Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Domowa atmosfera i przyjazne konie pomysłem na agroturystykę

Wieś i Rodzina Życie wsi
Data publikacji 12.05.2019r.

Jaki właściciel, taki pies, ale i koń. W agroturystyce w Sękowie pod Nowym Tomyślem w gościnności ludzie prześcigają się z końmi. Bo te przychodzą na zawołanie jak psy i patrzą w oczy nawet nieznajomemu. A gospodarze częstują na śniadanie chałwą. Nic dziwnego, że agroturystyka „Pod Modrzewiami” otrzymała wyróżnienie w marszałkowskim konkursie, którego laureatów przedstawiamy na naszych łamach od kilku miesięcy.

W Sękowie pokonwersujesz też z końmi

r e k l a m a

Parkuję przy okrągłym klombie łączącym dwa budynki pod adresem Sękowo 11. Buchająca żółtym kwieciem forsycja nie pozostawia wątpliwości, że na dobre rozpoczął się sezon na wyjazdy, a raczej na przyjmowanie gości. Nowiccy – gospodarze agroturystyki „Pod Modrzewiami” – żyją ze swoimi gośćmi niemal drzwi w drzwi. Ale bywało i tak, że pod jednym dachem.

W domowej atmosferze

Siadamy przy stole z Anną i jej synem Kacprem, najmłodszym z trojga dzieci. Na stole powidła własnej roboty i trochę egzotyki, czyli chałwa. W gospodarstwie zasadą jest, że goście gotują sami – mają do dyspozycji niemałą kuchnię. Kiedy na początku działalności mieszkali jeszcze w dwóch pokojach w domu gospodarzy, siadali z nimi do wspólnego stołu.

Ale i dziś, jeśli zamówią pobyt ze śniadaniami i obiadami, podaję to, co gotujemy dla siebie – opowiada Anna.

W budynku obok ich domu jest siedem miejsc noclegowych w trzech pokojach z łazienkami. Goście mają do dyspozycji też wspólną przestrzeń w postaci kuchnio-salonu. W jednej części można gotować, w drugiej – usiąść na wygodnej tapicerowanej sofie wśród międzywojennych mebli. Gospodarzom zależy, żeby było przytulnie, a goście czuli się trochę jak w domu.

Gospodarstwo proponuje jako jedną z atrakcji jazdę konną. Nowiccy mają jednego wałacha i dwie klacze. Żeby jednak konie mogły być atrakcją, brakuje jeszcze instruktora.

Jeśli ktoś jeździ, to nie ma problemu. Dla osób niejeżdżących potrzebny jest instruktor. Chcielibyśmy z kimś nawiązać bardziej regularną współpracę, wtedy pewnie konie przyciągałyby więcej osób. Teraz jeździmy my i sporadycznie goście, którzy potrafią – opowiada Anna.

Z trasy – pod modrzewie

Konie mogłyby być wizytówką gospodarstwa także jako zwierzęta do towarzystwa. Kiedy podchodzę do jednej z klaczy, ta nawet nie wstaje z ziemi. To syg­nał, że jest ufna. A jej matka na dźwięk imienia natychmiast odwraca głowę i biegnie z drugiego końca wybiegu. Podobnie zresztą reagują dwa labradory Nowickich i dwa koty, które nie odstępują nas na krok podczas spaceru po gospodarstwie. Nie ma się więc co dziwić, że gospodarstwo w Sękowie ma już stałych zaprzyjaźnionych gości.

Mamy takich, którzy przyjeżdżają w wakacje od kilku lat i właściwie już wtedy rezerwują kolejny sierpień. Ten miesiąc mamy właściwie cały zajęty z roku na rok. Mamy tu wtedy mieszaną grupę polsko-belgijską. Przyjeżdżają odwiedzać rodzinę w Polsce – opowiada Anna Nowicka.

Takimi trudno dostępnymi terminami są też długie weekendy, w tym oczywiście majówka. Jeśli chciałoby się ją spędzić „Pod Modrzewiami”, trzeba dzwonić z przynajmniej dwumiesięcznym wyprzedzeniem.


Kacper z Bacardi (Baki) i Anna z jej córką Bystrą. Klacze żywo reagują na imiona, także kiedy wołają je goście. Baki można dosiąść i wybrać się na przejażdżkę do pobliskiego lasu
  • Kacper z Bacardi (Baki) i Anna z jej córką Bystrą. Klacze żywo reagują na imiona, także kiedy wołają je goście. Baki można dosiąść i wybrać się na przejażdżkę do pobliskiego lasu
Ale w ciągu całego roku do Sękowa zaglądają liczni goście. Bo cisza, bo spokój, bo grzyby, bo ryby tuż obok. Sporo jest też przygodnych gości.

Na przykład są w trasie i nie chcą nocować przy ruchliwej autostradzie A2, którą mamy kilka kilometrów obok. Sprawdzają w Google noclegi i znajdują Sękowo. Jeden telefon i za pół godziny klient jest u nas. Za taki nocleg zapłaci 60–80 zł. Ale grupy i ci, którzy przyjeżdżają na dłużej, płacą 50–60 zł za dobę – opowiadają gospodarze i dodają, że dość łatwo ich znaleźć, bo swoją ofertę mają na platformie www.booking.com.

W Sękowie istny Meksyk

Niedawno mieli gości z Australii. Starszy pan przyjechał z córką i zięciem do miejsca, w którym mieszkali jego rodzice. Czasem obcokrajowcy objeżdżają Polskę, ale nie chcą mieszkać w hotelach. Wtedy wybór pada też na agro­turystykę. Tak było niedawno z dużą rodziną z Meksyku. Nowiccy mieli również gości z Wielkiej Brytanii, Litwy, Rosji, Estonii, Holandii.

Przyjechali też kiedyś Niemcy. Okazało się, że kręcą w Polsce film paradokumentalny. A ja interesowałem się filmem, chciałem nawet zdawać do szkoły aktorskiej. Fajnie się złożyło, pomagałem im w organizowaniu planu, nawet wymieniliśmy się samochodami – wspomina nietypowe odwiedziny Kacper.


Klomb dzielący, a raczej łączący budynek dla gości (po prawej) z domem gospodarzy. W tle – czynny piec chlebowy i altana dla gości
  • Klomb dzielący, a raczej łączący budynek dla gości (po prawej) z domem gospodarzy. W tle – czynny piec chlebowy i altana dla gości
Latem odwiedzi ich grupa półkolonijna z Opalenicy. Nie będą nocować. Spędzą dzień na jazdach na kucyku, karmieniu królików i kur czy pieczeniu kiełbasek na ognisku.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a