Problemem jest metodologia liczenia dochodu
O tym, że wyliczany przez GUS dochód dla gospodarstw rolnych ma się nijak do rzeczywistości rolnicy zwracają uwagę nie od dziś. Metodyka wyliczania dochodu z hektara nie dość, że jest skomplikowana, to jeszcze nie uwzględnia obecnych realiów funkcjonowania rolnictwa.
– Problem nie ogranicza się do samego poziomu wyliczonego dochodu, ale dotyczy całej metodologii jego ustalania, ponieważ obecne regulacje opierają się na przepisach z 2001 roku. Nie odpowiadają one realiom współczesnego rolnictwa, w tym obecnym wyposażeniu gospodarstw w budynki, ciągniki i maszyny oraz związanym z nimi kosztom – tłumaczą Jolanta Nawrocka, delegatka do KRIR oraz Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR.
Odjęcie amortyzacji to za mało
Nawrocka i Szmulewicz wraz z Grzegorzem Leszczyńskim, prezesem Podlaskiej Izby Rolniczej, reprezentują Krajową Radę Izb Rolniczych w pracach zespołu do określenia możliwości zmiany sposobu ustalania dochodu w indywidualnych gospodarstwach rolnych. Taki zespół powołał na początku lipca br. minister rolnictwa. W jego skład wchodzą też przedstawiciele ministerstwa rolnictwa, IERiGŻ, GUS oraz ARiMR i MODR.
– W wyniku prac zespołu w wyliczeniach dochodu uwzględniono amortyzację. Bez tego odliczenia dochód za 2025 rok wyniósłby gróbo ponad 6 tys. zł. Na wysokość statystycznego dochodu szczególnie mocno wpłynęły wysokie w 2025 roku ceny wołowiny, jaj i drobiu oraz niektórych owoców i i warzyw – mówi Jolanta Nawrocka.
Przedstawicielka samorządu rolniczego podkreśla jednak, że nawet ta obniżona wartość w niewielkim stopniu odpowiada rzeczywistym dochodom osiąganym przez rolników.
– Samo odjęcie amortyzacji od statystycznego dochodu nie rozwiązuje podstawowego problemu. Naszym postulatem było nie tyle kosmetyczne skorygowanie obecnego sposobu obliczeń, ile całkowita zmiana metodologii – tłumaczy Nawrocka.
Wyliczany przez GUS dochód zależy od takich elementów, jak: produkcja globalna, zużycie pośrednie oraz dotacje unijne i krajowe. Po odjęciu od wartości rolniczej produkcji globalnej zużycia pośredniego otrzymuje się tzw. wartość dodaną brutto produkcji rolniczej z gospodarstw indywidualnych. Na tym etapie uwzględniono amortyzację. Po jej odjęciu dodano inne przychody związane z produkcją oraz płatności z tytułu podstawowego wsparcia dochodów. Wyliczoną wartość pomniejszono o sumę obciążeń podatkowych i innych zobowiązań finansowych i podzielono przez ilość hektraów przeliczeniowych.
Sposób liczenia kosztów nie odpowiada realiom
Jak wyjaśnia Wiktor Szmulewicz, przedstawiciele GUS, w toku prac zespołu, mieli tłumaczyć, że nie mogą samodzielnie zmienić metodologii, ponieważ sposób wyliczania dochodu wynika z obowiązujących przepisów.
Problemem, zdaniem prezesa KRIR, jest sposób uwzględniania kosztów. Część z nich jest wyliczana przy wykorzystaniu metod, które nie odpowiadają obecnym realiom gospodarstw.
Jako przykład podaje zużycie paliwa. Według rozmówcy GUS opiera się na założeniach dotyczących starszych ciągników, między innymi Ursusów typu C-330 i C-360, zamiast korzystać z aktualnych norm i danych odpowiadających współczesnej produkcji rolnej.
– Mamy przecież ustalone normy zużycia paliwa chociażby na potrzeby zwrotu podatku akcyzowego, które uwzględniają zwiększenia limitu w przypadku produkcji zwierzęcej – tłumaczy Szmulewicz.
Nawrocka dodaje, że w obecnym systemie na statystyczny wynik mocno wpływają gospodarstwa prowadzące produkcję, która nie jest bezpośrednio związana z powierzchnią użytków rolnych. Chodzi m.in. o działy specjalne produkcji rolnej. Tego rodzaju produkcja może generować wysoki dochód przy relatywnie niewielkim zapotrzebowaniu na hektar. W efekcie wpływa ona na statystyczny dochód przypadający na hektar przeliczeniowy, mimo że sytuacja gospodarstw nastawionych na klasyczne uprawy polowe może wyglądać zupełnie inaczej.
KRIR zgłosił propozycję zmiany
Przedstawiciele KRIR w ramach prac zespołu zgłosili własną propozycję zmiany sposobu obliczania dochodu.
– Istnieją już dane, które umożliwiłyby znacznie bardziej precyzyjne określanie dochodu gospodarstw. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej posiada bowiem wyliczenia dotyczące opłacalności poszczególnych rodzajów produkcji. Z kolei ARiMR dysponuje szczegółowymi informacjami o powierzchni gospodarstw oraz liczbie i rodzaju utrzymywanych zwierząt – podkreślają przedstawiciele samorządu rolniczego.
Proponowane rozwiązanie miałoby polegać na połączeniu tych dwóch źródeł danych. Dochód gospodarstwa mógłby być wtedy wyliczany indywidualnie na podstawie danych znajdujących się we wniosku obszarowym.
Takie rozwiązanie miałoby przede wszystkim ograniczyć problem obecnego, bardzo silnego uśrednienia danych. Jest to szczególnie istotne dlatego, że wyliczany dochód jest obecnie wykorzystywany przede wszystkim do celów socjalnych, między innymi przy ustalaniu prawa do różnych świadczeń czy stypendiów dla dzieci z rodzin rolniczych. Banki przy ocenie zdolności gospodarstwa do uzyskania kredytu nie posługują się już dochodem publikowanym przez GUS. Banki przygotowują własne biznesplany i dokonują własnej oceny ekonomicznej gospodarstwa.
Zdaniem prezesa KRiR, nie ma potrzeby, aby każdy rolnik był automatycznie objęty takim indywidualnym systemem. Byłby on przede wszystkim potrzebny osobom, które muszą wykazać dochód gospodarstwa w związku z ubieganiem się o świadczenia socjalne lub edukacyjne.
Proponowany mechanizm miałby działać na zasadzie wniosku.
– Rolnik składałby wniosek do ARiMR o wydanie zaświadczenia dotyczącego dochodu jego gospodarstwa. System agencyjny, korzystając z danych o strukturze produkcji konkretnego gospodarstwa oraz aktualnych danych ekonomicznych dotyczących poszczególnych kierunków produkcji, wyliczałby dochód indywidualnie – wyjaśnia prezes KRIR.
Różnice w dochodach się pogłębiają
Pisząc o dochodzie pozyskiwanym z hektara, porównujemy go od lat z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej na zatrudnionego. Zakładamy, że z takiego dochodu musi się utrzymać czteroosobowa rodzina, w której pracują dwie osoby. W przypadku rodziny utrzymującej się z rolnictwa, przyjmujemy, że gospodaruje ona na powierzchni równej średniej powierzchni gospodarstwa w kraju.
W 2022 r. wyszło nam, że dochód miesięczny na jedną osobę w gospodarstwie wyniósł zaledwie 548 zł, a utrzymującej się nie z rolnictwa 2473 zł, w 2023 r. miesięczny dochód rodziny rolniczej był na poziomie 1273 zł, a utrzymującej się z innych źródeł na poziomie 3173 zł. W 2024 roku miesięczny dochód rodziny rolniczej był na poziomie 1273 zł, a żyjącej z innych źródeł na poziomie 3578 zł. W ubiegłym roku wyszło nam, że rodzina rolnicza dysponuje miesięcznym dochodem na osobę na poziomie 1244 zł miesięcznie, a rodzina, w której dwie osoby pracują poza rolnictwem – 4091 zł.
W tym roku wzięliśmy pod uwagę, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej w 2025 r. wyniosło 8903,56 zł. W takiej rodzinie dochód brutto w 2025 r. był więc na poziomie 4452 zł. Natomiast średnie gospodarstwo według tego, co podaje GUS, w 2025 r. miało 11,75 ha, osiągało więc roczny dochód na poziomie 64 378 zł, tj. 1341 zł na osobę miesięcznie, czyli o ponad 3100 zł mniej, niż pracującej zawodowo.
Tak więc różnica pomiędzy tym, jaką kwotą miesięcznie dysponuje rodzina rolnicza a pracująca zawodowo, nadal się pogłębia.
Realia są jeszcze gorsze
Co istotne, problem ten występuje nawet wtedy, gdy do porównania przyjmuje się oficjalny dochód rolniczy, który sami rolnicy uważają za zawyżony. Oznacza to, że rzeczywista sytuacja ekonomiczna rodzin utrzymujących się z gospodarstwa jest jeszcze trudniejsza niż sugerują oficjalne statystyki.
– Konsekwencją tej sytuacji jest fakt, że liczba osób mieszkających na wsi utrzymujących się z samego rolnictwa spada. Wielu rolników prowadzi gospodarstwa równocześnie z pracą zawodową, inni rozwijają prowadzenie działalności pozarolniczej, w tym usługowej. Rozwój takich działalności może pozwolić mieszkańcom wsi uzyskiwać dodatkowe źródła dochodu i jednocześnie zachować posiadany majątek ziemski – podkreśla Jolanta Nawrocka.
Magdalena Szymańska
