Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

We dwójkę wyczarowali swój dom

Wieś i Rodzina
Data publikacji 01.10.2017r.

W pierwszym październikowym numerze „Tygodnika” prezentujemy sylwetkę Moniki Kowalczyk-Kapusty z Ryk. Jej fotografia ozdabia październikową kartę wydanego we współpracy z Ursusem naszego kalendarza na ten rok.


Ale malować potrafi nie tylko martwe natury. W gospodarstwie rodziców ni mniej ni więcej, tylko malowała dachy.

r e k l a m a



Obora, stodoła, dom, garaż. I nie tylko. Także brama czy przęsła – uśmiecha się Monika. – Nie mam lęku wysokości i lubię takie zajęcie. Opasywałam się liną, drugi koniec był przywiązany do komina. Do dzisiaj zdarza mi się spotykać ludzi, którzy pamiętają mnie jako dziewczynę, która wakacje spędzała na dachach…


Na udział w konkursie Monikę namówił kolega z pracy



Monika i Kamil mają dwoje dzieci. Franciszek chodzi do trzeciej klasy. Ma już sprecyzowany pogląd na swoją przyszłość. Będzie rolnikiem, bo jego pasją są ciągniki. A jeśli złowi złotą rybkę, to pierwszym jego życzeniem będzie ekspresowe zakończenie układania kostki przed domem. Drugim – ustawienie ogrodzenia. Po spełnieniu tych warunków rybka będzie mogła przystąpić do realizacji trzeciego życzenia, czyli umieszczenia na placu przed domem licznych traktorów. Zuzanna jest o trzy lata młodsza i chodzi jeszcze do przedszkola. Pięknie recytuje wiersze. Rodzina adoptowała bezdomnego psiaka, który przybłąkał się do domu. Pies okazał się… sunią. – Franek nazywa ją Marcysią, a Zuzia upiera się przy imieniu Tosia.

Gdy rozmawialiśmy w zeszłym roku w lubelskim Ursusie, Monika mówiła, że marzy o wyjeździe do Kenii i Meksyku. – Na razie pilniejsze okazały się potrzeby finansowe związane z otoczeniem domu. Ale nie poddajemy się i te wyjazdy są cały czas aktualne. A oprócz tych egzotycznych celów wymieniłabym jeszcze Rzym z Watykanem, ze względu na osobę naszego papieża Jana Pawła II. No i Wenecja. To miejsce, gdzie wybraliśmy się z Kamilem w podróż poślubną. Było fantastycznie, chciałabym pojechać tam z mężem jeszcze raz – opowiada Monika.

Krzysztof Janisławski

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a