolorem, zapewniając cień w słoneczne dni, kiedy w gorącym powietrzu rozbrzmiewają kolędy po angielsku i maorysku.</p>

<h2><a id="Święto jaśniejszych dni w Danii" name="%C5%9Awi%C4%99to%20ja%C5%9Bniejszych%20dni%20w%20Danii">Święto jaśniejszych dni w Danii</a></h2>

<p><strong>Zanim do Duńczyków przybyło chrześcijaństwo, Boże Narodzenie było „świętem jaśniejszych dni”, zwanych <em>jól</em>, ponieważ miało miejsce tuż przed przesileniem zimowym. </strong>Dziś duńskie domy na święta dekoruje się postaciami zwanymi <em>nisserami</em>, które, jak się uważa, zapewniają ochronę. Wieczorem 24 grudnia duńskie rodziny ustawiają choinkę na środku pokoju i tańczą wokół niej, śpiewając kolędy.</p>

<h2><a id="Kaszanka i czerwone świece Martynika" name="Kaszanka%20i%20czerwone%20%C5%9Bwiece%20Martynika">Kaszanka i czerwone świece na wyspie Martynika</a></h2>

<p><strong>Na francuskiej karaibskiej wyspie Martynika <em>la ribote</em> to wieloletnia tradycja, podczas której rodziny odwiedzają swoich sąsiadów w czasie adwentu i Nowego Roku, przynosząc świąteczne potrawy, takie jak <em>yams</em> (to inaczej pochrzyn, czyli roślina z bulwą przypominającą batat), <em>boudin créole</em>, czyli kaszankę w postaci małych kiełbasek, <em>patés salés</em>, czyli paszteciki z kruchego ciasta z farszem z wieprzowiny, i gulasz wieprzowy.</strong> Wspólnie śpiewają kolędy do wczesnych godzin rannych, dodając do tradycyjnych tekstów własne kreolskie wersety.</p>

<p>W Norwegii okres Bożego Narodzenia, zwany <em>julebord</em>, rozpoczyna się 3 grudnia. Przez cały miesiąc Norwegowie licznie nawiedzają bary i restauracje. Rodziny świętują tzw. Małe Boże Narodzenie 23 grudnia. Tego dnia obowiązują różne rytuały, a są to m.in. dekorowanie choinki, robienie domku z piernika i jedzenie <em>risengrynsgrøt</em>, czyli gorącego puddingu ryżowego.</p>

<p>Irlandczycy zaś zostawiają na noc w oknie frontowym wysoką czerwoną świecę, która ma symbolizować ciepło i bezpieczne miejsce. Tradycyjne świąteczne potrawy w Irlandii to domowa pieczona gęś, warzywa, żurawina i ziemniaki.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/12/07/564928.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/12/07/564928.jpg?1765111455" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">W Irlandii budowanie i dekorowanie domków z piernika to jedna z najważniejszych tradycji świątecznych</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">pexels</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p><a id="Msza Koguta i sztuczne ognie w Brazylii" name="Msza%20Koguta%20i%20sztuczne%20ognie%20w%20Brazylii">Msza Koguta i sztuczne ognie w Brazylii</a></p>

<p>Na Barbadosie na świątecznym stole nie może zabraknąć pieczonej szynki udekorowanej polewą z ananasa i szczawiu, a także ciasta rumowego i <em>jug jug –</em> dania inspirowanego szkocką kulturą kulinarną. Danie to przyrządza się z tzw. grochu gołębiego, czyli nasion nikli indyjskiej (roślina strączkowa), mąki z sorgo, ziół i solonego mięsa.</p>

<p><em>Sinterklaas</em> to holenderskie imię Świętego Mikołaja, mężczyzny rozpoznawanego przez dzieci po długiej białej brodzie, czerwonej pelerynie i czerwonej mitrze na głowie. W wigilię dzieci zostawiają but przy kominku lub tylnych drzwiach domu i w bożonarodzeniowy poranek znajdują w nim takie smakołyki, jak piernikowe ludziki, marcepan i czekoladowe litery.</p>

<p>Rodziny brazylijskie i portugalskie spotykają się w Wigilię, aby zjeść kolację dopiero o 22.00. Następnie dokładnie o północy wymieniają się prezentami, wznoszą toasty i życzą sobie wesołych świąt. Msza o północy <em>Missa Do Galo</em> (tzw. Msza Koguta) jest okazją do spotkania się z sąsiadami i dalszą rodziną i wymiany życzeń. Po nabożeństwie często odbywają się pokazy sztucznych ogni na rynkach.</p>

<p><strong>Przeczytaj również:</strong></p>

<p><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/rolnictwo/rolnictwo-na-luzie/jak-rolnicy-spedzaja-swieta-bozego-narodzenia-2524676">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2024/12/20/566559.jpg?1734697923" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              Rolnictwo na luzie
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              <p>Jak rolnicy spędzają święta Bożego Narodzenia?</p>

            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p>Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/12/07/564927.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Thu, 25 Dec 2025 11:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/boze-narodzenie-na-swiecie-jakie-swiateczne-tradycje-kultywuja-rolnicy-i-mieszkancy-wsi-2554802</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Jak wyglądała kiedyś Wigilia na wsi? Niektóre zwyczaje zaskakują</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-wygladala-kiedys-wigilia-na-wsi-niektore-zwyczaje-zaskakuja-2554800</link>
			<description>Wśród wiejskiej społeczności, święta Bożego Narodzenia były jednym z najważniejszych momentów roku obrzędowego. Wierzono, że wydarzenia z wyjątkowego dnia, jakim jest Wigilia, przełożą się na przyszłość, dlatego dbano nawet o najmniejsze szczegóły. Jakie zwyczaje kultywowano? Czego obawiano się najbardziej?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: justify;">Jak nazywała się dawniej Wigilia?</h2>

<p style="text-align: justify;">Dawniej święta przypadały na okres <strong>od 25 grudnia do 1 lub 6 stycznia.</strong> Zanim wprowadzono nazwy takie jak Wigilia czy Boże Narodzenie, święta nazywano Godami (z języka staropolskiego) lub Godnymi Świętami. Skąd taka nazwa? Wywodzi się od godzenia służby, tzn. 25 grudnia wygasały umowy między pracownikami a gospodarzami, które 26 grudnia odnawiano na następny rok. Mówi się także o zaczerpnięciu nazwy od tzw. <strong>szczodrych godów</strong>, jakie Słowianie obchodzili w związku z przesileniem zimowym rozpoczynającym nowy rok słoneczny.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Ostatnie porządki i odpoczynek przed świętami na dawnej wsi</h2>

<p style="text-align: justify;">Istotne było <strong>zakończenie wszelkich czynności,</strong> takich jak porządki czy przygotowanie potraw na dzień przed Wigilią lub najpóźniej tego samego dnia – wcześnie rano. Poranna pobudka zwiastowała energię i dobre samopoczucie. Dbano o to, by dzień był spokojny, a wszystkie obowiązki przebiegały pomyślnie. W czasie świątecznym nie wolno było wykonywać żadnych prac, w tym także polowych, a pomagało w tym motto: „Kto ziemię w adwent pruje, ta mu trzy lata choruje”. Kładziono zatem nacisk na odpoczynek, jednak należało pamiętać o tym, by nie kłaść się do łóżka w dzień, ponieważ zwiastowało to choroby i nieurodzaj zbóż.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Wieczerza wigilijna dawniej na wsiach</h2>

<p style="text-align: justify;">Zgodnie z tradycją <strong>uczta wigilijna rozpoczynała się </strong>wraz z ukazaniem się pierwszej gwiazdki na niebie. Wcześniej nazywano ją postnikiem lub obiadem. Rozpoczynała się od dzielenia opłatkiem i składania życzeń. Kiedy domownicy zasiadali do stołu, odchodzić od niego mogła tylko gospodyni. Uczta przebiegała w ciszy i spokoju.</p>

<p style="text-align: justify;">{embed_photo_100}556855{/embed_photo_100}</p>

<h2 style="text-align: justify;">Co jadano na Wigilię na wsi?</h2>

<p style="text-align: justify;">Liczba potraw na stole wigilijnym nie jest wcale taka oczywista. Przyjęło się, że tradycja nakazuje ich 12. Dlaczego? Rozumie się to na dwa sposoby: każda potrawa na miesiąc roku lub każda na pamiątkę jednego z apostołów. W biedniejszych chłopskich domach, <strong>na stole wigilijnym stawiano nieparzystą liczbę potraw – 5 lub 7. </strong>Bez względu na ilość, dania musiały być postne (tj. bezmięsne). Jakie dania podawano? Podczas wigilijnej uczty należało spróbować każdej potrawy, a wśród nich znajdowały się m.in.: kapusta z grochem, kasza jaglana z suszonymi gruszkami czy śliwkami, kutia, kluski z makiem, pierogi z kapustą i grzybami, barszcz czerwony z buraków lub grzybową, śledzie i kompot z suszonych owoców. Pojawiały się także ryby takie jak karp, szczupak czy śledzie. Warto wspomnieć, że dobór potraw miał opierać się na darach ziemi pochodzących z lasu, pola, ogrodu i wody, aby w ten sposób oddać jej cześć i zapewnić przychylność podczas plonów.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Dawna choinka – jak wyglądała?</h2>

<p style="text-align: justify;">Święta <strong>nie mogły się obyć bez choinki. </strong>Tradycję zaczerpnięto z Niemiec, a na wsi obyczaj pojawił się dopiero w XIX w. Wcześniej nazywano ją świętym drzewkiem, a jej funkcję pełniła najpierw słoma, później – tzw. „podłaz” czy „podłaźniczka”, czyli czubek sosny, jodły lub świerku. Niekiedy tworzono plecione koło z gałązek drzew iglastych, które ozdabiano jabłkami, orzechami, opłatkami oraz dekoracjami z lnu czy kolorowym papierem. Podłaźniczka była symbolem życia, a jej zadaniem była ochrona domowników przed złem – chorobami i urokami oraz zapewnienie dobrobytu i zgody, a pannom na wydaniu – powodzenie u kawalerów. Gałązki zbierano wcześnie rano, a ten kto pierwszy przyniósł gałązkę do domu, temu pierwszemu miało wzejść zboże w przyszłym roku. Ozdoby świąteczne likwidowało się pod koniec Godów, tj. 1 albo 6 stycznia.</p>

<p style="text-align: justify;">{embed_photo_100}556859{/embed_photo_100}</p>

<h2 style="text-align: justify;">Zwyczaj dzielenia się opłatkiem</h2>

<p style="text-align: justify;">Opłatek znajdował swoje miejsce nie tylko na chlebie spoczywającym na białym obrusie, pod którym kładło się sianko. Służył także do dzielenia się z domownikami w celu utrzymania więzi pomiędzy nimi. <strong>Zwyczaj łamania opłatka </strong>następował przed rozpoczęciem wieczerzy wigilijnej. Co ważne, poza poświęconym, białym opłatkiem dla ludzi, istniały również opłatki przeznaczone dla zwierząt – niepoświęcone i kolorowe. Ich kolor zależał od regionu i miał różne znaczenie, np. czerwony miał moc odpędzania uroków. Dlaczego podawano opłatek zwierzętom? Symbolizował on przyjaźń i wdzięczność za pomoc w pracy oraz poświęcenie dla rodziny gospodarza. </p>

<h2 style="text-align: justify;">Jak wyglądało kolędowanie na dawnej wsi?</h2>

<p style="text-align: justify;">Do tradycji należało wspólne<strong> śpiewanie kolęd. </strong>Początkowo śpiewano podniosłe pieśni wychwalające narodziny Chrystusa. Później został wprowadzony podział na kolędy i pastorałki, które śpiewało się zarówno w domu, jak i w kościele. Z tym zwyczajem wiązały się również obchody kolędnicze, w których brały udział grupy kolędników i gwiazdorzy.</p>

<p style="text-align: justify;">Działalność kolędników wiązała się z rozwojem teatru ludowego na początku XX w. Polegała na obchodzeniu domów przez dzieci i młodzież, głównie z biednych rodzin, a w miastach przez studentów. <strong>Kolędnicy przebierali się za zwierzęta</strong> takie jak tury (turonie) czy kozy lub za postacie nawiązujące do biblijnej tradycji – Trzech Króli czy króla Judei Heroda lub diabły, baby, dziadów, Żydów i Cyganów. Za swój występ otrzymywali przysmaki, np. tzw. szczodraki (bułki z nadzieniem) czy kiełbasę oraz pieniądze. Po otrzymaniu datków kolędnicy życzyli gospodarzom wszelkiej pomyślności w Nowym Roku i wędrowali dalej. Na wsiach we wschodniej Polsce kultywowano też zwyczaj obdarowywania spotkanych po drodze biedaków.</p>

<p style="text-align: justify;">Z kolei gwiazdorzy wędrowali z gwiazdą na patyku i nie wchodzili do domów. Stojąc pod oknami, śpiewali kolędy i kręcili zrobioną z listewek i przyozdobioną bibułą gwiazdą, która miała imitować gwiazdę betlejemską pojawiającą się nad stajenką i będącą drogowskazem dla Trzech Królów (Mędrców). Za odwiedziny otrzymywali jedzenie i drobne pieniądze. Obecnie zwyczaj ten nie jest tak powszechny, jednak dalej kultywowany przez wspólnotę wiejską, np. skupioną wokół Ochotniczej Straży Pożarnej. </p>

<h2 style="text-align: justify;">Wystawianie jasełek na dawnej wsi</h2>

<p style="text-align: justify;">Jasełka to <strong>przedstawienia opowiadające historię Świętej Rodziny</strong>, połączone z adoracją Dzieciątka Jezus. Początkowo były wystawiane w kościołach. Później stały się elementem obchodów kolędniczych – tzw. „chodzenie z szopką”. </p>

<p style="text-align: justify;">Obnośna szopka miała postać skrzynki, ucharakteryzowanej na kościół i stanowiła scenografię dla teatrzyku kukiełkowego. Skład postaci – kukiełek w szopce – często się zmieniał, choć niezmienna była obecność Świętej Rodziny i pastuszków. Przedstawienia opowiadały historię Bożego Narodzenia, która była połączeniem przekazu biblijnego z lokalnym folklorem. Wystawiano również tzw. Herody, czyli przedstawienia kolędnicze, które wymagały kostiumów, rekwizytów i zdolności aktorskich. Uznawano je za najkosztowniejsze. </p>

<p style="text-align: justify;">Dzisiaj odtwarzane są przez zespoły regionalne na potrzeby imprez folklorystycznych. Pojawiają się także jako atrakcja spotkań wigilijnych. </p>

<p style="text-align: justify;">{embed_photo_100}556856{/embed_photo_100}</p>

<h2 style="text-align: justify;">Pasterka – skąd zaczerpnięto zwyczaj?</h2>

<p style="text-align: justify;">Charakterystyczny dla świąt jest zwyczaj uczestniczenia w pasterce, tj. mszy świętej, która odbywa się w kościele o północy. Wywodzi się z tradycji słowiańskiej oraz nawiązuje do pogańskiego rytuału komunii, podczas którego biesiadowano z istotami z zaświatów.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Nietypowe zwyczaje i przesądy świąteczne</h2>

<p style="text-align: justify;">Tak jak w przypadku wielu świąt, obchody Wigilii i Bożego Narodzenia skrywają w swojej historii <strong>nietypowe zwyczaje i przesądy.</strong> Oto kilka z nich:</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">odwiedzanie bydła w oborach – wierzono, że w tę noc zwierzęta mogą przemówić ludzkim głosem i przepowiedzieć przyszłość, dlatego podawano im kolorowy opłatek i trochę wigilijnych potraw oraz siano ze stołu;</li>
	<li style="text-align: justify;">odwiedzano drzewa owocowe, obwiązywano je słomą i zaklinano, by rodziły w przyszłym roku, bo inaczej zostaną ścięte;</li>
	<li style="text-align: justify;">wierzono, że w wigilijną noc dusze zmarłych bliskich odwiedzają swoje dawne domy, dlatego ucztę wigilijną łączono z zaduszną kolacją na ich cześć – pozostawiano dla nich dodatkowe nakrycie przy stole, dodatkowe krzesło oraz potrawy, by mogły się najeść do syta; podtrzymywano ogień w piecu przez całą noc, by dusze mogły się przy nim ogrzać, a wszystko po to by duchy nie czuły urazy wobec bliskich; unikano też wykonywania gwałtownych ruchów, by nie zaszkodzić duchom;</li>
	<li style="text-align: justify;">starano się nie kłócić, nie smucić i niczego nie pożyczać, ponieważ wierzono, że to, co wydarzy się w dzień Wigilii, powtórzy się w przyszłym roku;</li>
	<li style="text-align: justify;">pilnowano, żeby podczas wieczerzy, nikomu nie spadła łyżka – zwiastowało to śmierć w nadchodzącym roku, dobrym znakiem było natomiast kichanie – zapowiadało pomyślność i zdrowie;</li>
	<li style="text-align: justify;">pod stół kładziono siekierę lub sierp – miały zapewnić zdrowe i twarde jak żelazo nogi;</li>
	<li style="text-align: justify;">wróżby, np. „ciskanie kop” – polegało na podrzucaniu garści słomy, gdy ta zaczepiła się o drewniany strop, oznaczało to bujny wzrost zboża lub jeśli rzucała panna – zamążpójście.</li>
</ul>

<p style="text-align: justify;">Zwyczaje często różniły się w zależności od regionów Polski, np. w Grodzieńszczyźnie – po odmówieniu modlitwy gospodarz nalewał kielich wódki i odlewał trochę na obrus, życząc wszystkim zdrowia, szczęścia i pomyślności. Robił to na cześć zmarłych.</p>

<p style="text-align: justify;">{embed_photo_100}556857{/embed_photo_100}</p>

<p style="text-align: justify;">oprac. Patrycja Lisowska</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/12/07/515205.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Wed, 24 Dec 2025 10:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-wygladala-kiedys-wigilia-na-wsi-niektore-zwyczaje-zaskakuja-2554800</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Polska wieś zachwyca świat. Z Jeleśni na Expo w Japonii i dalej</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/polska-wies-zachwyca-swiat-z-jelesni-na-expo-w-japonii-i-dalej-2537183</link>
			<description>Monika Wróbel z Jeleśni w powiecie żywieckim od dziecka nasiąkała i społecznikostwem, i miłością do kultury ludowej, zwłaszcza w jej żywieckim wydaniu. Od dekady prowadzi w Jeleśni Fundację 9sił, która promuje kulturę i sztukę polskiej wsi nie tylko w Polsce, ale także na krańcach świata. I właśnie ogłosiła ciekawy konkurs na rzeźbę ludową.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p>W artykule przeczytasz:</p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Fundacja%209si%C5%82,%20czyli%20zainspirowana%20dziewi%C4%99%C4%87si%C5%82em,%20kt%C3%B3ry%20podobno%20robi%20cuda?" target="_blank">Fundacja 9sił, czyli zainspirowana dziewięćsiłem, który podobno robi cuda?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Gdzie%20uczy%C5%82a%20si%C4%99%20pani%20tej%20mi%C5%82o%C5%9Bci%20do%20sztuki%20ludowej?" target="_blank">Gdzie uczyła się pani tej miłości do sztuki ludowej?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Od%20czego%20zacz%C4%99%C5%82a%20si%C4%99%20fundacja?" target="_blank">Od czego zaczęła się fundacja?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Wspomnia%C5%82a%20pani%20o%20bibu%C5%82karstwie.%20Zagl%C4%85dam%20na%20zdj%C4%99cia%20na%20Facebooku%20i%20nie%20mog%C4%99%20si%C4%99%20napatrze%C4%87%20na%20te%20wie%C5%84ce%20z%20bibu%C5%82y." target="_blank">Wspomniała pani o bibułkarstwie. Zaglądam na zdjęcia na Facebooku i nie mogę się napatrzeć na te wieńce z bibuły</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Moj%C4%85%20uwag%C4%99%20przyku%C5%82%20na%20Facebooku%20wasz%20post%20o%20konkursie%20%E2%80%9EKonie%20polskie%20%E2%80%93%20ko%C5%84%20w%20tradycji%20ludowej%E2%80%9D.%20Dlaczego%20konie?" target="_blank">Moją uwagę przykuł na Facebooku wasz post o konkursie „Konie polskie – koń w tradycji ludowej”. Dlaczego konie?</a></li>
</ul></div>
</div>

<h3><a id="Fundacja 9sił, czyli zainspirowana dziewięćsiłem, który podobno robi cuda?" name="Fundacja%209si%C5%82,%20czyli%20zainspirowana%20dziewi%C4%99%C4%87si%C5%82em,%20kt%C3%B3ry%20podobno%20robi%20cuda?"><strong>Fundacja 9sił, czyli zainspirowana dziewięćsiłem, który podobno robi cuda?</strong></a></h3>

<p>– Tak, to niezwykła roślina, która zresztą jest pod ochroną. Ale dziewięćsił także dlatego, że nasza fundacja działa na terenie gminy Jeleśnia, w której jest dziewięć sołectw. <strong>Nie wiem, czy działamy cuda, ale niedawno reprezentowaliśmy Żywiecczyznę i województwo Śląskie na Expo w Japonii. Promujemy polską kulturę, zwłaszcza ludową, za granicą</strong> – w Budapeszcie, w którym także mieszkam, w Londynie, na Pagu w Chorwacji. Nawiązaliśmy wspórce również z Norwegią i Wilnem, a w następnym roku wybieramy się z projektem „Kultura u Korzeni” do Kenii.</p>

<h3><a id="Gdzie uczyła się pani tej miłości do sztuki ludowej?" name="Gdzie%20uczy%C5%82a%20si%C4%99%20pani%20tej%20mi%C5%82o%C5%9Bci%20do%20sztuki%20ludowej?"><strong>Gdzie uczyła się pani tej miłości do sztuki ludowej?</strong></a></h3>

<p>– W rodzinie, zwłaszcza od dziadków z pochodzących z Mutnego. Jestem z Jeleśni i pochodzę z rodziny, która działa społecznie od lat. Dziadek był krawcem, projektantem mody męskiej, dyrektorem banku, grał na instrumentach, projektował, malował, działał w ochotniczej straży pożarnej, pomagał w budowaniu szkoły i kościoła, a babcia założyła koło gospodyń wiejskich, działała również społecznie na rzecz kościoła, więc tak uczyłam się, że warto działać dla samej idei, ale warto też dla innych. Dziadek był z przekonań socjalistą i zawsze uważał, że coś trzeba oddać Polsce za darmo, chociażby za darmową edukację, którą otrzymaliśmy. U nas w domu ważne było, że działamy nie tylko dla pieniędzy. I mam nadzieję, że to nam się udaje w fundacji. Fundacja została założona nie tylko po to, żeby zachować spuściznę kultury ludowej, ale też żeby krzewić postawy robienia czegoś dla dobra wspólnego. Ludziom w górach się chce, mamy jeszcze energię, może to ta nasza porywczość tak nas napędza. <strong>Trochę martwi mnie to, że w działaniach dotyczących kultury widać bardzo duże jej skomercjalizowanie. Zgłaszaliśmy to ostatnio na Kongresie Kultury w Warszawie. Braki w dostępie do kultury na wsi mogą również się wiązać z tym, że wieś po 1989 roku została zostawiona sama sobie.</strong> Nie ma takich choćby galerii sztuki – nasze prace powstające w projektach wieszamy na płotach. Marzą się nam prawdziwi mecenasi kultury. Nie tylko firmy czy przedsiębiorcy, którzy widzą w tym interes, ale tacy darczyńcy, którzy są gotowi łożyć na kulturę bez widoku na zysk, uczestnicząc w jej wytworzeniu i zachowaniu.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595827.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595827.jpg?1756024379" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Monika Wróbel przy wielkim bibułowym dywanie-mandali, który był pokazywany na Expo w Japonii jako przykład polskiej sztuki z wykorzystaniem papieru</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h3><a id="Od czego zaczęła się fundacja?" name="Od%20czego%20zacz%C4%99%C5%82a%20si%C4%99%20fundacja?"><strong>Od czego zaczęła się fundacja?</strong></a></h3>

<p>– Skończyłam marketing i Public Relations na prywatnej uczelni – w Szkole Biznesu w Krakowie – chciałam się najpierw porządnie nauczyć obsługiwania kultury od technicznej strony. Potem skończyłam zarządzanie w kulturze na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale w tym czasie miałam już własne doświadczenia, ponieważ razem z przyjaciółmi założyliśmy wcześniej stowarzyszenie artystyczne. Po skończeniu studiów wyjechałam za miłością do Budapesztu. Po kilku latach poczułam, że chcę wrócić do pracy w kulturze. Życie na obczyźnie przygotowało mnie do powrotu do Polski i założenia fundacji – nawiązywałam nowe kontakty i współpracę. W 2014 roku z muzykiem Przemkiem Fickiem założyliśmy fundację, która teraz dba w szczególny sposób o lokalnych artystów i dziedzictwo kulturowe naszego regionu. Staramy się, żeby wydarzenia i projekty odbywały się w Jeleśni. Angażujemy artystów z tych dziewięciu sołectw. Mamy i bibułkarki, twórców zabawek i dudziarzy, i skrzypistów. Tak, skrzypistów, nie skrzypków. Kiedyś dudziarz Edward Byrtek powiedział, że muzyki uczył się od swojego ojca skrzypisty. Mamy to szczęście, że gmina Jeleśnia miała tak wielu wybitnych ludzi, którzy tworzyli kulturę ludową, zakładali zespoły ludowe, budowali instrumenty, tworzyli, rzeźbili, malowali. <strong>Zrealizowaliśmy m.in. projekt „Żywe obrazy”. Wystawę prezentowaliśmy ostatnio na Europejskim Forum Rolniczym w Jasionce.</strong> Wzięliśmy na warsztat malarzy z okresu Młodej Polski i przełożyliśmy malarstwo klasyczne na fotografie, prezentując je w scenerii wiejskiej. Ważne w tym projekcie było pokazanie, iż wieś była inspiracją dla wielu artystów. Inne nasze projekty to Krąg Kobiet – Powrót do źródeł, Kultura u Korzeni, Wołosi- Powrót do Źródeł, Szlak Beskidzkich Murali, Bibułkarki mistrzynie tradycji i wiele innych.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595828.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595828.jpg?1756024379" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Żywe obrazy to projekt, w którym malarstwo Młodej Polski odtwarzano z wykorzystaniem przebranych statystów, których fotografowano</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h3><a id="Wspomniała pani o bibułkarstwie. Zaglądam na zdjęcia na Facebooku i nie mogę się napatrzeć na te wieńce z bibuły." name="Wspomnia%C5%82a%20pani%20o%20bibu%C5%82karstwie.%20Zagl%C4%85dam%20na%20zdj%C4%99cia%20na%20Facebooku%20i%20nie%20mog%C4%99%20si%C4%99%20napatrze%C4%87%20na%20te%20wie%C5%84ce%20z%20bibu%C5%82y."><strong>Wspomniała pani o bibułkarstwie. Zaglądam na zdjęcia na Facebooku i nie mogę się napatrzeć na te wieńce z bibuły</strong></a></h3>

<p>– <strong>W tym roku jednym z naszych głównych celów jest wpisanie bibułkarstwa na Listę Niematerialnego Dziedzictwa UNESCO. Wszystko już jest dopięte, materiały skompletowane i wysłane.</strong> Zmobilizowało mnie do tego, aby podjąć to wyzwanie moje stypendium Ministra Kultury – Bibułkarki Mistrzynie Tradycji. Już drugi raz jestem stypendystką w obszarze twórczości ludowej i jej propagowania. W tym roku znaleźliśmy się na Expo w Japonii, gdzie przedstawialiśmy tę sztukę z papieru jako polskie origami, ale też sztukę o charakterze terapeutycznym i taką, która oparta jest na cyklach, na porach roku, bo te kwiaty panie robią zgodnie z tym, co akurat występuje w przyrodzie. Chcemy sprawić, żeby więcej ludzi uczyło się tej sztuki. Dawniej to był przekaz rodowy – uczyły się tego babka, matka, córka. Dziś już tak nie jest, zostaje nam nauka w formacie mistrz-uczeń. W międzyczasie współorganizowaliśmy też konkurs zdobnictwa bibułkowego z Muzeum Miejskim w Żywcu.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595835.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595835.jpg?1756024379" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Bibułowe kwiaty to jedna z najcenniejszych spuścizn ludowej sztuki Żywiecczyzny</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Aktualnie realizujemy też projekt <strong>„Obcokrajowcy w strojach ludowych”</strong>. To projekt nie naszego autorstwa, ale tworzymy go na nowo. Chodzi w nim o to, żeby pokazać, że obcokrajowiec jest obecny w naszej codzienności – to ludzie, którzy tworzą muzykę, śpiewają, tańczą. W projekcie ubieramy ludzi z różnych krajów w nasze stroje ludowe i przenosimy ich wizerunek na fotografie. Na zdjęciach są też Koreanka, Chinka, osoby z Hiszpanii, Kenii, Maroka, a wszyscy związani są z województwem śląskim. Ten projekt ma pokazywać nie tylko to, co dostajemy od przybyszów, ale też piękno naszych strojów ludowych. Przebraliśmy uczestników projektu w stroje z naszego regionu, strój odświętny i codzienny, ale też żywiecki mieszczański czy łowicki.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595833.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595833.jpg?1756024379" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Obcokrajowcy w polskich strojach ludowych to efekt fundacyjnego projektu XXXXXX</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Ważne są dla nas murale (Szlak Beskidzkich Murali), które na terenie gminy – mamy ich już siedem i tworzy je dla nas Maciek Szymonowicz –etnograf. Pokazujemy na nich twórców ludowych, instrumenty, tradycyjne zabawki, poetów, ich wiersze, roślinność charakterystyczną dla regionu.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595821.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595821.jpg?1756024379" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">W gminie Jeleśnia powstało już siedem murali upamiętniających lokalnych twórców ludowych</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h3><a id="Moją uwagę przykuł na Facebooku wasz post o konkursie „Konie polskie – koń w tradycji ludowej”. Dlaczego konie?" name="Moj%C4%85%20uwag%C4%99%20przyku%C5%82%20na%20Facebooku%20wasz%20post%20o%20konkursie%20%E2%80%9EKonie%20polskie%20%E2%80%93%20ko%C5%84%20w%20tradycji%20ludowej%E2%80%9D.%20Dlaczego%20konie?"><strong>Moją uwagę przykuł na Facebooku wasz post o konkursie „Konie polskie – koń w tradycji ludowej”. Dlaczego konie?</strong></a></h3>

<p>– W okolicach Jeleśni mamy największy i najstarszy ośrodek zabawkarstwa w Polsce. To tzw. żywiecko-suski ośrodek zabawkarski. Znane są tu całe rodziny, które wytwarzały zabawki z drewna, w tym m.in. konie – rodziny Mentlów, Klimasarów, Leśniaków (Stryszawa), Lachów, Łobozów (Pewel Wielka). Koń jest niezwykle ważny w naszej polskiej kulturze, nie tylko ze względu na pracę, którą wykonywał. Chcemy pokazać, że to rzemiosło nadal trwa, ale też zachęcić innych do podzielenia się swoją twórczością. Ten projekt będzie częścią większego projektu <strong>„Konie świata”</strong>. Za dwa, trzy lata chcemy skupić się na zabawkarstwie na świecie – przedstawimy wtedy konie-zabawki ośrodków zabawkarskich: szwedzkiego, tureckiego, indyjskiego, słowackiego, czeskiego. Projekt i konkurs promuje wykonany przez rodzinę Łobozów duży drewniany koń, który będzie stał w różnych przestrzeniach. Docelowo ma być ich dziesięć. A w konkursie zachęcamy do zgłaszania nam rzeźb z gliny, papieru, drewna, ale też tkaniny. Będziemy oceniać dzieła w dwóch kategoriach – w tradycyjnej i nowoczesnej interpretacji tej zabawki. Chcemy też porozmawiać z twórcami – po konkursie i wystawie powstanie katalog. Konkurs jest ogólnopolski. Trzeba do nas przysłać rzeźbę konia do 30 września. Powinna mieć wysokość od 30 cm. Wernisaż wystawy i ogłoszenie wyników odbędzie się 12 października w zabytkowej Starej Karczmie w Jeleśni, a sama wystawa będzie prezentowana w Gminnym Ośrodku Kultury w Jeleśni. Pula nagród wynosi 11 tys. złotych. Jednocześnie wernisażowi będziemy towarzyszyła multimedialna projekcja muralu konia Stanisława Lacha w hołdzie zabawkarzom.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595826.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595826.jpg?1756024379" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Drewniany koń w skali makro wyrzeźbiony przez żywieckich artystów zabawkarzy. Będzie firmował konkurs "Koń w kulturze ludowej" i późniejszy projekt "Konie na świecie"</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"></div>
<div class="se__text"><p>Więcej informacji dotyczących konkursu można znaleźć na www.9sil.org, facebook.com/fundacja9sil i pod numerem telefonu 602 893 485.</p></div>
</div>

<p><strong>Karolina Kasperek</strong></p>

<p><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/rolnictwo/wies-i-rodzina/wies-jest-kobieta/koszula-ludowa-ze-wsi-pod-tomaszowem-pojedzie-do-kanady-2531405">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2025/04/12/582845.jpg?1746266117" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              Rękodzieło
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              <p>Koszula ludowa ze wsi pod Tomaszowem pojedzie do Kanady</p>

            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/07/595824.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sun, 24 Aug 2025 10:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/polska-wies-zachwyca-swiat-z-jelesni-na-expo-w-japonii-i-dalej-2537183</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Jak dawniej wyglądały dożynki?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-dawniej-wygladaly-dozynki-2536829</link>
			<description>Po żniwach na polskich wsiach przychodzi czas na odpoczynek. Rolnicy wraz z rodzinami dziękują Bogu za szczęśliwie zakończoną pracę i doroczne plony podczas tzw. dożynek, czyli Święta Plonów. Dziś ma ono nieco inną formę, choć w wielu miejscach Polski ta piękna tradycja jest kultywowana z zachowaniem dawnych zwyczajów.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: justify;">Dożynki dawniej – święto ludu wiejskiego i rolników</h2>

<p style="text-align: justify;">Dla osób mieszkających na wsi dożynki są nieodłącznym elementem zakończenia wakacji. Dziękować za plony przychodzą nie tylko rolnicy, ale również mieszkańcy miast, których urzeka oprawa organizowanych uroczystości. <strong>Dożynki są świętem ludowym połączonym z obrzędami dziękczynnymi za plony i zakończone zbiory zbóż.</strong></p>

<h2 style="text-align: justify;">Kiedy dawniej obchodzono dożynki?</h2>

<p style="text-align: justify;">Przed narodzinami Chrystusa było to święto etniczne Słowian, które obchodzono w czasie równonocy jesiennej, czyli 23 września. <strong>Aktualnie tradycja ta jest średnio zachowana, ponieważ większość dożynek odbywa się w jeszcze w sierpniu.</strong> W zależności od charakteru święta, ponieważ dożynki mogą być organizowane wyłącznie przez władze gmin, ale również przy współudziale lokalnych parafii, odbywają się w jedną z ostatnich niedziel lub sobót sierpnia. We wrześniu najczęściej odbywają się dożynki powiatowe oraz wojewódzkie, podsumowujące żniwa danego roku.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Jak dawniej nazywano dożynki i dlaczego je obchodzono?</h2>

<p style="text-align: justify;">W czasach Słowian dożynki były nazywane:</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">wyżynkami,</li>
	<li style="text-align: justify;">obrzynkami,</li>
	<li style="text-align: justify;">wieńcami,</li>
	<li style="text-align: justify;">wieńcowym,</li>
	<li style="text-align: justify;">okrężnym.</li>
</ul>

<p style="text-align: justify;">Jak podają źródła, pierwotnie dożynki mogły wiązać się z kultem roślin i drzew, a następnie z pierwotnym rolnictwem. Wraz z upływem czasu dożynki zaczęto obchodzić na dworach majątków ziemskich ok. XVI w. <strong>Ziemianie urządzali święto plonów dla żniwiarzy, do których zaliczano służbę folwarczną i pracowników najemnych. </strong>Uroczystość miała być nagrodą dla nich za ciężką pracę w czasie żniw.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Jak wyglądają dożynki dziś?</h2>

<p style="text-align: justify;">Po latach dożynki, które w czasach naszych przodków stanowiły kilka odrębnych świąt, połączono w jedno. Aktualnie rolnicy i mieszkańcy wsi obchodzą jednocześnie okrężne i dożynek. Święta te różni to, że pierwsze z nich było biesiadą organizowana jesienią, kiedy z pól zostały zebrane wszystkie plony. <strong>Nazwa wzięła się od okrążania pól. </strong>Drugie ze świąt miało oznaczać dożęcie oziminy, czyli zbóż ozimych, a następnie przyniesienie wieńca gospodarzowi z pola do domu.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Jakie zwyczaje dożynkowe zachowały się do dziś?</h2>

<p style="text-align: justify;">W dzisiejszych czasach widoczne jest zachowanie dawnych tradycji związanych z obchodami dożynek. <strong>Jedną z nich jest wyplatanie wieńca, które należy do najstarszych zwyczajów. </strong>Dawniej cały obrzęd dożynek rozpoczynał się od wicia wieńca na polu zbóż. Do jego dekoracji używano kwiatów, wstążek itp. Niosła go na głowie najlepsza żniwiarka, czasem pomagali jej parobkowie. Za kobietą ustawiał się barwny orszak żniwiarzy z kosami i sierpami wyczyszczonymi po żniwach.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/14/489064.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/14/489064.jpg?1755179265" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dożynki</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Nac</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;"><strong>Pochód zatrzymywał się w kościele, by podziękować Bogu za plony, a następnie przechodził do domu gospodarza dożynek.</strong> Wieniec przechowywano w stodole do kolejnego roku, dopóki nie rozpoczęły się nowe siewy. Ziarna, które wykruszono z kłosów, dosypywano do nowego materiału siewnego.</p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/14/489063.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/14/489063.jpg?1755179265" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dożynki</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Nac</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2 style="text-align: justify;">Huczna zabawa do białego rana w dożynki</h2>

<p style="text-align: justify;">Nieodłączonym, dawnym elementem dożynek kultywowanym do dziś jest biesiada z poczęstunkiem i tańcami. Wcześniej miała ona miejsce w dworze gospodarza dożynek. <strong>Obecnie dożynkowe biesiady są organizowane na terenie domów kultury lub amfiteatrów miasteczek gminnych, choć nie brakuje również wsi, w których nadal odbywają się dożynki.</strong></p>

<h2 style="text-align: justify;">Jak ewoluowały dożynki?</h2>

<p style="text-align: justify;">Wraz z upływem lat dożynki ewoluowały. Pod koniec XIX w. chłopi zaczęli podejmować się organizacji dożynek gospodarskich, na których biesiadowali wraz ze swoimi rodzinami, parobkami i najemnikami. <strong>W międzywojniu dożynki wkroczyły w fazę, można by rzec "dostojeństwa", gdyż wyodrębniono dożynki gminne, powiatowe i parafialne.</strong></p>

<h2 style="text-align: justify;">Kto dawniej organizował dożynki?</h2>

<p style="text-align: justify;"><strong>W dawnych czasach dożynki były organizowane przez miejscową ludność, co z czasem uległo zmianie, ponieważ po wojnie ich organizacji podejmowały się:</strong></p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">lokalne samorządy,</li>
	<li style="text-align: justify;">partie chłopskie,</li>
	<li style="text-align: justify;">koła Stronnictwa Ludowego,</li>
	<li style="text-align: justify;">Kółka Rolnicze,</li>
	<li style="text-align: justify;">kościoły,</li>
	<li style="text-align: justify;">szkoły.</li>
</ul>

<p style="text-align: justify;">Dożynki w czasach PRL-u stanowiły swego rodzaju manifest odrębności chłopskiej, jednak sposób ich obchodów nie różnił się zbytnio od obecnego. <strong>Każdym dożynkom towarzyszy wystawa rolnicza, festyn, występy zespołów ludowych i artystycznych.</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/14/489062.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/14/489062.jpg?1755179265" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dożynki</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Nac</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p style="text-align: justify;"> Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/08/14/489061.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>j.czupryniak@pwr.agro.pl (Justyna Czupryniak)</author>
			<pubDate>Sun, 17 Aug 2025 14:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-dawniej-wygladaly-dozynki-2536829</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Boże Ciało na wsi - jakie zwyczaje i obrzędy przetrwały do dziś?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/boze-cialo-na-wsi-jakie-zwyczaje-i-obrzedy-przetrwaly-do-dzis-2533763</link>
			<description>Boże Ciało, czyli święto Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa przypada w czerwcu i jest szczególnie lubiane przez chrześcijan. Z obchodami tej uroczystości wiąże się wiele ciekawy zwyczajów, których tradycja przetrwała do dziś.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 style="text-align: justify;">Kiedy obchodzimy Boże Ciało?</h2>

<p style="text-align: justify;">Boże Ciało jest świętem ruchomym, a jego data ściśle wiąże się z Wielkanocą i Zielonymi Świątkami. Obchody tej uroczystości przypadają na 11 dni po Zielonych Świątkach i 60 dni po Wielkanocy. W roku 2025 Boże Ciało jest obchodzone 19 czerwca. Celem święta jest publiczne wyznanie przez wiernych wiary w obecność Jezusa Chrystusa.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Skąd wywodzi się Boże Ciało?</h2>

<p style="text-align: justify;">Boże Ciało jest starym świętem, ponieważ narodziło się w Belgii w roku 1246. Uroczystość powstała za sprawą św. Julianny z Liège, którą w trakcie objawienia Jezus poprosił o stworzenie święta Eucharystii. Początkowo Boże Ciało było świętem diecezyjnym. Po upływie 20 lat święto Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa zaczęło obowiązywać w całym Kościele.</p>

<p style="text-align: justify;">W Polsce Boże Ciało jest obchodzone od ponad 500 lat. Wszystko wzięło swój początek z diecezji krakowskiej, gdzie po raz pierwszy odprawiono nabożeństwo, a następnie, w roku 1420 stało się uroczystością obchodzoną we wszystkich kościołach w kraju.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Tradycje związane z obchodami Bożego Ciała</h2>

<p style="text-align: justify;">Z obchodami Bożego Ciała wiąże się wiele tradycji, które pomimo upływu lat są kultywowane. Głównym obrzędem organizowanym w czasie tego święta jest procesja, w której uczestniczą wierni. W zależności od państwa tradycje związane z obchodami Bożego Ciała mogą się różnić. W Hiszpanii budynki stroi się kwiatami, podczas gdy w Polsce są to brzozowe gałązki. Natomiast we Włoszech i Ameryce Łacińskiej ulice są wykładane kwiatami, czego nie praktykują Polacy, jednak ten akcent po części jest wspólny, ponieważ w trakcie procesji z darami dzieci pierwszokomunijne rozsypują kwiatki przed kapłanem niosącym hostię.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Co się robi w procesję na Bożym Ciele?</h2>

<p style="text-align: justify;">Procesja organizowana w dniu Bożego Ciała jest obowiązkiem każdej parafii. Na mniejszą lub większą skalę, odbywa się zawsze, bez względu na położenie kościoła i liczebność wiernych. Podstawowym elementem składowym procesji są 4 ołtarze, przy których ksiądz odczytuje ewangelię i celebrans, a na koniec błogosławi wiernych monstrancją z Najświętszym Sakramentem.</p>

<p style="text-align: justify;"><strong>W procesji uczestniczą wierni, których zadaniem jest:</strong></p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">niesienie baldachimu nad księdzem niosącym monstrancję,</li>
	<li style="text-align: justify;">kadzenie,</li>
	<li style="text-align: justify;">dzwonienie dzwonkami,</li>
	<li style="text-align: justify;">sypanie kwiatkami,</li>
	<li style="text-align: justify;">niesienie baldachimów, chorągwi, sztandarów.</li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;">Jak Boże Ciało, to dywan z kwiatów</h2>

<p style="text-align: justify;">Choć zwyczaj usypywania dywanów z kwiatów dotarł do Polski zza granicy, to nie utrzymał się we wszystkich regionach kraju, jednak w Łowiczu i Spycimierzu trwa nadal. Miliony wiernych przybywają do tych miejscowości w okolicach Bożego Ciała, by móc podziwiać imponujące kompozycje.</p>

<h2 style="text-align: justify;">Pieśni kościelne na Boże Ciało</h2>

<p style="text-align: justify;">Oprawę muzyczną procesji w Boże Ciało często zapewnia lokalna orkiestra dęta. <strong>W pochodzie aktywnie uczestniczy także organista, który śpiewa pieśń ze słowami Franciszka Karpińskiego:</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Zróbcie mu miejsce Pan idzie z nieba</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Pod przymiotami ukryty chleba.</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Zagrody nasze widzieć przychodzi,</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>I jak się Jego dzieciom powodzi.</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Otocz Go wkoło, rzeszo wybrana.</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Przed twoim Bogiem zginaj kolana!...</strong></p>

<h2 style="text-align: justify;">Oktawa Bożego Ciała - co to?</h2>

<p style="text-align: justify;">W czasie oktawy Bożego Ciała w przeszłości odpoczywano od prac polowych i celebrowano święto. Na wsiach kobiety odstępowały od prania ubrań kijankami, by nie przyciągnąć burzy. W tym okresie nie praktykowało się również ścinania zboża i kapusty, ponieważ groziło to nieurodzajem. W następujących po Bożym Ciele dniach odprawiano msze święte błagalne o urodzaj. W związku z rolniczymi powiązaniami z tym świętem na przestrzeni lat pojawiło się kilka przysłów:</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">"Boże Ciało pogoda darzy, rok będzie dobry dla gospodarzy",</li>
	<li style="text-align: justify;">"Jaki dzień jest w Boże Ciało, takich dni potem niemało",</li>
	<li style="text-align: justify;">"Na Boże Ciało żyto zakwitało",</li>
	<li style="text-align: justify;">"Na Boże Ciało siej proso śmiało".</li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;">Zwyczaj plecenia wianków</h2>

<p style="text-align: justify;">Po głównej procesji w Boże Ciało, w trakcie następującego po niej tygodnia, odbywają się mniejsze procesje wokół murów kościoła. 7 dnia przynoszone są do kościoła wianki, które następnie święci ksiądz. W dawnych czasach wierzono w magiczną moc uplecionych kółek, zabieranych z czasem do domu po tym, jak nabrały dobroczynnej mocy. <strong>Po powrocie do domów wieszano wianki:</strong></p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">w domu nad drzwiami,</li>
	<li style="text-align: justify;">nad oknami,</li>
	<li style="text-align: justify;">przy świętych obrazach,</li>
	<li style="text-align: justify;">u wrót stodół i obór (miały chronić przed szkodliwym działaniem warunków atmosferycznych).</li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;">Jakie właściwości miały wianki?</h2>

<p style="text-align: justify;"><strong>Wianki nie tylko wyglądały imponująco, ale zdaniem żyjących w przeszłości miały swoją magiczną moc, o czym świadczyły następujące zwyczaje</strong>:</p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">wierzenie w obronę przed pożarem lub burzą,</li>
	<li style="text-align: justify;">dodawanie ich do herbaty i do pokarmu dla chorych zwierząt.</li>
</ul>

<p style="text-align: justify;">Boże Ciało jest ważnym świętem, które ma bogatą tradycję. Dla osób niewierzących jest to po prostu czas odpoczynku.</p>

<p style="text-align: justify;">oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz</p>

<p style="text-align: justify;">źródło: gov.pl</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/06/17/589834.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>j.czupryniak@pwr.agro.pl (Justyna Czupryniak)</author>
			<pubDate>Thu, 19 Jun 2025 09:30:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/boze-cialo-na-wsi-jakie-zwyczaje-i-obrzedy-przetrwaly-do-dzis-2533763</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Co jadł Bolesław Chrobry? Jakie zwierzęta hodowano 1000 lat temu?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/co-jadl-boleslaw-chrobry-jakie-zwierzeta-hodowano-1000-lat-temu-2531778</link>
			<description>Nie wiemy, kiedy dokładnie koronowano Bolesława Chrobrego, ale przyjmuje się, że mogła to być połowa kwietnia 1025 roku. Obchodzimy właśnie tysięczną rocznicę tego wydarzenia i postanowiliśmy zajrzeć do zagród z tamtych czasów.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p>W artykule przeczytasz:</p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Zaczynaj%C4%85c%20cytatem%20z%20legendarnego%20%E2%80%9ERejsu%E2%80%9D:%20kury,%20kaczki,%20dr%C3%B3b,%20droga%20na%20Ostro%C5%82%C4%99k%C4%99.%20Czy%20tak%20mog%C5%82a%20wygl%C4%85da%C4%87%20rzeczywisto%C5%9B%C4%87%20w%20zagrodzie%20z%20czas%C3%B3w%20pierwszej%20koronacji?" target="_blank">Kury, gęsi czy kaczki - jaki drób hodowano w czasach Bolesława Chrobrego?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kury,%20g%C4%99si.%20A%20co%20z%20kaczk%C4%85?" target="_blank">Jastrzębie do polowań, pawie w ogrodach</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Dzi%C5%9B%20Polska%20stoi%20hodowl%C4%85%20trzody.%20A%20jak%20to%20by%C5%82o%20za%20pierwszych%20Piast%C3%B3w?" target="_blank">Jak wyglądała hodowla trzody chlewnej za pierwszych Piastów?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czy%20to%20znaczy,%20%C5%BCe%20w%20piastowskiej%20zagrodzie%20krowy%20nie%20u%C5%9Bwiadczysz?" target="_blank">W czasach Piastów krowy ważyły zaledwie 200 kg!</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Poddani%20Chrobrego%20bez%20mleka?%20Trudno%20to%20sobie%20wyobrazi%C4%87" target="_blank">Jaką rolę odgrywały owce i kozy w gospodarstwie?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Na%20sto%C5%82ach%20kmieci%20i%20kr%C3%B3la%20musia%C5%82y%20te%C5%BC%20l%C4%85dowa%C4%87%20jakie%C5%9B%20ryby." target="_blank">Ryby na stołach władców i kmieci</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Polacy%20kochaj%C4%85%20konie.%20Czyli%20nie%20jedz%C4%85%20ich.%20Czy%20Polanie%20za%20pierwszego%20kr%C3%B3la%20r%C3%B3wnie%C5%BC?" target="_blank">Czy Polanie jedli konie i jakie znaczenie miały konie w wierzeniach?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Zapytam%20jeszcze%20o%20ukochane%20przez%20Polak%C3%B3w%20zwierz%C4%99,%20czyli%20kota.%20Czy%20biega%C5%82y%20po%20grodzie%20Chrobrego?" target="_blank">Koty i łasice, czyli kogo nie było w grodzie Chrobrego</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czy%20z%20wykopalisk%20mo%C5%BCemy%20si%C4%99%20dowiedzie%C4%87,%20czy%20stada%20trawi%C5%82y%20zarazy?" target="_blank">Zarazy i pasożyty w dawnych stadach</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czyli%20co%20m%C3%B3g%C5%82%20je%C5%9B%C4%87%20ten%20Chrobry%20w%20dniu%20koronacji?" target="_blank">Uczta koronacyjna Bolesława Chrobrego. Co mogło znaleźć się na królewskim stole w dniu koronacji?</a></li>
</ul></div>
</div><br>
O tym, co wtedy hodowano, porozmawialiśmy z <strong>profesorem Danielem Makowieckim</strong> – archeologiem i archeozoologiem z <strong>Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu</strong>, który pierwsze kroki w karierze stawiał w 1982 roku w ówczesnej Katedrze Anatomii Zwierząt Akademii Rolniczej w Poznaniu.</p>

<h3><a id="Zaczynając cytatem z legendarnego „Rejsu”: kury, kaczki, drób, droga na Ostrołękę. Czy tak mogła wyglądać rzeczywistość w zagrodzie z czasów pierwszej koronacji?" name="Zaczynaj%C4%85c%20cytatem%20z%20legendarnego%20%E2%80%9ERejsu%E2%80%9D:%20kury,%20kaczki,%20dr%C3%B3b,%20droga%20na%20Ostro%C5%82%C4%99k%C4%99.%20Czy%20tak%20mog%C5%82a%20wygl%C4%85da%C4%87%20rzeczywisto%C5%9B%C4%87%20w%20zagrodzie%20z%20czas%C3%B3w%20pierwszej%20koronacji?"><strong>Zaczynając cytatem z legendarnego „Rejsu”: kury, kaczki, drób, droga na Ostrołękę. Czy tak mogła wyglądać rzeczywistość w zagrodzie z czasów pierwszej koronacji?</strong></a></h3>

<p>– Drogi na Ostrołękę raczej nie było, choć mógł przebiegać tam jakiś trakt. A w czasach Chrobrego w rzeczywistości podstawowym drobiem domowym była kura. Istnieje, co prawda, zapis z X wieku podróżnika i kupca żydowskiego Ibrahima ibn Jakuba o niejadaniu przez Słowian kurcząt, ale trudno uznać go za w pełni prawdziwą informację.</p>

<p><strong>Z badań szczątków kostnych wiemy, że to właśnie kura była najliczniejszym i powszechnym ptakiem zagród czasów Chrobrego.</strong> Były to bardzo małe ptaki, wielkości liliputek i współczesnej bantamki. Mówi się, że hodowano też kury większe, które przypominały współczesnego leghorna – lekką rasę nieśną, ale ta też jest niewielka w porównaniu z rasami mięsnymi.</p>

<p><strong>Szczątki kury znajdujemy we wszystkich regionach, które tworzą dzisiejszą Polskę. </strong>Była głównym ptakiem domowym do XIII wieku włącznie, czyli do czasu, kiedy zaczęły powstawać miasta. <strong>Przypuszczamy, że w czasach Chrobrego drugim ptakiem hodowanym w zagrodach była gęś.</strong></p>

<p>W odpadkach pokonsumpcyjnych, które znajdujemy, spory udział ma także dzika gęgawa, powszechnie przylatująca do nas i dzisiaj. Mniejsze pogłowie gęsi wynikało z większych wymagań tego ptaka w porównaniu z kurą. Do jej hodowli konieczne były trawiaste pastwiska, dostęp do czystej wody, lepsza opieka. Kura jadła wszystko i radziła sobie sama. Dopiero z powstaniem miast wzrosło zapotrzebowanie na gęsinę, której dostarczały folwarki.</p>

<p>Zdradzę jednak sekret naukowy dotyczący Wielkopolski. <strong>Otóż mamy prawo przypuszczać, że były w niej miejsca, w których hodowla gęsi była ważniejsza niż kur już około dwóch tysięcy lat temu</strong>. W nich znaleziono więcej szczątków gęsi niż kur Zatem od dawna w Wielkopolsce ludzie dobrze znali się na hodowli gęsi i cenili sobie jej mięso i tłuszcz.</p>

<h3><a name="Kury,%20g%C4%99si.%20A%20co%20z%20kaczk%C4%85?"><strong>Kury, gęsi. A co z kaczką?</strong></a></h3>

<p>– Absolutnie nie było za czasów Chrobrego domowej kaczki. Była wyłącznie krzyżówka, bytująca w szuwarach wód licznych jezior i starorzeczy. Strzelano do niej z łuku, ale też łapano ją w siatki, czyli organizowano łowy bezkrwawe.</p>

<p>Z ptaków w zagrodzie, a raczej w gołębnikach, trzymano jeszcze gołębie. Ptakiem egzotycznym, bardzo rzadkim, był paw. <strong>W książęcych i królewskich polowaniach uczestniczył jastrząb.</strong> To zapewne nim posługiwali się ptasznicy, których miał przy sobie Chrobry, a którzy według Galla Anonima mieli pochodzić z wielu dworów europejskich.</p>

<p>Jastrząb zamieszkuje tereny zalesione. To ptak polujący w krajobrazie puszczańskim, a taki był powszechny w czasach piastowskich.</p>

<h3><a id="Dziś Polska stoi hodowlą trzody. A jak to było za pierwszych Piastów?" name="Dzi%C5%9B%20Polska%20stoi%20hodowl%C4%85%20trzody.%20A%20jak%20to%20by%C5%82o%20za%20pierwszych%20Piast%C3%B3w?"><strong>Dziś Polska stoi hodowlą trzody. A jak to było za pierwszych Piastów?</strong></a></h3>

<p>– Od mniej więcej VII, VIII do około połowy XIII wieku zestaw zwierząt trzymanych w zagrodzie słowiańskiej nie ulegał zmianom. Trzymano w nich bydło, owce, kozy, świnie, konie i psy. Nie zmieniały się ani formy (wielkość ich ciała), ani sposoby hodowli.</p>

<p>W kronice Galla Anonima znajduje się zapis o postrzyżynach Piastowicza. O tym, że wędrowcy trafiają do Piasta Kołodzieja, a on zaprasza ich na skromny posiłek z prosięcia.<strong> Świnia w czasach wczesnopiastowskich – Mieszka I, Bolesława Chrobrego, Bolesława Krzywo­ustego, aż po koniec rozbicia dzielnicowego – była podstawowym gatunkiem hodowlanym w Wielkopolsce</strong>.</p>

<p>Właściwie można by powiedzieć, że wieprzowina zdecydowała o tym, że powstało państwo piastowskie. Nie przypominała dzisiejszej. To był raczej mały dziczek, z prostym ryjkiem i prostym profilem głowy. Włochata. Niektórzy twierdzili, że świnie znajdowane w grodach były wypasane w puszczach. Część tak, ale sporo też w grodzie, żeby mieć żywy zapas. <strong>Świnia jako jedyny gatunek nadawała się do tego, żeby trzymać ją stacjonarnie – żywiła się wszystkim. Miała kilka zalet, których nie miały przeżuwacze, m.in. wysoką plenność.</strong></p>

<p><strong>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/21/584021.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sat, 10 May 2025 10:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/co-jadl-boleslaw-chrobry-jakie-zwierzeta-hodowano-1000-lat-temu-2531778</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Tradycje wielkanocne: skąd się wziął zając?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/tradycje-wielkanocne-skad-sie-wzial-zajac-2530612</link>
			<description>Tradycje i symbole wielkanocne ewoluowały z czasem, choć niektóre istniały już od stuleci. Dla chrześcijan Wielkanoc jest świętem zmartwychwstania Chrystusa, ale towarzyszy jej wiele tradycji, których nie znajdziecie na kartach Ewangelii.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p>W artykule przeczytasz:</p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Zaj%C4%85c%20wielkanocny%20%E2%80%93%20jak%20sta%C5%82%20si%C4%99%20symbolem%20%C5%9Bwi%C4%85t?" target="_blank">Zając wielkanocny – jak stał się symbolem świąt?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kr%C3%B3lik%20czy%20zaj%C4%85c?%20Wielkanocne%20tajemnice%20uszatego%20pos%C5%82a%C5%84ca" target="_blank">Królik czy zając? Wielkanocne tajemnice uszatego posłańca</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Pisanki%20%E2%80%93%20poga%C5%84ski%20symbol%20%C5%BCycia%20czy%20chrze%C5%9Bcija%C5%84ska%20tradycja?" target="_blank">Pisanki – pogański symbol życia czy chrześcijańska tradycja?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czerwone%20jajka%20i%20Maria%20Magdalena%20%E2%80%93%20wielkanocne%20obrz%C4%99dy%20w%20prawos%C5%82awiu" target="_blank">Czerwone jajka i Maria Magdalena – wielkanocne obrzędy w prawosławiu</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Baranek%20wielkanocny%20i%20%C5%9Bwi%C4%99cenie%20pokarm%C3%B3w%20%E2%80%93%20duchowa%20uczta%20z%20g%C5%82%C4%99bokimi%20korzeniami" target="_blank">Baranek wielkanocny i święcenie pokarmów – duchowa uczta z głębokimi korzeniami</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#%C5%9Awi%C4%99conka%20%E2%80%93%20staro%C5%BCytny%20zwyczaj%20z%20nowym%20znaczeniem" target="_blank">Święconka – starożytny zwyczaj z nowym znaczeniem</a></li>
</ul></div>
</div>

<h2><a id="Zając wielkanocny – jak stał się symbolem świąt?" name="Zaj%C4%85c%20wielkanocny%20%E2%80%93%20jak%20sta%C5%82%20si%C4%99%20symbolem%20%C5%9Bwi%C4%85t?"><strong>Zając wielkanocny – jak stał się symbolem świąt?</strong></a></h2>

<p>Najbardziej znany świecki symbol chrześcijańskiego święta, czyli zając wielkanocny, „mieszkał” najpierw na terenie dzisiejszych Niemiec, a potem został sprowadzony do Ameryki przez niemieckich imigrantów.</p>

<p>Uważa się, że zdobienie jajek sięga co najmniej XIII wieku, podczas gdy obrzęd parady wielkanocnej ma jeszcze starsze korzenie. Inne tradycje, takie jak słodycze wielkanocne, to dużo bardziej współczesne elementy.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo left-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/09/580221.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/09/580221.jpg?1745141865" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Zając to motyw obecny w starożytnej ceramice, rzeźbie i malowidłach. Symbolizował płodność i moc odradzania się</div>        
            <div class="se__source">
              <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">pixabay</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><a id="Królik czy zając? Wielkanocne tajemnice uszatego posłańca" name="Kr%C3%B3lik%20czy%20zaj%C4%85c?%20Wielkanocne%20tajemnice%20uszatego%20pos%C5%82a%C5%84ca"><strong>Królik czy zając? Wielkanocne tajemnice uszatego posłańca</strong></a></h2>

<p>Skąd wziął się zając wielkanocny? Ewangelie nie wspominają o długouchym stworzeniu, które dostarczałoby zdobione jajka grzecznym dzieciom w Niedzielę Wielkanocną. Dokładne pochodzenie tej tradycji jest niejasne, ale króliki znane są jako wyjątkowo płodne stworzenia. W starożytności zające, których wizerunki później stosowano zamiennie z królikami, były symbolem płodności i nowego życia.</p>

<p>Zając wielkanocny był symbolem wykorzystywanym przez niemieckich luteranów i w pismach pojawia się już w 1500 roku. Miał to być zając, który znosił kolorowe jajka. Zwano go <em>Osterhase</em> lub <em>Oschter Haws</em>. Po 1700 roku przybył do Ameryki po raz pierwszy wraz z niemieckimi imigrantami, którzy osiedlili się w Pensylwanii i przywieźli ze sobą tę tradycję.</p>

<p>Dzieci imigrantów budowały gniazda, w których zwierzę mogło składać kolorowe jaja. Z czasem zwyczaj ten rozprzestrzenił się w całych Stanach Zjednoczonych, a prezenty od legendarnego zająca w poranek wielkanocny rozszerzyły się o czekoladę i inne rodzaje słodyczy oraz prezenty. Gniazda natomiast zastąpiono udekorowanymi koszami.</p>

<h2><a id="Pisanki – pogański symbol życia czy chrześcijańska tradycja?" name="Pisanki%20%E2%80%93%20poga%C5%84ski%20symbol%20%C5%BCycia%20czy%20chrze%C5%9Bcija%C5%84ska%20tradycja?"><strong>Pisanki – pogański symbol życia czy chrześcijańska tradycja?</strong></a></h2>

<p>Pisanki są najprawdopodobniej związane z tradycjami pogańskimi, czyli przedchrześcijańskimi. Jajko, również starożytny symbol nowego życia, było kojarzone z pogańskimi świętami celebrującymi nadejście wiosny. Z chrześcijańskiej perspektywy pisanki mają symbolizować wyjście Jezusa z grobu i zmartwychwstanie.</p>

<p>Dekorowanie jajek na Wielkanoc to tradycja, która sięga co najmniej XIII wieku według niektórych źródeł. Jednym z wyjaśnień tego zwyczaju jest to, że jajka były dawniej zakazanym pokarmem w okresie Wielkiego Postu, więc ludzie malowali je i ozdabiali, aby zaznaczyć koniec okresu pokuty i postu. Podejrzewa się, że jaja były ważnym symbolem w kultach przedchrześcijańskich i przeniknęły z nich do tradycji chrześcijańskiej, podobnie jak to się działo z nazwami. Na przykład dzisiejsza angielska nazwa Wielkanocy – <em>Easter</em> – wywodzi się od imienia pogańskiej bogini wiosny Eostre.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/09/580219.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/09/580219.jpg?1745141865" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Zdobiliśmy jaja być może z radości, że wreszcie, po długim okresie postu, można je znów spożywać</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">freepik</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><a id="Czerwone jajka i Maria Magdalena – wielkanocne obrzędy w prawosławiu" name="Czerwone%20jajka%20i%20Maria%20Magdalena%20%E2%80%93%20wielkanocne%20obrz%C4%99dy%20w%20prawos%C5%82awiu"><strong>Czerwone jajka i Maria Magdalena – wielkanocne obrzędy w prawosławiu</strong></a></h2>

<p>W prawosławiu jajka wielkanocne są farbowane na czerwono, aby symbolizować krew Chrystusa. Według greckiej tradycji prawosławnej niektórzy uważają, że praktyka ta nawiązuje do historii o Marii Magdalenie, która przyniosła jajka, aby podzielić się nimi z innymi podczas czuwania przy grobie Jezusa, ale jajka zrobiły się czerwone, gdy dowiedzieli się, że Jezus zmartwychwstał.</p>

<p>W tradycji greckiego Kościoła prawosławnego w Wielki Czwartek jajka są farbowane na czerwono, na pamiątkę ostatniej wieczerzy – ostatniego posiłku, jaki Jezus spożył z apostołami w Jerozolimie przed ukrzyżowaniem.</p>

<h2><a id="Baranek wielkanocny i święcenie pokarmów – duchowa uczta z głębokimi korzeniami" name="Baranek%20wielkanocny%20i%20%C5%9Bwi%C4%99cenie%20pokarm%C3%B3w%20%E2%80%93%20duchowa%20uczta%20z%20g%C5%82%C4%99bokimi%20korzeniami"><strong>Baranek wielkanocny i święcenie pokarmów – duchowa uczta z głębokimi korzeniami</strong></a></h2>

<p>Maślany baranek jest tradycyjnym pokarmem wielkanocnym. Chrześcijanie nazywają Jezusa Barankiem Bożym, ale symbol jagnięcia w kontekście Wielkanocy ma korzenie we wczesnych obchodach Paschy, czyli święta Izraelitów obchodzonego na pamiątkę ostatniej plagi egipskiej i wyzwolenia z egipskiej niewoli. Tuż przed wyprowadzeniem Izraelitów z Egiptu Mojżesz miał usłyszeć przekaz od Boga, by spożyć baranka, a potem pomalować drzwi jego krwią, aby kiedy Pański Anioł Śmierci będzie przemierzał Egipt i zsyłał na faraona plagi, te omijały domy wyznawców Jahwe. Odtąd na początku wiosny Izraelici świętowali Pesach. Żydzi, którzy przyjęli chrześcijaństwo, kontynuowali tradycję jedzenia jagnięciny na Wielkanoc. Jagnięcina była też jednym z pierwszych świeżych mięs dostępnych po długiej zimie, ponieważ jagnięta rodzą się zwykle w styczniu i lutym.</p>

<h2><a id="Święconka – starożytny zwyczaj z nowym znaczeniem" name="%C5%9Awi%C4%99conka%20%E2%80%93%20staro%C5%BCytny%20zwyczaj%20z%20nowym%20znaczeniem"><strong>Święconka – starożytny zwyczaj z nowym znaczeniem</strong></a></h2>

<p>A samo święcenie pokarmów? Jak czytamy na stronach Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, to kontynuacja wczesnochrześcijańskiej tradycji składania w ofierze pierwocin, czyli pierwszych plonów, z jednoczesnym dziękczynieniem Bogu za nie. O tym zwyczaju wspomina już w swoim dziele „Tradycja Apostolska” z 215 roku po Chrystusie Hipolit Rzymski – pisarz wczesnego Kościoła, ojciec Kościoła, męczennik i święty Kościoła katolickiego.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/09/580220.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/09/580220.jpg?1745141865" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">W polskiej święconce można znaleźć i klasykę, jak maślany baranek, i rzeczy bardziej zaskakujące, jak choćby pudełko z zapałkami</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Emilia Baczyńska/pixabay</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Święcono, a właściwie błogosławiono, głównie pokarmy, których nie można było spożywać w Wielkim Poście. Do Polski zwyczaj „święconki” dotarł dosyć późno – pierwsze wzmianki pochodzą z 1300 roku. Czy podobnie z pokarmami, witając coraz dłuższy dzień, czynili nasi przedchrześcijańscy przodkowie? Tego nie wiemy i naukowcy będą tu wieść spór. Idąc z koszyczkiem, pamiętajmy tylko, że dla naszych przodków sól miała zdolność odstraszania złych mocy i symbolizowała oczyszczenie, chleb miał im gwarantować dobrobyt, a chrzan zapewniać tężyznę fizyczną.</p>

<p><strong>Karolina Kasperek</strong></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/09/581644.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sun, 20 Apr 2025 11:30:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/tradycje-wielkanocne-skad-sie-wzial-zajac-2530612</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Jak wyglądała kiedyś Wielkanoc na polskiej wsi? [ZDJĘCIA]</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-wygladala-kiedys-wielkanoc-na-polskiej-wsi-zdjecia-2530293</link>
			<description>Wielkanoc to najważniejsze chrześcijańskie święto. Na polskiej wsi od zawsze obchodzono je hucznie. Towarzyszyły mu liczne obrzędy. Jakie zachowały się do dziś? Jak obchodzono Wielkanoc na wsi w dawnych czasach?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Jak obchodzono Niedzielę Palmową na wsi?</h2>

<p>Niedziela, poprzedzająca Niedzielę Wielkanocną, jest nazywana Niedzielą Palmową. Choć wciąż osoby wierzące wybierają się do kościołów, by poświęcić palmy zrobione z bazi wierzbowych, kolorowych wstążek i bibułek, to nie wszyscy są świadomi tego, jakie znaczenie miała palma w dawnych czasach. <strong>Dla ludu wiejskiego wierzbowe gałązki stanowiły symbol odradzającego się co roku życia, dlatego chłopi po mszy świętej chłostali się poświęconymi palmami, dotykali nimi różnych przedmiotów w domach, a w ciągu roku wykorzystywali podczas pracy w polu czy gospodarstwie, np. karmili zwierzęta wierzbowymi baziami, by zabezpieczyć je przed chorobami. Dziś palmy stanowią symbol palmowych liści pod nogi Jezusa Chrystusa wjeżdżającego do Jerozolimy.</strong></p>

<h2>Co tradycyjnie wkładano do święconki?</h2>

<p>Święcenie pokarmów jest tradycją, która najbardziej kojarzy się z Wielkanocą. <strong>W dawnych czasach ludzie nie wyobrażali sobie tego, by w dzień zmartwychwstania Chrystusa jeść pokarmy, które nie były poświęcone, dlatego ich kosze uginały się od ciężaru przyniesionego jedzenia. </strong>Wraz z upływem lat podejście chrześcijan do tego jak obfita powinna być zawartość koszyka uległo zmianie, a poszczególne pokarmy zaczęto wkładać w ilości symbolicznej. Nie zmieniła się jednak sama zawartość, ponieważ w każdym koszyku wciąż musi się znaleźć chleb, jajka, baranek, wędlina, chrzan, sól, masło, babka, ser i ocet. Każdy z produktów posiada swoje ukryte znaczenie.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/14/401662.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/14/401662.png?1744638345" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Wielkanoc dawniej</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Nac</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Malowanie pisanek na dawnej wsi: jak sobie radzono?</h2>

<p>Z przygotowywaniem koszyczków wielkanocnych ściśle związany jest zwyczaj malowania pisanek. <strong>Dziś jest to bardzo prosta czynność, ponieważ w sklepach dostępne są gotowe ozdoby, np. folie, w które wystarczy włożyć ugotowane jajko i polać wrzątkiem, dzięki czemu się kurczą. W dawnych czasach przygotowanie jajek do święconki nie było tak proste. Do ich ozdobienia wykorzystywano wosk, liście cebuli czy wyrabiano foremki na szydełku.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/14/401663.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/14/401663.png?1744638345" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Wielkanoc dawniej</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Nac</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Śniadanie wielkanocne: tradycje na dawnej wsi</h2>

<p>Wiele osób wciąż zasiada do śniadania wielkanocnego. Odbywa się w Niedzielę Wielkanocną. <strong>Nie jest jednak zwykłym posiłkiem, ponieważ w jego trakcie spożywa się poświęcone pokarmy. W niewielu domach kultywowany jest zwyczaj dzielenia się jajkiem, który jeszcze na początku XX w. był nieodłącznym elementem wielkanocnego śniadania.</strong></p>

<h2>Czy rezurekcja zmieniła się przez wieki?</h2>

<p>Rezurekcja jest mszą, która na wsiach i w mniejszych miasteczkach odbywa się w Niedzielę Wielkanocną, a w większych aglomeracjach jeszcze w Wielką Sobotę. Jest ona czasem radowania się ze zmartwychwstania Chrystusa. <strong>Podczas uroczystej mszy świętej organizowane są procesje, w których biorą udział wszyscy wierni. To jeden z niewielu obyczajów, który nie został mocno zmieniony przez nowoczesność.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/14/401661.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/14/401661.png?1744638345" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Wielkanoc dawniej</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Nac</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Śmigus Dyngus na dawnej wsi: jak się bawiono?</h2>

<p>Lany Poniedziałek inaczej nazywany Śmigusem Dyngusem był dniem, w którym żadna z panien nie mogła pozostać sucha. <strong>Zwyczaj polewania wodą miał przynieść młodym kobietom szczęście w miłości i powodzenie wśród mężczyzn. Dziś jest to zwyczaj rzadko tolerowany, choć w niektórych regionach Polski miał szansę przetrwać.</strong></p>

<h2>Czy da się wskrzesić dawne tradycje wielkanocne?</h2>

<p>W niektórych regionach Polski regionalni działacze starają się o to, by pamięć o zwyczajach kultywowanych przez naszych przodków nie umarła.<strong> Nie jest to jednak łatwe zadanie, a bez zaangażowania młodych ludzi staje się prawie niemożliwe.</strong></p>

<p> </p>

<p>oprac. Justyna Czupryniak </p>

<p>fot. NAC</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/04/14/401663.png" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>j.czupryniak@pwr.agro.pl (Justyna Czupryniak)</author>
			<pubDate>Sat, 19 Apr 2025 10:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-wygladala-kiedys-wielkanoc-na-polskiej-wsi-zdjecia-2530293</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Jak rolnicy obchodzili kiedyś Święto 3 Króli?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-rolnicy-obchodzili-kiedys-swieto-3-kroli-2525049</link>
			<description>Święto Trzech Króli zyskało na ważności w XIX w. Wówczas zaczęto również kultywować tradycje związane z Nowym Rokiem, m.in. wybierano migdałowego króla i obdarowywano się szczodrakami. Wiejskie dróżki wypełniały się natomiast orszakami kolędników.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p><strong>Spis treści:</strong></p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#6%20stycznia%20%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li%20dawniej%20i%20dzi%C5%9B" target="_blank">6 stycznia Święto Trzech Króli dawniej i dziś</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#5%20stycznia%20jako%20wigilia%20%C5%9Awi%C4%99ta%20Trzech%20Kr%C3%B3li" target="_blank">5 stycznia jako wigilia Święta Trzech Króli</a></li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li%20to%20Szczodry%20Wiecz%C3%B3r" target="_blank">Święto Trzech Króli to Szczodry Wieczór</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Wybory%20migda%C5%82owego%20kr%C3%B3la%20w%20%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li" target="_blank">Wybory migdałowego króla w Święto Trzech Króli</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kol%C4%99dowanie%20na%20Trzech%20Kr%C3%B3li" target="_blank">Kolędowanie na Trzech Króli</a></p>
	</li>
	<li>
	<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#6%20stycznia%20na%20wsi%20w%20dawnych%20czasach" target="_blank">6 stycznia na wsi w dawnych czasach</a></p>
	</li>
</ul></div>
</div>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="6 stycznia Święto Trzech Króli dawniej i dziś" name="6%20stycznia%20%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li%20dawniej%20i%20dzi%C5%9B">6 stycznia Święto Trzech Króli dawniej i dziś</a></h2>

<p style="text-align: justify;">W tradycji chrześcijańskiej 6 stycznia obchodzimy Święto Objawienia Pańskiego potocznie nazywane świętem Trzech Króli. W Kościele jest ono celebrowane od III wieku jako koniec cyklu uroczystości związanych z narodzeniem Chrystusa. Wspomina się wówczas Trzech Mędrców ze Wschodu, którymi byli Kacper, Melchior i Baltazar, wędrujący za Gwiazdą Betlejemską do Betlejem, gdzie narodził się Jezus, by przekazać mu dary w postaci złota, mirry i kadzidła.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a name="5%20stycznia%20jako%20wigilia%20%C5%9Awi%C4%99ta%20Trzech%20Kr%C3%B3li">5 stycznia jako wigilia Święta Trzech Króli</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Jak informuje Narodowy Instytut Dziedzictwa, obchody Święta Trzech Króli rozpoczynano już 5 stycznia. Tego dnia gaszono palący się dotychczas ogień, a nowy rozpalano dopiero 6 stycznia świecami z płomieniem przyniesionym z kościoła. Kiedy w domach pojawiał się płomień kościelny, nie wolno było przynosić do domostwa innego źródła ognia, ponieważ głęboko wierzono, że przynosi to nieszczęścia i grozi pożarem, a co z tym związane, utratą dobytku.</p>

<p style="text-align: justify;">5 stycznia stanowił również okazję dla panien, które odwiedzały domy kawalerów, których narzeczonymi mogłyby zostać. Kultywowano również zwyczaj śpiewania kolęd i rozdawania nowych latek, czyli figurek zwierzęcych na okręgu.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a name="%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li%20to%20Szczodry%20Wiecz%C3%B3r">Święto Trzech Króli to Szczodry Wieczór</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Jak podaje Muzeum Wsi Radomskiej, w dawnych czasach dzień Trzech Króli był nazywany również Szczodrym wieczorem, podczas którego przepowiadano pogodę. <strong>Wówczas powstały następujące przysłowia:</strong></p>

<ul>
	<li style="text-align: justify;">„Na Trzech Króli słońce świeci, wiosna do nas pędem leci”,</li>
	<li style="text-align: justify;">„Gdy Trzej Królowie szarugą częstują, w Zielone Świątki słotę przewidują”,</li>
	<li style="text-align: justify;">„Od stycznia do Trzech Króli dni patrzają. Jak te dni, takie miesiące bywają”,</li>
	<li style="text-align: justify;">„Gdy w Trzech Króli mrozem trzyma, będzie jeszcze długa zima”!</li>
</ul>

<h2 style="text-align: justify;"><a id="Wybory migdałowego króla w Święto Trzech Króli" name="Wybory%20migda%C5%82owego%20kr%C3%B3la%20w%20%C5%9Awi%C4%99to%20Trzech%20Kr%C3%B3li">Wybory migdałowego króla w Święto Trzech Króli</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Muzeum Wsi Radomskiej wspomina również o wyborach migdałowego króla, które odbywały się w miastach i dworach szlacheckich. Zabawa polegała na wypieczeniu pierników lub słodkich rożków, w których ukrywano migdał. Mężczyzna, który odnalazł w swoim ciastku migdał, był mianowany na migdałowego króla, a potem wybierano migdałową królową i powstawała migdałowa para królewska, której nadawano przywilej rządzenia do końca karnawału.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a name="Kol%C4%99dowanie%20na%20Trzech%20Kr%C3%B3li">Kolędowanie na Trzech Króli</a></h2>

<p style="text-align: justify;">Co ciekawe, Święto Trzech Króli w przeszłości było również czasem wypatrywania kolędników, których barwne orszaki wędrowały przez wioski, odwiedzając mieszkańców i niosąc dobrą nowinę, śpiewając kolędy i wystawiając przedstawienia.</p>

<p style="text-align: justify;">6 stycznia kończył się również okres bożonarodzeniowy, a rozpoczynał karnawał.</p>

<h2 style="text-align: justify;"><a name="6%20stycznia%20na%20wsi%20w%20dawnych%20czasach">6 stycznia na wsi w dawnych czasach</a></h2>

<p style="text-align: justify;">W dawnych czasach święconą kredą opisywano nie tylko wejście do domu, jak mają to teraz w zwyczaju chrześcijanie, ale również płot całego gospodarstwa, co miało na celu ochronę przed piorunami.</p>

<p style="text-align: justify;">Nasi przodkowie w przeddzień Święta Trzech Króli święcili wodę, po czym przystępowali do kropienia nią domu, jego mieszkańców i zwierząt domowych. W niektórych regionach, np. na Kielecczyźnie wylewano święconą wodę do studni, by domownicy żyli w dostatku i mieli świeżą, pitną wodę przez cały rok, natomiast na Kaszubach wodę zbierano z trzech różnych świątyń, a następnie przechowywano ją w naczyniach do wiosny w sadach i na polach obsianych zbożem, by plon był bogaty.</p>

<p style="text-align: justify;">Ponadto kultywowano zwyczaj święcenia złota i mirry. Dawni mieszkańcy wsi wierzyli bowiem, że dotknięcie poświęconym złotem chorej części ciała może ją uleczyć. Co ciekawe, w jednakowy sposób miały działać plastry wykonane ze święconej mirry.</p>

<p style="text-align: justify;">W celu ochrony domowników i zwierząt oraz domu przed nieszczęściami wszystkie izby okadzano poświęconym kadzidłem. Tak samo postępowano w przypadku nawiedzenia domu przez chorobę lub po wyniesieniu zmarłego.</p>

<p style="text-align: justify;">Dziś w Polsce z pewnością są regiony, gdzie nadal uroczyście obchodzi się Święto Trzech Króli, jednak w większości wiosek zwyczaje związane z tym dniem ograniczają się do udziału w mszy, pochodzie wraz ze skromnym orszakiem Trzech Króli oraz opisaniu drzwi poświęconą kredą. </p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Jak u Was obchodzi się Święto Trzech Króli?</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><strong>Przeczytaj również:</strong></p>

<p style="text-align: justify;"><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://halowies.pl/rolnictwo/wies-i-rodzina/w-wierzchowie-z-orszakiem-trzech-kroli-idzie-tez-12-apostolow-2379039">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2020/01/02/234838.jpg?" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              życie wsi
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              W Wierzchowie z orszakiem Trzech Króli idzie też 12 apostołów
            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p style="text-align: justify;">Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz</p>

<p style="text-align: justify;">Źródło: muzeum-radom.pl, nid.pl</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2025/01/03/521038.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>j.czupryniak@pwr.agro.pl (Justyna Czupryniak)</author>
			<pubDate>Mon, 06 Jan 2025 09:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-rolnicy-obchodzili-kiedys-swieto-3-kroli-2525049</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Słomiana koza i sauna. Jak na świecie obchodzi się Boże Narodzenie?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/slomiana-koza-i-sauna-jak-na-swiecie-obchodzi-sie-boze-narodzenie-2524688</link>
			<description>Ubieranie choinki, prezenty pod nią, łamanie się opłatkiem to coś, co nieodłącznie kojarzy się z polskim Bożym Narodzeniem. A potem oglądanie po raz setny filmu „Kevin sam w domu”, spotkania z rodziną, może śpiewanie kolęd. Co powiecie jednak na to, że budzicie się i znajdujecie zgniłe ziemniaki, pozostawione w butach przez złośliwego Świętego Mikołaja?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tradycje bożonarodzeniowe na całym świecie są całkiem nieoczywiste. Od Bożego Narodzenia na plaży ze świeżymi owocami morza w Nowej Zelandii po gorącą owsiankę, która rozgrzewa rodziny podczas mroźnej fińskiej zimy. Przyjrzyjmy się kilku z nich.</p>

<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p><strong>Spis treści:</strong></p>

<ul>
</ul>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Szwedzka%20Koza%20G%C3%A4vle%20ze%20s%C5%82omy" target="_blank">Szwedzka Koza Gävle ze słomy</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Festiwal%20Wielkich%20Latarni%20w%C2%A0San%20Fernando%20na%20Filipinach" target="_blank">Festiwal Wielkich Latarni w San Fernando na Filipinach</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Wigilia%20Japo%C5%84czyk%C3%B3w%20w%20Kentucky%20Fried%20Chicken" target="_blank">Wigilia Japończyków w Kentucky Fried Chicken</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#13%20dni%20przed%20Bo%C5%BCym%C2%A0Narodzeniem%20na%20Islandii" target="_blank">13 dni przed Bożym Narodzeniem na Islandii</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Migda%C5%82%20na%20Bo%C5%BCe%20Narodzenie%20w%20Filnlandii" target="_blank">Migdał na Boże Narodzenie w Filnlandii</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Grill%20na%20Bo%C5%BCe%20Narodzenie%20w%20Nowej%20Zelandii" target="_blank">Grill na Boże Narodzenie w Nowej Zelandii</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#%C5%9Awi%C4%99to%20ja%C5%9Bniejszych%20dni%20w%20Danii" target="_blank">Święto jaśniejszych dni w Danii</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kaszanka%20i%20czerwone%20%C5%9Bwiece%20Martynika" target="_blank">Kaszanka i czerwone świece na wyspie Martynika</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Msza%20Koguta%20i%20sztuczne%20ognie%20w%20Brazylii" target="_blank">Msza Koguta i sztuczne ognie w Brazylii</a></li>
</ul></div>
</div>

<ul>
</ul>

<h2><a id="Szwedzka Koza Gävle ze słomy" name="Szwedzka%20Koza%20G%C3%A4vle%20ze%20s%C5%82omy">Szwedzka Koza Gävle ze słomy</a></h2>

<p><strong>Koza bożonarodzeniowa to szwedzki symbol Bożego Narodzenia, którego początki sięgają starożytnych pogańskich świąt.</strong> Jednak w 1966 roku tradycja zyskała zupełnie nowe życie, gdy ktoś wpadł na pomysł zrobienia gigantycznej kozy ze słomy, zwanej obecnie<strong> Kozą Gävle.</strong> Gävle to miasto w Szwecji leżące nad Zatoką Botnicką. <strong>Koza ma ponad 13 m wysokości, 7 m szerokości i waży 3,6 t. </strong>Co roku w tym samym miejscu buduje się ogromne słomiane zwierzę. Fani mogą nawet oglądać kozę w transmisji na żywo od pierwszej niedzieli adwentu aż po Nowy Rok, kiedy jest usuwana.</p>

<h2><a id="Festiwal Wielkich Latarni w San Fernando na Filipinach" name="Festiwal%20Wielkich%20Latarni%20w%C2%A0San%20Fernando%20na%20Filipinach">Festiwal Wielkich Latarni w San Fernando na Filipinach</a></h2>

<p>Jeśli myślisz, że Stany Zjednoczone to kraj, gdzie panuje szaleństwo dekoracji świątecznych, powinieneś zobaczyć, co dzieje się na Filipinach. <strong>Co roku w mieście San Fernando odbywa się Ligligan Parul, czyli Festiwal Wielkich Latarni, podczas którego prezentowane są olśniewające latarnie symbolizujące Gwiazdę Betlejemską.</strong> Każda składa się z tysięcy wirujących świateł, które oświetlają nocne niebo. Dzięki festiwalowi San Fernando stało się świąteczną stolicą Filipin.</p>

<h2><a id="Wigilia Japończyków w Kentucky Fried Chicken" name="Wigilia%20Japo%C5%84czyk%C3%B3w%20w%20Kentucky%20Fried%20Chicken">Wigilia Japończyków w Kentucky Fried Chicken</a></h2>

<p>Chociaż Boże Narodzenie nie jest w Japonii świętem państwowym (według szacunków w Japonii chrześcijanie to 1% populacji), jej obywatele wciąż znajdują ciekawy i smakowity sposób na świętowanie. <strong>Zamiast gromadzić się wokół stołu na kolację z pierogami z kapustą i grzybami, rodziny wybierają się do lokalnego Kentucky Fried Chicken, czyli znanej amerykańskiej restauracji sieciowej. </strong>Tradycję zapoczątkowano w 1974 roku po niezwykle udanej kampanii marketingowej zatytułowanej <em>Kurisumasu ni wa kentakkii</em>! czyli „Kentucky na Boże Narodzenie!”. Sieć <em>fast foodów</em> cieszy się taką popularnością w okresie świąt Bożego Narodzenia, że niektórzy robią zamówienia z wielomiesięcznym wyprzedzeniem lub stoją w kilku­godzinnych kolejkach, aby dostać smażonego kurczaka.</p>

<h2><a id="13 dni przed Bożym Narodzeniem na Islandii" name="13%20dni%20przed%20Bo%C5%BCym%C2%A0Narodzeniem%20na%20Islandii">13 dni przed Bożym Narodzeniem na Islandii</a></h2>

<p><strong>Na Islandii celebruje się 13 dni poprzedzających Boże Narodzenie. Wierzy się, że każdego z trzynastu wieczorów przed Bożym Narodzeniem islandzkie dzieci odwiedza trzynastu Yule Lads, czyli psotnych skrzatów.</strong> Dzieci zostawiają na noc buty przy oknach. Rano zastają tam słodycze, jeśli były wcześniej grzeczne, a jeśli było inaczej, są witane butami pełnymi zgniłych ziemniaków.</p>

<h2><a name="Migda%C5%82%20na%20Bo%C5%BCe%20Narodzenie%20w%20Filnlandii">Migdał na Boże Narodzenie w Filnlandii</a></h2>

<p><strong>W bożonarodzeniowy poranek fińskie rodziny tradycyjnie jedzą coś w rodzaju budyniu z ryżu i mleka z dodatkiem cynamonu lub masła. </strong>Kto znajdzie migdał w swoim puddingu, wygrywa. Większość dorosłych jednak trochę oszukuje i ukrywa kilka migdałów, żeby żadne z dzieci nie czuło się poszkodowane. Tradycją jest już wspólne grzanie się w saunie pod koniec dnia.</p>

<h2><a id="Grill na Boże Narodzenie w Nowej Zelandii" name="Grill%20na%20Bo%C5%BCe%20Narodzenie%20w%20Nowej%20Zelandii">Grill na Boże Narodzenie w Nowej Zelandii</a></h2>

<p><strong>W Nowej Zelandii w okresie Bożego Narodzenia wiele tradycji skupia się wokół grilla, podczas którego rodziny i znajomi zbierają się, aby przyrządzać świeże owoce morza, mięso i sezonowe warzywa. </strong>Nowozelandzka choinka to pohutukawa – metrosideros wyniosły. To gatunek przybrzeżny, który w grudniu kwitnie jaskrawoczerwonym kolorem, zapewniając cień w słoneczne dni, kiedy w gorącym powietrzu rozbrzmiewają kolędy po angielsku i maorysku.</p>

<h2><a id="Święto jaśniejszych dni w Danii" name="%C5%9Awi%C4%99to%20ja%C5%9Bniejszych%20dni%20w%20Danii">Święto jaśniejszych dni w Danii</a></h2>

<p><strong>Zanim do Duńczyków przybyło chrześcijaństwo, Boże Narodzenie było „świętem jaśniejszych dni”, zwanych <em>jól</em>, ponieważ miało miejsce tuż przed przesileniem zimowym. </strong>Dziś duńskie domy na święta dekoruje się postaciami zwanymi <em>nisserami</em>, które, jak się uważa, zapewniają ochronę. Wieczorem 24 grudnia duńskie rodziny ustawiają choinkę na środku pokoju i tańczą wokół niej, śpiewając kolędy.</p>

<h2><a id="Kaszanka i czerwone świece Martynika" name="Kaszanka%20i%20czerwone%20%C5%9Bwiece%20Martynika">Kaszanka i czerwone świece na wyspie Martynika</a></h2>

<p><strong>Na francuskiej karaibskiej wyspie Martynika <em>la ribote</em> to wieloletnia tradycja, podczas której rodziny odwiedzają swoich sąsiadów w czasie adwentu i Nowego Roku, przynosząc świąteczne potrawy, takie jak <em>yams</em> (to inaczej pochrzyn, czyli roślina z bulwą przypominającą batat), <em>boudin créole</em>, czyli kaszankę w postaci małych kiełbasek, <em>patés salés</em>, czyli paszteciki z kruchego ciasta z farszem z wieprzowiny, i gulasz wieprzowy.</strong> Wspólnie śpiewają kolędy do wczesnych godzin rannych, dodając do tradycyjnych tekstów własne kreolskie wersety.</p>

<p>W Norwegii okres Bożego Narodzenia, zwany <em>julebord</em>, rozpoczyna się 3 grudnia. Przez cały miesiąc Norwegowie licznie nawiedzają bary i restauracje. Rodziny świętują tzw. Małe Boże Narodzenie 23 grudnia. Tego dnia obowiązują różne rytuały, a są to m.in. dekorowanie choinki, robienie domku z piernika i jedzenie <em>risengrynsgrøt</em>, czyli gorącego puddingu ryżowego.</p>

<p>Irlandczycy zaś zostawiają na noc w oknie frontowym wysoką czerwoną świecę, która ma symbolizować ciepło i bezpieczne miejsce. Tradycyjne świąteczne potrawy w Irlandii to domowa pieczona gęś, warzywa, żurawina i ziemniaki.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/12/07/564928.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/12/07/564928.jpg?1734701290" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">W Irlandii budowanie i dekorowanie domków z piernika to jedna z najważniejszych tradycji świątecznych</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">pexels</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p><a id="Msza Koguta i sztuczne ognie w Brazylii" name="Msza%20Koguta%20i%20sztuczne%20ognie%20w%20Brazylii">Msza Koguta i sztuczne ognie w Brazylii</a></p>

<p>Na Barbadosie na świątecznym stole nie może zabraknąć pieczonej szynki udekorowanej polewą z ananasa i szczawiu, a także ciasta rumowego i <em>jug jug –</em> dania inspirowanego szkocką kulturą kulinarną. Danie to przyrządza się z tzw. grochu gołębiego, czyli nasion nikli indyjskiej (roślina strączkowa), mąki z sorgo, ziół i solonego mięsa.</p>

<p><em>Sinterklaas</em> to holenderskie imię Świętego Mikołaja, mężczyzny rozpoznawanego przez dzieci po długiej białej brodzie, czerwonej pelerynie i czerwonej mitrze na głowie. W wigilię dzieci zostawiają but przy kominku lub tylnych drzwiach domu i w bożonarodzeniowy poranek znajdują w nim takie smakołyki, jak piernikowe ludziki, marcepan i czekoladowe litery.</p>

<p>Rodziny brazylijskie i portugalskie spotykają się w Wigilię, aby zjeść kolację dopiero o 22.00. Następnie dokładnie o północy wymieniają się prezentami, wznoszą toasty i życzą sobie wesołych świąt. Msza o północy <em>Missa Do Galo</em> (tzw. Msza Koguta) jest okazją do spotkania się z sąsiadami i dalszą rodziną i wymiany życzeń. Po nabożeństwie często odbywają się pokazy sztucznych ogni na rynkach.</p>

<p><strong>Przeczytaj również:</strong></p>

<p><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/rolnictwo/rolnictwo-na-luzie/jak-rolnicy-spedzaja-swieta-bozego-narodzenia-2524676">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2024/12/20/566559.jpg?1734697923" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              Rolnictwo na luzie
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              <p>Jak rolnicy spędzają święta Bożego Narodzenia?</p>

            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p>Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/12/07/564927.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Wed, 25 Dec 2024 13:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/slomiana-koza-i-sauna-jak-na-swiecie-obchodzi-sie-boze-narodzenie-2524688</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Na śląskiej wsi powstają haftowane bombki. Co za cuda!</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/na-slaskiej-wsi-powstaja-haftowane-bombki-co-za-cuda-2524681</link>
			<description>Maria Drescher z Roszowic o swojej śląskości i małej ojczyźnie mówi tak, że trudno się nie wzruszyć. I choć miłuje ją miłością przeogromną, nie przeszkodziło jej to w oddaniu kawałka duszy tradycji japońskiej. Jej kule i bombki pokrywane haftem temari mogą konkurować z tymi tworzonymi w kraju kwitnącej wiśni.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564515.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564515.jpg?1734699829" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Temari lubi prostotę, która też jest dekoracyjna. Świetnie sprawdza się cieniowanie kolorów</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Maria Drescher</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Kiedyś analizowała, skąd się wzięło to jej umiłowanie do haf­tu. I wyszło na to, że „winna” może być babcia.</p>

<p>– Rozmawiałam z babcią. Okazało się, że kiedyś też lubiła sobie coś podłubać. Ale jeszcze bardziej prababcia, która wyhaf­towała haftem richelieu bieżnik z serwetkami, którego dziś już, niestety, nie ma – wspomina Maria.</p>

<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p><strong>Spis treści:</strong></p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Tradycja%20w%20domu%20Drescher%C3%B3w" target="_blank">Tradycja w domu Drescherów</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Hafciarka%20po%20mechanice%20i%20budowie%20maszyn" target="_blank">Hafciarka po mechanice i budowie maszyn</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Kiedy%20rozpocz%C4%99%C5%82a%20si%C4%99%20przygoda%20z%20haftem%20Marii%20Drescher?" target="_blank">Kiedy rozpoczęła się przygoda z haftem Marii Drescher?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Jak%20haft%20temari%20tworzy%20Maria%20Drescher?" target="_blank">Jak haft temari tworzy Maria Drescher?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Jak%20powsta%C5%82a%20pierwsz%20bombka%20temari?" target="_blank">Jak powstała pierwsza bombka temari?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Co%20mo%C5%BCe%20p%C3%B3j%C5%9B%C4%87%20nie%20tak%20w%20hafcie%20temari?" target="_blank">Co może pójść nie tak w hafcie temari?</a></li>
</ul></div>
</div>

<ul>
</ul>

<h2><a id="Tradycja w domu Drescherów" name="Tradycja%20w%20domu%20Drescher%C3%B3w">Tradycja w domu Drescherów</a></h2>

<p>Wychowała się w domu z ogródkiem w Budziskach koło Kuźni Raciborskiej. Dom zbudował prapradziadek Marii ze strony mamy. Ukończył go w 1917 roku.</p>

<p>– Ja dziś mieszkam na pograniczu, w starym, wyremontowanym domu na przysiółku Ro­szowic. Zawsze mówię, że jestem z doliny Odry, bo jestem związana i z Raciborzem w województwie śląskim, i z Kędzierzynem na Opolszczyźnie – wyjaśnia.</p>

<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/krystyna-haftowala-sztandary-dla-osp-a-nawet-cba-teraz-prowadzi-szkole-haftu-2519995" target="_blank"><strong>Niedawno pojechała z mężem na zlot hafciarski organizowany regularnie przez Krystynę Duchniak, o której Szkole Haftu pisaliśmy dwa miesiące temu. </strong></a>Udzieliła tam wywiadu na temat tego, jak jej pasja wpływa na życie małżeńskie i rodzinne.</p>

<p>– Mówimy gwarą i mąż obawiał się, że może będzie z tego powodu źle odebrany. Bo my oboje jesteśmy kompletnie zanurzeni w tej naszej kulturze, zwłaszcza w mowie. A w szkole haftu, na tych naszych live’ach, mamy hafciarkę z Podhala. I jak ona zacznie mówić tą swoją góral­szczyzną, zacznie „godać”, to tak miło się tego słucha! – mówi Maria.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564517.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564517.jpg?1734699829" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Taka kanwę na oplocie robi się, kiedy ma na niej powstać haft krzyżykowy. Kanwy mozna robić robić ręcznie, można tez naszyć gotową, kupną</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Maria Drescher</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><a id="Hafciarka po mechanice i budowie maszyn" name="Hafciarka%20po%20mechanice%20i%20budowie%20maszyn">Hafciarka po mechanice i budowie maszyn</a></h2>

<p>Mówi, że w szkole była dobra ze wszystkiego.</p>

<p>– Po gimnazjum zastanawiałam się, dokąd dalej. Mama jest frezerem, tata mechanikiem, pracował też w elektrowni. Dziadek od strony mamy był tokarzem. Kiedy w czasie wojny Rosjanie zabrali całe złoto, wytoczył babci obrączkę. Zacięcie techniczne w naszej rodzinie ma swoją tradycję – lubiliśmy stworzyć coś swoimi rękami. Poszłam do „mechanika” w Raciborzu – słynne technikum, świetny poziom i prawdziwa szkoła życia. Myślałam, że będę pracować w zawodzie. Po technikum jakaś firma szukała właśnie frezera CNC. <strong>Popracowałam tam dwa i pół roku i w międzyczasie poszłam na politechnikę gliwicką i skończyłam zaocznie mechanikę i budowę maszyn – wspomina.</strong></p>

<p>Zaliczyła jeszcze stanowisko kontrolera jakości, a potem trafiła do szwalni na produkcję apaszek jedwabnych i poliestrowych. Czyli już bliżej tego, czym zajmuje się dzisiaj.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564518.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564518.jpg?1734699829" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Haft temari Maria Drescher</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Maria Drescher</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><a id="Kiedy rozpoczęła się przygoda z haftem Marii Drescher?" name="Kiedy%20rozpocz%C4%99%C5%82a%20si%C4%99%20przygoda%20z%20haftem%20Marii%20Drescher?">Kiedy rozpoczęła się przygoda z haftem Marii Drescher?</a></h2>

<p><strong>Pierwszą rzecz wyhaftowała w podstawówce.</strong></p>

<p>– Chyba na zajęciach technicznych. To był haft krzyżykowy. Nauczycielowi coś się w moim nie podobało. Powiedział: „Jest krzywo, coś ci nie wychodzi”. Pomyślałam, że haft nie dla mnie. Życie pokazało jednak coś innego.</p>

<p>– Politechnika i większe maszyny poszły w odstawkę. Złapałam za maszynę do szycia, igłę i nitkę. Z tymi ostatnimi okazało się mi bardzo po drodze. <strong>Kilka lat temu zobaczyłam przypadkiem w Internecie temari. </strong>Miałam skrawki nici i resztki tkanin i nie chciałam tego wyrzucać, więc szukałam pomysłów, jak te resztki wykorzystać. Trafiłam na japoński haft. Tradycyjne temari robi się ze starych ubrań – często ze starych jedwabnych kimon. <strong>Chińska legenda głosi, że kiedyś babcia wzięła stare szmatki i tak długo tworzyła, aż powstała kula, a potem owinęła ją nićmi. Tak robiła piłkę, którą wręczyła wnukowi. </strong>Japończycy, znani ze swojej perfekcji, uczynili z tego sztukę. Ozdabiali te kule haftowanymi wzorami, a potem podarowywali w Nowy Rok. Miały przynosić szczęście i dobrobyt. A temari tak w ogóle oznacza „piłkę ręczną” – opowiada Maria.</p>

<div class="embed-gallery-1-tpr_class"><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564519.jpg?1734699829"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564520.jpg?1734699829"></span></div>

<h2><a id="Jak haft temari tworzy Maria Drescher?" name="Jak%20haft%20temari%20tworzy%20Maria%20Drescher?">Jak haft temari tworzy Maria Drescher?</a></h2>

<p><strong>Mówi, że jej temari są dosyć ubogie we wzory. </strong>Maria stosuje te najbardziej podstawowe, ale można wyczarować z tego haftu dużo więcej. Najczęściej haft bazuje na wzorach geometrycznych, ale najpierw trzeba uformować kulę. Niektórzy wykorzystują gotowe styropianowe, jednak Maria woli robić to tradycyjnie.</p>

<p>– Skrawki tkanin, nici, włóczka. Cokolwiek, co zostaje po przeróbkach krawieckich. Koszulka, która jest już poplamiona lub podarta. Formuję z tego wszystkiego kulę i nadaję jej bardziej okrągły kształt, owijając włóczką. Włóczkową kulę trzeba owinąć cieniutką nitką, czyli zrobić tzw. oplot. Używam zwykle nitki do overlocka, tak by tworzyła tło do wzoru – wyjaśnia hafciarka.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564521.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564521.jpg?1734699829" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Podwójna chryzantema z podziałem na dwadzieścia. Im więcej „płatków”, tym bardziej misterny wzór</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Maria Drescher</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><a id="Jak powstała pierwsz bombka temari?" name="Jak%20powsta%C5%82a%20pierwsz%20bombka%20temari?">Jak powstała pierwsza bombka temari?</a></h2>

<p>Pierwszą kulę zrobiła w 2018 roku. „Pierwsze dziecię” nie było zbyt duże. Maria zrobiła ją trochę od niechcenia. To był komplet – kula i jajko. Szary oplot, a na nim biało-różowy wzór. Szarość i antracyt w oplocie mają, zdaniem Marii, duży potencjał. To kolor uniwersalny, na którym wiele barw świetnie wygląda. <strong>Jakieś sześć lat temu na Facebooku mignęła jej reklama Szkoły Haftu Krystyny Duchniak. Przekonało ją, że można się tam nauczyć podstaw hafciarskiego warsztatu.</strong> Zaczęło się od promocyjnego kursu snutki, która zresztą skradła serce Marii. Uczyła się różnych haftów i po kolei nanosiła je na kule. Eksperymentowała z różnymi fakturami.</p>

<p>– Jak tylko nauczyłam się jakiegoś ściegu w szkole, natychmiast nanosiłam go na kule. Najpierw były węzełki francuskie i wałeczek robione muliną. Później dowiedziałam się, że tradycyjnie temari robi się kordonkiem. Jednym z klasycznych wzorów temari jest rozeta, zwana też chryzantemą. <strong>Można go robić różnie, nieco inaczej układać nici. Żeby zacząć haft, kulę trzeba najpierw podzielić na odpowiednie części za pomocą „południków”. </strong>Dodawanie kolorów to metoda prób i błędów, ale schemat prowadzenia nitki jest dość łatwy do opanowania. Przydaje się wyobraźnia przestrzenna, wzór trzeba mieć rozrysowany najpierw w głowie. Przetykanie nitki odbywa się trochę jak w ściegu „janinka”. Oplatamy jakby górę „południka”, a potem biegniemy z nitką do dołu kolejnego. Powstaje coś w rodzaju zygzaka. Miejsca przeciągania nitki można sobie zaznaczyć szpilkami – tłumaczy Maria.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564522.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564522.jpg?1734699829" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Haft temari Maria Drescher</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Maria Drescher</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><a id="Co może pójść nie tak w hafcie temari?" name="Co%20mo%C5%BCe%20p%C3%B3j%C5%9B%C4%87%20nie%20tak%20w%20hafcie%20temari?">Co może pójść nie tak w hafcie temari?</a></h2>

<p>Nitka może się, na przykład, zmechacić. Zwłaszcza jeśli naraz użyjemy zbyt długiej. Trzeba też umiejętnie ją przeciągać – nie wbijać igły w kordonek, bo wtedy mogą się zrobić węzełki. I dobrze jest mieć naparstki, najlepiej dopasowane niemal jak pierścionki. Maria pracuje zwykle z jednym. I pomaga sobie cążkami przy przekłuwaniu.</p>

<p>Wykonanie kuli temari o średnicy około sześciu centymetrów z wymiarowaniem i zabezpieczeniem haftu zajmuje Marii około trzech godzin.</p>

<p>– Te moje wzory zajmują mniej więcej tyle czasu. Są też takie, które można by robić cały dzień. Stosuję również haft tradycyjny. Moim ulubionym haftem na kuli jest jednak klasyczne temari. Moją inwencją są jedynie kolory, ich połączenia. Japończycy robią niezwykle kolorowe kule. Lubię raczej stonowane kompozycje, nie lubię przekombinowywać z kolorami. Im więcej kolorów, tym trudniej to sensownie skomponować. Moje najulubieńsze kolory to czerwienie, beże, szarości i połączenia srebra ze złotem – opowiada.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564523.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564523.jpg?1734699829" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">W kwiatku na środku widać węzełki francuskie. Otaczają je węzełki brazylijskie – bardziej podłużne. Ten wzór powstał z kordonka, który przeznaczony jest dla haftu temari</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Maria Drescher</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Mówi, że „nitka czasem się nie słucha”. Wtedy Maria wie, że należy na chwilę odłożyć haftowanie. <strong>Nitka mówi: „Nie wyjdę ci. Masz odłożyć haftowanie i wziąć się do innej roboty”.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564524.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/564524.jpg?1734699829" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Maria ze swoimi dziełami temari. Najbardziej lubi klasyczny wzór w tym hafcie na kuli, czyli chryzantemę</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Ostatnio brała się do niej intensywniej, bo po raz pierwszy wystawiała swoje kule-bombki temari na targu – na Bazarze z Utopcem, jarmarku, który odbywa się w pobliskiej Polskiej Cerekwi. Jedną kulę sprzedawała za 90 zł. W Internecie sprzedała tylko kilka, kilka też oddała na aukcję charytatywną. Mówi, <em>że</em> najczęściej sprzedaje to, co już zrobiła, bo wtedy klient dostaje to, co mu się naprawdę podoba, ale z wykonaniem kul na zamówienie nie ma większego problemu. A temari poleca wszystkim jako świetną metodę relaksacji.</p>

<p><strong>Przeczytaj również:</strong></p>

<p><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/rolnictwo/wies-i-rodzina/tradycja/boze-narodzenie-dawniej-i-dzis-2524591">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2024/12/19/566473.jpg?1735052999" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              Boże Narodzenie na wsi
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              <p>Boże Narodzenie dawniej i dziś. Jak się przyozdabiało choinkę?</p>

            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p>Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/08/566564.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Wed, 25 Dec 2024 12:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/na-slaskiej-wsi-powstaja-haftowane-bombki-co-za-cuda-2524681</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Boże Narodzenie dawniej i dziś. Jak się przyozdabiało choinkę?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/boze-narodzenie-dawniej-i-dzis-2524591</link>
			<description>W święta Bożego Narodzenia atmosfera w każdym domu nabiera magii. Pomimo tego, że dzisiejsze święta diametralnie różnią się od tych z czasów, gdy nasi dziadkowie byli mali, to w wielu rodzinach wciąż kultywowane są dawne tradycje.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Zapach pierniczków i choinki</h2>

<p>Wśród krążących w sieci memów wiele opisywanych jest stwierdzeniem "to jedno zdjęcie, którego zapach czujesz", a na fotografii znajduje się potrawa lub przedmiot, przypominający nam jego woń. Nie inaczej jest z utrwalonymi w przeszłości kadrami ze świąt Bożego Narodzenia. <strong>Widok brązowych, lukrowanych pierniczków i choinki przyniesionej prosto z lasu przypomina nam ich zapach, m.in. dlatego tak chętnie kupujemy drzewka prosto z lasu i wypiekamy bożonarodzeniowe słodkości.</strong></p>

<h2>Co gotowały dawne panie domu na Wigilię?</h2>

<p>Cofając się kilkadziesiąt lat wstecz, dowiemy się, że kolacja wigilijna nie wyglądała tak różnorodnie, jak podaje się ją dziś. Dawniej na stole wigilijnym również pojawiały się śledzie, jednak nie w tylu wersjach, w ilu występują dziś. <strong>Najczęściej spotykany był śledź w oleju i śmietanie. Jedną z bardziej lubianych potraw był żur grzybowy lub barszcz czerwony, któremu towarzyszyła kapusta z grochem. Jedzono również inne ryby, które były przyrządzane w różnych ziołach i przyprawach. Na deser podawano ciasta drożdżowe, pierniczki oraz kompot z suszu.</strong></p>

<p>Dzisiejsze wigilie wyglądają podobnie, wersje potraw bywają tradycyjne, lecz zakrawają o nowoczesność. Tradycyjny karp często jest zastępowany innymi odmianami ryb. <strong>Przez lata zwykły śledź zyskał przynajmniej kilkanaście sposobów przygotowania. Panie domu przyrządzają również tradycyjne makowce czy serniki, ale często pojawiają się one w nieco zmodyfikowanej formie.</strong></p>

<h2>Czym przystrajano choinkę dawniej?</h2>

<p>Mijające lata i nieuchronny postęp wpłynął również na zmianę dekoracji świątecznych. Kiedyś choinka musiała być żywa i nikt nie pomyślałby o tym, że zastąpi ją sztuczna kopia. Pięknie pachnące drzewo, przyniesione prosto z lasu przystrajano naturalnymi ozdobami, które miały swoje znaczenie. <strong>Na gałązkach wieszano orzechy i szyszki, będące symbolem płodności i dobrobytu, jabłka miały zagwarantować zdrowie i urodę w nowym roku, dzwoneczki dobrą nowinę, a pierniczki słodkie życie. Świeczki, którymi ozdabiano choinki, były prawdziwe, dlatego często zapalano je tylko na czas wieczerzy, by uniknąć pożarów, co mimo wszystko się zdarzało. Łańcuchy, którymi strojono drzewko wykonane były z papieru, bibuły, a czasem nawet ze słomy.</strong></p>

<p>Dzisiejsze ozdoby choinkowe w większości <strong>są wykonane z plastiku,</strong> ponieważ jest on trwały i praktyczny, szczególnie gdy w domu są małe dzieci, których uwagę święcące drzewko przyciąga szczególnie. Do nabycia są również <strong>szklane bombki w różnych kształtach, jednak ich cena jest często wysoka. Papierowe łańcuchy zastąpiły kolorowe, wykonane z tworzywa sztucznego. </strong>W niewielu domach spotyka się naturalne ozdoby choinkowe sprzed lat.</p>

<h2>Magia wigilii dawniej i dziś</h2>

<p>Magia świąt – to stwierdzenie wraz z upływem lat nabrało zupełnie innego znaczenia niż pierwotnie. <strong>Dawniej Wigilia był czasem czuwania, bo to oznacza samo słowo wigilia, dlatego wystrzegano się kłótni. Ponadto wierzono również, że w tym dniu domy nawiedzały duchy osób zmarłych, które pojawiały się pod postaciami zwierząt.</strong> <strong>Dziś magia świąt oznacza mile spędzony czas z rodziną, pięknie przystrojone domy i mieszkania czy to, że dzieci są wyjątkowo grzeczne, co ma niewiele wspólnego z dawnym znaczeniem.</strong></p>

<h2>Nowoczesne tradycje w polskich domach</h2>

<p>W Polsce od kilku lat trwa moda na jarmarki bożonarodzeniowe, których z roku na rok przybywa. Dotychczas najpopularniejszym jarmarkiem w Polsce był ten we Wrocławiu, jednak obecnie można je spotkać w niemalże każdym mniejszym mieście. Obecnie w modzie są również kalendarze adwentowe, które na początku były przygotowywane dla dzieci, by lepiej przyswoiły, czym jest adwent, jednak wraz z upływem czasu zaczęto tworzyć takie kalendarze dla dorosłych, np. z kosmetykami.</p>

<h2>Warto pamiętać o tradycjach sprzed lat</h2>

<p>Pomimo tego, że dawne tradycje odchodzą w niepamięć, warto do nich wracać i kultywować, gdyż wiele z nich, szczególnie starszym osobom, przywodzi na myśl wiele wspomniem. Choć wszystko podąża za przysłowiowym "duchem czasu", to czasem wystarczy kilka symboli, by cofnąć się do Bożego Narodzenia z dawnych lat.</p>

<p><strong>Przeczytaj również:</strong></p>

<p><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/rolnictwo/wies-i-rodzina/zycie-na-wsi/jak-swietowano-boze-narodzenie-i-nowy-rok-na-wsiach-na-kaszubach-2499556">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2023/12/07/513596.jpg?1703151311" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              Boże Narodzenie na Kaszubach
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              <p>Jak świętowano Boże Narodzenie i Nowy Rok na wsiach na Kaszubach?</p>

            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p>oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/12/19/566473.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>j.czupryniak@pwr.agro.pl (Justyna Czupryniak)</author>
			<pubDate>Tue, 24 Dec 2024 16:06:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/boze-narodzenie-dawniej-i-dzis-2524591</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Jak kiedyś obchodzono Wigilię i Boże Narodzenie na wsi?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-kiedys-obchodzono-wigilie-i-boze-narodzenie-na-wsi-2524604</link>
			<description>Dawniej na wsi Wigilia oraz święta Bożego Narodzenia wiązały się z szeregiem tradycji. Wiele z nich miało rodowód pogański! Część kultywuje się do dziś, inne zostały zapomniane. Jak wyglądały obchody Bożego Narodzenia na polskiej wsi w minionych wiekach?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Jakie słowiańskie wierzenia były związane z Wigilią?</h2>

<p>Czas około świąteczny był silnie związany<strong> z kalendarzem prac rolniczych</strong>. Boże Narodzenie w dawnej tradycji nazywano <strong>„godami”</strong>. Wówczas pogańscy, dawni mieszkańcy Polski świętowali <strong>przesilenie zimowe</strong>, które miało być początkiem nowego roku słonecznego. Noc wigilijna, poprzedzająca gody, według wierzeń słowiańskich <strong>sprzyjała nadprzyrodzonym zjawiskom</strong>. W Wigilię wokoło błąkały się duchy, a w otoczeniu działy się różne dziwa – na przykład niektóre podania mówiły, że w tym okresie w sadzie zakwitają drzewa.</p>

<p>{embed_photo_100}417278{/embed_photo_100}</p>

<h2>Jak dekorowano chaty na Boże Narodzenie?</h2>

<p>Zwyczaj ozdabiania drzewka bożonarodzeniowego dotarł do polskich wsi dopiero <strong>w XIX wieku</strong>. Tradycję tę rozpoczęli mieszkańcy Warszawy, zaczerpując ją od Niemców. Wkrótce potem gałązki sosen, jodeł czy świerków zaczęły zdobić wiejskie domostwa. Iglakami zdobiono drzwi do chaty, ale przede wszystkim <strong>wieszano pod sufitem</strong>. Czasem choinki przybierały formę <strong>snopów siana</strong>. Oczywiście na tego typu drzewkach nie mogło zabraknąć ozdób. Na gałązkach wieszano wówczas owoce, smakołyki, ale też szyszki czy różne dary natury. Wierzono, że takie działanie zapewni urodzaj w nadchodzącym roku.</p>

<p><strong>Przeczytaj także: <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/wieniec-adwentowy-ze-skarbow-ogrodu-jak-go-zrobic-2524282" target="_blank">Wieniec adwentowy ze skarbów ogrodu. Jak go zrobić?</a></strong></p>

<p>{embed_photo_100}417279{/embed_photo_100}</p>

<h2>Jak wyglądała wieczerza wigilijna na dawnej wsi?</h2>

<p>Z Wigilią i spożywaną wówczas kolacją wiązało się wiele zwyczajów i przesądów. W większości domów nie rozmawiano podczas posiłku i nie odchodzono od stołu, dopóki każdy z domowników nie skończył jeść. Na stole musiało znajdować się <strong>co najmniej 7 potraw</strong>. Jednym z najbardziej tradycyjnym dań była i nadal jest <strong>kutia</strong> – niegdyś przygotowywana z ziaren pszenicy, maku, migdałów oraz rodzynków. Dodatkowo popularne były<strong> potrawy z ryb czy z kapusty</strong>. W czasie Wigilii jedzono również <strong>rzepę, jabłka czy orzechy</strong> – to miało zapobiegać chorobom. Zwyczaj nakazywał, aby chłop położył pod stół narzędzie – siekierę bądź sierp. Liczba gości przy wigilijnym stole musiała być <strong>parzysta</strong>.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/12/19/515518.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/12/19/515518.jpg?1734619793" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Jak kiedyś obchodzono Święta? Wigilia i Boże Narodzenie kiedyś na dawnej wsi</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Narodowe Archiwum Cyfrowe</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Jak czczono bliskich zmarłych podczas Wigilii?</h2>

<p><strong>W dawnych wierzeniach Wigilia była czasem szczególnej pamięci o bliskich zmarłych.</strong> W tym właśnie dniu dusze miały odwiedzać chłopskie domostwa. Należało je więc odpowiednio ugościć. Nie można było kłócić się czy smucić. W tym świątecznym czasie <strong>starano się palić światła i podtrzymywać ogień w piecach przez całą noc</strong>. Dzięki temu zmarli mogli „ogrzać się”. Wierzono również, że duchy razem z żywymi zasiadają do wigilijnej kolacji. Przygotowywano więc też wiele potraw i przekąsek, które symbolizowały w pewien sposób przemijanie czy śmierć. Były to na przykład <strong>suszone owoce albo mak</strong>.</p>

<p><strong>Przeczytaj także: <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/zycie-na-wsi/10-najlepszych-prezentow-dla-rolnika-pod-choinke-2524447" target="_blank">10 najlepszych prezentów dla rolnika pod choinkę</a></strong></p>

<h2>Hej, kolęda, kolęda!</h2>

<p>Wigilia była jednak nie tylko czasem melancholii i zadumy nad życiem wiecznym. <strong>To też bardzo radosny moment w roku.</strong> Najwięcej radości miała <strong>młodzież</strong>, która mogła wówczas płatać różne figle i robić kawały. Parobkowie na przykład ukrywali przed gospodarzami różne przedmioty, głównie narzędzia służące do pracy. <strong>Czasem psikusy nie oszczędzały nawet księży!</strong></p>

<p>Ważnym zwyczajem było <strong>kolędowanie</strong>, nazywane też <strong>„chodzeniem po kolędzie”</strong>. Po wieczerzy wigilijnej wędrowni przebierańcy pukali od chaty do chaty, aby zaśpiewać i życzyć domownikom wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku. Kolędnicy koniecznie musieli mieć przebranie. Mogli „ucharakteryzować się” na postaci biblijne, ale też na diabły, baby, Żydów czy Cyganów.</p>

<p>{embed_photo_100}417280{/embed_photo_100}</p>

<h2>Skąd wzięła się tradycja mszy o północy - pasterki?</h2>

<p>Okazuje się, że udział w mszy świętej odprawianej o północy rozwinął się z wierzeń słowiańskich. <strong>Wiązało się to silnie z przekonaniem, że w Wigilię biesiaduje się ze zmarłymi.</strong> Noc wigilijna to szczególnie ważny czas w roku. Wtedy to<strong> zwierzęta rzekomo miały przemawiać ludzkim głosem</strong>. Trzeba więc było z każdym zwierzęciem w gospodarstwie podzielić się opłatkiem. Według wierzeń w ten sposób chroniło się inwentarz przed chorobami. Po zachodzie słońca nie należało wykonywać też żadnych prac, bo <strong>zwiastowało to nieszczęście</strong>.</p>

<p>Kamila Berthold<br>
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe</p>

<p>Źródło: dzieje.pl</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/12/19/515521.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.berthold@pwr.agro.pl (Kamila Berthold)</author>
			<pubDate>Sun, 22 Dec 2024 13:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-kiedys-obchodzono-wigilie-i-boze-narodzenie-na-wsi-2524604</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Wieniec adwentowy ze skarbów ogrodu. Jak go zrobić?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/wieniec-adwentowy-ze-skarbow-ogrodu-jak-go-zrobic-2524282</link>
			<description>Zwyczaj dekorowania domów na czas adwentu zagościł u nas na dobre. Warto wykorzystać skarby, które oferuje ogród, by stworzyć niepowtarzalną atmosferę i przygotować oryginalną dekorację. I co ważne – możemy zaangażować w to dzieci.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p><strong>Spis treści:</strong></p>

<ul>
</ul>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czego%20symbolem%20jest%20wieniec%20adwentowy?" target="_blank">Czego symbolem jest wieniec adwentowy?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Co%20mo%C5%BCna%20wykrozysta%C4%87%20do%20zrobienia%20wie%C5%84ca%20adwentowego?" target="_blank">Co można wykorzystać do zrobienia wieńca adwentowego?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Czym%20uzupe%C5%82ni%C4%87%20naturalne%20stroiki?" target="_blank">Czym uzupełnić naturalne stroiki?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#A%20mo%C5%BCe%20zdecydujesz%20si%C4%99%20na%20skromny%20%C5%9Bwiecznik,%20kt%C3%B3ry%20b%C4%99dzie%20po%C5%82%C4%85czeniem%20kawa%C5%82ka%20brzozowego%20drewienka%20ze%20strzelistymi%20%C5%9Bwiecami?" target="_blank">A może zdecydujesz się na skromny świecznik, który będzie połączeniem kawałka brzozowego drewienka ze strzelistymi świecami?</a></li>
</ul></div>
</div>

<ul>
</ul>

<h2><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562069.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562069.jpg?1734097983" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dzieci z przyjemnością się zaangażują w prace przy stroikach, np. z wykorzystaniem szyszek sosny i świerku</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Małgorzata Wyrzykowska</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div></h2>

<h2><a id="Czego symbolem jest wieniec adwentowy?" name="Czego%20symbolem%20jest%20wieniec%20adwentowy?">Czego symbolem jest wieniec adwentowy?</a></h2>

<p><strong>Wieniec adwentowy jest symbolem zbliżających się świąt Bożego Narodzenia i stanowi również pierwszą ozdobę towarzyszącą temu wydarzeniu. </strong>Ten symbol adwentu, czyli czterech tygodni poprzedzających święta, możemy umieścić na blacie stołu, komodzie, szafce lub w formie wiszącej na drzwiach, ścianie lub oknie – ważne, by był dobrze wyeksponowany. Za jego podstawę mogą posłużyć pędy roślin lub ozdobny drut, by stworzyć lekką, ażurową konstrukcję, która wielkością i kolorystyką będzie zgrana z wnętrzem pokoju lub frontem domu.</p>

<h2><a id="Co można wykrozystać do zrobienia wieńca adwentowego?" name="Co%20mo%C5%BCna%20wykrozysta%C4%87%20do%20zrobienia%20wie%C5%84ca%20adwentowego?">Co można wykorzystać do zrobienia wieńca adwentowego?</a></h2>

<p><strong>Do wykonania ozdób przydadzą nam się: </strong>gałązki iglaków, czyli sosny, świerków, jałowców, daglezji, jodły lub żywotników, a także długie pędy powojnika, winobluszczu, giętkie, cienkie i długie pędy wierzby, ulistnione gałązki z owocami ogników, owoce dzikiej róży, jemioła, bukszpan, szyszki, słoma, siano, mech, rajskie jabłuszka, fragmenty kory brzozy, jej gałązki lub kawałki drewna brzozowego z korą.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562070.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562070.jpg?1734097983" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Gałązki żywotnika, sosny wejmutki oraz owoce dzikiej róży i kwiatostany traw można układać na misie, ale warto też wykorzystać estetyczny koszyczek</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Małgorzata Wyrzykowska</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Do dyspozycji mamy gałązki mahoniu z błyszczącymi listkami, zimozielonych berberysów lub ostrokrzewów i irg, efektowne lampiony miechunek, owocostany czosnków, żołędzie, kasztany, orzechy, zasuszone kwiatostany hortensji czy pędy leszczyny pogiętej. <strong>Tyle możemy przynieść z ogrodu lub lasu, ale mamy jeszcze inne elementy dekoracyjne w zasięgu ręki: </strong>suszone krążki cytryny, limonki, pomarańczy lub mandarynki, krążki suszonego jabłka z dekoracyjnym gniazdem nasiennym w kształcie gwiazdy, laska cynamonu, gwiazdki anyżu, owoce kumkwatu oraz sznurek konopny lub rafię do mocowania różnych elementów. Ciekawym uzupełnieniem może być fragment tkaniny zgrzebnej (sukna) albo jutowej.</p>

<h2><a id="Czym uzupełnić naturalne stroiki?" name="Czym%20uzupe%C5%82ni%C4%87%20naturalne%20stroiki?">Czym uzupełnić naturalne stroiki?</a></h2>

<p>Zgromadziliśmy wiele ciekawych składników, które wykorzystamy do uplatania stroików, ale warto je uzupełnić kolorową wstążką, szeroką świecą, małymi bombkami lub jakimiś figurkami aniołków, zwierzątek lub bałwanków. Przydadzą się również styropian i gąbka florystyczna. Dziś sklepy oferują ogromne ilości różnych przedmiotów dekoracyjnych.</p>

<h2><a id="A może zdecydujesz się na skromny świecznik, który będzie połączeniem kawałka brzozowego drewienka ze strzelistymi świecami?" name="A%20mo%C5%BCe%20zdecydujesz%20si%C4%99%20na%20skromny%20%C5%9Bwiecznik,%20kt%C3%B3ry%20b%C4%99dzie%20po%C5%82%C4%85czeniem%20kawa%C5%82ka%20brzozowego%20drewienka%20ze%20strzelistymi%20%C5%9Bwiecami?">A może zdecydujesz się na skromny świecznik, który będzie połączeniem kawałka brzozowego drewienka ze strzelistymi świecami?</a></h2>

<p>W krótkim kawałku brzozowego nieokorowanego drewna wywiercamy otwory pasujące średnicą do długich świec albo w takim samym kawałku wywiercamy zagłębienia na świeczki do podgrzewaczy. Te brzozowe świeczniki bardzo ładnie będą wyglądały na podściółce z gałązek jodłowych, dodatkowo ożywione kokardkami bądź ludzikami z drewna.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562067.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562067.jpg?1734097983" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Świecznik w kawałku nieokorowanej brzozy</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Małgorzata Wyrzykowska</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Wykorzystajmy szerokie naczynie – mogą to być misa, szeroki zdobny słój lub wysoki i szeroki flakon. Na dnie naczynia układamy gałązki iglaków, na nich ozdoby. Mogą to być szyszki, bombki, fragmenty rafii ułożonej niedbale, kokardki czy inne dostępne elementy. W środku umieszczamy świecę, która kolorystycznie pasuje do reszty. Starajmy się wszystkie ozdoby utrzymywać w jednej gamie kolorystycznej. Taki zestaw będzie bardziej elegancki.</p>

<div class="embed-gallery-1-tpr_class"><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562071.jpg?1734097983"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562072.jpg?1734097983"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562073.jpg?1734097983"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562751.jpg?1734097983"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562752.jpg?1734097983"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562905.jpg?1734097983"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562906.jpg?1734097983"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562907.jpg?1734097983"></span></div>

<p><strong>Przeczytaj również:</strong></p>

<p><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://halowies.pl/rolnictwo/wies-i-rodzina/jakie-kiedys-zdobiono-chlopskie-chaty-na-wigilie-2386111">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2021/12/23/224893.jpg?" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              wieś
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              Jakie kiedyś zdobiono chłopskie chaty na Wigilię?
            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p>Małgorzata Wyrzykowska</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/11/25/562068.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>m.wyrzykowska@tygodnik-rolniczy.pl (Małgorzata Wyrzykowska)</author>
			<pubDate>Sun, 15 Dec 2024 08:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/wieniec-adwentowy-ze-skarbow-ogrodu-jak-go-zrobic-2524282</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Krystyna haftowała sztandary dla OSP, a nawet CBA. Teraz prowadzi szkołę haftu</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/krystyna-haftowala-sztandary-dla-osp-a-nawet-cba-teraz-prowadzi-szkole-haftu-2519995</link>
			<description>Wyhaftować orła to nie w kij dmuchał. Trzeba tam specjalnego haftu i dodatkowych umiejętności. Hafciarka sztandarów to zawód ginący, ale dzięki Krystynie Duchniak możemy mieć nadzieję, że ta sztuka przetrwa.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-plusyminusy  full-width">
<div class="se__title"><p>W artykule przeczytasz:</p>
</div>
<div class="se__text"><ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Symbioza%20tradycji%C2%A0i%20nowoczesno%C5%9Bci">Symbioza tradycji i nowoczesności</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Sztandar%20to%20jest%20co%C5%9B!">Sztandar to jest coś!</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Jak%20wyhaftowa%C4%87%20or%C5%82a?">Jak wyhaftować orła?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Haftowa%C5%82a%20dla%20CBA">Haftowała dla CBA</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Na%20przek%C3%B3r%20bylejako%C5%9Bci">Na przekór bylejakości</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Chcesz%20magiczne%20pude%C5%82ko?">Chcesz magiczne pudełko?</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Faceci%20z%20tamborkiem">Faceci z tamborkiem</a></li>
</ul></div>
</div>

<h2><a id="Symbioza tradycji i nowoczesności" name="Symbioza%20tradycji%C2%A0i%20nowoczesno%C5%9Bci"><strong>Symbioza tradycji i nowoczesności</strong></a></h2>

<p>Pomóc ma w tym założona przez twórczynię kilka lat temu <strong>szkoła haftu</strong>. Przeszły przez nią już i gospodynie, i pracownicy korporacji, i haftujący dyrektorzy gminnych domów kultury.</p>

<p>Na kołowej grupie na Facebooku mignął mi post o szkole haftu. Weszłam na stronę, a tam i wzorniki polskich haftów ludowych, książki o haftach francuskich i kursy online. Symbioza tradycji i nowoczesności. <strong>I zdjęcie Krystyny, która znad rozpiętego na specjalnej ramie sztandaru z uśmiechem zaprasza do nauki haftu.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/02/550854.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/02/550854.jpg?1726899358" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Krystyna podczas corocznego zjazdu konsultuje uczniów twarzą w twarz</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Mateusz Duchniak</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><a id="Sztandar to jest coś!" name="Sztandar%20to%20jest%20co%C5%9B!"><strong>Sztandar to jest coś!</strong></a></h2>

<p>Krystyna wychowała się w Wieniawie pod Radomiem. Nie myślała o karierze artystki, ale do liceum plastycznego w Kielcach wybierała się swego czasu jej starsza siostra. Siostrze nie udało się dostać, więc kiedy po paru latach przyszedł czas wyboru szkoły średniej, postanowiła, że udowodni rodzinie, że jej się uda. Zawsze lubiła malować, rysować, haftować.</p>

<p>– <em>Z wykształceniem plastycznym szukałam swojej drogi. W towarzystwie usłyszałam, że koleżanka jest projektantką sztandarów. Zapewniała, że haftować je może każdy. <strong>Zobaczyłam kiedyś wykonany przez nią sztandar i chociaż nie miałam jeszcze pojęcia o haftowaniu sztandarów, ogarnęło mnie wrażenie, że nie zrobiła tego fachowo. Jak się później okazało, popełniła kilka błędów. Na przykład kiedy haftowała jedno pole, nie przykryła reszty tkaniny.</strong> Lampa, która na nią świeciła, spowodowała jej lekkie wyblaknięcie. Poczułam wtedy, że muszę znaleźć kogoś, kto mnie tego nauczy. Sztandary zafascynowały mnie do tego stopnia, że dotykałam je w kościele</em> – wspomina Krystyna.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/02/550881.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/02/550881.jpg?1726899358" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Wytężona praca przy sztandarze dla Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To w całości ręczna robota, a najbardziej pracochłonny był orzeł</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Mateusz Duchniak</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><a id="Jak wyhaftować orła?" name="Jak%20wyhaftowa%C4%87%20or%C5%82a?"><strong>Jak wyhaftować orła?</strong></a></h2>

<p>Była połowa lat 80. ubiegłego wieku. Ten haft nie był popularny, więc Krystyna jeździła po warszawskich pracowniach i wypytywała. Dowiedziała się, że w Łodzi mieszka starsza kobieta, która udzieliła wywiadu w lokalnej gazecie. Żaliła się, że nie ma komu przekazać wiedzy i marzy o kimś, kto chciałby przejąć pałeczkę.</p>

]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/02/550853.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sat, 21 Sep 2024 12:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/krystyna-haftowala-sztandary-dla-osp-a-nawet-cba-teraz-prowadzi-szkole-haftu-2519995</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Dożynki Prezydenckie i konkurs na najładniejszy wieniec dożynkowy za nami!</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/dozynki-prezydenckie-i-konkurs-na-najladniejszy-wieniec-dozynkowy-za-nami-2519532</link>
			<description>14 województw wzięło udział w konkursie na najładniejszy wieniec dożynkowy. Jakie grupy stanęły na podium? Jak przebiegły Dożynki Prezydenckie 2024?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Spis treści:</h3>

<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Do%C5%BCynki%20Prezydenckie">Dożynki Prezydenckie</a></p>

<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Do%C5%BCynki%20Prezydenckie%20%E2%80%93%20wsparcie%20dla%20rolnik%C3%B3w">Dożynki Prezydenckie – wsparcie dla rolników</a></p>

<p><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Naj%C5%82adniejszy%20wieniec%20do%C5%BCynkowy%20%E2%80%93%20jakie%20wojew%C3%B3dztwa%20wygra%C5%82y?">Najładniejszy wieniec dożynkowy – jakie województwa wygrały?</a></p>

<p>Tegoroczne Dożynki Prezydenckie odbyły się 15 września w Warszawie, na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego. Tradycyjnie uczestniczył w nich Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. Natomiast w sobotę 14 września poznaliśmy laureatów konkursu na najładniejszy wieniec dożynkowy o Nagrodę Prezydenta RP.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/16/552196.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/16/552196.png?1726479434" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dożynki Prezydenckie </div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Prezydent.pl</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Dożynki Prezydenckie są oficjalną formą podziękowań za plony, ale również wyrazem szacunku dla pracy rolnika. Podczas dożynek Prezydent podziękował rolnikom za ich ciężką pracę i poświęcenie podczas tegorocznych żniw: – (…) polski rolnik wymaga wszechstronnej opieki ze strony państwa; że dla nich musi się znaleźć wsparcie; że dla nich musi się znaleźć bezpieczeństwo, pewność tego, że będą mogli się odbudować, odtworzyć, że wymagają specjalnych nakładów i że to jest tak niezwykle potrzebne – powiedział Prezydent podczas wystąpienia w trakcie Wielkiego Święta Plonów. <strong>Andrzej Duda zwrócił się do ministra rolnictwa, aby znalazły się fundusze dla rolników, którzy borykają się z rozmaitymi kataklizmami i klęskami żywiołowymi, a obecnie walczą z powodzią, </strong>która dziesiątkuje ich pola, zabiera im domy i niszczy gospodarstwa. – Czasem – niestety, w nielicznych przypadkach – ten żywioł udaje się zatrzymać. Ale najczęściej jest tak, że woda przenika, przechodzi, zalewa domy, zalewa gospodarstwa rolne, zalewa pola, niszczy maszyny, niszczy plony, niszczy życie. Proszę, żeby dla polskich rolników znalazły się pomoc, wsparcie i ta właśnie wszechstronna opieka ze strony polskiego państwa – tak niezwykle im potrzebna – mówił Prezydent. Podziękował także przybyłym na uroczystość rolnikom, przede wszystkim delegacjom z województwa opolskiego, śląskiego oraz dolnośląskiego, gdzie obecnie rolnicy zmagają się z powodzią.</p>

<p>Przeczytaj także: <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/kgw/doplaty-dla-kgw-dla-wiekszej-liczby-organizacji-kto-je-dostanie-2519493" target="_blank"><strong>Dopłaty dla KGW dla większej liczby organizacji. Kto je dostanie?</strong></a></p>

<p>{embed_photo_100}462686{/embed_photo_100}</p>

<h2><a id="Dożynki Prezydenckie – wsparcie dla rolników" name="Do%C5%BCynki%20Prezydenckie%20%E2%80%93%20wsparcie%20dla%20rolnik%C3%B3w">Dożynki Prezydenckie – wsparcie dla rolników</a></h2>

<p>Minister rolnictwa i rozwoju wsi Czesław Siekierski zapewnił prezydenta o tym, że będzie wsparcie dla rolników, którzy ucierpieli na skutek klęsk pogodowych. <strong>Chodzi przede wszystkim o wiosenne przymrozki, gradobicia, suszę. Rząd planuje zwrot trzeciej i czwartej raty podatku rolnego</strong>: – W związku z obecną sytuacją będą też kolejne straty i będą one analizowane. Będą więc dodatkowe koszty, które musimy umieścić w budżecie przyszłorocznym, a także w tegorocznym, aby pomóc tym, którzy ucierpią wskutek obecnej tragicznej sytuacji – podkreślił minister Siekierski. Rolnicy zależni są od kapryśnej i nieprzewidywalnej pogody, dlatego w budżecie powinny być zaplanowane środki na te wyjątkowe sytuacje.</p>

<h2><a id="Najładniejszy wieniec dożynkowy – jakie województwa wygrały?" name="Naj%C5%82adniejszy%20wieniec%20do%C5%BCynkowy%20%E2%80%93%20jakie%20wojew%C3%B3dztwa%20wygra%C5%82y?">Najładniejszy wieniec dożynkowy – jakie województwa wygrały?</a></h2>

<p>Do konkursu przystąpiły grupy z 14 województw:</p>

<ul>
	<li>dolnośląskiego,</li>
	<li>kujawsko–pomorskiego,</li>
	<li>lubelskiego,</li>
	<li><strong>lubuskiego,</strong></li>
	<li><strong>łódzkiego,</strong></li>
	<li><strong>małopolskiego,</strong></li>
	<li>mazowieckiego,</li>
	<li>opolskiego,</li>
	<li>podkarpackiego,</li>
	<li>podlaskiego,</li>
	<li>pomorskiego,</li>
	<li>śląskiego,</li>
	<li>świętokrzyskiego,</li>
	<li>wielkopolskiego.</li>
</ul>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/16/552195.png" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/16/552195.png?1726479434" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Dożynki Prezydenckie </div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Prezydent.pl</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Nagrodę Prezydenta za najładniejszy wieniec dożynkowy jury pod przewodnictwem dr Barbary Fedyszak-Radziejowska przyznało:</p>

<p><strong>I miejsce: województwo podlaskie</strong></p>

<p><strong>II miejsce: województwo lubelskie</strong></p>

<p><strong>III miejsce: województwo podkarpackie</strong></p>

<p>Wyróżnienia otrzymały województwa: <strong>wielkopolskie, dolnośląskie oraz lubuskie.</strong></p>

<p>– Małżonka Prezydenta RP, Agata Kornhauser–Duda pogratulowała laureatom sukcesu i przekazując dyplomy, podziękowała za ich ogromne zaangażowanie w przygotowanie wieńców dożynkowych. Statuetkę zwycięskiej grupie wręczy Prezydent Andrzej Duda w niedzielę podczas Ceremoniału Dożynkowego – napisano na stronie prezydenta. </p>

<p>Fot i źródło: prezydent.pl, gov.pl</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/09/16/552194.png" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>a.drygas@pwr.agro.pl (Angelika Drygas)</author>
			<pubDate>Mon, 16 Sep 2024 11:50:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/dozynki-prezydenckie-i-konkurs-na-najladniejszy-wieniec-dozynkowy-za-nami-2519532</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>15 sierpnia - święto Matki Boskiej Zielnej. Jakie tradycje są z nim związane?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/15-sierpnia-swieto-matki-boskiej-zielnej-jakie-tradycje-sa-z-nim-zwiazane-2517157</link>
			<description>15 sierpnia obchodzimy święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny nazywane też świętem Matki Boskiej Zielnej. Jakie tradycje są z nim związane i które z nich przetrwały do dziś?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Zielone Świątki w tradycji rolniczej</h2>

<p>Jak informuje Wielkopolska Izba Rolnicza, Święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny jest obchodzone od V wieku w połowie sierpnia. Dlaczego jednak w polskiej tradycji nazywane jest też <strong>świętem Matki Boskiej Zielnej? Ponieważ wówczas przypada kulminacyjny moment tzw. okresu zielonego.</strong></p>

<p>Wówczas to następowało zakończenie zbiorów zielonych płodów ziemi i 15 sierpnia świecono zioła, zboże, warzywa i owoce. Z jakiego powodu święcono zbiory? Nie tylko w podziękowaniu Bogu za nie, ale także po to by pobłogosławione zioła chroniły domowników i gospodarstwo od burzy, piorunów i gradu. Poświęcone zioła miały także szybciej leczyć domowników i zwierzęta oraz chronić przed urokami. </p>

<h2>Matka Boska Zielna w Polsce, ale Korzenną w Czechach</h2>

<p>W polskiej tradycji  Matka Boska, której  święto obchodźmy 15 sierpnia jest uważana za patronkę ziemi, ziół, kwiatów, owoców i zbóż. W krajach europejskich, gdzie jest rozwinięty kult Matki Boskiej tego dnia składa się w ofierze płody ziemi: zioła, kwiaty, zboża, warzywa i owoce.</p>

<p>Co ciekawe w różnych europejskich krajach Matka Boska ma nieco inne dodatkowe nazwy: </p>

<ul>
	<li>w Polsce jest nazywana Zielną lub Dożynkową,</li>
	<li>w Czechach – Korzenną</li>
	<li>w Niemczech – Kwietną,</li>
	<li>a w Estonii – Żytnią.</li>
</ul>

<h2>Jak w polskiej tradycji świętowano zakończenie żniw w okresie Matki Boskiej Zielnej?</h2>

<p>Zgodnie z ludową polską tradycją, żniwa należało zakończyć do 15 sierpnia. W dniach poprzedzających święto Matki Boskiej Zielnej odbywało się "okrężne". Nazwa wzięła się stąd, że gospodarze "okrążali" wszystkie pola, tzn. żęli i zbierali plony, które się na nich w krąg jeszcze znajdowały. Potem rozpoczynano dożynki.</p>

<p>Dożynki i święto 15 sierpnia od zawsze kojarzy się również z wieńcem dożynkowym. Ten był wyplatany w niedzielę poprzedzającą święto Matki Boskiej Zielnej. W wieńcu musiały znaleźć się <strong>wszystkie zboża zebrane z pól, a wśród nich koniecznie musiały być żyto, pszenica, jęczmień i owies. Samo związanie wieńca powierzano dziewczynie równocześnie bardzo pracowitej, jak i o </strong>nieskazitelnych obyczajach. To miało zapewnić dobre zbiory we wsi w kolejnym sezonie.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/08/15/190373.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/08/15/190373.jpg?1723712176" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Gospodarze "okrążali" wszystkie pola, tzn. żęli i zbierali plony, które się na nich w krąg jeszcze znajdowały. Potem rozpoczynano dożynki.</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Muzeum Rolnictwa im. Księdza Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Tradycją było również zanoszenie wieńca dożynkowego do dworu i przekazanie go właścicielowi majątku. </p>

<h2>Święcenie bukietów na Matki Boskiej Zielnej. Jakie zioła muszą być w bukiecie?</h2>

<p>Mieszkańcy wsi 15 sierpnia udają się również na nabożeństwo podczas, którego święcone są wiązanki ziół, wieńce zbóż oraz chleby wypieczone ze świeżo zebranego ziarna. Według tradycji, bukiet do poświęcenia powinien składać się z 7 lub nawet 77 różnych ziół, zbóż i kwiatów, bowiem 7 symbolizuje doskonałość. Do podstawowych ziół zalicza się:</p>

<ul>
	<li>melisę,</li>
	<li>rumianek,</li>
	<li>miętę,</li>
	<li>rozmaryn,</li>
	<li>nasturcję,</li>
	<li>lubczyk,</li>
	<li>bazylię.</li>
</ul>

<p>Starano się, by bukiety były duże i obficie poświęcone. Bukiety ziół trzymano przez cały rok, wierząc, że uchronią domostwo przed wszelkimi nieszczęściami, a wyciągnięte z nich zioła uleczą z chorób ludzi i zwierzęta.</p>

<h2>Jakie są przysłowia na Matki Boskiej Zielnej?</h2>

<p>Warto także przypomnieć sobie chociażby niektóre ludowe przysłowia związane ze świętem Matki Boskiej Zielnej. Zwłaszcza, ze wiele z nich przypomina ile człowiek zawdzięcza ziemi, ale też i pracy rolników.      </p>

<ul>
	<li>Gdy we Wniebowzięcie ciepło dopisuje, to ciepły i pogodny koniec lata obiecuje.związane</li>
	<li>W sierpniu każdy kwiat woła – zanieś mnie do kościoła!</li>
	<li>Na Wniebowzięcie – ukończone żęcie.</li>
	<li>Od Wniebowzięcia miej w stodole połowę żęcia.</li>
	<li>We Wniebowzięcie Panny Marii słońce jasne, będzie wino godnie kwaśne.</li>
	<li>Gdy Zielna Matka deszcz przynosi, to zwykle na Narodzenie Matki (8 IX) rosi.</li>
	<li>Na Wniebowzięcie słota, w jesieni dużo błota.</li>
	<li>Na Wniebowzięcie Matki Boskiej – świeży chlebek i kluski.</li>
</ul>

<p>Opracowanie: Grzegorz Wysocki, dyrektor biura Wielkopolskiej Izby Rolniczej<br>
​fot. Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/08/15/190369.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Thu, 15 Aug 2024 11:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/15-sierpnia-swieto-matki-boskiej-zielnej-jakie-tradycje-sa-z-nim-zwiazane-2517157</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Haft pałucki w drodze na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/haft-palucki-w-drodze-na-liste-niematerialnego-dziedzictwa-kulturowego-2511486</link>
			<description>Czepce, powiewające z nich bandy z białym haftem na tiulu i czerwone halki wyszywane czarnymi nićmi. Tajemnica krągłych dziurek w hafcie i naszywania batystu na tiulu. To wszystko stanowi o wyjątkowości haftu pałuckiego, który jest na ostatniej prostej, by znaleźć się na krajowej Liście Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><u>W artykule przeczytasz:</u></p>

<ul>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Haft%20pa%C5%82ucki%20per%C5%82%C4%85%C2%A0ziemi%20w%C4%85growieckiej">Haft pałucki perłą ziemi wągrowieckiej</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Uczcie%20jak%20snutki!">Uczcie jak snutki!</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Haft%20%E2%80%93%20tradycja%20ulotna">Haft – tradycja ulotna</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Do%20%C5%9Awi%C4%99tego%20Piotra%20w%20kupnej">Do Świętego Piotra w kupnej</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#%C5%BBeby%20nie%20zahaczy%C4%87%20p%C4%99telki">Żeby nie zahaczyć pętelki</a></li>
	<li><a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/#Wpis%20na%20obchody?">Wpis na obchody?</a></li>
</ul>

<h2><a id="Haft pałucki perłą ziemi wągrowieckiej" name="Haft%20pa%C5%82ucki%20per%C5%82%C4%85%C2%A0ziemi%20w%C4%85growieckiej"><strong>Haft pałucki perłą ziemi wągrowieckiej</strong></a></h2>

<p>Dwa tygodnie temu Muzeum Regionalne w Wągrowcu było gospodarzem ostatnich, czwartych, konsultacji społecznych dotyczących wpisu haftu na krajową <strong>Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego</strong>. Poprzednie trzy spotkania odbyły się w Kcyni, Szubinie i Żninie.</p>

<p>– <strong><em>Zarówno dla nas, jak i dla państwa ten haft to wspólne niematerialne dziedzictwo, które chcemy chronić i o które chcemy zadbać </em></strong>– powiedziała Małgorzata Kranc-Rybczyńska, dyrektor Muzeum Regionalnego w Wągrowcu.</p>

<p>W liście od burmistrz Wągrowca Alicji Trytt, odczytanym przez Iwonę Szafran, dyrektor Miejskiego Domu Kultury w Wągrowcu, wybrzmiało, że haft pałucki jest jednym z największych osiągnięć ziemi wągrowieckiej i dzięki swojej wyjątkowości ma ogromny potencjał do stania się jedną z pereł promocyjnych miasta i regionu. A szansa na wpisanie go na listę niematerialnego dziedzictwa to zasługa niezwykle aktywnego, działającego przy muzeum koła hafciarskiego, którego opiekunem jest zasłużona twórczyni ludowa <strong>Krystyna Ługiewicz</strong>.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/05/14/535851.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/05/14/535851.jpg?1717315853" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Strój i haft pałucki Muzeum Regionalne w Wągrowcu odnajdywało przez lata na rodzinnych zdjęciach mieszkańców regionu</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Muzeum Regionalne w Wągrowcu</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/05/14/535850.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sun, 02 Jun 2024 09:30:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/haft-palucki-w-drodze-na-liste-niematerialnego-dziedzictwa-kulturowego-2511486</guid>
			<premium_label>true</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Wielkanocne zwyczaje na świecie. Gigantyczny omlet i rzucanie jajkami na szczęście</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/wielkanocne-zwyczaje-na-swiecie-gigantyczny-omlet-i-rzucanie-jajkami-na-szczescie-2506927</link>
			<description>Wielkanoc to nie tylko baby drożdżowe, serniki i pasztety. Nie tylko pisanki, śmigus-dyngus czy święconka. Na świecie Zmartwychwstanie obchodzi się na różne sposoby, czasem bardzo zaskakujące.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><strong>Wielkanocne puszczanie latawców na Bermudach</strong></h2>

<p>Mieszkańcy Bermudów (wyspy na Atlantyku na wschód od Ameryki Północnej) przed Wielkanocą stawiają sobie wysokie cele – <strong>puszczanie latawców</strong>. Mieszkańcy tych wysp robią własne latawce z drewnianych patyków i kolorowego papieru. Latawce przypominają parasole albo pajęczyny. Do latawca przyczepiona jest chusteczka, która wydaje na wietrze dźwięk. <strong>Ludzie zbierają się w Wielki Piątek i uczestniczą w Festiwalu Latawców. Latawiec ma symbolizować zmartwychwstałego Chrystusa.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/03/19/528287.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/03/19/528287.jpg?1711889922" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Typowy wielkanocny latawiec puszczany w Wielki Piątek na Bermudach</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Shutterstock</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><strong>Påskekrimmen, czyli norweska Wielkanoc z kryminałem</strong></h2>

<p>Czy uwierzylibyście, że w niektórych częściach świata Wielka­noc to czas przestępstw? I nie chodzi tu o odgryzanie uszu czekoladowym zającom. <strong>Nie, mowa tu o</strong> <strong>Påskekrimmen</strong> <strong>–</strong> <strong>norweskiej tradycji czytania, oglądania i słuchania kryminałów i thrillerów detektywistycznych podczas Świąt Wielkanocnych</strong>. Z mediów wylewają się kryminalne opowieści. Swój wkład do tradycji mają nawet producenci mleka, którzy drukują historie na kartonach z napojem.</p>

<p>Jajka i Wielkanoc idą w parze. W te święta nie tylko podarowuje się kolorowe jajka, chowa je i znajduje czy stara się jak najszybciej przetoczyć je po trawniku albo też stuka jednym o drugie w pojedynku na to, czyje jajo trwalsze.</p>

<p><strong>W Poniedziałek Wielkanocny tysiące ludzi gromadzi się na rynku w Haux we Francji, aby uczcić Wielkanoc gigantycznym omletem!</strong> Co wchodzi w skład przepisu? Do zrobienia tego omletu kilkudziesięciu kucharzy zużywa ponad 5000 jaj, 50 kg cebuli i czosnku oraz 4 kg soli i pieprzu! Każdy uczestnik może dołączyć i zjeść kawałek. Skąd się wzięła? <strong>Legenda głosi, że Napoleon podróżował ze swoją armią przez południową Francję, kiedy po raz pierwszy spróbował przygotowanego dla niego omletu w gospodzie niedaleko Bessières pod Tuluzą. </strong>Tak mu się to spodobało, że następnego dnia zlecił wykonanie gigantycznego egzemplarza dla swoich żołnierzy.</p>

<h2><strong>Skorupy i czarownice</strong></h2>

<p>Jeś​li Wielkanoc zamierzacie spędzić na greckiej wyspie Korfu, uważajcie na latającą ceramikę. <strong>W Wielką Sobotę o godzinie 11.00 mieszkańcy Korfu zrzucają ze swoich balkonów gliniane garnki różnej wielkości. </strong>Tradycja sięga XVI wieku, kiedy to ludzie wyrzucali przez okno wszystkie niepotrzebne i stare rzeczy, aby przygotować się na wiosnę – rozbijane garnki miały odstraszać złe duchy i wyznaczać nowy początek.</p>

<p>Natomiast Luksemburczycy obchodzą tzw. Bretzelsonnden, czyli <strong>„niedzielę precli”</strong>, w trzecią niedzielę Wielkiego Postu. W Luksemburgu precle to właściwie słodkie ciasta francuskie z lukrem i migdałami. W tę niedzielę chłopaki dają dziewczynom, które im się podobają, precle. <strong>Jeśli dziewczyna przyjmie poczęstunek, chłopak będzie mógł odwiedzić ją w niedzielę wielkanocną i w zamian otrzyma jajko. Jeśli to wszystko dzieje się w roku przestępnym, role się odwracają i to dziewczyny wręczają precle.</strong></p>

<p><strong>Szwedzi i niektórzy inni Skandynawowie świętują Halloween wiosną. </strong>W Wielki Czwartek dzieci przebierają się za czarownice i z miotłami i miedzianymi czajnikami chodzą od drzwi do drzwi, prosząc o słodycze. Zazwyczaj oferują dorosłym udekorowane gałązki wierzby lub rysunki w zamian za smakołyki. Tradycja wywodzi się z legendy, że szwedzkie czarownice przed Wielkanocą udawały się do Blåkulla – mitycznego miejsca sabatów, aby bawić się z diabłem. <strong>Aby mieć pewność, że czarownice nie wrócą, Szwedzi w Niedzielę Wielkanocną palą wielkie ogniska.</strong></p>

<h2><strong>Fajerwerki z wózka, czyli Scoppio del Carro</strong></h2>

<p>Co z Wielkanocą w Wielkiej Brytanii? Wielkanoc tam rozpoczyna się w Wielki Piątek i jest najważniejszym świętem w roku Kościoła. To kraj protestancki, a w kościele protestanckim Wielki Piątek jest ważniejszym dniem niż Niedziela Wielkanocna. W Wielkiej Brytanii tradycją jest opowiadanie historii o zajączku wielkanocnym, dawanie czekoladowych jajek i kartek wielkanocnych, ale są i inne tradycje.</p>

<p>To na przykład <strong>gorące bułeczki krzyżowe</strong>. Są ulubionym przysmakiem wielkanocnym składającym się z przyprawionej słodkiej bułki zrobionej z porzeczek lub rodzynek i dekorowanej krzyżykiem na wierzchu. <strong>Jedzenie gorących bułeczek krzyżowych oznacza koniec Wielkiego Postu, ponieważ są one robione z produktów mlecznych, które są w tym okresie zabronione. Mięsem spożywanym podczas Wielkanocy w Wielkiej Brytanii jest zazwyczaj jagnięcina. </strong>Tradycja ta wywodzi się z dostępności pierwszego baranka w sezonie, który tradycyjnie trafiał na rynek w okresie Wielkanocy.</p>

<p>We Florencji we Włoszech przygotujcie się na eksplozje. <strong>„Wybuch wózka”</strong> to tradycja, która rozpoczęła się ponad 300 lat temu. Wózek (<em>brindellone</em>) ma ponad 9 m wysokości i jest ciągnięty przez parę białych wołów na plac przed katedrą. Staje pomiędzy katedrą a budynkiem baptysterium. O 11.00 arcybiskup Florencji staje przy ołtarzu i odpala rakietę w kształcie gołębicy, która ma symbolizować Ducha Świętego. <strong>Rakieta wystrzeliwuje z wózka, inicjując fajerwerki. Tradycja ta nazywa się Scoppio del Carro i następuje po niej parada w średniowiecznych strojach.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/03/19/528286.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/03/19/528286.jpg?1711889922" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Wielkanoc we Florencji, czyli procesja z białymi bykami ciągnącymi „ognisty wózek”</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Shutterstock</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2><strong>Sufity pełne jajek</strong></h2>

<p>Brazylia jest krajem bardzo religijnym, w którym większość ludności stanowią katolicy.<strong> W Wielką Sobotę Brazylijczycy organizują Sabado de Aleluia, czyli minikarnawał w małych miasteczkach, który jest świętowaniem zakończenia Wielkiego Postu. </strong>Obdarowują się prezentami w postaci dużych czekoladowych jajek – pustych lub wypełnionych słodyczami. Jajka te zdobią sufity w sklepach już na miesiąc przed Wielkanocą.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/03/19/528288.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/03/19/528288.jpg?1711889922" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption">Brazylijskie wielkie wielkanocne czekoladowe jajo wypełnione czekoladą i kremem, które wyjada się łyżką</div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Shutterstock</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Wielkanoc jest jednym z najważniejszych świąt w Bułgarii i rozpoczyna się w Niedzielę Palmową, a dwie najważniejsze tradycje wielkanocne w tym kraju to jasnoczerwone jajka i chleb wielkanocny znany jako kozunak. <strong>Bułgarzy stukają się jajkami albo rzucaja nimi na szczęście. Osoba, która skończy z nierozbitym jajkiem, będzie miała rok szczęścia. </strong>Zgodnie z innym zwyczajem najstarsza kobieta w rodzinie pociera twarze dzieci pierwszym namalowanym przez siebie czerwonym jajkiem. Symbolizuje to jej życzenie, aby nie opuszczały ich zdrowie i siła.</p>

<p>W Stanach Zjednoczonych w Waszyngtonie w Poniedziałek Wielkanocny prezydent organizuje co roku<strong> Easter Egg Roll </strong>na trawniku Białego Domu, czyli swojej siedziby. Uważa się, że tradycja ta sięga 1878 roku. Wtedy dzieci bardzo dużą łyżką turlały po trawie kolorowe gotowane na twardo jajka. W tym roku roku odbędzie się już 146. edycja Easter Egg Roll.</p>

<p><strong>Karolina Kasperek</strong></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2024/03/19/530138.png" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sun, 31 Mar 2024 14:30:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/wielkanocne-zwyczaje-na-swiecie-gigantyczny-omlet-i-rzucanie-jajkami-na-szczescie-2506927</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Przyjedź na Dni Tarpana i Retro Show w muzeum rolnictwa w Szreniawie</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/przyjedz-na-dni-tarpana-i-retro-show-w-muzeum-rolnictwa-w-szreniawi-2491336</link>
			<description>Już 17 września 2023 r. w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie odbędzie się kolejna impreza plenerowa z cyklu „Retro show”. Tegoroczna impreza będzie szczególna. Dlaczego?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Podczas tegorocznego święta „Retro show” obchodzona będzie 50. rocznica uruchomienia produkcji samochodów rolniczych Tarpan 233. To wielkie święto dla miłośników starej techniki rolniczej.</p>

<h2>Jakie modele Tarpana będzie można zobaczyć w Szreniawie?</h2>

<p>Organizatorzy "Retro show" w Szreniawie zapowiadają, że na wystawie pojawią się następujące modele Tarpana:</p>

<ul>
	<li>najstarszy Tarpan 233 – jubilat z 1973 roku, przedostatni z próbnej serii 250 egzemplarzy,</li>
	<li>Tarpan 237, który przewoził fotoreporterów podczas pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski w roku 1987,</li>
	<li>wczesny Tarpan 4WD (model nazwany ostatecznie „Honker”) z 1989 roku, wyposażony w opatentowane mechanizmy przeniesienia napędu prof. Jana Dzidy,</li>
	<li>jeden z trzech prototypów krótkiej odmiany Tarpana z roku 1995. </li>
</ul>

<h2>Parada zabytkowych pojazdów na „Retro show” w Szreniawie</h2>

<p>Tegoroczne „Retro show” w Szreniawie o godz. 11.00 rozpocznie parada zabytkowych pojazdów, w których wezmą udział głównie ciągniki. Oczywiście wśród przejeżdżających historycznych pojazdów nie zabraknie legendarnego Ursusa, który jest symbolem polskiego rolnictwa. W szreniawskim muzeum można obecnie podziwiać 4 egzemplarze tego modelu. Uroczystość swoją obecnością uświetni „Klub Traktor i Maszyna”.</p>

<h2>Demonstracje maszyn rolniczych w Szreniawie</h2>

<p><strong>W programie imprezy została również zaplanowana demonstracja maszyn i urządzeń rolniczych. Organizatorzy zaplanowali:</strong></p>

<ul>
	<li>ostatni w sezonie letnim 2023 przejazd lokomobili H. Cegielski („Hipoliny”),</li>
	<li>debiutancki przejazd ciągnika gąsienicowego Piast G-75R.</li>
</ul>

<h2>Jak koń orał pole?</h2>

<p>Na jednym z muzealnych pól odbędzie się również pokaz pracy zwierząt. Specjaliści z Działu Chowu Zwierząt zademonstrują orkę, bronowanie i siew, które wykonają konie. <strong>Ponadto na przybyłych na wystawę gości będą czekały pokazy młocki:</strong></p>

<ul>
	<li>z użyciem cepów,</li>
	<li>młocarni sztyftowej,</li>
	<li>młocarni szerokomłotnej,</li>
	<li>młocarni czyszczącej.</li>
</ul>

<p>Zwiedzający będą mogli spróbować pyr z gzikiem i uczestniczyć w smażeniu powideł.</p>

<h2>Co w programie imprezy w Muzeum w Szreniawie?</h2>

<p><strong>Program „Retro show” w Szreniawie został zaplanowany w następujący sposób:</strong></p>

<ul>
	<li>11.00 – parada zabytkowych pojazdów</li>
	<li>11.30 – pokazy na polu muzealnym</li>
	<li>13.30 – paradny powrót z pola na podwórze folwarczne</li>
	<li>13.30 – śpiewamy z Affabre Concinui (pawilon 8)</li>
	<li>14.00 – Finisaż wystawy „Biskupianie” (w spichlerzu)</li>
	<li>14.00 – prezentacja zabytkowych pojazdów na podwórzu folwarcznym</li>
	<li>15.00 – Wręczenie nagród w konkursie „Naturalia Land Art”</li>
	<li>15.45 – występ sceniczny Biskupian z Domachowa</li>
	<li>17.00 – tańczymy z Domem Tańca Poznań Jacka Hałasa – kapela koźlarska Adama Kaisera, Rodzinna Kapela Hałasów</li>
	<li>18.00 – zakończenie imprezy</li>
</ul>

<p><strong>Dodatkowo:</strong></p>

<ul>
	<li>przejazdy lokomobili HCP,</li>
	<li>przejazdy ciągnika gąsienicowego Piast,</li>
	<li>młocka z wykorzystaniem lokomobili,</li>
	<li>pokazy samochodów Tarpan i Honker,</li>
	<li>młocka z wykorzystaniem przystawki pasowej ciągnika,</li>
	<li>pokazy orki, bronowania i siewu,</li>
	<li>prezentacja pojazdów przez właścicieli,</li>
	<li>wystawa Tarpanów i Honkerów oraz motocykli na podwórzu folwarcznym.</li>
</ul>

<p><strong>Pawilony wystawiennicze będą otwarte od godz. 10:00 do 17:45               </strong></p>

<p><strong>Impreza jest biletowana. <a href="https://tobilet.pl/muzeum-narodowe-rolnictwa-i-przemyslu-rolno-spozywczego.html" target="_blank">Kup bilet online.</a></strong></p>

<p>oprac. Justyna Czupryniak</p>

<p>źródło: muzeum-szreniawa.pl</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/09/16/497010.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>j.czupryniak@pwr.agro.pl (Justyna Czupryniak)</author>
			<pubDate>Sat, 16 Sep 2023 12:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/przyjedz-na-dni-tarpana-i-retro-show-w-muzeum-rolnictwa-w-szreniawi-2491336</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Przedpołudek, parzycha i gapioki, czyli jaka jest kuchnia na Pałukach</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/przedpoludek-parzycha-i-gapioki-czyli-jaka-jest-kuchnia-na-palukach-2453355</link>
			<description>Kuchnia pałucka niby jest podobna do wielkopolskiej, a jednak inna. Ma słodko-kwaśny smak i zaskakujące składy potraw. Kuchnia pałucka to istny tygiel. Co z niego wyciągniesz, smakuje wyśmienicie. Tak przynajmniej twierdzi Krzysztof Leśniewski, autor książek kucharskich i propagator regionalnej kuchni.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Zaczęło się od warsztatów kulinarnych z kuchni pałuckiej </h2>

<p><strong>Zaczęło się od warsztatów, które Krzysztof Leśniewski zorganizował KGW w Pturku w gminie Barcin</strong>. W 2016 roku pojawiło się dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego i Gminny Dom Kultury w Barcinie rozpisał konkurs. Pomyślały, że zaangażują swojego krajana – pasjonata historii regionu i jego kuchni. Krzysztof rozpisał na pół roku warsztaty kulinarne z kuchni pałuckiej. Ale najpierw kilka słów o nim samym.</p>

<h2><strong>To babcia uczyła Krzysztofa Leśniewskiego kuchni pałuckiej</strong></h2>

<p><strong>Krzysztof Leśniewski ma 50 lat, a w tym roku jednocześnie świętuje jubileusz 20 lat działalności społecznej.</strong> Działał m.in. w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci. Urodził się w Szubinie, ale jego rodzina pochodzi z małych pałuckich wiosek: Marcinkowa Dolnego, Obiecanowa, Janowa Wielkopolskiego.<strong> Z wykształcenia jest elektromechanikiem i kucharzem, dziś jest też technikiem BHP. </strong>Przez kilka lat pracował w antykwariacie i jako konserwator na basenie, w zakładzie szklarskim i jako pomocnik kucharza. Od około 10 lat promuje region Pałuk.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421893.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421893.jpg?1688811715" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Krzysztof Leśniewski ze swoja pierwszą książką kucharską. Jest w niej sedno kuchni pałuckiej</p></div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Karolina Kasperek</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>– Kuchnią zaraziła mnie moja babcia. Wychowałem się bez ojca, mama pracowała, dziadek też. Babcia wtedy gotowała obiad. Często słyszałem od niej: „Pomóż w tym”, „Zrób to”. <strong>Zapamiętywałem przepisy, z których gotowała, ale babcia sporo zapisywała też w zeszycie. Są w nim receptury wykorzystywane jeszcze przez prababcię</strong>, która dorywczo służyła jako pomoc kuchenna w Marcinkowie Dolnym. Czasem obierałem ziemniaki, a czasem musiałem podlewać sos czy zarabiać ciasto na gofry. Poznawałem przydatne w kuchni rośliny, kiedy chodziło się nad staw na rzęsę dla kaczek czy po lucernę dla świń, w ogródku rosły warzywa – opowiada Krzysztof.</p>

<h2><strong>Książka "Kuchnia pałucka powstała na bazie przepisów z zeszytu babci i rozmów z mieszkańcami Pałuk</strong></h2>

<p>Skończył szkoły, pracował, w międzyczasie został <strong>przewodnikiem turystycznym. Ludzie pytali go często: „A co to ta kuchnia pałucka? Czym się wyróżnia?”. Krzysztof postanowił wtedy, że spisze przepisy, między innymi z zeszytu babci</strong>, ale też te od mieszkańców Pałuk. Tak powstała jego pierwsza książka, czyli „Kuchnia pałucka”. Napisał ją w 2016 roku.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421889.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421889.jpg?1688811715" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Gospodynie z KGW Pturek zajmują na festiwalach i konkursach pierwsze miejsca za potrawy przyrządzane według starych pałuckich receptur. Ostatnio za pyrczoka, czyli placek ziemniaczany</p></div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Karolina Kasperek</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>– Zbieranie przepisów i informacji zaczęło się w 2010 roku. W międzyczasie przydarzył mi się trzymiesięczny pobyt w szpitalu, kiedy miałem na to nawet więcej czasu. <strong>Kiedy dzwoniłem do wydawnictw, w słuchawce słyszałem tylko: „Ale to taka kuchnia niszowa” albo: „kuchnia, która nie istnieje</strong>”. Kiedy rozmawiałem z mieszkańcami, też słyszałem: „Ale po co będziesz pisał, to jest przecież taka zwykła kuchnia”. Że to może bez sensu. <strong>Nikt jednak wcześniej tego nie spisywał i nie systematyzował. Oskar Kolberg pisał o tutejszej kuchni, ale „rozparcelował” ją na powiaty, więc zniknęły gdzieś w nich Pałuki – mówi Krzysztof.</strong></p>

<h2><strong>Tajemniczy składnik wypieków na Pałukach</strong></h2>

<p><strong>Panie zachęcają, żeby spróbować miodownika Marianny Pawłowskiej</strong> – sołtyski i zarazem przewodniczącej koła. Miodownik świetny, więc pytam o skład.</p>

<p>– Ciasto ucierane, ale nie na proszku, tylko na sodzie. <strong>Bo różnica z wypiekami na Pałukach polega na tym, że u nas do większości wypieków dodawana jest soda. Nawet do bambrzoka, czyli placka ziemniaczanego z boczkiem. Choć u nas nazywany jest też pyrczokiem. </strong>Dawniej zresztą robiło się go na słodko. Dostałyśmy za niego pierwsze miejsce w zeszłym roku w Minikowie w konkursie Święto Ziemniaka. Zdystansowałyśmy pięćdziesiąt dwie inne potrawy – chwalą się członkinie koła.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421868.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421868.jpg?1688811715" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>dziad pałucki</p></div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Krzysztof Leśniewski</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Kuchnia pałucka jest i słodka, i kwaśna</h2>

<p>Krzysztof znalazł wydawnictwo, a książkę zadedykował mamie Marii i dziadkom Tadeuszowi i Pelagii. Zaglądam do książki i podpytuję o kuchnię. Najpierw ogólnie, czyli co wyróżnia kuchnię pałucką na pierwszy rzut oka.</p>

<p>– <strong>Nasza kuchnia jest bardziej słodko-kwaśna. Ten smak ma korzenie chyba jeszcze średniowieczne i podejrzewam, że pochodzi z kuchni arcybiskupów, którzy mieszkali w Żninie. </strong>W naszej kuchni dodawano od dawna sok z kiszonej kapusty, a później zamiennie ocet, który przed wojną Żydzi sprowadzali do Żnina w beczkach z fabryki z Poznania – wyjaśnia autor kulinarnych pałuckich kompendiów.</p>

<h2>Co się jada na śniadanie na Pałukach?</h2>

<p>Krzysztof przywołuje znów Kolberga i mówi, że etnograf w swoich książkach wyraźnie mówi o tym, c<strong>o na Pałukach jadano na śniadanie, obiad, kolację, co podawano na weselach i stypach.</strong></p>

<p>Od czego zatem zacząć pałucki dzień? O<strong>d polewki – wody zaciągniętej mąką i mlekiem lub śmietaną, wodnistego żuru albo też gzika ze sznytlokiem na skibce, czyli twarożku z grubym szczypiorem na kromce chleba</strong>. Na śniadanie wypiekano też <strong>kukiełki, czyli małe bułeczki dla dzieci robione z resztek ciasta chlebowego</strong>. Na Pałukach dodawano do nich wiśnie, pieczono też bułki mleczne. Można było także zjeść zupę mleczną pod wdzięczną nazwą smelka. Zagotowywało się wodę albo mleko i sypało na nie mąkę. Podobnie gotowało się frejtkę. Babcia sołtyski, kiedy nie było mleka, robiła zupę na mące zaciąganą cebulą i tłuszczem.</p>

<h2>Parzycha, jarmuż czy kluszczonka, czyli jakie zupy jedzą mieszkańcy Pałuk </h2>

<p>Jedzono, jak wszędzie indziej, sezonowo. <strong>Na Pałukach jadano na obiad, ale i o innych porach, jarmuż. Ale nie chodzi tu wyłącznie o roślinę. To także nazwa zupy.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421877.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421877.jpg?1688811715" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Parzycha kuchnia pałucka</p></div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Krzysztof Leśniewski</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p><strong>– Jedna nazwa, a zupy dwie, jadane w różnych porach roku.</strong> Jarmuż, ten zielony, który wszyscy znają, i zupę z niego jadano późną jesienią – po jesiennych przymrozkach do wiosny, czyli dopóki był. <strong>Zupę z niego nazywano też baduchą. A „jarmuż” przednówkowy jadano, kiedy były szczaw, bielone liście mleczu i lebioda. Zupa ze szczawiu i z liści młodej kapusty to też był „jarmuż”. Oznaczał po prostu zieloną zupę – wyjaśnia Krzysztof</strong>.</p>

<p>Oprócz jarmuży <strong>jedzono też parzychę, czyli zupę z zaparzanych dolnych liści młodej kapusty</strong>. Robiono to, żeby pozbyć się goryczy. Krzysztof mówi, że tę zupę można było jeść także na śniadanie.</p>

<p><strong>Pałuckie gospodynie były oszczędne. Kiedy gotowały szare kluchy, nie wylewały po nich wody, tylko robiły na niej zupę.</strong> Dodawały podsmażane skwarki i natkę pietruszki. <strong>Tak powstawała kluszczonka.</strong></p>

<p>{embed_photo}305337{/embed_photo}</p>

<p>– Od kilku lat w lipcu w Żninie odbywa się z mojej inicjatywy Biesiada Pałucka. W tym roku tematem jest kaczka. Najfajniejsze w tym jest, kiedy przychodzą mieszkańcy i mówią: „Panie Krzysztofie, znam, pamiętam, jak tę zupę robiła babcia” – mówi pałucki kucharz.</p>

<h2>Przedpołudek, czyli drugie śniadanie na Pałukach</h2>

<p>Jecie czasem <strong>drugie śniadanie? Jedzono je w całej Polsce, ale na Pałukach pajda chleba z dżemem i kompot jedzone koło 11.00 to przedpołudek</strong>. Czasem kompot zastępowała kawa zbożowa. Do pałuckiej dodawano prażoną cykorię i suszonego, a potem uprażonego buraka. I słodzono ją syropem robionym z buraka, a czasem z marchwi.</p>

<h2>Słodko-kwaśna czernina podawana z owijonkami</h2>

<p>Sok z kiszonej kapusty to dodatek w kuchni pałuckiej nieodzowny. Potrafi się pojawiać i w zupie chlebowej, i we flakach, i <strong>w czerninie. Ta pałucka jest podobno nieco inna. Robi się ją na słodko-kwaśno i podaje z owijonkami.</strong></p>

<p>– Co to? No grapytka od kaczki, czyszczone jelita, pół wątróbki i pół żołądka. Grapytka, czyli łapka. Wszystko owinięte jelitem – wyjaśniają gospodynie.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421876.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421876.jpg?1688811715" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Owijonko kuchnia pałucka</p></div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Krzysztof Leśniewski</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Jakie przyprawa królują na Pałukach?</h2>

<p><strong>Pałuki dania przyprawiają najchętniej karulkiem, czyli kminkiem, kubabą</strong>, czyli zielem angielskim, i majerankiem. Robią też gapioki, najczęściej w occie.</p>

<h2>Gapioki, czyli małe leszcze smażone i wkładane do zalewy octowej</h2>

<p>– Jezior u nas mnóstwo, nazywa się ten region Małymi Mazurami nawet. Ale jeziora należały najczęściej do dziedzica albo do Kościoła. Jeden i drugi nie pozwalali na łowienie szlachetnych ryb – szczupaka czy węgorza. <strong>Mogliśmy brać tylko płocie albo gapy, czyli małe leszczyki. Nazywamy je tu gapiokami. Smażymy w mące, a potem wkładamy do zalewy octowej</strong> – tłumaczy Krzysztof i pokazuje kolejne dwie swoje książki.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421872.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/421872.jpg?1688811715" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Gapioki w occie</p></div>        
            <div class="se__source">
                <span class="se__caption_label">FOTO: </span><span class="se__caption">Krzysztof Leśniewski</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>W pandemii napisał książkę „Tradycyjna spiżarnia”, w której wyjawia tajniki wędliniarstwa, wyrobu nalewek i kiszonek. Kolejna – „Wyrób konserw w słoikach i puszkach” – powstała tuż po pandemii, a inspiracją były liczne szkolenia z konserw i współpraca z firmą handlującą zamykarkami. Drugą część konserwowej sagi osnuł wokół dziczyzny. Teraz pisze trzecią, ale nie zdradza tematu. Śledźcie jego profil na Facebooku, a niebawem się dowiecie.</p>

<p>{embed-gallery-3_class}{embed-gallery-3}305329{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305330{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305331{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305332{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305334{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305336{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305337{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305338{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305340{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305341{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305342{/embed-gallery-3}{embed-gallery-3}305343{/embed-gallery-3}{/embed-gallery-3_class}</p>

<p>Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/06/11/441095.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Sat, 08 Jul 2023 12:18:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/przedpoludek-parzycha-i-gapioki-czyli-jaka-jest-kuchnia-na-palukach-2453355</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Pisanki Mariusza Dubiela to arcydzieła. „Drapane dzieła światowego malarstwa”</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pisanki-mariusza-dubiela-to-arcydziela-drapane-dziela-swiatowego-malarstwa-2433387</link>
			<description>Na gęsim – kurka, na strusim – Matka Boska. „Drapane dzieła światowego malarstwa”, jak piszą o Mariuszu Dubielu w komentarzach na Facebooku. Mieszka w Słodkowie Drugim w gminie Kraśnik pod Lublinem. Między wydrapywaniem na skorupkach „Narodzin Wenus” i Chrystusa w koronie cierniowej opowiada o niełatwym życiu i nadziei.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Przeciętny, prosty człowiek. Mówię to, co myślę. Choleryk. Lubię żartować. Kocham Jezusa!”. Taki opis znajdziecie na jego facebookowym profilu. Mówi, że kilka lat temu interesowała się nim Agencja Reutersa. W lutym 2022 roku pojawił się na okładce amerykańskiego kolorowego magazynu „Beyond the Hatchery” dla artystów zdobiących wydmuszki. Kilka lat temu założył na Facebooku grupę „Polska pisanka – Easter eggs Poland”, która liczy niemal 3,5 tys. członków. Piszą o nim „mistrz”, „geniusz”, „najlepszy”.</p>
<p>–<em> Ludziom chcę pisankami przypominać, że nie możemy żyć bez przyrody, że trzeba o nią dbać. I że pieniądze, bogactwo, zaszczyty to nic, jeśli w tym wszystkim nie ma Boga. Ten talent, który dał mi Pan Bóg, pozwala mi nie tylko kopiować, ale też tworzyć własne obrazy na skorupkach. Potrafię wydrapać człowieka, zwierzęta, martwą naturę</em> – mówi słodkowski artysta.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Bóg wskazał Panu Mariuszowi drogę</h2>
<p>Dużo o Bogu, więc muszę dopytać. Pytam, czy Mariusz wierzy tak, że czasem wątpi. Bo mówią, że nie ma silniejszej wiary niż ta poprzetykana zwątpieniem.</p>
<p>– <em>Czasem, w emocjach przychodzi mi taka myśl. Ale tak naprawdę nie wątpię. Ponieważ doświadczyłem Boga mocno i namacalnie</em> – mówi Mariusz.</p>
<p><strong>Namacalnie, czyli jak? Żeby móc to zrozumieć, Mariusz musi wrócić do swojego dzieciństwa i młodości. </strong>Jest dzieckiem adoptowanym. Kilka pierwszych lat życia spędził w domu dziecka w Lublinie. Mówi o kilku sytuacjach, takich, o których nie chciałoby się pamiętać. Rzadko zdarza się, by tak wczesne i tak trudne doświadczenia nie wywarły piętna. Nawet kiedy ma się już nową rodzinę, jakaś luka w duszy każe szukać ukojenia na wszelkie sposoby. Tym sposobem ostatecznie okazał się Jezus.</p>
<p>–<em> Szukając miłości i zrozumienia, wszedłem na złą drogę spirytyzmu i magii, która dawała mi, niestety, fałszywy obraz świata. Pojawiły się lęki. Sam traktowałem to jako zaburzenia wywołane wcześniejszymi traumami, ale to były skutki parania się spirytyzmem. <strong>Kiedy się nawróciłem i zaprosiłem do życia Pana Jezusa, w jednym momencie skończyły się paraliżujący lęk i silna depresja.</strong> Oczywiście, rany zadane przez życie pozostały. I inne problemy zdrowotne, ale z Jezusem mogę je unieść. Choć nie pozwalają mi być w pełni zdrowym. Wiem, że to dla wielu zabrzmi jak szaleństwo, ale doświadczyłem Jezusa bezpośrednio. Wszystko to wydarzyło się po moim wypadku w 2016 roku, po kórym trafiłem do wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa w Czatachowej</em> – mówi Mariusz i dodaje, że widocznym objawem nawrócenia była nieodparta potrzeba wybaczenia innym i pokój serca.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/w_pisankach_artysta_mariusz_dubiel_odbija_sie_miosc_do_boga_przyrody_i_w2.jpg" alt="Jezus odmienił życie Mariusza. Dziś jego obraz to bardzo częsty motyw na pisankach" width="800" height="1106" /></p>
<ul>
<li><strong>Jezus odmienił życie Mariusza. Dziś jego obraz to bardzo częsty motyw na pisankach</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Artysta tworzy pisanki związane z przyrodą</h2>
<p>Mówi, że wiara to nie tyle krzyżyk na piersi czy różaniec w kieszeni, ale widzenie Boga w drugim człowieku. Ale też żywa relacja z Bogiem. Jak z najlepszym przyjacielem.</p>
<p>– <em>Czyli rozmawianie z nim cały czas. Kiedy podnosimy się, ale i kiedy upadamy. Płaczemy z nim, weselimy się, kiedy nam ciężko – prosimy, a czasem też spieramy się czy nawet nie zgadzamy. Jeśli się kłócisz z Bogiem, to znaczy, że w niego wierzysz</em> – mówi z takim spokojem i przekonaniem, że trudno pozostać obojętnym.</p>
<p>Mariusz jest z wykształcenia kucharzem, ale od dawna nie pracuje w zawodzie – nie pozwala mu na to stan zdrowia. Żyje skromnie, ale pasja tworzenia pisanek daje mu wiele radości. Poprzez obrazy na wydmuszkach opowiada o miłości Boga do człowieka, pięknie przyrody i otaczającego świata.</p>
<p>– <strong><em>Mówię często tymi pisankami o przyrodzie, szczególnie o wsi, którą kocham nad życie. Wydrapuję kury, gęsi, kaczki, starsze osoby przed chałupkami wiejskimi. Żeby ludzie nie myśleli, że świat kręci się tylko wokół smartfonów i tik toków. Znam wiejskie życie, zawsze bardzo ciężko pracowałem – pasłem krowy, obrządzałem zwierzęta, mieliśmy też owce i drób</em></strong> – wspomina.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/w_pisankach_artysta_mariusz_dubiel_odbija_sie_miosc_do_boga_przyrody_i_w.jpg" alt="Mariusz swoimi dziełami chce mówić światu o Bogu oraz pięknie przyrody i wsi" width="921" height="870" /></p>
<ul>
<li><strong>Mariusz swoimi dziełami chce mówić światu o Bogu oraz pięknie przyrody i wsi</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Pisanki wydrapywane nożykiem budowlanym</h2>
<p><strong>Rysował od zawsze, ale ojciec przestrzegał, że z malowania chleba nie będzie. </strong>Mariusz został samoukiem. Kiedy miał osiemnaście lat, mama powiedziała: „Zrób jakąś pisankę”. „Gdzie?! Chłop będzie pisankę robił?” – odpowiedział, ale chwycił za wydmuszkę. Narysował coś, ale szybko zaczęły go nudzić kwiatuszki i krateczki.</p>
<p>– <em>Chciałem pokazać, że z pisanką można zrobić też coś innego. Od zawsze fascynowała mnie postać Jezusa i lubiłem przedstawiać Jego wizerunki. Ale są też różne wizerunki Matki Boskiej, są grzyby, egzotyczne ptaki, malarstwo renesansowe. <strong>Zaczynałem od żyletki, teraz wydrapuję nożykami budowlanymi. Łamię je na kawałki. Używam dowolnych barwników, flamastrów.</strong> Kolory cieniuję, przecieram, z tym jest bardzo dużo roboty. Potem wszystko lakieruję. Bardzo często jedną większą pisankę robię 250 godzin, czasem dłużej. Oddanie charakteru zwierzęcia – to jest wyzwanie! Jeleń ma mieć siłę, matka niedźwiedzica – widoczną opiekuńczość, a w grzybie trzeba oddać mięsistość kapelusza! W wizerunku Maryjnym ma być widać potęgę macierzyństwa. A w Chrystusie – miłosierdzie </em>– kończy Mariusz i dodaje, że teraz marzy o wydrapaniu na skorupce kosmosu.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/w_pisankach_artysta_mariusz_dubiel_odbija_sie_miosc_do_boga_przyrody_i_w1.jpg" alt="Na wydmuszkach Mariusz umieszcza to, czym żyje. Jest i wieś, i święte wizerunki, i światowe malarstwo" width="875" height="1195" /></p>
<ul>
<li><strong>Na wydmuszkach Mariusz umieszcza to, czym żyje. Jest i wieś, i święte wizerunki, i światowe malarstwo</strong></li>
</ul>
<p><br />fot. archiwum, Mariusz Dubiel<br />Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 15/2023 na str. 110. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/04/04/401855.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Tue, 04 Apr 2023 22:04:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pisanki-mariusza-dubiela-to-arcydziela-drapane-dziela-swiatowego-malarstwa-2433387</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Dawne polskie zwyczaje wielkanocne. Co to są boże rany, turki, lotki i przywoływki?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/dawne-polskie-zwyczaje-wielkanocne-co-to-sa-boze-rany-turki-lotki-i-przywolywki-2433389</link>
			<description>Triduum paschalne i Wielka­noc to czas obfitujący w zwyczaje i rytuały nie mniej liczne niż Boże Narodzenie i karnawał. Wiele z nich ma w różnych regionach Polski swoje odpowiedniki. Co robi turek przy Bożym grobie, co to takiego muradyny i dlaczego w Wielki Piątek młodzi chłopcy biegają w wielkopolskich wioskach wokół kościoła?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– <em>Czy zna pani wielkopolski zwyczaj Bożych ran? Przez dwa lata pracowała z nami koleżanka pedagożka z Lubelskiego. I okazało się, że nie znała tego zwyczaju. To poranne smaganie przez gospodynię po nogach witką brzozową albo wierzbową tych, którzy jeszcze śpią. Gospodyni wstawała pierwsza i przygotowaną wcześniej rózgą okładała męża i dzieci, wypowiadając słowa<strong>: „Wstawajcie, barany, na Boże rany!”. </strong>To działo się w Wielki Piątek rano. Robiono to, by upamiętnić biczowanie Chrystusa podczas Drogi Krzyżowej </em>– mówi Adriana Garbatowska, etnolożka z Wielkopolskiego Parku Etnograficznego, i dodaje, że ten zwyczaj jest obecny również na Kaszubach, które, podobnie jak Wielkopolska, mają też bożonarodzeniowego gwiazdora.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Jakie mamy Wielkanocne zwyczaje w Wielkopolsce?</h2>
<p>Okładanie rózgami odbywa się też w innych regionach Polski. Na wschodzie palmą budzono domowników w Niedzielę Palmową, a towarzyszyły temu słowa: „Palma bije, nie zabije. A za tydzień – wielki dzień, za sześć noc – Wielkanoc”.</p>
<p>Wracamy jednak do wielkopolskich zwyczajów. Charakterystyczne dla tego regionu jest na przykład barwienie jaj tylko na jeden kolor. Lokalne zwyczaje dyktowały też, czym je ozdobić. <strong>Zdobienia były jednak też dość ascetyczne w porównaniu z Podlasiem czy okolicami Opoczna. </strong>Ale już turki, których tradycję pielęgnuje się w Choczu w powiecie pleszewskim, są znane na Podkarpaciu.</p>
<p>– <em>Od piątku do niedzieli rano przy Grobie Pańskim stoją straże. To dwóch mężczyzn, którzy pełnią godzinne warty przebrani w hełmy i czerwone kubraki. Strażnicy z Chocza powiedzieli nam, że tradycja pisana mówi, że to na pamiątkę powracających z wojny z Turkami żołnierzy, którzy zaznali gościny w drodze do domu i w podzięce stanęli przy grobie. Dziś w Choczu strażnikiem może być już nastolatek. <strong>Musi jednak przejść najpierw próbę. W swoją pierwszą Wielkanoc stoi z halabardą w jednej ręce i szablą w drugiej tylko pół godziny</strong></em><strong> </strong>– mówi Adriana Garbatowska.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>"Klekoczące" taczki spod Leszna</h2>
<p><strong>Przenieśmy się do Bukówca Górnego koło Leszna. To wieś, która ma wiele tradycji. Chodzi się tam z nowym lotkiem, czyli czubkiem sosny ozdobionym wstążkami. </strong>Chodzi się z nim jeszcze w czasie Wielkiego Postu. W Wielki Piątek natomiast odbywa się tam lotanie z klekotami.</p>
<p><strong>–</strong><em><strong> Chłopcy w Wielki Piątek i Wielką Sobotę biegają po wsi z czymś w rodzaju taczki. </strong>Spotykają się sporą grupą pod kościołem i dzielą się. Jedna podgrupa biegnie na jeden koniec wsi, druga na drugi. Wcześniej jednak trzy razy obiegają kościół, a po drodze także kapliczki. Biegają tak trzy razy dziennie. Te „taczki” wydają klekoczący hałas. Kto nie ma taczki, robi hałas ręczną kołatką. Te dźwięki mają zastąpić dzwony, które milkną w Wielki Czwartek na trzy dni </em>– opowiada Adriana Garbatowska.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/dawne_zwyczaje_wielkanocne.co_to_sa_boze_rany_turki_lotki_i_przywoywki1.jpg" alt="W Walkowicach muradyny kultywowane są przynajmniej od kilku dziesięcioleci. W grupie przebierańców jedną z ważniejszych postaci jest siwek – na zdjęciu pierwszy z prawej" width="1024" height="720" /></p>
<ul>
<li><strong>W Walkowicach muradyny kultywowane są przynajmniej od kilku dziesięcioleci. W grupie przebierańców jedną z ważniejszych postaci jest siwek – na zdjęciu pierwszy z prawej</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Na wsi odradzają się stare tradycje </h2>
<p>Na Kujawach, ale i na Pałukach w Wielką Sobotę wieczorem odbywają się przywoływki. Chłopcy wchodzą na najwyżej położone we wsi miejsce – stodołę, komin, wysokie drzewo. Stamtąd wygłaszają do ulubionej dziewczyny rymowany wierszyk. Jeśli chłopak ma więcej wybranek, przygotowuje kilka wierszyków. W przywoływce wymienia zalety dziewczyny. Adriana Garbatowska zwraca uwagę, że wiele zwyczajów wielka­nocnych to rytuały przywołujące zamążpójście. Oprócz przywoływek jest wręczanie przez dziewczyny chłopakom malowanych jaj. A śmigus-dyngus to zwyczaj polewania wodą nie byle przechodnia. Zimny prysznic dawniej na wsiach groził młodym dziewczętom, które podobały się chłopcom.</p>
<p>– <em>W Kramsku pod Koninem praktykuje się w Wielki Czwartek wybijanie żuru. Gliniane garnki z popiołem czy błotem rozbijało się o drzwi, okna czy progi chałup. Dziś często zakopuje się garnek. To symboliczne pożegnanie znienawidzonego żuru, który jadło się przez cały Wielki Post<strong>. Zaskakujące, że my dziś żur stawiamy na wielkanocnym stole jako jeden z przysmaków. Podejrzewamy z innymi etno­grafami, że dawniej żur, jako potrawa postna, nie gościł na wielkanocnym stole. </strong>Mało prawdopodobne, żeby znienawidzoną zupę podać na śniadanie, które miało być wreszcie świętowaniem obfitości </em>– mówi etnolożka.</p>
<p>Do święcenia noszono dawniej nie koszyk, a kosz, a w nim wszystko to, co miało być zjedzone w niedzielę. Adriana Garbatowska przypomina, że jest różnica pomiędzy święconką a święconym. Święconka to to, co niesiemy w koszu przed pokropieniem. Święcone to zawartość kosza po kontakcie z wodą święconą.</p>
<p>W sobotę wieczorem w ogrodach i sadach wielkopolskich dzieci wiły gniazdka z siana. W gniazdku znajdowały w niedzielę słodycze, które przynosił zając. W poniedziałek wielkanocny natomiast nie tylko polewano wodą dziewczęta, ale też chodzono z niedźwiedziem. W Walkowicach zwyczaj nosi nazwę muradyny. W grupie przebierańców oprócz niedźwiedzia i kominiarza, który omurza, czyli smaruje spotkanych sadzą, jest siwek, czyli człowiek przebrany za konia i smagający batem.</p>
<p><strong>– </strong><em><strong>Ostatnio obserwujemy odradzanie się we wsiach wielu starych tradycji. </strong>Bo w wielu miejscach ta ciąg­łość się urwała. Istnieje teoria trzech pokoleń. Jedno pokolenie coś kultywuje, pamięta. Ich dzieci, czyli drugie, zapomina, odcina się w pogoni za nowym, nowoczesnym. I nadchodzi pokolenie wnuków, które próbują przywracać zwyczaje. Może polega to na tym, że kontakty między dziadkami a wnukami bywają łatwiejsze i bardziej serdeczne niż relacje rodzic – dziecko</em>? – kończy Adriana Garbatowska.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/dawne_zwyczaje_wielkanocne.co_to_sa_boze_rany_turki_lotki_i_przywoywki.jpg" alt="Turki pełnią straż przy grobie od Wielkiego Piątku do rezurekcji zgodnie z harmonogramem, który mają rozpisany na tablicy" width="1200" height="798" /></p>
<ul>
<li><strong>Turki pełnią straż przy grobie od Wielkiego Piątku do rezurekcji zgodnie z harmonogramem, który mają rozpisany na tablicy</strong></li>
</ul>
fot. archiwum
<p>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 315/2023 na str. 111. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/04/04/401853.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Tue, 04 Apr 2023 22:04:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/dawne-polskie-zwyczaje-wielkanocne-co-to-sa-boze-rany-turki-lotki-i-przywolywki-2433389</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Pasja Malwiny do pisanek nie zna granic. &quot;Raz o mało chałupy nie spaliłam!&quot;</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pasja-malwiny-do-pisanek-nie-zna-granic-raz-o-malo-chalupy-nie-spalilam-2433390</link>
			<description>Mieszka w małej wsi Ruda w gminie Gidle pod Radomskiem. Z wykształcenia nauczyciel języka łacińskiego i starogreckiego. Nosi pierścionki z bursztynami, dwa medaliki z historią, używa przy dzieciach łaciny i zdobi pisanki kolczykami. Malwina Ewa Mikicka opowiedziała nam o swojej pisankarskiej pasji.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Życie pisane... pisankami </h2>
<p>Domu z nr. 20 w Rudzie szukam gdzieś przy głównej ulicy we wsi. Okazuje się jednak, że stoi w sosnowym lasku na uboczu. Malwina zaprasza do kuchni, w której mieści się kilka królestw. Tu moczy się groch na kurpiowskie kierce, tam słoje pełne kolorowych jaj. Tu dzbanuszek z pęczkiem narzędzi do zdobienia skorupek, tam foremki z woskiem. Artystyczny nieład jest aż nadto dowodem na barwne wnętrze gospodyni domu, której życie pisze się pisankami. Od zawsze.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Z Łodzi na wieś za ludowymi zwyczajami i folklorem</h2>
<p>–<em> Urodziłam się w Łodzi, ale zawsze bardzo chciałam mieszkać na wsi. Lubiłam zwyczaje ludowe, folklor, wielkanocną i bożo­narodzeniową plastykę obrzędową.<strong> Moją ukochaną powieścią są „Chłopi” Reymonta, których czytam co roku. Od dziecka coś rysowałam, malowałam. I od dziecka interesowałam się pisankami – odkąd zobaczyłam pewną starą pocztówkę z pisankami pisanymi woskiem techniką szpilkową. </strong>U mnie w domu w Łodzi nikt nie pisał zdobnych pisanek. Barwiło się jajka w wywarze z łupin z cebuli i tata oraz dziadek ze strony mamy drapali na nich ostrym narzędziem wzory. Pamiętam, że kiedy mama w Wielki Czwartek zaczynała gotować kraszanki (jajka zabarwione na jeden kolor), brałam jedną, cały dzień z nią chodziłam i co chwila drapałam na niej jakieś kolejne wzory. Ale chciałam czegoś więcej, chciałam pisać takie pisanki </em>– mówi Malwina, wskazując na swoje najnowsze dzieła.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/pisankarska_pasja_pani_malwiny_z_rudnej.jpg" alt="Pisanie woskiem to jej ulubiona technika zdobienia wydmuszek. Dziś Malwina uczy tej sztuki innych" width="800" height="1200" /></p>
<ul>
<li><strong>Pisanie woskiem to jej ulubiona technika zdobienia wydmuszek. Dziś Malwina uczy tej sztuki innych</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Łacina wciąż żyje w j. polskim, słowach, a nawet wulgaryzmach</h2>
<p>Drapała w podstawówce, drapała w liceum, w którym uczyła się na profilu biologiczno-chemicznym.</p>
<p><strong>– </strong><em><strong>Bardzo chciałam być ornitologiem, kocham ptaki.</strong> Na tym profilu była łacina. I jakoś bardzo mi się spodobała. Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że na biologii musiałabym przejść przez te wszystkie pierwotniaki, a to już było mniej interesujące. W liceum pokochałam język łaciński, dlatego ostatecznie zostałam filologiem klasycznym, natomiast ornitologia to – obok łaciny i greki, szeroko pojętych pisanek, scrapbookingu, czyli tworzenia dekorowanych albumów, botaniki oraz gotowania – moja kolejna wielka miłość. Ptaki zresztą mają piękne łacińskie nazwy, które mówią o nich zdecydowanie więcej niż polskie. Taka choćby sójka – po łacinie Garrulus glandarius – tłumaczy się: „gadająca i żywiąca się żołędziami”. W szkole podstawowej w Gidlach, w której mam dodatkowe zajęcia dla ósmych klas „Z kulturą antyczną za pan brat”, pokazuję, że <strong>mimo iż łacina jest językiem martwym, tak naprawdę żyje w naszym (i nie tylko naszym) języku, zwrotach, słowach</strong>, wyrażeniach, a znając łacinę można łatwiej nauczyć się np. języka angielskiego czy matematyki! Łacina kuchenna? <strong>Swego czasu przeprowadziłam w szkole podstawowej w Gidlach oraz w bibliotece w Ciężkowicach lekcję z wulgaryzmów używanych w języku polskim pochodzenia greckiego i łacińskiego. Niektórzy uczniowie do dziś ją wspominają </strong></em>– żartuje Malwina.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Starożytni Rzymianie gustowali w sfermentowanych rybach</h2>
<p>Przy okazji dowiaduję się, że jest wielbicielką kuchni starożytnej. I że starożytni Rzymianie jedli dużo roślin strączkowych i gustowali w sfermentowanych rybach, z których robiło się słynny sos garum. Co do samej kuchni starożytnych Greków i Rzymian, to jest ona równie ciekawa i pasjonująca jak języki, którymi się posługiwali. Dzięki jedynej zachowanej do naszych czasów starożytnej książce kucharskiej autorstwa Apicjusza „O sztuce kulinarnej. Ksiąg dziesięć” możemy odtworzyć antyczne smaki, co Malwina wraz ze swoimi uczniami jakiś czas temu zrobiła podczas zajęć.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/pisankarska_pasja_pani_malwiny_z_rudnej3.jpg" alt="Malwinie serce skradł kolczyk opoczyński, choć pod chodziła do tego narzędzia z rezerwą" width="800" height="1200" /></p>
<ul>
<li><strong>Malwinie serce skradł kolczyk opoczyński, choć podchodziła do tego narzędzia z rezerwą</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Na początek przygody Pani Malwiny - pisanki łowickie</h2>
<p>Malwina do Rudy przyszła za mężem. Dziś mówi dowcipnie, że mąż jest inżynierem, ale ona nie wie do końca od czego. „Gadali, gadali, z gadania się pobrali”. Przez jakiś czas, już będąc żoną, przez większość tygodnia pracowała w Łodzi. Kiedy już zlądowała na dobre w Rudzie, jej – gadatliwej, aktywnej, lubiącej ruch i tłum ludzi dookoła, trochę zaczęła doskwierać samotność. Pisanki okazały się doskonałym na nią lekarstwem i spełnieniem marzeń z dzieciństwa.</p>
<p><strong>– </strong><em><strong>Przygodę z pisankami na dobre zaczęłam od tych łowickich, oklejanych wycinankami – kogucikami, drzewkami kwiatowymi. Te moje pierwsze są nierówne, już wyblakłe, ale zachowuję je na pamiątkę. W międzyczasie, oczywiście, drapałam nożykiem do tapet towarzyszące mi od dziecka kroszonki. </strong>Na Opolszczyźnie, gdzie króluje kroszonka, kroszonkarki drapią specjalnym nożykiem z dwoma ostrzami. Zaraz pokażę, jak się to robi. Niestety, nie mam wprawy w kroszonkach, bo moją wielką miłością jest wosk. Ta czarna? To była pisanka dla wysoko postawionych – księdza, wójta. Czerń była najbardziej dostojna. Wybrankowi dziewczyna dawała czerwoną albo tę, która jej najładniej wyszła. A jeśli nie chciała zalotnika, to żółtą. A najlepiej żółtą i surową w środku, żeby się niechcianemu absztyfikantowi zgniotła w kieszeni</em> – mówi Malwina i chwyta jedną z powstających drapanek.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Artystka uwielbia także pracować z woskiem</h2>
<p>Najbardziej jednak upodobała sobie wosk. Zaczynała od tego nieściąganego. Najpierw szpilkowego, czyli nakładanego łebkiem od szpilki zatkniętej w drewnianym trzonku lub ołówku i zanurzanym w wosku pobieranym z pomysłowo skonstruowanego urządzenia. Do drewnianej deseczki przytwierdza się wygiętą łyżkę stołową. Rękojeść trzyma się drewna i jest wygięta w literę Z tak, by miseczka łyżki unosiła się w powietrzu. Wosk w miseczce topi się dzięki świeczce umieszczonej pod nią. Łyżka nie musi być przytwierdzona do deseczki – można ją umieścić w miseczce z cukrem, solą czy piaskiem.<strong> Idealnie sprawdzają się także kominki do wosku. W zależności od tego, czy Malwina wykonuje pisanki batikowe, czy te z nieściąganym woskiem, stosuje inną technologię barwienia. </strong>W batikowej najpierw się pisze, a potem wkłada do zimnego lub lekko ciepłego barwnika. W takiej z nieściąganym woskiem najpierw barwi się jajko, a potem pisze. W czym barwi? Przeważnie w bibule. Bibułę karbowaną zalewa gorącą wodą, a gdy papier odda kolor, wyjmuje go, a następnie dodaje odrobinę octu. Jajo musi trochę w tej cieczy poleżeć.</p>
<p>– <em>Wszystkiego nauczyłam się sama, metodą prób i błędów. Wszystko wiem z Internetu oraz z rozmów z osobami, których pasją jest zdobienie jaj technikami tradycyjnymi. Próby i błędy dotyczyły też samego wosku, bo piszę często tak zwanym przypalonym woskiem, czyli czarnym. <strong>Trzeba go bardzo długo podgrzewać, a jednocześnie bardzo uważać, bo w powietrzu unoszą się opary, które mogą się łatwo zapalić. Raz o mało chałupy nie spaliłam! O, tam na suficie jest ślad</strong></em> – mówi rudzka pisankarka.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/pisankarska_pasja_pani_malwiny_z_rudnej1.jpg" alt="Najpierw rozgrzej blaszkę nad ogniem, potem zanurz w twardym wosku, potem znów przesuń nad płomieniem i maluj!" width="800" height="1200" /></p>
<ul>
<li><strong>Najpierw rozgrzej blaszkę nad ogniem, potem zanurz w twardym wosku, potem znów przesuń nad płomieniem i maluj!</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Jak zrobić medalion? Kistka, potem kolczyk</h2>
<p>Na szafkach za Malwiną – słoje z kolorowymi jajami. Na stole małe jajeczka w mniej oczywistych aranżacjach. Przepiórcze w dwóch wersjach – całe pokryte sitowiem i połówki z czarnym wzorem na białym tle albo odwrotnie. Do nich przytwierdzony łańcuszek.</p>
<p>–<strong> </strong><em><strong>Medaliony to moje ostatnie odkrycie, wręcz patent. Nie mogę zdradzić, jak to robię.</strong> To skorupka przepiórcza. Jakim cudem biała? Nie ma plamek, prawda? Zdejmuję je, ale nie zdradzę jak. To prototyp, ale chciałabym zrobić ich więcej. Większy medalion jest z gęsiego. <strong>Takie medaliony w Stanach sprzedaje się nawet za 600 zł</strong></em><strong> </strong>– mówi Malwina.</p>
<p>Do niedawna skorupki pokrywała woskiem za pomocą ukraińskiej kistki. To narzędzie z przytwierdzonym do drewnianego trzonka zbiorniczkiem w postaci minilejka. Odrobina rozgrzanego w nim wosku spływa z niego trochę jak w wiecznym piórze. Malwina w ten sposób pokrywała jaja w różnej wersji, także brązowe skorupki, które później wytrawiała w soku z kiszonej kapusty. Sok wytrawiał kolor wszędzie poza wykonanym woskiem wzorem. Taka pisanka wygląda ascetycznie i naturalnie. W tym roku odkryła nowe narzędzie – kolczyk opoczyński. I zachwyciła się nim.</p>
<p><strong><em>– Topór, siekiera, tak mówi o tym mój 9-letni syn. Albo kilof. Kawałek blaszki w tym kształcie zatknięty w drewienku. Blaszka jest z puszki po napoju, miękka. Nie wychodziło mi z pierwszą kistką, robioną przez Danutę Srokę, twórczynię ludową z Koszalina. Nie potrafię się tą kistką posługiwać, jest bardzo kapryśna. Za to kocham kistkę ukraińską, a kolczyk pokochałam tak samo mocno. Pierwszy mam od Ani Pokory-Pietras –</em></strong> twórczyni ludowej z Opoczna – mówi artystka.</p>
<p>Kolczyk opoczyński, zwany też pisokiem, Malwina miała zamiar jedynie pokazać na prowadzonych przez siebie w Gminnym Ośrodku Kultury w Gidlach zajęciach „Cuda wianki – ludowe warsztaty plastyczne dla dużych i małych” jako narzędzie, którym pisze się woskiem w województwie łódzkim. Okazało się jednak, że ten kolczyk stał się, obok kistki ukraińskiej, wielką jej miłością. <strong>Żeby sprawnie nim pisać, trzeba najpierw chwilę podgrzewać końcówkę „kilofa” w płomieniu, a potem delikatnie wkłuć ją w wosk – nie ma znaczenia czy wosk jest twardy, czy ciekły. Czasem trzeba czynność powtórzyć i dopiero wtedy da się czubkiem blaszki pisać.</strong></p>
<p>Na co dzień Malwina pracuje w bibliotece w Ciężkowicach – filii Gminnej Biblioteki Publicznej w Gidlach, oraz jako instruktor oświatowo-kulturalny w Gminnym Ośrodku Kultury w Gidlach, gdzie prowadzi swoją grupę warsztatową, do której należą i dziewięciolatki, i panie tuż przed osiemdziesiątką. Uczy pisankarstwa na wszelkie sposoby. <strong>O robieniu pisanek nagrała nawet filmy na YouTube, na którym ma swój kanał rękodzielniczy. </strong>Teraz z filmów korzystają nie tylko twórczynie, ale i całe szkoły.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/pisankarska_pasja_pani_malwiny_z_rudnej2.jpg" alt="Naszyjniki z przepiórczych wydmuszek to ostatni wynalazek Malwiny. Po dwóch prototypach już powstają kolejne " width="1200" height="776" /></p>
<ul>
<li><strong>Naszyjniki z przepiórczych wydmuszek to ostatni wynalazek Malwiny. Po dwóch prototypach już powstają kolejne </strong></li>
</ul>
fot. Karolina Kasperek
<p>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 15/2023 na str. 108. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/04/04/401856.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Tue, 04 Apr 2023 22:04:18 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pasja-malwiny-do-pisanek-nie-zna-granic-raz-o-malo-chalupy-nie-spalilam-2433390</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Pięczkowo – jedna wieś, a jak cenna historycznie</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pieczkowo-jedna-wies-a-jak-cenna-historycznie-2433507</link>
			<description>Historii tyle, że starczyłoby na życiorys kilku wsi. Aż trudno uwierzyć, że tyle się może dziać w jednym sołectwie. Pięczkowo w gminie Krzykosy w powiecie średzkim czyni zadość przedwojennym tradycjom wielu polskich wsi, w których oprócz ochotniczej straży i koła włościanek działały teatry, stowarzyszenia, czytelnie i zespoły ludowe.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do Pięczkowa zaprosił nas Sławomir Kaczor – rolnik i prezes grup producentów „Bizon” i „Bizon Logistyka”. „Pokażemy, co można zrobić z dobrej wołowiny. Ale opowiemy, co się w naszej wsi dzieje. Jest i koło, i stowarzyszenie, i zespół z osiemdziesięcioletnią niemal historią, i jeszcze wiejska gazetka, i nawet rada cmentarna” – powiedział Sławek.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Zespół Folklorystyczny "Tośtoki"</h2>
<p>W sali wiejskiej ferwor, stawianie kuchenek, garnków, patelni. Ze stołu zwisają zielone łodygi porów i pietruszki. Zanim zacznie się opowieść o tym, dlaczego tatar trzeba podawać z ogórkiem kiszonym, a nie konserwowym, udajemy się za parawany po pierwszą z niezwykłych pięczkowskich historii.</p>
<p>– <em>W 1927 roku do Pięczkowa przybyła z mężem nauczycielka, poznanianka – Franciszka Tomczak.<strong> W 1927 roku założyła w Pięczkowie Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej „Młode Pol­ki”– był to młodzieżowy chór. W 1929 roku założyła w szkole Spółdzielnię Uczniowską, którą potem prowadzili, pod jej kierunkiem, rodzice.</strong> Sfinansowała zakup pierwszego we wsi radioodbiornika. 25 maja 1936 roku zorganizowała uroczyste obchody 100-lecia Szkoły Podstawowej w Pięczkowie</em> – opowiada Grażyna Pankowska, przewodnicząca koła gospodyń, która wspomina też Czesławę Ziętą – wieloletnią sołtys wsi i kierowniczkę Tośtoków, dzięki której spuścizna i pamięć Franciszki Tomczak przetrwała do dziś.</p>
<p>Franciszka założyła Zespół Folklorystyczny „Tośtoki”. Składał się z kapeli ludowej i grupy śpiewająco-tanecznej. Zespół występował na festiwalach i przeglądach, wyjeżdżał za granicę, zdobywał nagrody. Z jego udziałem nagrano wiele audycji i programów telewizyjnych: „Wesele Tośtockie”, „Życiorys własny robotnika”, „Żywot człowieka poczciwego”. Zespół występował w programie „Bariery”. W czerwcu 1975 roku „Tośtoki” i Franciszka Tomczakowa otrzymali Medal Oskara Kolberga. Sama często ubierała się w strój regionalny.</p>
<p><strong>–<em> Pokazała kobietom, że można chodzić w stroju ludowym. Zakładała go w niedzielę do kościoła. Gospodynie się tego po wojnie trochę wstydziły, a ona pokazała, że można ten strój dumnie nosić</em> </strong>– mówi Grażyna i dodaje, że Franciszka uczyła dzieci, ale też radziła mieszkankom Pięczkowa w życiowych sprawach. Jeszcze przed wojną zabierała nastoletnie mieszkanki wsi pociągiem nad morze.</p>
<p>– <em>Raz nawet zatrzymała pociąg. Wracali z Tośtokami z występów we Wrocławiu. Pociąg nie zatrzymywał się, niestety, w pobliskim Orzechowie. Pociągnęła więc za hamulec. Miała potem z tego powodu różne kłopoty, ale uszła cało</em> – mówią członkowie zespołu znający dobrze słynną Franciszkę.</p>
<p>Dzięki pani Tomczakowej we wsi działały teatr i koło śpiewacze. Dziadkowie i rodzice moich rozmówców śpiewali przyśpiewki ludowe, ale i poważniejsze rzeczy. W 1967 roku Franciszka stworzyła z nimi cały obrzęd weselny. Z „Oczepinami” zagrali w jednym z odcinków „Najdłuższej wojny nowoczes­nej Europy”, ale też w odcinku programu Bogusława Wołoszańskiego „Sensacje XX wieku”, w którym mowa była o powstaniu wielkopolskim.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/pieczkowo_-_jedna_wies_a_jak_cenna_historycznie.jpg" width="1200" height="746" alt="Członkowie organizacji działających w Pięczkowie. Niemal każdy reprezentuje inną. Wszystkiemu patronuje i przygląda się z portretu po prawej Franciszka Tomczak" /></p>
<ul>
<li><strong>Członkowie organizacji działających w Pięczkowie. Niemal każdy reprezentuje inną. Wszystkiemu patronuje i przygląda się z portretu po prawej Franciszka Tomczak<span style="font-family: SourceSansPro-SemiboldIt; font-size: 9pt; font-variant-numeric: normal; font-variant-east-asian: normal;"><br style="font-variant-numeric: normal; font-variant-east-asian: normal; line-height: normal; text-align: -webkit-auto; text-size-adjust: auto;" /></span></strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Wiele warsztatów organizowanych przez KGW</h2>
<p>Koło gospodyń też powstało dzięki Franciszce. Założyła je w 1959 roku. Podobno spotkania zawsze zaczynały się śpiewem, a potem panie rozmawiały. Wiejskie kroniki zawierają całe raporty z posiedzeń koła. Na przykład: „Dzisiaj omawiałyśmy chów kaczek” albo: „Była zrzutka po 30 groszy”. Koło działało nieprzerwanie do 2014 roku. Reaktywowało się po czterech latach dzięki ustawie.</p>
<p><strong>– </strong><em><strong>Ostatnio nie udało się otrzymać dotacji z BGK</strong> – strona się zawiesiła. Mieliśmy nadzieję na 12 tys. zł na uzupełnienie naszych strojów wielkopolskich. Chcieliśmy doszyć koszule</em> – mówi Grażyna.</p>
<p>Dodaje, że organizują warsztaty dla dzieci z udziałem alpak, warsztaty kulinarne i tematyczne. Z Tośtokami urządzają „Wieczory przy starych melodiach”. Współpracują ze Stowarzyszeniem „Pięczkowianie”, które powstało chwilę przed kołem i ze szkołą podstawową, której uczniowie występują podczas lokalnych imprez. W kooperacji z organizacjami we wsi przypominają co roku w lany poniedziałek stary zwyczaj tośtania Niedźwiedzia.</p>
<p>Kilka lat temu we wsi zorganizowała się grupa nieformalna pod hasłem „Nowa Inicjatywa”.</p>
<p>– <em>Na jednym z zebrań sołeckich pomyślałem, że skoro mam firmę, zarządzam, to mogę zarządzić jakimś projektem. Skrzyknąłem kilkanaście osób, zorganizowaliśmy w centrum wsi choinkę. W zeszłym roku już ósmy raz ją zapalaliśmy. <strong>Organizujemy też akcję „Czysta rzeka”. To ogólnopolska akcja czyszczenia Warty. Zdarzyło się, że wyłowiliśmy wielką kanapę. Ale na tym się nie skończyło. W 2019 roku wpadłem na pomysł wiejskiej gazetki. Założyłem miesięcznik „Nasza Wieś Pięczkowo”.</strong> Wychodzi tylko w naszej wsi w nakładzie 300 sztuk i jest darmowy. Mamy w porywach do dwunastu redaktorów rekrutujących się z mieszkańców. Wszystko finansujemy z darowizn i drukujemy w gminnym ośrodku kultury. Jestem z pokolenia, które zachłysnęło się Internetem, ale już wie, że trudno o rzetelne informacje w nim. Ludzie piszą często w emocjach i nie biorą za to odpowiedzialności. Inaczej jest jednak z treścią pisaną. Piszemy o tym, co się u nas dzieje, w tych naszych organizacjach. I o historii okolicy</em> – mówi Marcin Łach, prezes stowarzyszenia „Nowa Inicjatywa” i dodaje, że w każdym numerze drukują fragmenty kroniki szkoły, która pisana jest od 1927 roku.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/pieczkowo_-_jedna_wies_a_jak_cenna_historycznie2.jpg" width="1200" height="800" alt="Tak w pandemii wyglądały najmłodsze uczestniczki korowodu dożynkowego, którego tradycję w Pięczkowie przywróciła Franciszka Tomczak" /></p>
<ul>
<li><strong>Tak w pandemii wyglądały najmłodsze uczestniczki korowodu dożynkowego, którego tradycję w Pięczkowie przywróciła Franciszka Tomczak</strong><span style="font-family: SourceSansPro-SemiboldIt; font-size: 9pt; font-variant-numeric: normal; font-variant-east-asian: normal;"><br style="font-variant-numeric: normal; font-variant-east-asian: normal; line-height: normal; text-align: -webkit-auto; text-size-adjust: auto;" /></span></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Mickiewicz i tatar z ligawy</h2>
<p>Zaglądamy do niej, a tam całostronicowe kaligrafowane wpisy poczynione ręką pana Tomczaka. O wszystkim, co się w szkole i wsi działo. W jednym z tomów wspomnienia z września 1939 roku. Dramatyczne, tym bardziej że w centrum wsi Niemcy pokazowo powiesili na dwóch lipach dwóch pięczkowian posądzanych o pomoc jeńcom w ucieczce z obozu. Przeglądanie pożółkłych stron prowokuje do rozmowy o historii. I znów okazuje się, że wystarczy lekko poskrobać, a w Pięczkowie historia się skrzy.</p>
<p><strong>– <em>A wiedziała pani, że przez naszą wieś przejeżdżał Mickiewicz? Jechał z Winnej Góry do Śmiełowa. Zatrzymał się przy studni i poił tam konie. Wspomnienia o tym pojawiają się w tych najstarszych częściach kroniki </em></strong>– mówi Sławomir Kaczor.</p>
<p>Od Mickiewicza we współczesność przenosi nas stukanie naczyń. Grupy producenckie „Bizon” i „Bizon Logistyka” zaprosiły Łukasza Dobrowolskiego, kucharza z Jeleniej Góry.</p>
<p>–<em> Jestem zwolennikiem kuchni polskiej z elementami kuchni całego świata. Bo one bardzo mocno łączą się z naszą. Na start zrobimy tatar, tak jak mnie babcia uczyła (...). Podamy go z żółtkiem, które gotowało się godzinę w 65°C, dzięki czemu otrzymaliśmy formę żelu (...). Nasza kuchnia jest bliska azjatyckiej. Bo my też lubimy smaki słodko-kwaś­ne (...). U mnie nie spotkacie oliwy – nie używam jej, działam regionalnie. Gotowanie w stylu włoskim to gotowanie z wykorzystaniem lokalnych produktów. My też używamy polskich produktów, polskiej wołowiny, którą chcemy promować. My, Polacy, żyjemy w takiej szerokości geograficznej, że mamy wszystko wokół siebie – owoce, grzyby, runo leśne, dziczyznę, bydło </em>– mówił Łukasz Dobrowolski.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Wykorzystują cały potencjał wsi</h2>
<p>„W mogile ciemnej śpij na wieki, więc cię nam żegnać trzeba łzą, ach łzą. Bo uleciałaś w kraj daleki, za tobą siostry modły dziś ślą. Na krótki czas, na krótki, pożegnaj nas, bo i nas Bóg powoła, powoła tam...” – Hieronim Reimann, Maria Wróblewska, Stanisław Wróblewski Zdzisław Matuszak i Helena Filipiak intonują pieśń w rytmie i nieco na melodię „Marsza żałobnego” Szopena. To podobno stara pieśń, której nauczyła ich Franciszka Tomczakowa. Tak żegnają od lat wszystkich członków zespołu, którzy odchodzą na wieczną wartę. Tą pieśnią wprowadzają płynnie w jeszcze jeden zaskakujący temat. Otóż we wsi działa kolejne stowarzyszenie pod nazwą „Rada cmentarna”.</p>
<p>– <em>Na terenie Pięczkowa mamy cmentarz, który kiedyś był wiejskim. <strong>Teraz jest komunalnym, ale opiekują się nim mieszkańcy, a właściwie stowarzyszenie i członkowie komitetu społecznego, który zawiązano w celu budowy cmentarza. Zbudowaliśmy kaplicę, żeby nie chodzić konduktem z Orzechowa. teraz mamy nowoczesną, podpatrywaliśmy, jak są zbudowane inne w okolicy, czerpaliśmy inspiracje, uczyliśmy się na błędach. </strong>Kaplica mieści 160 osób, pełni funkcję kościoła. Mamy nawet własną chłodnię. W kaplicy rozpoczynają się wszelkie uroczystości. To jest możliwe dzięki temu, że działa tu cały sztab ludzi – dwa razy do roku mamy prace społeczne, żeby uprzątnąć teren. Są osoby, które układają kwiaty, inne pełnią funkcję zakrystianina, są złote rączki. Wykorzystujemy cały potencjał wsi – ten ma firmę transportową, ten spawa, ten toczy</em> – opowiada Michał Prusak, prezes stowarzyszenia.</p>
<p>Słucham i myślę sobie, że najdłuższa wojna nowoczesnej Europy, czyli walka Wielkopolan z germanizacją, okazała się zwycięska dzięki jednemu – dzięki wsiom takim, jak Pięczkowo, i ich mieszkańcom, którzy wyżej niż podziały cenili jedność i mądrą współpracę.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/pieczkowo_-_jedna_wies_a_jak_cenna_historycznie1.jpg" width="1200" height="898" alt="Prace przy boisku w Pięczkowie, którym zarządza i opiekuje się stowarzyszenie „Nowa Inicjatywa”" /></p>
<ul>
<li><strong>Prace przy boisku w Pięczkowie, którym zarządza i opiekuje się stowarzyszenie „Nowa Inicjatywa”</strong><span style="font-family: SourceSansPro-SemiboldIt; font-size: 9pt; font-variant-numeric: normal; font-variant-east-asian: normal;"><br style="font-variant-numeric: normal; font-variant-east-asian: normal; line-height: normal; text-align: -webkit-auto; text-size-adjust: auto;" /></span></li>
</ul>
fot. Weronika Baranowska, archiwum, Karolina Kasperek
<p>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 13/2023 na str. 54. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/03/29/401955.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Wed, 29 Mar 2023 06:03:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/pieczkowo-jedna-wies-a-jak-cenna-historycznie-2433507</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Jak żyło się dawnym wielkopolankom? Czego nie było wolno robić pannom na wydaniu?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-zylo-sie-dawnym-wielkopolankom-czego-nie-bylo-wolno-robic-pannom-na-wydaniu-2433502</link>
			<description>Kobiety los niełatwy, jak dowiedzieliśmy się z wykładu Zuzanny Majerowicz podczas wernisażu wystawy wielkopolskich strojów ludowych, który odbył się niedawno w Poznaniu. Kiedy mieszkanka wielkopolskiej wsi mogła liczyć na przychylność społeczności, a kiedy musiała usuwać się w cień? Kiedy jeździła z koleżankami po wsiach, by wykradać młode mężatki? I dlaczego czasem nie wolno jej było wyjść w pole?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ubiegłym tygodniu w Wojewódzkiej Bibliotece Poblicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu odbył się wernisaż wystawy „Kobieta w kulturze wielkopolskiej”. Na wielkoformatowych zdjęciach można podziwiać trzydzieści pięć różnych wielkopolskich strojów ludowych. Wystawę otwarł wykład o roli kobiety w kulturze ludowej, ze szczególnym uwzględnieniem tradycji wielkopolskiej. Wygłosiła go Zuzanna Majerowicz – studentka etnologii i antropologii kulturowej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a jednocześnie tancerka zespołu „Wielkopolanie” prowadzonego przez Piotra Kulkę.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>W rodzinach oczekiwano się raczej narodzin syna</h2>
<p>Na pierwszym slajdzie prezentacji czytamy: „mela”, „frelka” i „gideja”. To słowa, którymi nazywano kobietę na wsi wielkopolskiej. Bycie melą jednak już od narodzin naznaczone było trudami. W rodzinach oczekiwało się raczej narodzin syna – dziewczynka oznaczała więcej wydatków.</p>
<p>– <em>Ważnym momentem w życiu dziewczynki czy młodej kobiety było pojawienie się pierwszej miesiączki. Od tego czasu dziewczyna była traktowana jak dorosła i mogła być wkrótce wydana za mąż. Na Pałukach i w Krajnie mawiano, że kobieta co miesiąc kwitnie, a jeśli nie kwitnie, to nie urodzi. Kobietę, która już utraciła zdolność menstruacji, określano jako „wypadłą”, jałową czy bezwartościową (...). Z jednej strony menstruacja była sygnałem, że kobieta jest zdrowa i może rodzić, ale jedno­cześnie w tych dniach traktowano ją jako chorą, nieczystą, szkodliwą. Wierzono, że kobieta w takim stanie wywiera zły wpływ na wszystko, z czym się zetknie.<strong> W powiecie szamotulskim mówiono, że nie wolno jej w tym czasie niczego kisić, w powiecie międzyrzeckim nie wolno jej było wyrabiać i piec chleba, bo groziło to zakalcem, a we wschodnich powiatach Wielkopolski kobiecie zabraniano chodzenia po polu, ponieważ miało to zmniejszyć urodzaj </strong></em>– wyjaśniała Zuzanna Majerowicz.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Zaręczyny odbywały się zawsze w sobotę lub niedzielę </h2>
<p>Ważnym wydarzeniem w życiu panny było też bycie wybraną na kumoszkę czy chrzaśną, czyli matkę chrzestną. Podjęcie takiej roli miało wróżyć szczęście małżeńskie. Panny lubiły wybierać na chrześniaków chłopców – to miało sprowokować szybkie zamążpójście. <strong>Często chciały też być matkami chrzestnymi dla „znajdorów”, czyli dzieci z nieprawego łoża. To też miało sprawiać, że przyszły mąż będzie dobry i znajdą go szybko.</strong></p>
<p>A kiedy już znalazł się ten jedyny, najpierw wysyłał do domu dziewczyny zaprzyjaźnioną sąsiadkę – swachę, by dowiedziała się, czy rodzice dziewczyny godzą się na ślub. Potem przychodzili swaty i ustalali szczegóły wesela, w tym skład drużyny weselnej. Zaręczyny odbywały się zawsze w sobotę lub niedzielę. Uroczystość nazywano zrękowinami, zmówinami, zrędzinami, śrędzinami lub ślubinami.</p>
<p>– <em>W okolicach Odolanowa istniał zwyczaj, że przyszły pan młody podczas zaręczyn dawał dziewczynie datek pieniężny, a ona jemu chustkę. Zdarzało się też, że dziewczyna darowała własnoręcznie uszytą koszulę, a chłopak kupował jej buciki. Ale w tych bucikach po zaręczynach na zabawach nie mogła już dowolnie wybierać tancerza na zabawach </em>– opowiadała studentka etnologii.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Czas na wesele </h2>
<p>Dzień przed ślubem odbywały się rozpleciny, zwane też wieczorem dziewiczym. W Kaliskiem uroczystość zwano zapustami weselnymi czy pustotkami. W domu panny młodej zjawiała się drużyna weselna i pan młody. Należało wtedy uroczyście pożegnać panieństwo. W trakcie obrzędu najczęściej brat panny młodej albo starszy drużba rozplatał warkocz. A potem panna młoda otrzymywała datki.</p>
<p><strong>W dniu ślubu panna młoda występowała w charakterystycznym dla okolicy stroju odświętnym. Niezwykle ważne było, co nosiła na głowie. Biskupianka miała tiulową kopkę, bamberka nakładała kwiatowy kornet. </strong>Pod Koźminem w powiecie krotoszyńskim nakładano na tiulową kapkę koronę szychową mającą dwa cale wysokości. Pannom strojono głowy wstążkami i rozmarynem albo mirtem.</p>
<p>–<em> Młoda panna otrzymywała także od starszych kobiet siemię lniane, które wkładały jej do bukiecika, aby się jej len darzył. Do butów wsypywały jej cukier, a do kieszeni okruchy chleba, by życie upływało jej w słodyczy i sytości. Po ślubie i wyjściu z kościoła druhny spieszyły do panny młodej, by zapobiec zabraniu jej przez grono mężatek. Wtedy jeszcze przez chwilę należała ona do grona panien</em> – mówi Zuzanna Majerowicz.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Bez warkocza, w czepku</h2>
<p>Sytuację zmieniały oczepiny, które odbywały się w drugim dniu wesela. Były symbolicznym przyjęciem do grona mężatek, których symbolem był czepek. Dlatego też należało jej obrzędowo osłonić głowę czepkiem. W Wielkopolsce czepek nosił nazwę kopki lub kapki, dlatego uroczystość tę nazywano okapinami. W obrzędzie uczestniczyły tylko kobiety i brat panny młodej lub starszy drużba. <strong>Najpierw panna tańczyła z pannami, potem z mężatkami. Trzykrotnie ją sobie odbijały, po czym szły z nią do komory, zdejmowały wianek, obcinały warkocz i nakładały czepek</strong>. Po tym wszystkim panna tańczyła z mężatkami, a potem z mężem – mówiła Zuzanna Majerowicz.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Po ślubie, pod kloszem</h2>
<p>Po ślubie kobieta mogła znacznie mniej niż przed nim. Nie spotykała się już z przyjaciółkami jak dawniej ani nie chodziła do karczmy. Wyjątkiem były specjalne obrzędy, które pozwalały kobietom zabawić się w swoim towarzystwie. Takim obrzędem było „wywożenie młodych mężatek”.</p>
<p><strong>– </strong><em><strong>Kobiety spotykały się w Środę Popielcową w karczmie i przy zamówionej muzyce piły gorzałkę i śpiewały często niecenzuralne pieśni.</strong> Jeśli do karczmy wszedł mężczyzna, obsypywały go popiołem albo kradły mu czapkę. Po kilku godzinach przebierały się za Cyganów czy dziadów, brały sanie i taczki i jechały na wieś w poszukiwaniu młodych mężatek. Jeśli je znalazły, pakowały na taczki, zwoziły do karczmy i zabawa trwała dalej </em>– tłumaczyła etnolożka.</p>
<p>Ciężarna kobieta nie patrzyła na kominiarzy, żeby dziecko nie urodziło się jako diabeł. A która pierwsza zobaczyła noworodka, tej się miało szczęścić. Młoda matka nie jadła kwaśnego, żeby dziecko nie krzyczało. A kiedy kobieta stawała się wdową, musiała nosić się na czarno i przez rok wieść samotne życie.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/jak_zyo_sie_dawnym_wielkopolankom_czego_nie_byo_wolno_robic_pannom_na_wydaniu1.jpg" width="782" height="1200" alt="Strój raszkowski ze wsi Moszczanka. Tak wyglądała w święta panna mieszkająca w tej części Wielkopolski" /></p>
<ul>
<li><strong>Strój raszkowski ze wsi Moszczanka. Tak wyglądała w święta panna mieszkająca w tej części Wielkopolski</strong></li>
</ul>
fot. Anna Węcel
<p>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 12/2023 na str. 101. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/03/28/401966.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Tue, 28 Mar 2023 22:03:06 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/jak-zylo-sie-dawnym-wielkopolankom-czego-nie-bylo-wolno-robic-pannom-na-wydaniu-2433502</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Na ziemi dobrzyńskiej pamięć o Powstaniu Styczniowym wciąż żywa</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/na-ziemi-dobrzynskiej-pamiec-o-powstaniu-styczniowym-wciaz-zywa-2434648</link>
			<description>W lutym 1863 roku został powołany blisko 400-osobowy oddział powstańców styczniowych formowany w majątkach w Zbójnie i Dulsku. Jego historia jest ściśle związana z sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach, gdzie znajdowało się swoiste ognisko powstania styczniowego na ziemi dobrzyńskiej. To właśnie w tym miejscu o. Stanisław Małachowski odebrał przysięgę oddziału zorganizowanego przez hrabiego Artura Sumińskiego.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zespół klasztorny położony w gminie Zbójno w powiecie golubsko-dobrzyńskim zgromadził 5 lutego uczestników obchodów 160. rocznicy powstania styczniowego. Uroczystość rozpoczęła się w kościele pw. Matki Bożej Bolesnej w Oborach występem dzieci ze Szkoły Podstawowej im. Powstańców Styczniowych w Klonowie słowami marszu powstańców autorstwa Włodzimierza Wolskiego: „Na bój, Polacy!’’.</p>
<p>Msza święta pod przewodnictwem o. dr. Wiesława Strzeleckiego – prowincjała Polskiej Prowincji Zakonu Karmelitańskiego, sprawowana była w intencji poległych. W homilii ks. Jarosław Kowalczyk, proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z Dulska, uwydatnił zaczerpnięte z ewangelii słowa:</p>
<p>– <em>„Wy jesteście solą ziemi (...) Wy jesteście światłem świata. (...) Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. Cytat wpisuje się w naturę ludzką naszych przodków, którzy byli wierni nauczaniu Chrystusa, słuchali tych samych słów. Postawa ich zaangażowania, zryw Polaków, którzy marzyli, aby przywrócić strukturę państwa, jest podkreśleniem smaku w kontekście biblijnego przesłania. Walka trwa o wierność naszego powołania, bycie człowiekiem wartości i dbania o innych </em>– zaznaczył kaznodzieja.</p>
<p>Na zakończenie duchowny podkreślił znaczenie rodziny i ojczyzny jako daru, o który należy zadbać.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Nie pytaj, co ojczyzna może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojej ojczyzny</h2>
<p>To tytuł konferencji wygłoszonej przez prezesa Dobrzyńskiego Towarzystwa Naukowego, prof. Mirosława Krajewskiego.</p>
<p>– <strong><em>Stąd 400-osobowy oddział udał się do Rypina i wyzwolił go spod okupacji carskiej. To jest rzecz znamienna, która czasami umyka nam w ciągu wydarzeń historycznych</em></strong> – mówił prof. Krajewski. – <em>Jako rodak z tej ziemi odczuwam potrzebę dalszego upowszechnienia losów powstania i naszych bohaterów. Z tym miejscem ściśle związana jest martyrologia narodu polskiego. Duchowieństwo zakonne i osoby świeckie oddawały dla ojczyzny swoje siły, cierpienie, a także i życie – mówił profesor.</em></p>
<p>Mówca podkreślił znaczenie kolędy pt. „Hej kolęda, kolęda”, której słowa brzmią: „Jezus w stajence się rodzi. (...) Oj, przybędzie do nas niebieska Dziecina, zyska wolność Polska, Litwa, Ukraina”. Utwór powstał na Boże Narodzenie 1862 roku.</p>
<p>Prof. Krajewski, kończąc wykład, zachęcił do refleksji nad słowami „Nie pytaj, co ojczyzna może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojej ojczyzny”.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/na_ziemi_dobrzynskiej_pamiec_o_powstaniu_styczniowym_wciaz_zywa.jpg" width="1200" height="900" alt="Uroczyste obchody 160. rocznicy powstania styczniowego uświetnił występ uczniów szkoły podstawowej im. Powstańców Styczniowych w Klonowie" /></p>
<ul>
<li><strong>Uroczyste obchody 160. rocznicy powstania styczniowego uświetnił występ uczniów szkoły podstawowej im. Powstańców Styczniowych w Klonowie</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Pielęgnowanie pamięci o bohaterach</h2>
<p>Uroczystości oborskie odbyły się dzięki inicjatywie kustosza sanktuarium o. Piotra Słomińskiego, za co dziękował w imieniu rady parafialnej Ryszard Kruziński – rolnik i społecznik z Okonina.</p>
<p>– <em>Dzięki takim ludziom, jak ojciec kustosz, który mocno angażuje się w pamięć historyczną, pomoc drugiemu człowiekowi, jak i remonty naszej świątyni, widać rękę dobrego gospodarza</em> – mówił Ryszard Kruziński.</p>
<p>Przed tablicami pamiątkowymi w kościele złożono kwiaty. Pierwsza upamiętniająca o. Stanisława Małachowskiego i druga przypominająca powstańców styczniowych i więzionych kapłanów zakonnych i świeckich w klasztorze po upadku powstania. Goście przeszli w procesji na Oborską Kalwarię, gdzie dzieci zapaliły znicze na grobach powstańców.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Zbudujmy pomnik ku czci i pamięci powstańców</h2>
<p><strong>W gronie miłośników ziemi dobrzyńskiej podjęto decyzję o wybudowaniu na Kalwarii Oborskiej Pomnika Narodowej Pamięci Ziemi Dobrzyńskiej</strong>. Pomysł spotkał się z aprobatą parlamentarzystów – byłego ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego i Mariusza Kałużnego, samorządowców Zbigniewa Sosnowskiego, marszałka województwa kujawsko-pomorskiego, Krzysztofa Baranowskiego – starosty powiatu lipnowskiego, Katarzyny Kukielskiej – wójt gminy Zbójno, Mariusza Lorenca – wójta gminy Chrostkowo, Krzysztofa Dąbkowskiego – wójta gminy Tłuchowo, Janusza Tyburskiego – wójta gminy Rypin, Małgorzaty Baranowskiej – wicewójt gminy Kikół, Józefa Predenkiewicza – wójta gminy Kikół, Jana Koprowskiego – wójta gminy Brzuze, oraz przedstawicieli społeczności lokalnej.</p>
<p>Inicjatywę podjęło Kurkowe Bractwo Strzeleckie Ziemi Dobrzyńskiej przy wsparciu organizacji społecznych i instytucji małej ojczyzny.</p>
<p>– <em>To będzie symboliczne dla ziemi dobrzyńskiej miejsce oddania czci i pamięci tych wszystkich, którzy i w tym powstaniu styczniowym, ale i w innych zrywach narodowych, w czasie drugiej wojny światowej, oddali swoje życie i poświęcili się</em> – podkreślił minister Jan Krzysztof Ardanowski, członek bractwa.</p>
<p>Mariusz Kałużny, poseł Solidarnej Polski, zaznaczył:</p>
<p>– <strong><em>Mamy bohaterów, ale mamy, niestety, też tych, którzy zginęli, jednak zginęli za naszą wolność (...) I my, żeby budować wspólnotę narodową, żeby budować naszą tożsamość narodową, musimy powracać do takich chwil.</em></strong></p>
<p>Zainspirowany historią ziemi dobrzyńskiej ojciec przeor Piotr Słomiński podkreślił:</p>
<p>– <em>Trzeba nam wciąż przypominać o tamtych wydarzeniach i bohaterach, którzy mimo przytłaczających sił wroga, jakimi byli zaborcy, nie dali się zgnębić, ale wciąż żyli nadzieją wolności. W tym duchu do powstania włączali się też zakonnicy z oborskiego klasztoru, walcząc o wolność ojczyzny z bronią w ręku i pomagając powstańcom. O udziale karmelitów w powstaniu styczniowym przypomina nowela Marii Konopnickiej „W Oborach”, której wydanie jest do nabycia w sklepiku klasztornym</em> – zakończył przeor.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/na_ziemi_dobrzynskiej_pamiec_o_powstaniu_styczniowym_wciaz_zywa_Yq6W3ts.jpg" width="1200" height="829" alt="Jan Krzysztof Ardanowski z entuzjazmem odniósł się do inicjatywy budowy pomnika" /></p>
<ul>
<li><strong>Jan Krzysztof Ardanowski z entuzjazmem odniósł się do inicjatywy budowy pomnika</strong></li>
</ul>
fot. Marcin Konicz
<p>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 9/2023 na str. 66. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/03/01/399780.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Wed, 01 Mar 2023 09:03:26 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/na-ziemi-dobrzynskiej-pamiec-o-powstaniu-styczniowym-wciaz-zywa-2434648</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Czy śpiewającym &quot;Janowiankom&quot; uda się znaleźć zastępczynie?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/czy-spiewajacym-janowiankom-uda-sie-znalezc-zastepczynie-2434465</link>
			<description>Wykonują a capella tradycyjne pieśni ludowe i obrzędowe charakterystyczne dla ziemi janowskiej. W tym roku &quot;Janowianki&quot; będzie można m.in. zobaczyć podczas jubileuszowego 20. Festiwalu Kaszy &quot;Gryczaki&quot; w Janowie Lubelskim.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zespół Śpiewaczy "Janowianki" powstał w 1990 roku we wsi Biała położonej koło Janowa lubelskiego z inicjatywy Janiny Drzaz­gi. Działał wówczas przy tamtejszym kole gospodyń wiejskich.</p>
<p>– <strong><em>Przez pierwsze lata był zespołem obrzędowo-śpiewaczym</em></strong> – opowiada Irena Olech, która ma najdłuższy staż w "Janowiankach". – Obecnie jest to zespół głównie śpiewaczy.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Wieloletnie cykliczne spotkania w Janowskim Ośrodku Kultury</h2>
<p>Od 1996 roku siedzibą rozkochanych w śpiewie tradycyjnym pań jest Janowski Ośrodek Kultury w Janowie Lubelskim. Tu spotykają się co tydzień na próbach, a gdy zbliża się występ, bywa, że także częściej.</p>
<p>– <em>Zbieramy się w każdą środę</em> – mówi Maria Jeremiejew. – <em>Śpiewamy zwykle przez godzinę. Chyba że uczymy się wykonania nowej pieśni – wtedy próby trwają dłużej. Ćwiczymy też w domach. Także w domach uczymy się słów pieśni, bo podczas przeglądów nie śpiewamy, czytając tekst z kartek. Podczas konkursów takie wykonania oceniane są znacznie wyżej.</em></p>
<p>Panie zawsze chętnie uświetniają swoim udziałem uroczystości kościelne i samorządowe. Biorą też udział w organizowanych w regionie przeglądach muzyki ludowej.</p>
<p><strong>–<em> Występujemy także na dożynkach. Słowem</em> –</strong><em><strong> wszędzie tam, gdzie tradycyjna muzyka ludowa cieszy się zainteresowaniem i ma publiczność</strong>. Oczywiście zawsze jesteśmy obecne na Festiwalu Kaszy "Gryczaki", najbardziej znanej i najlepiej kojarzonej z Janowem Lubelskim imprezie </em>– kontynuuje Janina Olech.</p>
<p>O repertuar zespołu od czterech lat dba Aleksander Czarny, opiekun "Janowianek" z JOK, a kiedy trzeba, to również kierowca zespołu, a nawet "diabeł" podczas zespołowych przedstawień.</p>
<p>–<strong><em> Zespół wykonuje a capella tradycyjne pieś­ni ludowe i obrzędowe z naszego regionu</em></strong> – mówi pan Aleksander. – <em>Mamy w JOK bogate archiwum nagrań dokonywanych podczas organizowanego tutaj festiwalu kapel, które pozwala co roku odświeżać repertuar. Gdy jest taka możliwość, osobiście docieram do wykonawców muzyki ludowej, nagrywam ich wykonania, a potem wykorzystujemy te pieśni w pracy zespołu.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/czy_spiewajacym_janowiankom_uda_sie_znalezc_zastepczynie2.jpg" width="1200" height="800" alt="Na chwilę przed środową próbą zespołu. Od lewej: Irena Olech, Marta Król, Teresa Ciosmak, Maria Mędrek, Maria Jeremiejew i Aleksander Czarny" /><br /></em></p>
<ul>
<li><strong>Na chwilę przed środową próbą zespołu. Od lewej: Irena Olech, Marta Król, Teresa Ciosmak, Maria Mędrek, Maria Jeremiejew i Aleksander Czarny</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Wiele nagród dla ""Janowianek"</h2>
<p>Podczas występów "Janowianki" wychodzą zwykle na scenę w tradycyjnych strojach krzczonowskich ufundowanych przez Janowski Ośrodek Kultury.</p>
<p>– <em>Dysponujemy także kompletem tradycyjnych strojów charakterystycznych dla okolic Janowa Lubelskiego oraz strojami żałobnymi, w których występowałyśmy na przeglądzie pieśni żałobnych</em> – wyjaśnia Maria Mędrek. Te dwa pozostałe komplety również ufundował zespołowi JOK.</p>
<p>"Janowianki" są zgodne: śpiewanie w zespole cały czas sprawia im niekłamaną radość i wraz z upływem lat nie zamieniło się w rutynę. – Śpiewamy tam, gdzie nas zapraszają, ponieważ śpiewanie sprawia nam przyjemność – mówi Teresa Ciosmak. – Zawsze chcemy iść i zaśpiewać.</p>
<p>– <em>Choć trzeba dodać, że mimo wielu występów, jakie przez lata dał zespół, zawsze gdy wychodzimy na scenę, czujemy tremę </em>– zaznacza Irena Olech. – <em>Tym bardziej że niektóre teksty piosenek są długie, mają wiele zwrotek, jest więc zawsze obawa przed pomyłką lub zapomnieniem słów. Jest też obawa przed pomyleniem tonacji. Nagrodą za stres są miłe słowa po występie.</em></p>
<p>Dyplomy i odznaczenia przyznane zespołowi można podziwiać na ścianach Janowskiego Domu Kultury. <strong>"Janowianki" najbardziej dumne są ze statuetki "Złotych Basów", którą otrzymały w 2019 roku podczas Konkursu Kapel i Śpiewaków Ludowych Regionów Nadwiślańskich "Powiślaki" odbywającego się co roku w Maciejowicach w województwie mazowieckim.</strong></p>
<p>Członkinie zespołu mierzą jeszcze wyżej.</p>
<p>– <em>Marzymy o kazimierskiej "Baszcie"</em> – dodaje pani Irena.</p>
<p>"Baszta" to bowiem najważniejsza nagroda ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych odbywającego się już od kilkudziesięciu lat w Kazimierzu Dolnym.</p>
<p>Jedynym chyba zmartwieniem pań, które dotyczy zespołu, jest kłopot ze znalezieniem osób chętnych do kontynuowania ich misji.</p>
<p>–<strong><em> Zespoły działające przy kołach gospodyń wiejskich mają pod tym względem zdecydowanie łatwiej </em></strong>– mówi Marta Król. –<em> Gdy ktoś zapisuje się do koła, to często zasila też działający przy nim zespół śpiewaczy.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/czy_spiewajacym_janowiankom_uda_sie_znalezc_zastepczynie.jpg" width="800" height="1200" alt="Statuetka „Złotych Basów”, którą zespół otrzymał w 2019 roku podczas Konkursu Kapel i Śpiewaków Ludowych Regionów Nadwiślańskich „Powiślaki” w Maciejowicach" /><br /></em></p>
<ul>
<li><strong>Statuetka „Złotych Basów”, którą zespół otrzymał w 2019 roku podczas Konkursu Kapel i Śpiewaków Ludowych Regionów Nadwiślańskich „Powiślaki” w Maciejowicach<em></em></strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Razem także w Stowarzyszeniu Kobiet Powiatu Janowskiego</h2>
<p>Wszystkie pięć pań śpiewających w "Janowiankach" jest równocześnie członkiniami Stowarzyszenia Kobiet Powiatu Janowskiego.</p>
<p>– <em>W ramach tej działalności organizujemy m.in. wyjazdy w interesujące miejsca, spędzamy czas w ciekawy sposób, np. podczas spływu kajakowego</em> – opowiada o działalności stowarzyszenia Maria Jeremiejew. –<strong><em> Niektóre z nas zajmują się też rękodziełem ludowym.</em></strong></p>
<p><strong><em>– Przed świętami Bożego Narodzenia pracowałyśmy nad bombkami, ostatnio tworzyłyśmy serwetki – dodaje Teresa Ciosmak.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/czy_spiewajacym_janowiankom_uda_sie_znalezc_zastepczynie1.jpeg" width="1200" height="554" alt="„Janowianki” podczas jednego z ostatnich występów" /><br /></em></strong></p>
<ul>
<li><strong>„Janowianki” podczas jednego z ostatnich występów</strong></li>
</ul>
fot. archiwum zespołu, Krztyszof Janisławski<br />
<p>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 7/2023 na str. 62. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/02/16/399979.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.janislawski@tygodnik-rolniczy.pl (Krzysztof Janislawski)</author>
			<pubDate>Thu, 16 Feb 2023 18:02:20 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/czy-spiewajacym-janowiankom-uda-sie-znalezc-zastepczynie-2434465</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Wielka &quot;Mała Istebna&quot; i jej rola dla góralskiego folkloru</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/wielka-mala-istebna-i-jej-rola-dla-goralskiego-folkloru-2434291</link>
			<description>„Mała Istebna”, chociaż mała to chyba najlepiej i najpiękniej prezentuje kulturę i folklor górali istebniańskich z Żywiecczyzny (Beskidu Żywieckiego). Nie ma bowiem nic piękniejszego i łapiącego za serce niż dzieci i młodzież, kochające i kultywujące dziedzictwo dziadów. A tak jest właśnie w Istebnej.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Matafizyka, czyli pot na ćwiczeniach. I to pewnie także dlatego „Mała Istebna” pod kierunkiem Marii Motyki podbija serca każdej publiczności, przed którą występuje. Taką energię, taką muzykę i taniec, by nie rzec metafizykę, na świecie mają chyba tylko górale z Istebnej.      </p>
<p>Wszędzie, gdzie na scenie pojawi się zespół i niezależnie od tego, jaki program prezentuje, na widowni publiczności robi się cieplej na sercu, nogi rwą się do tańca, zaś dłonie do oklasków. A bywa, że i łezka w oku się zakręci, gdy ze sceny popłyną ludowe nuty z pięknymi głosami.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Grupa liczy ponad pięćdziesiąt osób</h2>
<p><em>– To przede wszystkim efekt ich ciężkiej i systematycznej pracy na próbach. A to wszystko po to żeby publiczność podczas występu mogła zobaczyć lekkość i spontaniczność albo trochę improwizacji. To stara zasada – im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju</em> – podkreśla Maria Motyka, instruktorka śpiewu i muzyki w zespole, która szlifuje talenty młodych tancerzy i śpiewaków.</p>
<p>Łącznie to ponad pięćdziesiąt osób w dwóch grupach wiekowych, od 6 do 10 lat oraz starszych – nastolatków. A wszyscy są poddawani „torturom” podczas ćwiczeń i prób przynajmniej raz w tygodniu przez dwie godziny.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>"Mała Istebna" ma wiele folklorystycznych propozycji dla widzów</h2>
<p>– <strong><em>Nasze dzieci mają ogromny talent. Trzeba go tylko oszlifować i zaprezentować publiczności </em></strong>– chwali się pani Maria.</p>
<p>Ale żeby tak rzeczywiście było, dziewczęta i chłopcy muszą wylać wiele potu na próbach. A górale wiedzą najlepiej, że tak poważne „rzemiosło” jak taniec i śpiew na scenie, ma swoją lekkość i polot, ale wcześniej wymaga wiele pracy. Właśnie dzięki temu później na scenie potrafią wykorzystać swoje walory i zaprezentować umiejętności, większe niż nie jeden zespół dorosłych tancerzy i śpiewaków.</p>
<p>To dlatego bez większego trudu zespół może zaprezentować kilka programów tematycznych przynajmniej po kilkadziesiąt minut, gdzie nie zabraknie góralskich tańca, śpiewu i muzyki.</p>
<p>„Mała Istebna” ma wiele folklorystycznych propozycji dla widzów, poczynając od programów opowiadających o dniu powszednim jak praca, wypas zwierząt, a skończywszy na zabawach czy świętowaniu uroczystości.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/wielka_maa_istebna_i_jej_rola_dla_goralskiego_folkloru.jpg" width="800" height="1200" alt="Maria Motyka jest dumna z dokonań artystycznych swoich podopiecznych i sukcesów, jakie odnoszą na deskach wielu scen w całym kraju" /></p>
<ul>
<li><strong>Maria Motyka jest dumna z dokonań artystycznych swoich podopiecznych i sukcesów, jakie odnoszą na deskach wielu scen w całym kraju</strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Wiele ciekawych przyśpiewek    </h2>
<p>Może to być „proste” przedstawienie dotyczące zabaw najmłodszych na polu, w jakie bawiły się dzieci i młodzież. Są tam więc tańce i przyśpiewki do zabawy w liska, chusteczki, wieżę. W trakcie tego przedstawienia dzieci udowadniają, że najmłodsi artyści potrafią bez żadnych instrumentów śpiewać przez kilkanaście minut i jednocześnie malować śpiewem, strojami, tańcem i bogatą choreografią.</p>
<p>– <strong><em>W tym programie tylko trzy przyśpiewki w czasie występu były zagrane na instrumentach, a resztę programu dzieci same śpiewały</em></strong> – opowiada Maria Motyka.</p>
<p>Na okres świąteczny „Mała Istebna” przygotowuje kolędy oraz kolędowanie dla dzieci i młodzieży, czasem mylone z kolędnikami. Dzieci uczą się różnych wierszyków, przyśpiewek czy życzeń, nazywanych też powinszowaniami na święta albo na Nowy Rok, aby w trakcie świąt, w drugi dzień Bożego Narodzenia, na Świętego Szczepana, mogły chodzić z nimi po domach i kultywować tzw. połazy. Kolędowanie po domach wieczorami zarezerwowane jest dla młodzieży i starszych.</p>
<p>To również okazja do poznawania i kultywowania różnych obyczajów, choćby noszenia przez dzieci i młodzież w czasie połazów gałązek jodłowych przystrojonych kwiatami z papieru i bibuły.</p>
<p>I w tym przypadku, podobnie jak starsi kolędnicy, dzieci chodzą od domu do domu, zaś za swoje artystyczne występy dostają łakocie, ciasta, a bywa, że i trochę grosza.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Folklor też przy krowach</h2>
<p>W przedstawieniach obecna jest też praca – taka, jaką wykonywali najmłodsi górale w dawnych czasach. I wbrew potocznej opinii najczęściej było to pasanie krów, bo owce wypasał baca na hali.</p>
<p><strong>Ta część programu „Małej Istebnej” nosi tytuł „Na pasionku”, czyli na pastwisku.</strong> Podczas wypasania nie brakowało również tańca i śpiewu, instrumentów, zwykle skrzypiec albo też piszczałek czy fletów.</p>
<p>Jeśli to wszystko jest jeszcze okraszone uśmiechem, serdecznością, ogromnym zaangażowaniem dzieci oraz młodzieży i ich opiekunów, to nie może dziwić wręcz zachwyt publiczności najmłodszymi góralami z Beskidu Żywieckiego, gdy śpiewają, tańczą i grają dla publiczności.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/wielka_maa_istebna_i_jej_rola_dla_goralskiego_folkloru1.jpg" alt="„Mała Istebna” to wielka rzecz dla góralskiego folkloru. Dzieci i młodzież pęknie go prezentują na scenie" /></p>
<ul>
<li><strong>„Mała Istebna” to wielka rzecz dla góralskiego folkloru. Dzieci i młodzież pęknie go prezentują na scenie</strong></li>
</ul>
fot. Artur Kowalczyk
<p>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 4/2023 na str. 49. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/02/01/400183.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Wed, 01 Feb 2023 12:02:03 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/wielka-mala-istebna-i-jej-rola-dla-goralskiego-folkloru-2434291</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Dziady na Żywiecczyźnie, czyli jak Nowy Rok świętują mieszkańcy Kiczory?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/dziady-na-zywiecczyznie-czyli-jak-nowy-rok-swietuja-mieszkancy-kiczory-2434116</link>
			<description>Co region to inny zwyczaj kolędniczy i noworoczny. Na Żywiecczyźnie w gminie Rajcza niemal każda wieś ma w tej materii swój koloryt. W Soli-Kiczorze świąteczne szlachcice i noworoczne dziady mają się jak najlepiej.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w Kiczorze kilkunastu mężczyzn nie zasiada do stołu przy pierogach i barszczu. Od rana kolędują – zgodnie z lokalną tradycją szlachciców</strong>. Najpierw do domu wchodzi Szlachcic, czyli mężczyzna ubrany w mundur w stylu Wojska Polskiego z czasów drugiej Rzeczypospolitej. W szybkim tempie i wierszem opowiada trochę rwaną historię swojego życia. Miesza wątki, odwraca sensy i tumani. „Ja jestem szlachcic największy nad wami. Szlachcic, który wojował o wolność. W bitwie tej straciłem brata Janka, co chodził do lasu z toporkiem, opasał się kijkiem, podpierał się workiem, a ryby łowił grabiami...”.</p>
<p>– <em>Widzi pani? To merytorycznie nie ma sensu. Chodzi o to, żeby odwrócić znaczenia, żeby wprowadzić zamieszanie. To stary zwyczaj, a my kilkanaście lat temu postanowiliśmy, że będziemy go podtrzymywać, bo mimo że od dziesiątków lat przekazywany z pokolenia na pokolenie, zaczął zanikać. Stworzyliśmy swój tekst, inne grupy mają podobne</em> – opowiada Dominik Pytlarz, 27-letni mieszkaniec Kiczory, grafik i fotograf, który w szlachcicach gra Masorza-Świniobójcę.</p>
<p>Po masarzu wbiega do domu góral i, oklepu...</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/01/18/400410.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Wed, 18 Jan 2023 12:01:02 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/dziady-na-zywiecczyznie-czyli-jak-nowy-rok-swietuja-mieszkancy-kiczory-2434116</guid>
			<premium_label>true</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Najpiękniejszy przystanek w Polsce znajduje się w Skajbotach</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/najpiekniejszy-przystanek-w-polsce-znajduje-sie-w-skajbotach-2434108</link>
			<description>Skajboty witają przyjezdnych chyba najpiękniejszym przystankiem w Polsce – wystylizowanym na wzór warmińskiej XIX-wiecznej chaty. Jest tu nawet stół z haftowanym obrusem i obraz, i zegar. Gospodynie z miejscowego KGW dbają o obiekt, który – jak podkreślają – jest ich wizytówką. Skajbabki słyną z nieszablonowych pomysłów.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Skajbotach (powiat olsztyński, gmina Barczewo) wiosną 2020 roku młode kobiety utworzyły KGW „Skajbabki”. Zrzeszają piętnaście kobiet. A właściwie dziewczyn – bo tak wolą mówić o sobie. Funkcję przewodniczącej pełni Emilia Kosacka, ale organizacją zarządza wspólnie z członkiniami zarządu.</p>
<p>–<strong> </strong><em><strong>Jesteśmy aktywnymi 30–40-latkami, które połączyła chęć poznania nowych ludzi</strong> –</em> mówi Natalia Łutaj, organizatorka większości imprez.</p>
<p>Kierunek funkcjonowania koła zaczął rysować się w trakcie jego powstawania. Każda z kobiet zgłaszała własne pomysły, pokazywała, co potrafi robić najlepiej. Z czasem okazało się, że Skajbabki wyplatają makramy, rzeźbią w drewnie albo doskonale gotują.</p>
<p>Pierwsze pieniądze przeznaczyły na zakup namiotu, aby koło mogło zaprezentować umiejętności na lokalnych eventach.</p>
<p><strong>–</strong><em><strong> Początek aktywności KGW przypadł w pandemii. Niektóre z działań musiałyśmy ograniczyć. K</strong>iedy tylko mogłyśmy, spotykałyśmy się w świetlicy na warsztatach rękodzielniczych. Robiłyśmy stroiki, wianki, makramy i wiele innych </em>– opowiadają członkinie. – <em>Połknęłyśmy bakcyla i zdecydowałyśmy się rozwijać w artystycznym kierunku. Brałyśmy udział w warsztatach ceramicznych, dziewiarskich, plecionkarskich. Wyplatanie koszyków sprawiło nam ogromną frajdę. Planujemy kontynuować te spotkania na szerszą skalę.</em></p>
<p><em><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/najpiekniejszy_przystanek_w_polsce_znajduje_sie_w_skajbotach_2.jpg" alt="Skajbabki cenią sobie udział w lokalnych eventach. Uważają, że spotkania z innymi kołami  są cenną lekcją historii i tradycji, a także okazją do integracji" /></em></p>
<ul>
<li><strong>Skajbabki cenią sobie udział w lokalnych eventach. Uważają, że spotkania z innymi kołami są cenną lekcją historii i tradycji, a także okazją do integracji<em></em></strong></li>
</ul>
<div data-article-box=""></div><h2>Rękodzieła Skajbabek mają już swoje sukcesy</h2>
<p><strong>Największym dotychczasowym rękodzielniczym sukcesem Skajbabek jest podium w kategorii artystycznej konkursu „Polska od kuchni”.</strong> Gospodynie zdobyły drugie miejsce w etapie wojewódzkim za tradycyjną warmińską suknię ślubną. Konkursową pracę wykonały metodą makramy w zaledwie trzy dni. Oryginalna kreacja zdobyła uznanie nie tylko jury, ale i publiczności. Wkrótce zostanie przekazana na licytację na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.</p>
<p><em>– Zgodnie z tradycją zakorzenioną w lokalnej historii suknia została wykonana w czarnym kolorze symbolizującym powagę i elegancję. Dopiero po 1910 roku warmińskie panny młode zaczęły odchodzić od czerni –</em> z pasją opowiada twórczyni sukni, Natalia Łutaj.<em> – Co równie interesujące, w tym samym czasie typowym kolorem pana młodego był różowy. Cóż, czasy się zmieniły, ale uznałyśmy, że czarna suknia ślubna jest na tyle nietypowa i ciekawa, że warto przybliżyć ten warmiński obyczaj.</em></p>
<div data-article-box=""></div><h2>Konkursy kulinarne są doskonałą okazją do nawiązywania nowych relacji</h2>
<p>Wysokie drugie miejsce zmotywowało Skajbabki do udziału w kolejnej edycji plebiscytu. Następnym razem zamierzają zaprezentować się w kilku kategoriach. Z pewnością będą to kulinaria. Gospodynie przyrządzają zarówno tradycyjne, jak i nowoczes­ne dania. Na kiermaszach chwalone są za kwaśną warmińską zupę z pulpetami oraz plińce z pomoćką, czyli placki z twarogowym sosem. Równie smakowite jest ich ciasto brownie z kiszoną kapustą, a także kolorowe pierogi z pesto z podagrycznika.</p>
<p>–<em> Konkursy, w tym kulinarne, są doskonałą okazją do poznania innych kół, obrzędów i tradycji. Wciąż jesteśmy głodne wiedzy i kontaktu z innymi dziewczynami, od których możemy nauczyć się czegoś nowego </em>– argumentują.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Pomieszkaj na przystanku, który przypomina dawną warmińską chatę</h2>
<p>Pod oknem – z widokiem na pola – stoi drewniany stół pomalowany w warmińskie wzory ludowe. W wazonie pachną świeże polne kwiaty. Tuż obok wisi zegar z kukułką. Na ściennym haczyku można powiesić płaszcz i przysiąść na drewnianej ławie albo wygodnym krześle. Wbrew pozorom to nie wystrój którejś z lokalnych warmińskich chat, ale dekoracja przystanku autobusowego w Skajbotach.</p>
<p><strong>– <em>Przystanek jest czynny, zatrzymują się na nim dojazdowe autobusy do miasta </em>–</strong> opowiadają gospodynie. – <em>Wystylizowany na warmińską chatę sprzed lat, jest naszą niekwestionowaną wizytówką. Dbamy o niego, aby podtrzymać tę wyjątkową lokalną tradycję.</em></p>
<p><strong>Co prawda, nietypowa aranżacja przystanku powstała jeszcze przed formalnym zawiązaniem koła, ale to gospodynie zajmują się odnawianiem i pomysłową dekoracją obiektu. </strong>Wraz ze zmieniającymi się porami roku modyfikują wystrój. W okresie świątecznym pojawiają się ozdoby bożonarodzeniowe i stroiki z jodły. Latem cieszą oko polne kwiaty w wazonach – jak w każdym wiejskim domu.</p>
<p>– <em>Odwiedzają nas turyści, którzy z telewizji albo gazet dowiedzieli się o istnieniu przystanku. To bardzo miłe. Za każdym razem czeka ich niespodzianka – nowy mebel albo obraz na ścianie. Nie pozwalamy na nudę </em>– deklaruje Natalia.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Pomagają uchodźcom z Ukrainy oraz chorym mieszkańcom z okolicy</h2>
<p>Do akcji, które inicjują, angażują dzieci. Czy to odnawianie przystanku, czy przygotowywanie świątecznych upominków dla seniorów – obecność najmłodszych zawsze jest mile widziana. Kobiety są przekonane, że dzieci – obserwując kobiety przy pracy – same zechcą kiedyś przejąć po nich pałeczkę. Organizują takie imprezy, jak andrzejki, kiermasze charytatywne, ogniska integracyjne i festyny rodzinne. W tym roku chciałyby zorganizować otwarte warsztaty rękodzielnicze, w których mogliby wziąć udział mieszkańcy Skajbot.</p>
<p>–<strong><em> W tym roku zaangażowałyśmy się w pomoc uchodźcom z Ukrainy, ale nie zapomniałyśmy o chorych mieszkańcach z okolicy, którzy potrzebowali wsparcia</em></strong> – wymienia przewodnicząca. – <em>Chętnie pomagamy, czasami wystarczy tylko hasło „potrzebujemy was” i od razu, w ciągu tygodnia, organizujemy kiermasz charytatywny.</em></p>
<p>W odpowiedzi na pytanie o pomysły na najbliższą działalność panie deklarują chęć rozwoju, zwłaszcza w dziedzinie rękodzieła. Chciałyby też nauczyć się czegoś nowego, poszerzyć działalność o częstsze spotkania integracyjne.</p>
<p>– <strong><em>Na dniach zaczynamy zamknięte warsztaty pole dance, czyli tańca na rurze </em></strong>– opowiada Natalia Łutaj. – <em>Będzie z rozmachem, jak to w naszym gronie. Jeszcze nieraz o nas usłyszycie. Skajbabki dopiero się rozkręcają!</em></p>
<p><em><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/najpiekniejszy_przystanek_w_polsce_znajduje_sie_w_skajbotach_1.jpg" alt="Przystanek w Skajbotach wciąż przyciąga turystów. Nic dziw nego – gospodynie niezmiennie dbają o wystrój, który zmienia  się wraz z porami roku" width="1200" height="900" /></em></p>
<ul>
<li><strong>Przystanek w Skajbotach wciąż przyciąga turystów. Nic dziwnego – gospodynie niezmiennie dbają o wystrój, który zmienia się wraz z porami roku<em></em></strong></li>
</ul>
fot. archiwum<br />
<p>Artykuł ukazał się w Tygodniku Poradniku Rolniczym 3/2023 na str. 57. Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, już dziś wykup dostęp do wszystkich treści na TPR: <a href="https://prenumeruj.tygodnik-rolniczy.pl/package/?_ga=2.156531259.1010001918.1670837582-2027731230.1663834455" target="_blank" rel="noopener">Zamów prenumeratę. </a></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/01/17/400420.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Tue, 17 Jan 2023 12:01:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/najpiekniejszy-przystanek-w-polsce-znajduje-sie-w-skajbotach-2434108</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>KGW Boróweczki podtrzymują tradycję orszaku Trzech Króli</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/kgw-boroweczki-podtrzymuja-tradycje-orszaku-trzech-kroli-2433939</link>
			<description>Boróweczki reaktywowały koło gospodyń wiejskich w 2016 roku. Od tego czasu spotykają się codziennie. Nieformalnie, bo na 15-kilometrowych spacerach po okolicy. Właśnie wtedy wpadają im do głowy najlepsze pomysły.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– <em>Widzimy się niemal codziennie. Każdy powód jest dobry, aby się spotkać. </em>– mówi Katarzyna Kornet, członkini i skarbniczka koła gospodyń wiejskich ze Srebrnego Borku na Podlasiu (powiat zambrowski, gmina Szumowo).</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Niezwykłe historie wsi</h2>
<p>Do koła należą druhowie z miejscowej OSP i gospodynie, które służą w szeregach straży. Prym wiodą kobiety. Przygotowują potrawy, organizują warsztaty i spotkania o charakterze edukacyjnym.</p>
<p>–<strong><em> Członkiniami koła są wnuczki najstarszej mieszkanki naszej wsi – pani Leokadii Suskiej, która wkrótce będzie świętować 102. urodziny! </em></strong>– opowiada Katarzyna Kornet. – <em>Jest skarbnicą wiedzy. Snuje opowieści o historii naszej wsi.</em></p>
<p>Historie to niezwykłe. O tym, jak żyło się na początku ubiegłego wieku. Albo gdzie znajdowała się brama ewangelickiego cmentarza we wsi, dziś niszczejącego. Dzięki wskazówkom najstarszej mieszkanki Boróweczki odnalazły wkopane w ziemię słupy z ogrodzenia nekropolii, na której we Wszystkich Świętych zapalają znicze i zanoszą wiązanki.<strong> Dowiedziały się też, dlaczego w czasie wojny jadało się podlaskie placki – korzy.</strong></p>
<p>– <em>Nazywane były „podwieczorkiem żniwiarzy”. W cza...</em></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2023/01/03/400642.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Tue, 03 Jan 2023 12:01:41 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/kgw-boroweczki-podtrzymuja-tradycje-orszaku-trzech-kroli-2433939</guid>
			<premium_label>true</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Stare ciągniki w świątecznym wystroju zachwycały na rynku w Głogówku [FOTO]</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/stare-ciagniki-w-swiatecznym-wystroju-zachwycaly-na-rynku-w-glogowku-foto-2433633</link>
			<description>Święta tuż, tuż, na wielu domach i w ogrodach zawisły już kolorowe łańcuchy świetlne. Świąteczny klimat zawitał również na głogówecki rynek, na którym odbyła się wystawa starych traktorów przystrojonych kolorowymi światełkami. Zobaczcie zdjęcia!</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Wystawa ciągników na rynku w Głogówku</h2>
<p>Sympatycy dawnej motoryzacji spotkali się <strong>4 grudnia 2022 r. na głogóweckim rynku, by zaprezentować mieszkańcom kolekcję traktorów, które z okazji świąt zostały przyozdobione kolorowymi światełkami. </strong>Każdy z ciągników wyglądał ciekawie w świątecznej stylizacji. Zorganizowane wystawa sprawiła wiele radości najmłodszym obserwatorom, którzy z zainteresowaniem oglądali rzadko spotykane eksponaty zgromadzone przez członków grupy Stary Traktor Głogówek.<br /><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/318318783_525808726229471_2124481624629467291_n.jpg" alt="" width="600" height="338" /><br /><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/317970321_525808056229538_598978842460978511_n.jpg" alt="" width="600" height="450" /><br /><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/317800431_525808782896132_1383255146356415475_n.jpg" alt="" width="600" height="338" /><br /><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/318181829_525808649562812_1944699240971983571_n.jpg" alt="" width="600" height="338" /></p>
<p><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/stare_ciagniki_w_swiatecznym_wystroju.png" alt="" width="600" height="400" /></p>
<div data-article-box=""></div><h2>Świąteczne ciągniki coraz modniejsze</h2>
<p>Moda na dekorowanie ciągników pojawiła się w Polsce już jakiś czas temu. Właściciele warsztatów, zajmujący się naprawą maszyn rolniczych, często decydują się na przyozdobienie posiadanych maszyn, by przykuć uwagę potencjalnych klientów. W niektórych państwach np. Niemczech organizowane są parady rolnicze, poprzez które rolnicy angażują się w pomoc osobom potrzebującym. <strong>Rodząca się na naszych oczach tradycja z pewnością z roku na rok będzie kontynuowana przez wielu rolników i sympatyków traktorów.</strong></p>
<p><img src="https://topagrar.pl/media/uploads/318174888_525808482896162_1991756532858767951_n.jpg" alt="" width="600" height="1067" /></p>
<p>oprac. Justyna Czupryniak</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2022/12/10/401092.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Sat, 10 Dec 2022 16:12:56 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/stare-ciagniki-w-swiatecznym-wystroju-zachwycaly-na-rynku-w-glogowku-foto-2433633</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Głomski ludowy strój krajeński niemal taki jak dawniej. W jaki sposób tego dokonano?</title>
			<link>https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/glomski-ludowy-stroj-krajenski-niemal-taki-jak-dawniej-w-jaki-sposob-tego-dokonano-2433559</link>
			<description>Ta spódnica była długa. Albo nie, krótka. Ta gałązka to granat. A może jednak makówka? Przy gorsecie to przelotki czy po prostu pętelki? Mieszkanki Głomska pod Złotowem urządziły podczas spotkania z nami prawdziwą debatę oksfordzką. Ognisty spór o niemal każdy element stroju krajeńskiego okazał się wyjątkowo owocny.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– <em>Miesiąc temu odbył się finał konkursu, który Muzeum Ziemi Złotowskiej zorganizowało dla powiatów złotowskiego i nakielskiego. Zakwalifikowałyśmy się do drugiego etapu i... wygrałyśmy. <strong>Miałyśmy przygotować strój krajeński i go zaprezentować. Okazało się, że nasze stroje były najlepiej uszyte i wyhaftowane, </strong>ale też, że naj­wdzięczniej go na sobie nosiłyśmy </em>– mówią członkinie koła gospodyń w Głomsku, podając herbatę w filiżankach pokrytych wzorami haftu krajeńskiego.</p>
<div data-article-box=""></div><h2>Strój krajeński miał jedną halkę </h2>
<p>Zwycięstwo Głomska to dobry pretekst, by odwiedzić laureatki. Tak naprawdę skusiła nas jednak zapowiedziana w krótkiej rozmowie nieoczywistość stroju i haftu krajeńskiego. To bodaj jedyny tak młody strój, a jednocześnie tak niewiele o nim wiadomo. W domach na Krajnie nie zachowały się stroje dziadków. Haft też ma niedługi rodowód, choć o nim wiadomo trochę więcej. Nie byłoby pierwszego miejsca, gdyby nie Krystyna Sobczyk, która od lat pasjonuje się haftem i która stworzyła głomskie zwycięskie stroje. A spotkanie stało się okazją, by zaprosić ją w szeregi koła.</p>
<p>– <em><strong>Strój krajeński miał jedną halkę. Bia...</strong></em></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2022/11/30/401215.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Tradycja</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Wed, 30 Nov 2022 09:11:50 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wies-i-rodzina/tradycja/glomski-ludowy-stroj-krajenski-niemal-taki-jak-dawniej-w-jaki-sposob-tego-dokonano-2433559</guid>
			<premium_label>true</premium_label>
		</item>
	</channel>
</rss>
