Spotkanie moderowane przez Annę Zalewską, advocacy manager z BASF Polska, rozpoczął Andrej Sarnatsky – country manager Agricultural Solutions BASF Polska, opowiadając o wyzwaniach, z jakimi mamy do czynienia aktualnie w rolnictwie, jak zmiany klimatu, ekstremalne warunki pogodowe, presja regulacyjna ograniczająca możliwości zwalczania patogenów, potrzeba wdrażania zrównoważonych i regeneratywnych praktyk rolniczych, niedobór siły roboczej, starzenie się społeczeństwa oraz konieczność zapewnienia żywności i surowców dla rosnącej populacji, a wreszcie rosnący popyt na biopaliwa i biosurowce ze względu na regulacje i zobowiązania w zakresie zrównoważonego rozwoju.
Bez alternatyw dla substancji wycofywanych to nie ma sensu
Dlatego misją koncernu jest działanie dla zrównoważonej przyszłości rolnictwa poprzez łączenie innowacji, klientów i społeczeństwa. Podkreślił, że kluczową rolę w przyszłości rolnictwa odgrywają innowacje, które mogą przyczynić się do konkurencyjnej i zrównoważonej produkcji żywności. Niemniej badania nad innowacyjnymi produktami ochrony roślin wymagają czasu i inwestycji. Powstaje w ten sposób w UE nierównowaga między brakiem odnowień dla istniejących substancji czynnych a nowymi zatwierdzeniami. Potrzebujemy szybszego dostępu do innowacji oraz unikania zakazów stosowania substancji czynnych bez zapewnienia alternatyw. Stały spadek dostępności tych substancji zagraża produktywności i konkurencyjności rolnictwa w Europie, w tym w Polsce.
To nie są puste słowa. Steffen Noleppa z HFFA Research zaprezentował wyniki badań na temat produkcji i dostępności żywności oraz skutków handlowych utraty substancji czynnych w ochronie roślin, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji w Polsce. Zwrócił uwagę, że niezależność i samowystarczalność żywnościowa stają się coraz ważniejszymi tematami debat politycznych nie tylko na świecie, ale też w UE i w Polsce. Kluczowym czynnikiem jest rygorystyczny system regulacyjny UE dotyczący zatwierdzania środków ochrony roślin, który powoduje systematyczny spadek liczby dopuszczonych substancji czynnych, co stanowi rosnące wyzwanie dla produkcji rolnej. Od 2019 roku w UE nie zatwierdzono żadnej nowej syntetycznej substancji czynnej, a liczba dopuszczeń nadzwyczajnych rośnie, co świadczy o presji na system, by utrzymać produkcję żywności w warunkach zaostrzających się regulacji.
W 2030 r. jeszcze mniej środków ochrony i spadną plony
Analizowany w badaniu scenariusz regulacyjny zakłada, że do 2030 roku w Polsce będzie dopuszczonych znacznie mniej substancji czynnych, co przełoży się na spadek liczby dostępnych środków ochrony roślin. Straty w produkcji wahałyby się od 6,2% dla malin do 16,5% dla pszenicy. Między nimi plasują się – ziemniak (spadek o 13,1%), rzepak (14,1%), burak cukrowy (7,7%), jabłoń (9,9%) i grusza (7,3%). Polska pozostałaby samowystarczalna w sześciu z siedmiu kluczowych upraw, jednak spadające wskaźniki samowystarczalności w pszenicy (do 114%), ziemniakach (do 105%), rzepaku (do 79%), buraku cukrowym (do 131%), jabłku (do 290%), gruszce (do 610%) i malinie (do 113%) – sygnalizują zmniejszenie zdolności eksportowych i rosnące uzależnienie od importu, a w rezultacie negatywny bilans handlu zagranicznego netto. Utrata substancji czynnych prowadziłaby do znaczących strat nie tylko w produkcji krajowej, ale także w konkurencyjności międzynarodowej. Wzmacnianie produkcji rolnej wymaga nowoczesnej ochrony upraw oraz wspierających, a nie ograniczających procedur dopuszczania i autoryzacji.
Prezentowane badania były wstępem do żywej debaty uczestników konferencji. Wszyscy byli zgodni, że rolnicy tracą coraz więcej narzędzi do ochrony upraw przy braku realnych alternatyw. Ale jest małe „światełko w tunelu”, na które uwagę zwróciła Małgorzata Bojańczyk, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin. Komisja Europejska przedstawiła 16 grudnia ub.r. długo oczekiwany pakiet zmian legislacyjnych w ramach inicjatywy Omnibus – Omnibus Food & Feed Safety. Nowe regulacje, nawiązujące do ogłoszonej w lutym 2025 roku „Wizji dla rolnictwa i żywności”, mają na celu redukcję obciążeń administracyjnych przy jednoczesnym zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa żywności, pasz oraz ochrony środowiska. To wyczekiwany i niezbędny krok w obliczu kurczącego się rynku substancji czynnych, bo sytuacja na rynku środków ochrony roślin w Unii Europejskiej jest krytyczna.
Ratunkiem uproszczenia przewidziane w pakiecie Omnibus?
W ciągu ostatnich sześciu lat nie zatwierdzono w UE żadnej nowej, chemicznej substancji czynnej, podczas gdy z rynku wycofano ich ponad 104, w tym także rozwiązania biologiczne. Brak stabilnych ram regulacyjnych sprawia, że alternatywne rozwiązania nie pojawiają się wystarczająco szybko, co bezpośrednio uderza w rentowność produkcji rolnej i bezpieczeństwo żywnościowe. Uproszczenia w ramach pakietu Omnibus Food and Feed Safety stwarzają istotną przestrzeń do dalszego kształtowania regulacji w sposób bardziej oparty na dowodach naukowych i realiach praktyki rolniczej.
Zasadniczym celem pakietu Omnibus jest usunięcie zbędnych barier biurokratycznych, które w ostatnich latach ograniczały wprowadzanie innowacji do europejskiego rolnictwa. Propozycja Komisji zakłada nowelizację kluczowych aktów prawnych, m.in. dotyczących ochrony roślin (rozporządzenie 1107/2009 oraz 396/2005), co ma doprowadzić do doprecyzowania i unowocześnienia przepisów regulujących rynek środków ochrony roślin. Wśród priorytetowych zmian znalazło się przyspieszenie procesu rejestracji biologicznych środków ochrony roślin. Równie istotne jest usprawnienie procedur zatwierdzania i odnawiania zezwoleń dla wszystkich środków ochrony roślin – zarówno chemicznych, jak i biologicznych. Komisja planuje również dostosowanie standardów dotyczących pozostałości środków w produktach importowanych, co ma zapewnić europejskim rolnikom równe warunki konkurencji. Ale póki co, to propozycje i początek drogi do potrzebnych zmian.
Oczywiście wykazany w badaniu problem utraty substancji czynnych dotyczy całej Europy, a straty w różnych krajach są podobne. Dr Anja Klatt – regional PRJ managera BAS WSL wskazała też przykład, jak zawiłe przepisy UE spowalniają proces zatwierdzania innowacyjnych produktów stanowiących alternatywę dla substancji wycofywanych. Jedna z substancji czynnych koncernu jest w tym procesie w Unii Europejskiej i w Wielkiej Brytanii, z tym że w UE proces nadal trwa, a w Wielkiej Brytanii preparaty z tą substancją od trzech lat są na rynku.
Plantatorzy buraka już utracili 30 substancji czynnych
Do badań HFFA Research odniósł się Rafał Strachota, dyrektor Biura Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego. – W uprawie buraka mamy poważne problemy z brakiem substancji czynnych, z ich wycofywaniem. Zaprezentowany raport potwierdził to, co my obserwujemy od kilku lat po wycofaniu zapraw z neonikotynoidami. To powodowało spadki plonów buraka rzędu 5–6%, a wprowadzono ten zakaz bez dostępności do alternatyw. 5 lat zajęło nam odbudowanie plonowania buraka do poziomu, kiedy w użyciu były zaprawy z neonikotynoidami – mówi Rafał Strachota.
Mówca dodał, że zaprawy neonikotynoidowe to jest tylko kilka substancji czynnych, które były używane w buraku cukrowym i tylko w buraku cukrowym. Przez kilka lat plantatorzy buraka utracili ponad 30 substancji czynnych, wiele z nich bardzo kluczowych do ochrony plantacji. Nie można czegoś zakazywać, jeżeli nie ma alternatyw. My o to walczymy. Możemy się zgodzić na pewne rzeczy, natomiast muszą być alternatywy. Postęp może być realizowany poprzez przyjazne przepisy.
Producentów rzepaku reprezentował w debacie Mateusz Stankiewicz z Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych mówiąc, że polskie prognozy wpływu wycofywania substancji czynnych są bardziej pesymistyczne. Prognozy na podstawie informacji od producentów rzepaku i analiz statystycznych wskazują, że do 2030 roku zostaniemy w UE tylko z setką substancji czynnych dostępnych na rynku. Zmienić to może wspomniany pakiet Omnibus. Ekspert zaznaczył też, że w teorii jeden z artykułów obowiązującego w UE rozporządzenia mówi, że po wycofaniu substancji jest możliwość korzystania z niej do momentu, kiedy nie będzie skutecznych alternatyw, ale historycznie jeszcze w żaden sposób ten artykuł nie został wykorzystany. Częściej, chociaż też rzadko, wykorzystywany jest inny artykuł dotyczący derogacji. Póki co plantatorów rzepaku czekają kolejne ograniczenia, znikną kolejne substancje, bez których naprawdę ciężko będzie uprawiać rzepak w Polsce bez możliwości skutecznej walki ze szkodnikami.
Aleksandra Kawska, rolniczka prowadząca gospodarstwo rolne, zajmująca się doradztwem rolniczym dodała, że każdy polski rolnik dąży do tego, żeby prowadzić produkcję roślinną w sposób bardzo optymalny, racjonalny i zrównoważony. Mówiła, że stosując środki ochrony roślin rolnicy postępują rozważnie, bo nikt nie ma worka pieniędzy, żeby te substancje czynne stosować beztrosko. Każdy używa minimum potrzebnej chemii, wcześniej wykorzystując do ochrony wszelkie dostępne metody niechemiczne. Świadomość zrównoważonego stosowania ochrony jest i rośnie, a chemia jest wsparciem w sytuacjach krytycznych. Celem jest, by produkt finalny był zdrowy i bezpieczny dla konsumentów.
Bez flufenacetu będzie więcej odpornej miotły
Stanisław Kacperczyk, honorowy prezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych prowadzi kilkusethektarowe gospodarstwo i poruszane na konferencji sprawy są mu bardzo bliskie. Jak powiedział – często jest tak, że jestem na plantacji i widzę, jak ona jest niszczona, czy to przez szkodniki, czy przez choroby, czy przez chwasty i nie mam na to żadnego wpływu. Nie mam substancji, nie mam środka, który byłby w stanie temu zapobiec. Brak możliwości ochrony w wielu uprawach jest faktem. W chwili obecnej myślę, że nie tylko ja, ale wielu plantatorów zbóż przeżywa bardzo sprawę wycofania flufenacetu. Substancja bardzo skuteczna i składnik wielu herbicydów.
– Po wycofaniu flufenacetu, moim zdaniem, będzie na polach tragedia i szybki wzrost odpornych biotypów miotły zbożowej i innych chwastów jednoliściennych – mówi Stanisław Kacperczyk. – Dużym problemem są zaprawy nasienne i już teraz widać wpływ wycofanych substancji czynnych na rosnący problem śnieci cuchnącej. Przez śnieć coraz więcej rolników nie może sprzedać ziarna. Powinniśmy zrobić wszystko, aby utrzymać dostępne jeszcze substancje i przyspieszyć rejestrację tych, które mogą zastępować już wycofane. Myślę, że jednym ze sposobów na te problemy są derogacje i my jako Związek od wielu lat to robimy, chociażby w przypadku ograniczania mszyc będących wektorami chorób wirusowych w zbożach.
Wnioski z konferencji? Jest ich dużo i każdy uczestnik ma własne. Ten wspólny, to że regulacje powinny opierać się na rzetelnych dowodach naukowych i uwzględniać ocenę skutków ekonomicznych. Celem regulacji powinno być zapewnienie konkurencyjności, rentowności, dobrego funkcjonowania polskich gospodarstw, zdrowej żywności oraz bezpieczeństwa żywnościowego Polski.
Marek Kalinowski
