Znaczenie wsparcia i postępu hodowlanego
Analizy pokażą, jakim zainteresowaniem się cieszy, bo nadal konkuruje on ze wsparciem w ramach pomocy de minimis. Może te dwa źródła wsparcia rozruszają zainteresowanie postępem hodowlanym i materiałem kwalifikowanym nowych odmian roślin. Niestety, nie jest z tym najlepiej. Dlatego dziś o płatnościach do zakupu materiału siewnego, uprzedzeniach rolników, o odmianach na zmiany klimatyczne, a także na problemy związane z wycofywaniem substancji czynnych środków ochrony roślin.
Zasady dopłat do materiału siewnego
Te informacje już publikowaliśmy, ale przypominamy, że płatności do materiału siewnego kategorii elitarny lub materiału siewnego kategorii kwalifikowany są przyznawane do powierzchni gruntów ornych pod warunkiem, że zastosowano go na co najmniej 25% powierzchni gruntów kwalifikujących się do dopłat w ilości nie mniejszej niż określona w rozporządzeniu, które reguluje również przyzwanie adekwatnego wsparcia w ramach pomocy de minimis w rolnictwie. Do tego odsetka można wliczyć także te uprawy, których nie obejmuje ekoschemat, ale rolnik zastosował ich kwalifikat. Chodzi tutaj o buraki cukrowe, buraki pastewne, kukurydzę i rzepak. W takiej sytuacji w aplikacji eWniosekPlus trzeba zaznaczyć przy tych uprawach, że jest to kwalifikat.
W przypadku gospodarstw o powierzchni powyżej 300 ha 25% jest liczone w stosunku do 300 ha. Na powierzchni, na której jest siany materiał siewny, musi być realizowana jakaś inna dodatkowa praktyka lub ekoschemat. Rolnik może więc stosować międzyplony ozime lub wsiewki, ale niekoniecznie musi to robić w ramach praktyki w ekoschemacie "Rolnictwo węglowe". Wystarczy, że wnioskując o dopłatę do materiału siewnego zaznaczy, że to robi. Jest to dość ważne, dlatego, że na tej samej powierzchni nie mogą być realizowane więcej niż dwa ekoschematy lub dwie praktyki z "Rolnictwa węglowego". Jeśli rolnik chce realizować te wsiewki lub międzyplony jako drugi ekoschemat, to powierzchnia pod nimi nie wlicza się do limitu 300 ha. Zastosowanie wybranego ekoschematu lub międzyplonu, podobnie jak ilość wysianego kwalifikatu, będzie trzeba uwzględnić w rejestrze zabiegów agrotechnicznych.
Płatność nie przysługuje do powierzchni uprawy przeznaczonej na przedplon lub poplon. Ponadto rolnik musi złożyć w Agencji imienny dokument potwierdzający zakup kwalifikatu. Powinien on potwierdzać zakup dokonany nie wcześniej niż 15 lipca 2025 r. lub dokument wydania kwalifikatu z magazynu wystawiony w roku, w którym go wysiano. Wymaga się także potwierdzenia, że na wnioskowane działki w tym roku rolnik nie otrzymał wsparcia z pomocy de minimis.
Nieufność rolników wobec postępu hodowlanego
Tyle tytułem wstępu i przypomnienia o możliwościach wsparcia zakupu materiału kwalifikowanego odmian roślin uprawnych. Niestety, mimo tego wsparcia, postęp hodowlany z trudem przebija się w Polsce do praktyki rolniczej. Dodatkowo wartość odmian podnosi reżim nasiennictwa na plantacjach, a potem obróbka nasion, testy zdolności i siły kiełkowania z profesjonalnym zaprawianiem na końcu. Nie chcemy postępu? Nie wierzymy w wartość dodaną postępu hodowlanego i nasiennictwa? Oczywiście nie jest tak, że nie ma chętnych na nowości odmianowe. Wielu rolników z tego korzysta, ale jednak dane pokazują, że jesteśmy z tym na szarym końcu Unii Europejskiej. To trudno wytłumaczyć racjonalnie, chociaż pewnie duża w tym zasługa nieufności do czasów PRL-u. Postęp miernej jakości wprowadzano na siłę. Zaraz opiszę jak jest teraz, ale pamiętam jak w moich rodzinnych stronach na Podlasiu jeden z bardziej nowoczesnych rolników ten postęp wprowadził. To może incydentalna sytuacja, ale prawdziwa.
Rolnik kupił materiał kwalifikowany z najwyższej półki nowej odmiany pszenicy jarej i w czasie kłoszenia nad kłosami pszenicy pojawił się "las" wiech owsa. Był śmiech, nie na jedną wieś. Sam rolnik myślał, że to pomyłka – dostał mieszankę pszenicy z owsem. Nikt nawet nie wiedział wtedy w tym rejonie o istnieniu owsa głuchego, bo i skąd. Nigdy go tam nie było. Że to chwast i na lata, okazało się po żniwach i namowach doradców z ODR w Szepietowie. I taki był początek kariery owsa głuchego na Podlasiu jakieś 45 lat temu. Po czymś takim rzeczywiście można mieć opór do postępu hodowlanego i kwalifikowanego materiału siewnego, ale to nie tłumaczy faktu, że wymienialność materiału siewnego zbóż w Polsce, zależnie od gatunku, sięga teraz w porywach może 20%. Oczywiście jest możliwość odstępstwa rolnego i korzystania z materiału siewnego z własnego rozmnożenia, ale dalej taki wskaźnik pokazuje, że nie korzystamy z postępu hodowlanego i z dobrego nasiennictwa.
Mam w pamięci jeszcze jeden sezon, konkretnie rok 2012, kiedy po masowych wymarznięciach ozimin rolnicy zabijali się jednak o kwalifikowany materiał siewny zbóż jarych i go kupili nawet na fakturę. Okazało się, i to nie był jednostkowy przypadek, że wciśnięto im materiał siewny, ale zbóż ozimych. Wiadomo, wiosną było za ciepło, a ozimina musi przejść jarowizację, aby wejść w rozwój generatywny. Była z tego zielonka, ale ziarna nie było.
Skala wykorzystania kwalifikatu w Polsce i na świecie
Programy pomocowe pomagają, a przekonanie rolników do wartości hodowli i wymiany materiału siewnego rośnie. Mam akurat kilka informacji z konferencji sprzed 15 lat we Wzorcowni w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi zorganizowanej przez Polską Izbę Nasienną pt." Kwalifikowany materiał siewny – potencjał jeszcze niewykorzystany". Przedstawiono dane i fakty, z których (rok 2011) wynikało, że wtedy tylko 10% powierzchni zbóż obsiewanych było kwalifikowanym materiałem siewnym. Głębsza analiza struktury wymiany materiału siewnego w poszczególnych gatunkach wskazywała, że najrzadziej wymieniany był materiał siewny żyta (co 23 lata), owsa (co 9 lat), pszenżyta (co 8 lat), pszenicy co 7,5 roku. A przedstawiane wtedy dane historyczne dotyczące 2001 r. pokazywały, że na 1,5 mln ton ziarna siewnego służącego do obsiewu ok. 8 mln ha, tylko ok. 100 tys. t było materiałem kwalifikowanym – wymiana materiału siewnego na kwalifikowany wynosiła wtedy tylko 6%.
W przypadku ziemniaków było znacznie gorzej – tylko 3% areału było w 2011 r. obsadzanych materiałem kwalifikowanym, co oznacza, że średnio w kraju sadzeniaki wymieniane były na materiał kwalifikowany raz na 33 lata. Do tych danych statystycznych ciekawe było zestawienie, w których województwach wykorzystanie postępu hodowlanego jest doceniane. Liderem było w tym zakresie woj. śląskie, w którym ponad 20% zużytego materiału siewnego zbóż było kwalifikatem, a w województwach: zachodniopomorskim, mazowieckim, lubelskim i świętokrzyskim materiał kwalifikowany stanowił mniej niż 5% materiału siewnego.
Dla kontrastu dajmy przykład nie z UE, ale Chin. Dane te były prezentowane na ubiegłorocznej konferencji Polskiego Związku Producentów Zbóż w Białce Tatrzańskiej. Chiny traktują nasiona certyfikowane jako kluczowy element bezpieczeństwa żywnościowego i modernizacji rolnictwa. Rząd uznaje, że wysokiej jakości nasiona są częścią narodową (strategicznym zasobem) niezbędną do zwiększenia plonów, odporności na choroby i adaptacji do zmian klimatu. Ich plan pięcioletni zakłada osiągnięcie samowystarczalności w kluczowych odmianach zbóż poprzez postęp biotechnologiczny i wsparcie dla rodzimych championów nasiennych w pszenicy na poziomie >98%, jęczmieniu – 85–90%, owsie – 70–80% i życie 60–70%.
A w Polsce obecnie? Rodzima hodowla w strategii też jest ważna. Ale w temacie korzystania z postępu to według oficjalnych danych Państwowej Inspekcji Nasiennej, udział ziarna kwalifikowanego pszenicy w zasiewach szacowany jest na 27%. Dla przykładu: w Niemczech na 55%, we Włoszech – 70%, ale w Szwecji – aż 90%.
Znaczenie postępu hodowlanego na przykładzie kukurydzy
Kukurydza zrobiła w Polsce wielką karierę i areał zasiewu ok. 2 mln ha nie jest ostatecznym jej polem. Ale to też roślina, gdzie postęp hodowlany i ciągły regres plonowania jest namacalny. To też gatunek, w którym z postępu korzysta każdy rolnik, bo odmiany są mieszańcowe. Kombinowanie z uprawą materiału F2 nie opłaci się.
Przyjrzyjmy się historii plonowania kukurydzy w oparciu o dane skrupulatnie zbierane w USA. I tak, w okresie od ok. 1865 r. do ok. 1930 r., kiedy panowały odmiany populacyjne notowano średnie przyrosty plonów ziarna kukurydzy rzędu 1 kg/ha/rok. Cały ten okres wzrost plonowania wyniósł ok. 65 kg/ha, co tak naprawdę mieści się w granicach błędu statystycznego. Rewolucję w plonach dała hodowla mieszańcowa. Po zastąpieniu odmian populacyjnych mieszańcami czteroliniowymi (DC) w okresie od ok. 1930 r. do ok. 1960 r. notowano w USA średnie przyrosty plonów ziarna kukurydzy rzędu 63,1 kg/ha/rok. Kolejny postęp dały mieszańce pojedyncze (SC). Zastąpienie w uprawie mieszańców czteroliniowych przez pojedyncze spowodowało, że w USA w latach od ok. 1960 do 1990 r. przyrosty plonów ziarna sięgały 113,2 kg/ha/rok. Lata 90. ubiegłego wieku to kolejny skok hodowlany, dynamiczny rozwój biotechnologii i mieszańce genetycznie modyfikowane kukurydzy. Za sprawą tych odmian od lat 90. ubiegłego wieku do mniej więcej 2004 r. w USA przyrosty plonów ziarna kukurydzy sięgały 207,2 kg/ha/rok. Takiego postępu w hodowli nie notuje się w żadnej innej roślinie.
Warto dodać, że dane na temat plonowania kukurydzy zbiera się od 1950 r. również we Francji. We Francji w okresie między rokiem 1951 a 2007 r. średni przyrost plonu ziarna kukurydzy sięgał 138,5 kg/ha/rok. Dynamika wzrostu była różna. W okresie od 1951 r. do 1978 r. wynosiła 136,5 kg/ha/rok; w okresie od 1978 r. do 1990 r. – 136 kg; w okresie od 1990 r. do 2007 r. – 117 kg/ha/rok.
Dane pokazujące postęp hodowlany, czego miarą praktyczną jest systematyczny wzrost plonowania, są analizowane także w Polsce. Mamy zdecydowanie krótszą historię uprawy i hodowli niż USA czy Francja, ale dzięki analizie informacji zbieranych przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych trend jest podobny. Przyrost plonów ziarna kukurydzy w 20-leciu od 1981 r. do 2000 r. wynosił w doświadczeniach COBORU 182 kg/ha/rok. Późniejsze wyliczenia obejmujące okres od 1995 r. do 2009 r. wykazały przyrost plonu na poziomie 128 kg/ha/rok.
Pewną szansę na przyspieszenie hodowli, nie tylko kukurydzy, zwłaszcza w kierunku uwzględniającym zmiany klimatyczne, stwarzają nowe techniki genomowe (NTG). Niestety, UE już jest w tym temacie nieco opóźniona. Odmiany wpisujące się w zasady hodowli NTG już są uprawiane w USA, Chinach, Brazylii i Kolumbii.
Odmiany odporne i tolerancyjne na stresy
Nowe Techniki Genomowe przyspieszą hodowlę roślin i z całą pewnością pozwolą uzyskać odmiany o nowych cechach odporności, a przynajmniej szybciej wprowadzać te cechy i reagować na przełamywane odporności. Jednak i teraz paleta odmian we wszystkich gatunkach z ważnymi cechami odporności jest duża. To przecież kiłoodporne odmiany rzepaku oraz odmiany rzepaku z odpornościami na suchą zgniliznę kapustnych i wirusa żółtaczki rzepy.
Hodowla buraka już wiele lat temu pozbyła się narastającego problemu rizomanii, a w przypadku groźnego chwościka buraka też jest ulepszona odporność CR+. Od sezonu jest dostępna odmiana jęczmienia ozimego z odpornością na wirusa żółtej karłowatości jęczmienia. Ziemniaki, i to w dużej mierze dzięki polskim naukowcom i hodowcom, są odporne na raka ziemniaka. Są geny odporności chroniące zboża przed mączniakiem prawdziwym zbóż i traw oraz przed bardzo groźną i mutującą rdzą żółtą. Tych cech odporności w gatunkach uprawianych w naszym kraju jest dużo. Ale w przypadku sprawców chorób przełamujących odporności ważna jest wymiana materiału siewnego i korzystanie z nowych odmian, z nowymi genami. Nie mniej ważne są cechy tolerancji odmian, tak na czynniki abiotyczne, jak i biotyczne. Tolerancja na zasolenie gleby i toksyczne jony glinu, tolerancja na niedobory wody. A z chorób ważnych gospodarczo to np. pierwsze odmiany rzepaku z tolerancją na zgniliznę twardzikową. O tym warto wiedzieć, takie odmiany są na wyciągnięcie ręki i warto kupować kwalifikowany materiał siewny z płatnościami w ramach ekoschematu albo wsparciem pomocy de minimis.
Rola odmian mieszańcowych
Ważna w realizacji postępu hodowlanego jest hodowla odmian mieszańcowych zbóż. Skupia się ona obecnie na efektywnym wykorzystanie zasobów wodnych, wysokiej odporności na stresujące warunki uprawy, niskim zużyciu zasobów produkcyjnych i mniejszym zużyciu pestycydów lub innych środków ochrony roślin ze względu na wysoką zdrowotność i odporność na choroby, na małych wymaganiach co do przedplonu i wysokiej efektywności wykorzystania azotu. Cechy te wynikają z silnego oraz wydajnego systemu korzeniowego mieszańców. Odmiany mieszańcowe dobrze sprawdzają się w trudnych warunkach uprawy i na trudnych stanowiskach. Odmiany mieszańcowe zarejestrowane są w życie, pszenicy, pszenżycie i jęczmieniu.
Odmiany do rolnictwa ekologicznego i zrównoważonego
Chcę pokazać jeszcze jedną wartość genetyki, hodowli i wartości odmian, którą można wykorzystać w praktyce rolniczej, a którą dla rolników bada COBORU. I nie są to rekomendacje w postaci List Odmian Zalecanych, bardzo ważnych i przydatnych. Strona internetowa COBORU i dostępne tam wyniki badań porejestrowych czy rozpoznawczych, to bezcenna wartość. Całkiem niedawno pojawiły się tam wyniki doświadczeń odmianowych w reżimie rolnictwa ekologicznego z rekomendacji odmian dla rolnictwa ekologicznego. Są bardzo ciekawe i moim zdaniem warte pokazania i namawiania do wykorzystania w normalnym rolnictwie zrównoważonym. COBORU od kilku już lat przeprowadza na certyfikowanych polach ekologicznych badania odmian konwencjonalnych, głównie roślin rolniczych, aby wykazać, które z nich potencjalnie najlepiej nadają się do uprawy do tego systemu gospodarowania. Ich przydatność do uprawy w warunkach ekologicznych jest oceniona przez pryzmat odporności na choroby i szkodniki, tolerancję na zachwaszczenie, wysokość i stabilność plonowania, jakość plonu, a także tolerancję na stresy abiotyczne m.in. takie jak susza czy niskie temperatury. Te cechy są pożądane w rolnictwie zrównoważonym i rekomendowane odmiany mogą być najlepszym wyborem w gospodarstwach z glebami o nieuregulowanym pH gleby oraz w których technologia nawożenia i ochrony jest mniej intensywna, a nawet ekstensywna.
W wykazie rekomendacji są gatunki i odmiany:
- gryka – odmiany MHR Korona i MHR Smuga;
- jęczmień jary – Adwokat, Brigitta, Laser i Wirtuoz;
- jęczmień ozimy – Bohun i Giewont;
- owies zwyczajny jary – Agent, Magellan, Poker, Rambo i Wulkan oraz nagi MHR Harem;
- pszenica orkisz jara – Wirtas;
- pszenica orkisz ozima – SM Fides, SM Amalte i Speldorado;
- pszenica zwyczajna jara – Aplauz, Akvitan, KWS Carusum i Merkawa;
- pszenica zwyczajna ozima – Argument, Comandor, MHR Promienna, Symetria i SY Orofino;
- pszenżyto ozime – Belcanto, Dolindo, Medalion, Panaso i Tributo;
- żyto ozime – Dańkowskie Granat, Dańkowskie Kanter, Dańkowskie Turkus, Gulden i KWS Tayo;
- groch siewny – Astronaute, Grot, Kazek, SM Market;
- łubin wąskolistny – Agat, Bolero i Pogo;
- soja – Adelfia, Adessa, Asterix i LID Diamantor;
- ziemniak – Gwiazda, Impresja, Jelly, Jurek, Lawenda i Michalina.
Marek Kalinowski
