Uciążliwy chwast życica trwała. Sposób na zwalczanie uciążliwego chwastu
Gospodarstwo swoją działalność opiera na złożonym parku maszynowym oraz precyzyjnych technologiach rolniczych. Od kilku lat zmaga się z poważnym problemem w uprawie zbóż, który utrudniał dotychczasową strukturę produkcji. Chodzi o życicę trwałą. Jest to uciążliwy chwast jednoliścienny, który w prowadzonych uprawach, a w szczególności w pszenicy ozimej, stał się głównym wyzwaniem agrotechnicznym. Problem ten nie pojawił się nagle, lecz narastał stopniowo na przestrzeni ostatnich ośmiu do dziesięciu lat.
– Początkowo próby zwalczania tego chwastu opierały się na konwencjonalnej, intensywnej ochronie chemicznej. Skala problemu co roku się zwiększała do tego stopnia, że standardowe rozwiązania oparte na herbicydach okazały się niewystarczające, ponieważ życica zaczęła wykazywać biologiczną odporność na powszechnie dostępne środki chemiczne. W okresie największego nasilenia problemu, prowadzenie uprawy wymagało wykonywania nawet 3–4 oprysków herbicydowych w ciągu jednego sezonu wegetacyjnego – informuje Robert Czarnecki z miejscowości Lipia Góra.
Wiele zabiegów herbicydowych, które nie były skuteczne
Walka rozpoczynała się już jesienią, kiedy stosowano standardowy oprysk doglebowy. Kolejny etap przypadał na bardzo wczesną wiosnę – tuż po ustąpieniu przymrozków, gdy tylko warunki pogodowe pozwalały na wjazd w pole, konieczna była kolejna aplikacja wykonywana w ramach zabiegu poprawkowego. To nie był koniec walki z życicą, ponieważ w kolejnych tygodniach wiosennej wegetacji pojawiała się konieczność dokonania jeszcze jednego zabiegu herbicydowego.
Taka intensywna presja chemiczna niosła za sobą konsekwencje, ponieważ każdy kolejny oprysk miał negatywny wpływ na stan i kondycję pszenicy.
– Czynnikiem sprzyjającym rozwojowi życicy była stosowana wcześniej uproszczona, bezorkowa technologia uprawy gleby pod zboża. Przez długi czas podstawą uprawy był agregat ścierniskowy Väderstad Cultus, a pług został wyeliminowany z technologii. Choć system bezorkowy przez lata dawał dobre rezultaty, przy silnej presji chwastów zaczął się nie sprawdzać. Brak głębokiego odwrócenia skiby sprawił, że nasiona życicy trwałej stale krążyły w płytkiej strefie uprawowej, co sprzyjało narastaniu odporności i potęgowaniu problemu chwastów, który stawał się widoczny już jesienią i osiągał olbrzymie rozmiary do fazy strzelania zbóż w źdźbło – ocenia Robert Czarnecki.
Maszyny mechanicznie zwalczające chwasty
Przełomem okazało się opracowanie przez rolnika własnej, autorskiej technologii maszynowej, która opiera się na mechanicznym zwalczaniu chwastów przy użyciu precyzyjnie dobranych zabiegów i maszyn. Fundamentem tego systemu stał się powrót do tradycyjnej orki, zainspirowany obserwacją okolicznych rolników prowadzących mniejsze gospodarstwa tradycyjnymi metodami, u których problem życicy na czystych polach nie występował. Nowo opracowany schemat zakłada, że orka musi wejść na stanowisko co najmniej raz na cztery lata, co pozwala przemieścić nasiona chwastów w głębsze warstwy ziemi. Wprowadzenie tej technologii pozwoliło już w pierwszym roku ograniczyć występowanie życicy trwałej na najtrudniejszych i największych działkach o około 40%.
Cały proces mechanicznego zwalczania chwastów rozpoczyna się natychmiast po żniwach i opiera się na starannej uprawie pożniwnej, gdzie kluczowe znaczenie ma dokładne wykonanie podorywki. Pierwszym krokiem jest zerwanie ścierniska za pomocą brony talerzowej. W przeszłości w gospodarstwie pracowała krajowa brona talerzowa, jednak ze względu na brak całkowitego podcięcia chwastów, zabieg ten trzeba było powtarzać dwu- lub nawet trzykrotnie. Aby wyeliminować ten problem, maszyna została wymieniona na nową bronę talerzową marki Rolmako. Agregat wyróżnia się możliwością regulacji położenia talerzy w miarę ich zużywania i zbliżania ich do siebie, co gwarantuje pełne, stuprocentowe podcięcie chwastów i sprawia, że maszyna jest o wiele bardziej skuteczna od poprzedniej. Po pierwszym talerzowaniu rolnik czeka na wschody chwastów i samosiewów, po czym wykonuje drugie talerzowanie, zwalczające mechanicznie chwasty.
Tradycyjna orka pługami zagonowymi
Kolejnym zabiegiem w ubiegłym roku była orka. Przypadła ona na początek września. Do tego zabiegu są wykorzystywane dwa tradycyjne zagonowe pługi, które dysponują pięcioma i sześcioma skibami.
– Mieliśmy wcześniej pług obracalny, który był nieużywany. Postanowiliśmy go sprzedać i kupiliśmy dwa używane pługi zagonowe. Wygodniej nam się nimi pracuje. Uważam także, że pługi zagonowe lepiej spisują się w warunkach naszego gospodarstwa. Ziemia, którą uprawiamy jest pagórkowata, występują także mozaiki glebowe. Pługi zagonowe marki Kverneland gwarantują wykonanie równej orki – mówi Robert Czarnecki.
Po wykonaniu orki świeża ziemia jest jeszcze dodatkowo wyrównywana za pomocą zestawu bron o szerokości roboczej 7 m. Maszyna ta jest unikalną konstrukcją opracowaną i wykonaną samodzielnie w gospodarstwie w celu podniesienia komfortu pracy przy jednoczesnym uniknięciu wysokich kosztów zakupu gotowych maszyn. Rama oraz belka zaczepowa całego zestawu zostały osadzone na bazie wózka transportowego od hederu kombajnu zbożowego Bizon. Do tej konstrukcji podczepiono osiem sztuk bron zębowych, które są rozkładane i składane hydraulicznie. Ta samodzielnie zbudowana maszyna odpowiednio wyrównuje powierzchnię zaoranego pola, co zapewnia optymalną strukturę powierzchni.
Siew zbóż odbywa się za pomocą siewnika Horsch Pronto DC, wyposażonego w przednią sekcję talerzową. W tym roku siew pszenicy ozimej planowany był na drugą połowę września. Dzięki temu chwasty miały czas na skiełkowanie, tak aby późniejsze zabiegi dokonały ich mechanicznej likwidacji.
Sroga zima czynnikem sprzyjającym
Wyrównana i doprawiona gleba ma także strategiczne znaczenie dla późniejszego doglebowego oprysku herbicydowego stosowanego bezpośrednio po siewie. Dzięki równej powierzchni pola, skuteczność doglebowego preparatu jest zwiększana, co sprawiło, że w minionym sezonie nie było potrzeby wykonywania żadnych wiosennych poprawek na chwasty jednoliścienne.
– Po raz pierwszy od wielu lat w zeszłym roku nie mieliśmy problemów z życicą trwałą. Nie wiemy, co na to jednoznacznie wpłynęło. Zastosowaliśmy orkę, wykonaliśmy także zabieg herbicydowy, który okazał się skuteczny. Dodatkowym sprzyjającym czynnikiem mogła być też zima. Była sroga i śnieżna a temperatury spadały u nas nawet do minus 30°C. Nie wykluczam, że na zwalczenie życicy i innych chwastów wpływ miała kombinacja tych trzech czynników – ocenia Robert Czarnecki.
Orka i intensywna uprawa mechaniczna są niezwykle czasochłonne i wymagają ogromnego nakładu pracy. W okresie jesiennego spiętrzenia robót zaoranie wszystkich pól i optymalny termin siewu jest trudny do wykonania. Z tego powodu, na stanowiskach o mniejszym zagrożeniu zachwaszczeniem życicą, dalej stosowany jest system uproszczony opierający się na agregacie ścierniskowym oraz talerzówce.
Cyfrowe technologie wspierają gospodarstwo
Elementem sprzyjającym redukcji chwastów jest również płodozmian. Gospodarstwo dba o to, aby co trzy lata na polach pojawiała się kukurydza lub rzepak, a na słabszych glebach okresowo uprawiany jest łubin. W gospodarstwie uprawiane jest także żyto z przeznaczeniem na kiszonkę dla bydła opasowego. W tym roku po zbiorze w połowie maja zasiana została kukurydza. Żyto ozime szybko zagęściło się i zakorzeniło, przez co w naturalny sposób zagłuszyło życicę. Stanowisko pozostało od niej wolne i nie było konieczności wykonywania kolejnego oprysku wiosną.
Rozwój gospodarstwa wspierany jest nowoczesnymi technologiami cyfrowymi. Korzysta ono z rozsiewacza, który dysponuje funkcją kontroli sekcji. Dzięki temu eliminowane jest nakładanie się nawozów co przynosi spore oszczędności i optymalne podanie nawozowego granulatu. Za opryski odpowiada zaś samojezdny opryskiwacz, w którym została zainstalowana zewnętrzna nawigacja. W przypadku walki z życicą skuteczny i precyzyjny oprysk ma decydujące znaczenie. Nawigacja powoduje, że nie ma omijaków a pole w całości zostaje pokryte cieczą roboczą.
Tomasz Ślęzak
