Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Zagrody edukacyjne tłumaczą rolnictwo

Wieś i Rodzina Życie wsi
Data publikacji 01.12.2018r.

Zwierzęta meczą w koziarni, grupka uśmiechniętych dzieci pije z kubków świeżo wydojone od kóz mleko, tym chętniej, że niektóre doiły je własnoręcznie – to tylko jeden z obrazków z Zagrody Edukacyjnej „Kozia łąka” w Łomnicy na Dolnym Śląsku, prowadzonej przez Bożenę i Daniela Sokołowskich.

Na zewnątrz pozostali karmią kozy marchewkami. Tak wyglądają zajęcia dla przedszkolaków z Jeleniej Góry. W ich trakcie mogą zobaczyć, jak wygląda praca na wsi, bo najważniejsze są bezpośrednie doświadczenia.

r e k l a m a



Naszym gościom opowiadamy o produktach, zwierzętach, sposobie ich hodowli. Ale i o sobie, o życiu na wsi, że trzeba wstawać, nawet o piątej czy czwartej rano – wyjaśnia Bożena Sokołowska. – To nie jest wiedza encyklopedyczna, ale z uniwersytetu życia na wsi.

Zmęczyło ich miasto

Pani Bożena z mężem przeszli bowiem szkołę życia w Łomnicy, gdzie piętnaście lat temu założyli gospodarstwo.

Nie chcieliśmy już pracować w mieście, zostaliśmy rolnikami. Może trochę z głupoty, bo bez biznes planu, ale życie samo podpowiada na wsi plany, rozwiązania problemów, możliwości rozwoju i jeśli się chce pracować w otoczeniu przyrody, ze zwierzętami, to daje satysfakcję, a potem są efekty – opowiada pani Bożena.

Dziś mają siedemdziesiąt kóz i gospodarują na 7 ha ziemi ekologicznego gospodarstwa. Ich przygoda z kozami, miłość do ziemi i wsi pozwoliła stworzyć rodzinny biznes, gdzie wytwarzają m.in. sery dojrzewające, masło, twarogi. To tylko część ich oferty, która znalazła się na liście produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa. A gospodarstwo ma ekologiczny certyfikat (nie ma tam żadnych nawozów sztuczne i pestycydów).

Zmęczyła i znudziła nas praca w mieście, chcieliśmy żyć, pracować i odpoczywać na łonie natury – wspomina Daniel Sokołowski (mąż gospodyni). – Już na pierwszym jarmarku, gdy zaczęliśmy sprzedawać sery, okazało się, że mamy rację, bo ludziom smakowały nasze produkty i chcieli je kupować.



  • Sokołowscy rzucili dla wsi życie w mieście. Było może bardziej przewidywalne, ale nie tak ciekawe jak ze stadem kóz

Nie inaczej jest z gospodarstwem małżeństwa, bo jest tam wiele serca i codziennej normalności, ludzie lubią tam przyjeżdżać i być na „Koziej łące”.

Odwiedziły nas wszystkie przedszkola z Jeleniej Góry, teraz przyjeżdżają z Legnicy i Wrocławia – chwali się pani Aleksandra (córka gospodarzy).

Edukacja w plenerze

Teraz nikt nie ma już więcej czasu żeby rozmawiać. Rodzina zabiera się do pracy. Trzeba oporządzić zwierzęta i zacząć przygotowania do przyjęcia kolejnych gości. Tym razem grupy czterdziestu nauczycielek. Czeka je m.in. wykład o tym, że na wsi pracuje się od rana do wieczora, a sympatyczne kozy wytwarzają nie tylko pyszne mleko, z którego można zrobić znakomity ser, lecz także są producentami nawozu, który trzeba sprzątać. Panie będą musiały przejść kilka prób – wydoić kozę i nagonić stado do zagrody.

Takie zajęcia pokazują idee i korzyści wynikające z prowadzenia edukacyjnych zagród, bo prezentują najważniejsze wartości – człowieka w jego naturalnym otoczeniu, wśród roślin i zwierząt.

Szkolnictwo zyskuje w ten sposób niepowtarzalny warsztat pracy, wzbogacający proces kształcenia, a programy nauczania – ćwiczenia warsztatowe z różnych przedmiotów, alternatywne miejsca edukacji i poznania wiejskiej kultury. Mogą z tego skorzystać dzieci, młodzież, dorośli i – co szczególnie wartościowe – niepełnosprawni. Dla wielu, którzy nie mogą skorzystać np. z hipoterapii, kontakt z mniejszymi zwierzętami, w naturalnych warunkach jest lekarstwem nie do przecenienia.




Zagroda zarabia

Na koniec dnia na nauczycielki czeka wiejski obiad – zupa z koziej serwatki oraz pierogi z kozim serem. Chętnym gospodyni poda przepisy, te zaś, które będą chciały, mogą pomagać w kuchni.

Praca z mieszczuchami jest też istotna dla rolników. Dzięki niej spotkają się z przyszłymi konsumentami, budują zrozumienie dla sytuacji i potrzeb gospodarki wiejskiej w Polsce. To też wzbogacenie dnia powszedniego rolnika oraz dodatkowy dochód (w zależności od programu pobytu w zagrodzie, za jedną osobę w grupie płaci się średnio 20–40 zł).

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a