Na pierwszym procesie byłego prezesa ROTR obrońca oskarżonego złożył wniosek o wyłączenie jawności. Sąd ten wniosek oddaliłTomasz Ślęzak
StoryEditorUpadek ROTR-u

Były prezes ROTR Rypin nie przyznaje się do winy

22.02.2024., 15:00h
Przed Sądem Okręgowym we Włocławku rozpoczął się proces byłego prezesa SM ROTR Rypin. Ruszył on 7 lutego, po 5,5 latach od postawienia spółdzielni mleczarskiej w stan upadłości. Prokuratura zarzuca prezesowi Mariuszowi T. wyrządzenie znacznej szkody o wartości ponad 60 mln zł w imieniu ponad tysiąca pokrzywdzonych oraz szkody majątkowej w mieniu spółdzielni.

Po ponad 5 latach od postawienia spółdzielni w stan upadłości, ruszył proces sądowy byłego prezesa ROTR-u

Akt oskarżenia skierowano w tej sprawie do Sądu Okręgowego we Włocławku 23 maja 2023 roku. Akta postępowania przygotowawczego składały się z 236 tomów, z tego z 93 tomów akt głównych oraz 143 tomów załączników – poinformował nas Arkadiusz Arkuszewski, rzecznik sądu.

W procesie wyznaczono aż dziewięciu oskarżycieli posiłkowych. W tej roli występują firmy z branży mleczarskiej, logistycznej, a także KOWR.

Proces rozpoczął się od nieoczekiwanego wniosku, jaki złożył obrońca oskarżonego. Wystąpił on o wyłączenie jawności rozprawy. Przekonywał sąd, że sprawa budzi duże zainteresowanie oraz emocje opinii publicznej i trudno sobie wyobrazić sytuację, że kolejne rozprawy mogłyby się odbywać przy obecności kilkunastu, kilkudziesięciu czy nawet kilkuset poszkodowanych. Wniosek został złożony chwilę po tym, jak sędzia zapytał dziennikarza TPR kogo reprezentuje. Po za nami i jedną aplikantką na sali sądowej w miejscu dla publiczności nie było nikogo.

image

Na pierwszym procesie byłego prezesa ROTR obrońca oskarżonego złożył wniosek o wyłączenie jawności. Sąd ten wniosek oddalił

FOTO: Tomasz Ślęzak

Nikt nie przyszedł na pierwszy termin rozprawy. Wątpię, aby ktoś się zjawił na kolejne. Tym bardziej, że sprawa nie będzie trwała miesiąc lub rok. Będzie długo prowadzona ze względu na liczbę świadków do przesłuchania – wyraził się sąd.

O nieuwzględnienie wniosku obrońcy wniósł prokurator oraz mecenas reprezentująca KOWR. Wniosek był złożony w trybie Art. 360. § 1. Pkt. 1 lit a, który mówi, że sąd może wyłączyć jawność rozprawy w całości albo w części, jeśli mogłaby ona wywołać zakłócenie spokoju publicznego. Zdaniem sądu, żadnej podstawy ku temu, aby obawiać się zakłócenia porządku publicznego, nie ma. Nawet jeśli na sali rozpraw stawiłoby się kilkanaście czy kilkadziesiąt osób, to nie byłoby podstawy do obaw, że spokój w jakikolwiek sposób mógłby być zakłócony. Gospodarzem procesu jest sąd, który w razie konieczności poradzi sobie, aby utrzymać porządek. Jedynym ograniczeniem mogła być zaś wielkość sali i pojemność galerii dla publiczności.

Ponad 1 tys. pokrzywdzonych osób i 60,342 mln zł szkody

O tym, jakie zarzuty są stawiane byłemu prezesowi, wiedzieliśmy przed rozpoczęciem procesu.

Prokuratura przedstawiła podejrzanemu zarzuty doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem 1127 pokrzywdzonych, powodując tym znaczną szkodę w ich mieniu o łącznej wartości 60,342 mln zł oraz że będąc jako prezes ROTR Rypin zobowiązany do zajmowania się sprawami majątkowymi spółdzielni, nie dopełnił obowiązków w zakresie prawidłowego gospodarowania mieniem spółdzielni zaciągając zobowiązania pomimo zaistnienia przesłanek niewypłacalności spółdzielni oraz nie doprowadzając do zgłoszenia w terminie przewidzianym prawem wniosku o upadłość pomimo zaistnienia warunków i wskutek tego spowodował w mieniu ROTR wielką szkodę majątkową w kwocie nie mniejszej niż 2,52 mln zł z tytułu odsetek od niezapłaconych faktur – przekazał nam rzecznik Arkadiusz Arkuszewski.

Podczas rozprawy prokurator odczytał akt oskarżenia. Były prezes został także oskarżony o to, że od końca grudnia 2017 r. do 30 sierpnia 2018 r. działał w warunkach ciągłości w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Miał też działać ze z góry powziętym zamiarem wprowadzenia w błąd, co do rzeczywistej kondycji finansowej spółdzielni i zaciągać zobowiązania finansowe pomimo braku możliwości ich regulowania.

Mariusz T., były prezes ROTR, nie uczestniczył w rozprawie

Reprezentował go adwokat. Po akcie oskarżenia sąd odczytał wyjaśnienia oskarżonego. Nie przyznał się w nich do popełnienia zarzucanych mu czynów. Przez 30 lat był pracownikiem i w tym czasie uczestniczył w zmianach, jakie spółdzielnia przechodziła podczas przeobrażeń gospodarczych. Wymienił upadek gospodarki centralnie planowanej, okres stowarzyszenia z UE i uczestnictwo we Wspólnej Polityce Rolnej. Mariusz T. oświadczył, że w tym czasie co roku otrzymywał absolutorium od udziałowców. Współpracował z radą nadzorczą i walnym zgromadzeniem przedstawicieli. Spółdzielnia i jej finanse były badane przez rewidentów, a opinie trafiały do rady nadzorczej i przedstawicieli. Pozwalało to na pomnażanie majątku, zabezpieczenie finansowe ROTR i jej pozycji rynkowej. Raz na trzy lata była ona także poddawana przewidzianej przez prawo spółdzielcze lustracji.

image

Spółdzielnia Mleczarska ROTR Rypin pozostawiła po sobie 60 mln zł niespłaconych zobowiązań

FOTO: Tomasz Ślęzak

Zdaniem oskarżonego, nikogo nie oszukał

Na zły stan spółdzielni wpłynąć miały zaś czynniki zewnętrzne niezależne od oskarżonego. Wymienione zostało embargo na dostawy wyrobów na rynek rosyjski, które obejmowały 30% przerabianego mleka. Oskarżony stwierdził też, że w żadnym stopniu nikogo nie oszukał, nie mógł przewidzieć sytuacji z embargo. Uczciwie też informował rolników o stanie finansów na zebraniach rejonowych.

Oskarżony wyjaśnił, że prezesem ROTR został w marcu 1993 r. Wnioski rewidentów i lustratorów były przekazywane walnemu zgromadzeniu i radzie nadzorczej. Były one wdrażane, a organy nadzorcze spółdzielni nie wyrażały zastrzeżeń. Zły stan finansowy spółdzielni miał spowodować utratę stanu zdrowia prezesa. Przeszedł on trzy zawały, a nagonka medialna i społeczna spowodowały podjęcie leczenia antydepresyjnego. Zwrócił się także do sądu, aby sprawy nie oceniać pod dyktando mediów i nastrojów społecznych. Nigdy nie uciekał przed organami ścigania, zawsze stawiał się na wezwania prokuratury oraz sądów. W trosce zaś o dobro jego dzieci, szczególnie mu zależy, aby szczegółowo wyjaśnić zaprezentowaną sprawę.

Niestety, były prezes nie wytłumaczył, dlaczego podsunął walnemu uchwałę do wystąpienia ze struktur KZSM, która pozwoliła uniknąć przeprowadzenia przez jej rewidentów lustracji w momencie, kiedy sytuacja ROTR była już agonalna. Lustracją ROTR zajmowało się Dolnośląskie Zrzeszenie Spółdzielni Mleczarskich. T. nie wspomniał także dlaczego znaki towarowe zostały wycenione na kwotę około 24 mln zł, co pozwoliło fikcyjnie zmniejszyć straty w sprawozdaniu finansowym. Być może wyjaśnienia pojawią się w trakcie kolejnych rozpraw.

Sąd zapytał też obrońcę, dlaczego oskarżony nie był obecny. W odpowiedzi usłyszał, że wyjątkowo nie mógł się stawić, ale wyraża chęć stawiennictwa na kolejne terminy, które zostały wyznaczona na 5 i następnie 25 marca. Sąd wyznaczył do przesłuchania pierwszych świadków.

Tomasz Ślęzak

image
Upadek ROTR-u

Startuje proces byłego prezesa ROTR Rypin

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
16. kwiecień 2024 12:17