Młodzi rolnicy biją na alarm. „Wpadliśmy w trójkąt bermudzki”Ahm
StoryEditor

Młodzi rolnicy biją na alarm. „Wpadliśmy w trójkąt bermudzki”

21.06.2026., 14:00h

„Wpadliśmy w trójkąt bermudzki” – alarmują młodzi rolnicy, zwracając uwagę na problemy z dostępem do ziemi, wysokie koszty prowadzenia gospodarstw i trudności z wejściem do zawodu. Ich zdaniem bez zmian sytuacja młodego pokolenia na wsi będzie się tylko pogarszać.

Wspólna Polityka Rolna od dekad pozostaje jednym z najważniejszych filarów integracji europejskiej. Jak przypomniał podczas debaty Wawrzyniec Czubak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, WPR powstała po II wojnie światowej jako odpowiedź na potrzebę wyżywienia ludności, a z czasem ewoluowała od interwencji rynkowych do obecnych ekoschematów i działań środowiskowych.

Profesor zwrócił uwagę, że Polska od 2004 roku pozostaje beneficjentem netto środków unijnych, a około jedna trzecia transferów z UE do naszego kraju wiąże się właśnie ze wspólną polityką rolną. W nowej perspektywie budżetowej – jak zaznaczył – rolnictwo nadal ma otrzymać znaczący strumień wsparcia, choć coraz więcej środków będzie dzielonych w ramach większego, wspólnego worka z innymi politykami.

Zobacz materiał video i opinie młodych na temat WPR i problemów z jakimi się mierzą!

Młodzi rolnicy biją na alarm. „Wpadliśmy w trójkąt bermudzki”

Najmocniej wybrzmiał jednak głos młodych uczestników debaty. Jeden ze studentów rolnictwa powiedział wprost, że młodzi rolnicy znaleźli się dziś w „trójkącie bermudzkim” wysokich cen ziemi, dzierżaw i maszyn.

– Uważam, że Wspólna Polityka Rolna zrobiła bardzo dużo dobrego, tylko jednocześnie doprowadziła do tego trójkąta bermudzkiego, w którym teraz my, młodzi, musimy funkcjonować – mówił.

Dodał też, że jeśli młody rolnik chce powiększyć gospodarstwo, to przy obecnych stawkach dzierżaw trudno mówić o realnej odnowie pokoleniowej.

"Wzrosną czynsze dzierżawne i rośnie cena"

Do tej uwagi odniósł się Czubak, wskazując na mechanizm kapitalizacji dopłat.

– To się stało z ziemią. Czynnik, przez który naliczane są płatności, to ziemia. Wzrosną czynsze dzierżawne i rośnie cena – wyjaśnił.

Profesor porównał sytuację do wzrostu popytu na książki objęte dofinansowaniem, które również podnosiłyby ceny na rynku. Jego zdaniem podobny mechanizm działa w rolnictwie od lat.

Czy młodzi zechcą pozostać na wsi?

Ważny głos padł też ze strony studentki, która zwróciła uwagę, że wieś to przede wszystkim ludzie i warunki życia, nie tylko produkcja rolna.

– Rozwój obszarów wiejskich, dostosowanie do życia dla młodych rodzin, zakładanie rodziny, pozostawanie na wsiach czy wracanie z miast – to jest różnie postrzegane w Polsce i w innych krajach Europy – podkreśliła.

To właśnie infrastruktura, komunikacja publiczna, szkoły i dostęp do Internetu mogą zdecydować o tym, czy młodzi zechcą zostać na wsi.

Bez młodych nie będzie cyfrowego rolnictwa

W debacie sporo miejsca poświęcono też ekoschematom. Z badań przytoczonych przez jedną z uczestniczek wynikało, że młodsi rolnicy są do nich bardziej pozytywnie nastawieni niż starsi, a mniejsze gospodarstwa łatwiej je akceptują.

Czubak przyznał, że system płatności środowiskowych coraz mocniej przesuwa WPR z modelu „dopłaty za samą ziemię” w stronę wynagradzania usług publicznych na rzecz klimatu i środowiska. Jednocześnie ostrzegł, że przy stałej puli środków większe zainteresowanie oznacza niższe stawki. Bez młodych nie będzie cyfrowego rolnictwa.

Kolejny wątek dotyczył sukcesji i kompetencji przyszłości. Profesor podkreślał, że rolnictwo coraz bardziej wymaga pracy z danymi, automatyzacją i narzędziami cyfrowymi.

– Jeżeli dzisiaj źródłem konkurencyjności jest zachowanie standardów ekonomicznych, środowiskowych i dokumentacja nowoczesnych technologii, to jest to zadanie dla młodego pokolenia – mówił.

Uczestnicy debaty zgodzili się, że bez młodych rolników trudno będzie utrzymać konkurencyjność polskich gospodarstw.

Relacja między środowiskiem a produkcyjnością

Najostrzejsza część dyskusji dotyczyła relacji między środowiskiem a produkcyjnością. Jeden ze studentów rolnictwa stwierdził, że przy wycofywaniu kolejnych substancji czynnych rolnictwo może stracić zdolność konkurowania.

– My nie możemy konkurować ilością hektarów, więc musimy produkować jak najwięcej z tego hektara – powiedział.

Czubak odpowiedział, że jeśli społeczeństwo oczekuje od rolników działań na rzecz gleby, wody i bioróżnorodności, to musi za to zapłacić. Jednocześnie zwrócił uwagę na paradoks europejskiej polityki: ogranicza ona produkcję wewnątrz UE, a później uzupełnia braki importem z krajów o niższych standardach.

Jak będzie wyglądało rolnictwo w 2036 roku?

W końcowej części debaty padło pytanie o to, jak będzie wyglądało gospodarstwo rolne za 10–12 lat. Pojawiła się opinia, że przetrwają przede wszystkim duże gospodarstwa, bo małe nie udźwigną biurokracji i nowych norm.

Profesor nie zgodził się z tak prostą wizją. Jak podkreślił, rolnictwo ma charakter dualny i miejsce znajdą zarówno duże gospodarstwa towarowe, jak i mniejsze, wyspecjalizowane jednostki.

Za najbardziej realny kierunek uznał specjalizację, współpracę producentów oraz rozwój tych regionów, które mogą łączyć produkcję rolną z turystyką.

Kluczowe są wsparcie retencji i poprawa chłonności gleb

Na koniec Czubak zaznaczył, że w dyskusji o przyszłości WPR niemal nie poruszono jeszcze jednego krytycznego tematu: wody.

– Za 10 lat będzie to kluczowy znak zapytania – ostrzegł, wskazując na potrzebę wsparcia retencji i poprawy chłonności gleb.

To właśnie ten element, obok sukcesji i konkurencyjności, może w najbliższych latach najmocniej zaważyć na przyszłości europejskiego rolnictwa.

Bartłomiej Czekała

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
21. czerwiec 2026 14:02