Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Innowacje przyjazne krowom i kieszeni rolnika

Polskie mleko Innowacjny Rolnik
Data publikacji 06.04.2019r.

Organizując już po raz drugi konkurs „Innowacyjny Rolnik” zachęcaliśmy do dzielenia się z nami swoimi zrealizowanymi pomysłami. Przekonywaliśmy się wspólnie, że innowacyjność nie jest przypisana do dużych gospodarstw, a innowacje nie muszą wymagać wielkich inwestycji. Że w gospodarstwie zawsze jest coś, co można usprawnić.

Trudno o lepszy dowód, niż gospodarstwo naszych rozmówców. Odwiedzamy Łukasza Stefaniaka i Małgorzatę Klarzak, zwycięzców w kategorii „Innowacyjne Gospodarstwo Rolne”. Małżeństwo ujęło nas tym, że widzą możliwość zmian tam, gdzie nikt jej nawet nie szuka.

r e k l a m a

Staramy się iść z duchem czasu, w związku z tym – jak tylko była możliwość – inwestowaliśmy. Pierwszą naszą inwestycją była instalacja solarna do ogrzewania wody użytkowej. Drugą była przydomowa oczyszczalnia ścieków – wylicza pan Łukasz – Te dwa pierwsze projekty były realizowane jako projekty gminne. Ostatnią inwestycją były panele fotowoltaiczne. Jedyne, czego nam brakuje na chwilę obecną, to może jakiejś siłowni wiatrowej – takiej małej, nie typowego wiatraka, ale raczej turbiny pionowej – dodaje. 

Powrót do tradycyjnego systemu żywienia krów

W czasach, kiedy większość dostawców mleko produkuje tak samo – niewielu wybiera inną drogę. Zwłaszcza, kiedy jest to droga już zapomniana.

Naszą bazą paszową są wysłodki buraczane kiszone, siano, sianokiszonka i pasza treściwa. Bez dodatku śruty sojowej, rzepakowej, tudzież kukurydzy kiszonej – rolnik podkreśla same plusy takiego wyboru: od jakości mleka po zdrowotność krów – nie ma mowy o kwasicy czy ketozie. Tych słów krowy nigdy nie słyszały, znają natomiast swoje imiona. I reagują na nie, podchodząc do udoju.

W oborze wolnostanowiskowej gospodarze korzystają z dojarki przewodowej. Wszystko zostało starannie przemyślane. Mniejsza ilość użytych rur to nie tylko mniejszy koszt instalacji, ale też mniejsze zużycie wody do mycia, mniej zużytej wody to mniej gnojówki w szambie. I mamy mniejsze szamba – podsumowuje pan Łukasz. Wydaje się to tak proste jak konstrukcja bramek dla krów – wejściową otwierają sobie same, wyjściowa sama się zamyka dzięki mechanizmom na sprężynach.  

Silos z… sianokiszonek

Magazynowanie wysłodków to woda na młyn kolejnej innowacji. Wcześniej, jak u teściów, składowane były w pryzmie. Przydałby się silos, ale betonowy nie wchodził w grę ze względu na koszt. 

Wpadłem na pomysł. Skoro sianokiszonka jest hermetycznie owinięta folią, to dlaczego jej nie wykorzystać, i tak u mnie stoi – mówi pan Łukasz. Wspomina również o obawach rodziny, że zniszczy wysłodki – W pierwszym roku ułożyłem tylko jedną ścianę, zewnętrzną. Faktycznie, ściana trochę się porozjeżdżała, ale zapobiegawczo wyłożyłem czarną folią. Co uzyskałem? Wysłodki były dobre – rolnik podsumowuje, że straty były nawet mniejsze, niż w „starym” systemie.



Patent sprawdza się do dziś. – W drugim roku zrobiłem podwójny silos ze ścianą po środku. Też się troszeczkę te baloty rozjechały, ale już mniej. Dlatego w tym roku, ucząc się, zrobiłem podwójną warstwę ściany i teraz jest bajka – małżonkowie razem śmieją się z dawnych obaw, chwaląc komfort. 

Tak się nie robi, nikt tak nie robi

Te słowa innowator słyszał tyle razy, że już nie robią na nim wrażenia. Wie, że nawet jak wcześniej sceptycy się śmieją, to później przecierają oczy ze zdziwienia, że tak można, że to działa. A działać musi, bowiem pan Łukasz ma nie tylko pasję do majsterkowania. Ma skończone studia magistersko-inżynierskie na wydziale mechanicznym na Uniwersytecie  Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy, w systemie dziennym. Rozmawiamy o projektowaniu i prototypowaniu oraz kolejnych realizacjach: modernizacjach kombajnu buraczanego typu „Neptun” czy przyczepie samozaładowczej w tandemie z prasą rolniczą… 

Dwa zabiegi za jednym wyjazdem w pole

Skąd biorą się pomysły? – Z życia – śmieje się „Innowacyjny Rolnik” – Gdy pracuję, to zastanawiam się, czy mógłbym tą pracę wykonać inaczej, lepiej. I jeśli wymyślę co można zmienić, wtedy nie ma siły: Idę i to robię.

Tłumaczy to na przykładzie: - Fajnie jest jeździć ciągnikiem; mam tu na myśli cięcie trawy na sianokiszonki. No ale później trzeba jeździć i te pokosy roztrząsać. Robiąc we dwójkę trzeba było wcześniej wstać, krowy oprzątnąć, wydoić i później w pole. Załóżmy, że hektar tnę w półtorej godziny, a później półtorej godziny roztrząsam. A co by było, jeśli bym te dwa zabiegi połączył? Zrobię w półtorej godziny dwie rzeczy! Wtedy mogę na spokojnie przyjść i krowy oprzątać, a wcześniej musiała to robić żona



I tak kosiarka bębnowa została trwale połączona z wiatrakiem do zgrabiania. Koszt? Materiały to zaledwie 30 złotych, pół godziny pracy i pół godziny testów. A oszczędności widać w portfelu: 

– Kiedyś zużywaliśmy w granicach 4000 litrów oleju napędowego, w tym roku kupiliśmy 2500 l i mamy nadzieję, że nam to starczy – szacuje gospodarz. To różnica 8 tysięcy złotych! 
Za jednym przejazdem mamy dwie rzeczy zrobione – pani Monika chwali męża. A co małżonek robi w „zaoszczędzonym” czasie? Oczywiście, idzie do warsztatu realizować kolejny pomysł ze swojej długiej listy…

 

Wizytówka gospodarstwa


Łukasz Stefaniak i Monika Klarzak prowadzą we wsi Szubsk-Towarzystwo (pow. kutnowski) rodzinne gospodarstwo rolne o powierzchni 20 ha, w którym produkcja roślinna ukierunkowana jest na potrzeby hodowlane bydła mlecznego w ilości 20 sztuk dojnych plus młodzież. Gospodarstwo jest nastawione na produkcję przyjazną środowisku. Wytwarza energię elektryczną na własne potrzeby dzięki panelom fotowoltaicznym. Z kolei panele solarne są wykorzystywane do ogrzewania, dzięki czemu został wyeliminowany z użycia piec węglowy.

Bydło w gospodarstwie utrzymywane jest zgodnie z naturą. W sezonie letnim na pastwisku aż do późnej jesieni, a w okresie zimowym w oborze wolnostanowiskowej na głębokiej ściółce. Dój krów odbywa się na starych stanowiskach uwięziowych zaadoptowanych na mini halę udojową. Wyprodukowane w gospodarstwie mleko sprzedawane jest do Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu.


Oskar Miroszka
fot. Oskar Miroszka (x2), Łukasz Stefaniak

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a